Witam wszystkich,jestem nieco zagubiona więc każda jakaś porada/odpowiedź bedzie dla mnie bardzo ważna i za każdą bardzo dziekuje.
Mam 20 lat i jestem w związku z chłopakiem już 2 lata (niby nie długo ale traktuje już związki na poważnie). Iiii było dobrze do czasu.. obecnie jesteśmy w "separacji". Kiedyś było idealnie a teraz ciągle jakieś kłótnie .. tydzień jest ok i zaraz się coś psuje .. On do tego jest typem człowieka z hmm "wysokim ego, dumnym" tak więc po kłótni to zawsze ja musze się odezwać bo on tego nie zrobi.. Do tego za każdą obwinia mnie bo uważa że to ja się ciągle jego czepiam. Oboje jesteśmy hmm typem zazdrośnika ale chyba ja bardziej. Kłótnie zazwyczaj no niestety zaczynam ja ale to nie tak że bez powodu .. Po prostu czasem mam wrażenie że "nie jestem dla niego "najważniejsza"". Mamy do siebie raptem 5min autem ale on woli wyjść z kumplami niż przyjechać do mnie (on wgl nie lubi u mnie przebywać bo twierdzi że wszyscy go tam "wkur***ją). Więc zawsze znajdzie jakąś wymówkę.. Praktycznie co wieczór wychodzi z kumplami na "piwo" i wraca późno (12-1-2 w nocy)
Denerwuje mnie że tyle pije bo niestety ale nie mam dobrego skojarzenia co do % ze względu na tate alkoholika (do tego on też nie zawsze po alkoholu jest miły). Gdy się kłócimy on nie zwraca uwagi na granice .. Więc lecą z jego strony liczne wyzwiska (za które nigdy nie przeprasza bo to moja wina że doprowadzam go do szału). Do tego nie ufam mu ..Bo już pare razy zawiódł moje zaufanie .. ostatnio chciał wyjść znowu z kolegami po pracy (oczywiście po robocie jest zawsze taki zmęczony że idzie spać więc nie może przyjechać do mnie ale jak ma wyjść z kumplami to zmęczenie mu mija.. ) i wtedy znowu się zaczeło.. poszła kłotnia i w końcu nigdzie nie wyszedł (ale nie zniósł tego). Napisał że chce przerwy, z braku już jakich kolwiek emocji stwierdziłam że dam mu tą przerwę chodź wiem że tego nie wytrzymam bo -za bardzo się do niego przywiązałam, i jestem zdania że nie poradze sobie bez niego .. wiele razy sam mi to też mówił - że jeszcze będę pisać do niego z proźbą o spotkania itp itd. Nie mam pojęcia ile ta przerwa ma trwać ale boje się że on coś zrobi.. bo zanim byliśmy razem i był ze swoją "byłą" podczas ich chwilowego (ok 2 mies) rozstania, poszedł do łóżka z inną, jeździł po imprezach gdzie jest pełno jak wiadomo jakich dziewczyn. I boje się że znowu to zrobi tyle że mi .. napisał że tego nie zrobi ale jak mam w to wierzyć skoro nawet mu nie ufam a jeśli zrobił to raz to zrobi i drugi? Nie wiem czy to wszystko moja wina ? Czy się za bardzo czepiam że chce trochę jego uwagi? że chce od niego szacunku i wsparcia?
Ja bardzo go kocham i na chwile obecną nie jestem w stanie powiedzieć co z sobą zrobie jak się rozstaniemy ale czy to ma jaki kolwiek sens ? Jest ode mnie starszy ale jeszcze mało dojrzały, a na pierwszym miejscu są kumple ..często przez niego płacze przez co starcił w oczach mojej mamy.. Ciągnąć to? przeczekać, nie odzywać się i siedzieć zastanawiając się czy właśnie gdzieś coś z jakąś .... Czy dać już spokój i skończyć ? Nie mam pojęcia ..
Może nie do końca napisałam jasno jak i co .. ale targają mną uczucia i emocje. Dziękuje za każdą odpowiedź.