netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Zdradzony, zgwałcony...

19 odpowiedzi3 984 wyświetleniazałożony przez gerg71, 25.08.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Zdradzony, zgwałcony...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 20 ]

1 Ostatnio edytowany przez gerg71 (2013-08-25 23:24:32)

Temat: Zdradzony, zgwałcony...

rozstałem się z żoną- była awanturna, wyzywała, wrzeszczała, biła, nie dałem rady zacząłaem pić, było jeszcze gorzej - rozstaliśmy się.
W pracy flirtowała ze mną dziewczyna - broniłem się bo małżeństwo, bo dzieci, bo może miłość - ona wiedziała że mam problemy, chciała pomóc i chyba chciała partnera tak to zrouzmiełem bo sama jest rozwiedziona, mąż ją bił i chlał.
Wybuchło uczucie - wybuchło, ja już nie mieszkałem z żoną od miesięcy, dziewczyna była wyjątkowa- rozmowy, spojrzenia, maile, telefony, w końcu pierwszy dotyk i pocałunek.
Ruszyło:
spacery, trzymanie się za ręce, pocałunki, godzinne rozmowy przez tel, dotyk, słowa- byłem w raju, mogłem wszystko, przestałem pić, palić, tylko Ona... Powiedziała, że mnie kocha....
Poczułem się jakbym miał 20 lat, zobaczyłem słonce, każdy dzień był upragniony, zakochałem się.....
Potem zmieniłem mieszkanie- 2 tyg spotkań, kolacji, umiem gotować, na milion sposobów sprawiać radość, oddałem się w całości, obsypywałem prezentami, seks był wspaniały, nie wiedziałem że jeszcze mogę... kogoś...zadowolić....
I nagle prysło, usłyszałem że jestem zaborczy, że Ona chce być sama i muszę to uszanować.
Próbowałem sie pogodzić, ale do dziś nie rozumiem. Pomogłem sobie tak jak umiałem, urżnąłem się - zobaczyła, przestraszyszała się, przepraszałem, zaczęło być jak dawniej, po czym znowu odsunęła się.
Powiedziała że musimy nabrać dystansu, bo ludzie bo dzieci, bo cos tam. Minęło 2 tyg, przyszła do mnie, upojne parę godzin i znowu to samo dystans....
Przyszły wakacje, pomieszkaliśmy razem 3 dni, pomogłem malować pokój, gotowałem spagetti, kochaliśmy się, w końcu powiedziała że ją denerwuję, że ona nie może mieszkać z facetem.
Chciałem się zabić - wziąłem jakieś prochy na depresję, nie udało się, przestaszyła się znowu mówiła że kocha.
Pojechała na wakacje z córką, rozmawialiśmy codziennie, po powrocie... Wspólna wycieczka na rowerach, następnego dnia i kolejnego --- razem w łóżku i koniec...
Nie chce rozmawiać, jakby przekreśliła wszystko co się do tej pory działo.
Była moją nadzieją, zachciało mi się żyć, działać, poczułem się wartościowy, przez kilka miesięcy chciałem i mogłem......................
Teraz już nic nie ma znaczenia, mamy byc tylko kolegami z pracy, zacząłem znowu pić, nie więrzę w nic, nie ufam ludziom, nie chcę nic, żyć już nie chcę........

Miłość jest dla mnie najważniejsza. Miłość tylko albo smierć, nic innego nie ma.............

2

Odp: Zdradzony, zgwałcony...

Źle podchodzisz do związku uzależniając własne życie od drugiej osoby.
Kobiety poszukując partnera szukają zwykle bezpieczeństwa, oparcia.. więc : powinieneś najpierw zatroszczyć się o samego siebie, nabierz dystansu, może idź nawet do psychologa, zajmij się czymś, jakąś pasją. Przejścia ostatnich miesięcy mocno rozchwiały Twoją osobowość - wykorzystaj ten moment, gdy jesteś sam, na przemyślenie jak chciałbyś aby wyglądało Twoje życie i odbudowanie poczucia własnej wartości. Zrób coś dla siebie - a z czasem sam zauważysz że będzie coraz lepiej. Ktoś kiedyś ładnie powiedział : jesteśmy architektami własnego życia... daj sobie szansę.

3

Odp: Zdradzony, zgwałcony...

Usłyszałem kiedyś, że czas pokarze....
Mam wrażenie że mnie tylko karze. Wychodzę z małżeństwa zbity i poniżony, oddałem wszystko co miałem- chęci, uczucia, zdolności, ambicje. Jestem pusty.
Próbowałem wszystko zacząć od nowa, od lat z nikim nie rozmawiałem - tak szczerze, od lat z nikim nie czułem się tak dobrze - nawet milcząc, od lat nikt mi nie dał do zrozumienia, że jestem ważny.
Poczułem, że chcę żyć.
Twoje słowa padały też z Jej ust. Powiedziała, że jest sama i nie chce tego zmieniać, że powinienem zatroszczyć się o siebie....
Nie wiem na czym budować życie, myślałem że na miłości, bo ona buduje bezpieczeństwo i oparcie, a nie na odwrót. Dla mnie to bezgraniczne oddanie i zaufanie drugiej osobie. Oddaję się cały albo nie istnieję.
Nie mam pasji, nie mam przyjaciół, nic nie mam - chciałem całe życie budować od uzależnienia od Tej drugiej osoby, a wtedy pasje, ambicje, chęci same się pojawią... Uważam że człowiek jest na tyle ważny w życiu, na ile może oddać to innym. Ja nie mam już co oddać i komu.....
Mówiła, że uwielbia ze mną rozmawiać, że wspaniale gotuję, że seks jest cudowny, pomagałem jej synowi w lekcjach, obsypywałem prezentami, chciałem tylko, żeby była... na dobre i na złe.
Nie mam już zaufania do ludzi.
Uzależniam się, w ciągu roku potrafiłem z pracownika fizycznego zostać kierownikiem- bo robiłem to dla rodziny.
Potrafiłem pracować 24/7 przez pół roku, żeby pokazać że jestem w stanie wdrożyć nowy system IT w firmie.
Potrafiłem w 2 lata uzależnić się od alkoholu, żeby znaleźć potwierdzenie tego, że jestem zerem.
W dzień nie do zdarcia w pracy, wieczorem chciałem nie żyć.

Powiedziała, że się boi, że nie chce być znowu bita i poniżana.
Ale to była ostatnia rzecz o jakiej bym mógł pomyśleć.
Nie umiem, nie chcę dystansu.
Nic już nie wiem, praca przestała się liczyć, życie mnie męczy. Przeraża mnie to że jestem sam.
Chciałbym żyć, a nie tylko istnieć, ale nie mam dla kogo...

4

Odp: Zdradzony, zgwałcony...

masz już rozwód z żona? A dlaczego nie możecie zamieszkać razem z obecną partnerką?
I przestan szukać pocieszenia w alkoholu i straszyć ją że coś sobie zrobisz, to nie pomaga, tym bardziej jak jej mąż pił i pewnie przez to też ją bił.

5

Odp: Zdradzony, zgwałcony...

Rozwodu nie mam.
Złożyłem pozew, po rozstaniu z żoną 4 miesiące temu i czekam na termin.

Wtedy znajomość, w sumie dłuższa, przerodziła się w wybuch uczuć. Oboje byliśmy tym zaskoczeni i baliśmy się. Niestety znowu wszystko zepsułem. Ona poczuła się osaczona, mnie przeraża odrzucenie.
Nie wiem czy alkohol jest szantażem, to by oznaczało ze zachowuję się jak dziecko.
Mam skrajne stany emocjonalne, chyba.
Z burzy uczuć wpadam w kompletnego doła.
Nie możemy razem zamieszkać, bo Ona ma 2 dzieci.

6

Odp: Zdradzony, zgwałcony...

Witaj Greg,

chyba Twoim problemem jest sklonnosc do uzaleznien. Od ludzi, od alkoholu.. Nie mozesz grozic komus, ze zabijesz sie, jezeli odejdzie od Ciebie. To jest szantaz.
Jestes doroslym czlowiekiem, musisz sam stanac na nogi, zerwac z nalogiem, zaakceptowac wole partnerki, ze chce dystansu.
Postaraj sie ja zrozumiec, ma za soba malzenstwo pelne przemocy, bardzo zle doswiadczenia z mezem, ktory byl alkoholikiem.
Potrzebuje spokoju i bezpieczenstwa, a nie nowych problemow.

Ma sie wrazenie, ze nie chcesz wydoroslec i tak naprawde szukasz kobiety, ktora Cie zaadoptuje, bedzie Ci matkowac i zlikwiduje Twoje wszystkie problemy.

Radzilabym Ci psychoterapie, piszesz, ze masz skrajne stany emocjonalne, ze juz probowales sie zabic.
Nowa partnerka nie moze byc Twoja terapeutka - obarczasz ja odpowiedzialnoscia za Twoje zycie i stan psychiczny!
Nie dziwie sie, ze boi sie nastepnego problematycznego zwiazku.

7

Odp: Zdradzony, zgwałcony...

Popatrz jakie te baby niedobre, jedna bije, a druga wykorzystuje. smile

8

Odp: Zdradzony, zgwałcony...
gerg71 napisał/a:

Usłyszałem kiedyś, że czas pokarze....
Mam wrażenie że mnie tylko karze. Wychodzę z małżeństwa zbity i poniżony, oddałem wszystko co miałem- chęci, uczucia, zdolności, ambicje. Jestem pusty.
Próbowałem wszystko zacząć od nowa, od lat z nikim nie rozmawiałem - tak szczerze, od lat z nikim nie czułem się tak dobrze - nawet milcząc, od lat nikt mi nie dał do zrozumienia, że jestem ważny.
Poczułem, że chcę żyć.
Twoje słowa padały też z Jej ust. Powiedziała, że jest sama i nie chce tego zmieniać, że powinienem zatroszczyć się o siebie....
Nie wiem na czym budować życie, myślałem że na miłości, bo ona buduje bezpieczeństwo i oparcie, a nie na odwrót. Dla mnie to bezgraniczne oddanie i zaufanie drugiej osobie. Oddaję się cały albo nie istnieję.
Nie mam pasji, nie mam przyjaciół, nic nie mam - chciałem całe życie budować od uzależnienia od Tej drugiej osoby, a wtedy pasje, ambicje, chęci same się pojawią... Uważam że człowiek jest na tyle ważny w życiu, na ile może oddać to innym. Ja nie mam już co oddać i komu.....
Mówiła, że uwielbia ze mną rozmawiać, że wspaniale gotuję, że seks jest cudowny, pomagałem jej synowi w lekcjach, obsypywałem prezentami, chciałem tylko, żeby była... na dobre i na złe.
Nie mam już zaufania do ludzi.
Uzależniam się, w ciągu roku potrafiłem z pracownika fizycznego zostać kierownikiem- bo robiłem to dla rodziny.
Potrafiłem pracować 24/7 przez pół roku, żeby pokazać że jestem w stanie wdrożyć nowy system IT w firmie.
Potrafiłem w 2 lata uzależnić się od alkoholu, żeby znaleźć potwierdzenie tego, że jestem zerem.
W dzień nie do zdarcia w pracy, wieczorem chciałem nie żyć.
Powiedziała, że się boi, że nie chce być znowu bita i poniżana.
Ale to była ostatnia rzecz o jakiej bym mógł pomyśleć.
Nie umiem, nie chcę dystansu.
Nic już nie wiem, praca przestała się liczyć, życie mnie męczy. Przeraża mnie to że jestem sam.
Chciałbym żyć, a nie tylko istnieć, ale nie mam dla kogo...

Po przeczytaniu tego postu sama bym Ci przyłożyła - tak na otrzeźwienie. Dopóki się nie wyleczysz, nie stworzysz żadnego związku i zawsze będziesz sam. Podejrzewam, że jesteś uzależniony od alkoholu, wskazuje na to skrajność w opisywaniu zdarzeń (czarno - białe) i uczuć - albo euforia i idealizowanie  albo rozpacz prowadząca do samobójstwa. Nie zdziwię się, jeśli zaprzeczysz, bo to pewnie ten właśnie etap. Zamiast się leczyć na depresję i obwiniać niedobre kobiety, zgłoś się na leczenie.

9

Odp: Zdradzony, zgwałcony...

Żeby zacząć nowe życie z inną kobietą najpierw należy zakończyć z przeszłością...weź rozwód, idź na leczenie a potem walcz o nią!

10 Ostatnio edytowany przez gerg71 (2013-08-26 18:56:21)

Odp: Zdradzony, zgwałcony...

Przyzwyczaiłem się do tego , żeby obrywać. Żona wiecznie była niezadowolona i potrafiła przywalić. Eskalacja tej agresji narastała latami, przez 19 lat. Od trzech lat piję. To ją tylko jeszcze bardziej wkurzało, mnie z początku pozwalało przeżyć i przetrzymać krzyk wyzwiska obelgi i groźby.
Wykończyła mnie, a picie dobiło na amen. Przestałem, byłem na terapii, przez 3 miesiące, ją to denerwowało, że nie zarabiam tylko myślę o sobie i wymyślam sobie chorobę. Doszedłem do wniosku, że tak nie da się żyć, że nie dam rady funkcjonować w wiecznych awanturach. Kiedy kolejny raz powiedziała żebym się wynosił - wyniosłem się.
Nie wiem czy to jest tak, że baby są złe, dla mnie każdy ma wartość, kwestia tylko tego jak podchodzi do innych ludzi i do własnego życia.
Nie obwiniam niedobrych kobiet - obie uważam za dobre, tylko o ile żonie oddałem lata swojego życia słysząc tylko że zawsze jest źle, to tej drugiej oddałem całe serce i nie wiem co spieprzyłem...

Wyniosłem się od żony w poczuciu winy, zabrałem ze sobą długi, zostawiłem dom i auto - desperacja, pełna.
Po pewnym czasie  otworzyłem się na tą drugą. dała do zrozumienia, że jej też zależy...
Trochę się nad sobą użalam, mam nie pozamykane sprawy. Nie szukam terapeutki ani opiekunki- brakuje mi bliskiej osoby, z którą mogę po prostu być, bez chaosu, wrzasku.
Faktem jednak jest że jestem rozdygotany, zawiodłem się raz i szukałem powodu, żeby to potwierdzić.
Nie straszyłem jej, przynajmniej tak mi się wydaje, po prostu, kiedy stwierdziła, że musi pobyc sama, ja wziąłem w pracy urlop, urżnąłem się i zażyłem prochy, nic nie mówiąc....
Teraz Ona nie chce ze mną nawet rozmawiać, ponieważ znowu zacząłem pić, poszedłem na kolejną terapię od 3 dni, tylko że jakoś nie widzę sensu....

11

Odp: Zdradzony, zgwałcony...

najpierw poukładaj sobie życie, zadbaj o samego siebie. inaczej każdą kobietę będziesz osaczał i każda będzie uciekała. nigdy nie zbudujesz zdrowego związku, jeżeli będziesz miał chore myślenie typu 'muszę kogoś mieć, bo inaczej moje życie nie ma sensu'. w twojej sytuacji to są dwa wyjścia: 1. uzależniać się od kobiet, alkoholu, być słabym i przenosić się ze stanów depresji do stanów euforii, 2. wziąć się w garść, odciąć od kobiet, sprawić, żeby życie było spokojniejsze, bez porywów emocji, uświadomić sobie, ze samemu też da się żyć. sam musisz zdecydować co wybierzesz

12

Odp: Zdradzony, zgwałcony...
gerg71 napisał/a:

Wybuchło uczucie - (...)
- byłem w raju, mogłem wszystko, przestałem pić, palić, tylko Ona... Powiedziała, że mnie kocha....
I nagle prysło, usłyszałem że jestem zaborczy, że Ona chce być sama i muszę to uszanować.
Była moją nadzieją, zachciało mi się żyć, działać, poczułem się wartościowy, przez kilka miesięcy chciałem i mogłem......................
Teraz już nic nie ma znaczenia, mamy byc tylko kolegami z pracy, zacząłem znowu pić, nie więrzę w nic, nie ufam ludziom, nie chcę nic, żyć już nie chcę........

Miłość jest dla mnie najważniejsza. Miłość tylko albo smierć, nic innego nie ma.............

Życie to nie jest zapis zero-jedynkowy, że albo jest miłość, albo jest pustka. Życie składa się z wielu drobnostek i kilku ważnych spraw, a miłość jest jedną z nich. Ale nie jedyną.
Wypisz sobie własne ważne sprawy. I każdego dnia poświęcaj im uwagę i czas.
Co to może być: dzieci, praca, zdrowie, terapia, duchowość, zdobywanie wiedzy...
Terapia to nie tylko abstynencja, to wypracowanie nowych sposobów postępowania i uporządkowanie przeszłości. Weź się za to z sercem, a efekty Cię zaskoczą.

13

Odp: Zdradzony, zgwałcony...

Terapia ma sens.Bo być pijanym to nie tylko oznacza problemy z ustaniem na nogach.
Masz "pijany" mózg,uczucia,spostrzeganie źycia itp.Po prostu patrzysz na wszystko przez pryzmat butelki.
Więc nie migaj się od terapii tłumacząc sobie źe potrzebujesz innych aby zawalczyć o siebie.

Tyle w tobie ciepła,delikatności wiele kobiet marzy aby spotkać takiego męźczyznę.
Dobrze wiem jak to jest powstać "z martwych"  ale nie moźemy traktować drugiego człowieka jak plastra na wszystkie nasze rany.W ten sposób rozdrapujemy je od nowa wciąź i wciąź.Ludzie przychodzą i odchodzą ...

14

Odp: Zdradzony, zgwałcony...

o wlasnie! dobrze Ci kobietki pizza- przestan sie uzalac nad soba ( to jest bardzo nieatrakcyjne!!!!), ta twoja babka ma juz 2 dzieci, 3ciego, doroslego nie potrzebuje. chce dystansu to jej go daj a nie grozisz komus ze ze soba skonczysz, moj byly tez tal mowil a potem po miesiacu sobie nowa znalazl haha ( a przyznam ze byly momenty ze tez sie o niego balam). I przestan pic. choc tak naprawde to widze ze w kazdym poscie prubujesz sie sam tlumaczyc z picia itp... I z kazdym takim glupim tlumaczeniem coraz bardziej tracisz w oczach czytelnika. cos mi sie wydaje ze ty tylko chcesz zebysmy tutaj ciebie pocieszali, ale tak naprawde to musisz sie zmierzyc z rzeczywistoscia a nie zyc w zaklamaniu ze inni odpowiadaja za twoj stan umyslu. idz do psychologa.

15 Ostatnio edytowany przez gerg71 (2013-08-27 20:58:57)

Odp: Zdradzony, zgwałcony...

Qcze

Kubeł zimnej wody od Was, nawet kilka - w sumie dzięki.
Trochę ochłonąłem, od 4 dni jestem na terapii na oddziale leczenia uzależnień.
Szukam wytłumaczenia swojego uzależnienia, zrzucam odpowiedzialność na wszystko i wszystkich tylko nie na siebie.
Nie szukam nikogo na siłę, raczej długo kogoś poznaję zanim się otworzę, tym większy jest wtedy ból gdy taka osoba zawiedzie moje oczekiwania... A te z reguły dość jasno przedstawiam...
Tyle na razie przyjąłem reszta jeszcze mnie przerasta, ale myślę że jakoś to co piszecie do mnie powoli dotrze

16

Odp: Zdradzony, zgwałcony...

tak trzymaj! smile znajdź w sobie siły i zobaczysz jak z czasem odmieni się twoje życie, najważniejsze, żebyś chciał to zrobić. nie nastąpi to szybko, ale kiedyś na pewno Ci się uda, w końcu musi być dobrze!

17

Odp: Zdradzony, zgwałcony...
gerg71 napisał/a:

Qcze

Kubeł zimnej wody od Was, nawet kilka - w sumie dzięki.
Trochę ochłonąłem, od 4 dni jestem na terapii na oddziale leczenia uzależnień.
Szukam wytłumaczenia swojego uzależnienia, zrzucam odpowiedzialność na wszystko i wszystkich tylko nie na siebie.
Nie szukam nikogo na siłę, raczej długo kogoś poznaję zanim się otworzę, tym większy jest wtedy ból gdy taka osoba zawiedzie moje oczekiwania... A te z reguły dość jasno przedstawiam...
Tyle na razie przyjąłem reszta jeszcze mnie przerasta, ale myślę że jakoś to co piszecie do mnie powoli dotrze

super ze sie zdecydowales na leczenie. mowia ze podczas terapii nie powinno sie byz w zadnych zwiazkach bo to zbyt emocjonalne. Zycze ci powodzenia Gerg, pierwszy, najtrudniejszy krok juz za toba!!!! pozdrawiam!!!

18

Odp: Zdradzony, zgwałcony...

To juz tydzień- leczenia
Mam tendencje do uzależnień i patrzę na świat w kategoriach czarno-białe, jest to niedojrzałość emocjonalna.
Na razie trzymam się tego że piję tylko 3 lata, a nie 15 czy 20, tylko że to marne pocieszenie...
Zasady i pragnienia. Nie mogę tego ze sobą pogodzić. Pragnienia życia spokojnego i bezproblemowego rozbijają się o zasady, w tym o realizm i dostosowanie się...
Cieszę się szczęściem tych na których mi zależy i ciągle mam niedosyt, ciągle wydaje mi się że robię za mało- by samemu czuć się dobrze. Nie wiem czy to egoizm czy miłość.

19

Odp: Zdradzony, zgwałcony...

Odkąd biore amitriptilinum jestem dziwnie spokojny. Wszystko stało sie obojętne...
Jestem sam ze sobą i myślami i wszystko mi jedno. Z jednej strony każdy powód jest dobry do picia, ale z drugiej - nie mam z kim podzielić się sobą - radościami i smutkiem, nadzieją i beznadzieją.
Po co żyć skoro, nie mogę tego życia nikomu poświęcić.
Napisałem taki blog, nie wiem jak wyjść na prostą, nie wiem co to znaczy, nie wiem czy chcę. Nic nie wiem. Krzyczę o pomoc, czy tylko zrzucam odpowiedzialność?

http://alecki.blogspot.com/

Potrzebuję pomocy....

Posty [ 20 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Zdradzony, zgwałcony...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026