on 36 zdradzony - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 38 z 44 ]

1

Temat: on 36 zdradzony

Cześć,
nie ukrywam że trafiłem na to forum szukając tematów o zdradach no i znalazłem a czemu się zarejestrowałem ? Ponieważ widzę tu wartościowe wypowiedzi dojrzałych kobiet i mężczyzn i liczę na to że Wy pomożecie mi a ja być może Wam.

Potrzebuję Was jako formy terapii ponieważ rok to zbyt mało by zapomnieć a życie jak już się dowiedziałem z tego forum nigdy nie będzie takie samo. Pozostaje mi walczyć i spróbować

Pozdrawiam
Marek

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: on 36 zdradzony

napisz wiecej co cie konkretnie spotkalo?

3

Odp: on 36 zdradzony

Hmm widzę że administrator przeniósł mój wątek do zdrad a to był wątek na przywitanie więc dajcie mi proszę czas na ogarnięcie myśli i napisanie czegoś wartościowego.

4

Odp: on 36 zdradzony

napisz nam ile macie lat, czy macie dzieci, jak wyglada wasza sytuacja finansowa, czy macie kredyty, rozdzial majątkowy, jak wygladala jej zdrada, z kim to zrobila? Czy osobiscie to odkryles i czy wiesz jak bylo na prawde, czy tylko polegasz na jeje słowach i jej wersji? jakie konsekwencje poniosła twoja żóna po zdradzie??jak wyglada wasze życie seksualne?

5

Odp: on 36 zdradzony

Z żoną poznaliśmy się 8 lat temu ja 36 ona 30 i od 7 jesteśmy małżeństwem. Mamy też syna którego bardzo kochamy.

Gdy syn trochę podrósł i zaczął chodzić do przedszkola moja żona zapragnęła iść do pracy. Zmieniła jedną drugą trzecią często za moimi naradami by nie dać się zaszufladkować w robocie za 1.5 tys aż dwa lata temu trafiła do firmy która zmieniła moje życie na zawsze.

Przez pierwsze pół roku nie miałem podstaw żeby się czegoś obawiać aż do momentu gdy zbyt często zaczęła opowiadać o koledze z pracy. Kolega to kolega tamto... zacząłem się bać chociaż w głębi serca wierzyłem że moja żona wie gdzie jest granica i nie zamieni się to w flirt. Zaczęły się częste kłótnie, ona uważała że ja się ciągle czepiam a ja coraz bardziej obawiałem się że coś jest na rzeczy.

Chciałem stanąć obok i powiedzieć "nie rób niczego co może nas zniszczyć" a zamiast tego wybuchałem gniewem co pewnie jeszcze bardziej utwierdzało ją w przekonaniu że chce coś zmienić w swoim życiu. Ostatni taki wybuch był po naszym wyjeździe nad morze. Spędziliśmy cały dzień na plaży razem z synem i w drodze powrotnej drażniło mnie to że wiecznie siedzi w telefonie i widzę uśmiech na jej twarzy. Nie wytrzymałem i spytałem się czy "zawieźć cię do kochanka". Tego samego dnia jak i przez cały weekend kłóciliśmy się bardzo mocno a w poniedziałek po tym jak bez słów poszła do pracy zaczęliśmy pisać sms-y. Tak nie chciała rozmawiać i traktowała mnie ozięble

Po dłuższej wymianie zdań stwierdziłem masz kogoś a w odpowiedzi dostałem "przepraszam". Cały mój świat, najdroższa mi wartość jaką było małżeństwo runęły. Na gumowych nogach odprowadziłem jeszcze syna do przedszkola po czym wróciłem do domu i ryczałem. Ryczałem tak cały dzień do niej przez telefon do samego siebie i nie mogłem tego opanować.

W kolejnych dniach mieliśmy trudne rozmowy i deklaracje z jej strony że nie chciała tego i że wszystko chce naprawić oraz że pojedzie i zerwie z nim kontakt. Stanowczo zabroniłem jej jakiegokolwiek widzenia z tym człowiekiem bo nie wyobrażam sobie że moja żona żegna się ze swoim kochankiem i być może wypłakują się sobie w ramionach że to już koniec. Wiem też że kontaktu nie zerwała natychmiast i prawdopodobnie nie widzieli się już w cztery oczy ale na 100% wymieniali się sms-ami.

No i trochę faktów:
- na 100% spali ze sobą
- na 100% więcej niż raz
- przedstawiła mnie jako damskiego boksera żeby zracjonalizować swoje zachowanie
- on wielce kochający w momencie gdy moja żona go wystawiła zmieszał ją z błotem jak ostatnią ... nie powiem co

W tej chwili mimo tego upokorzenia jakie musiałem znieść chcę odbudować związek tylko nie wiem czy się uda.
Wiem też że to głupie ale nadal wieżę w symbolikę obrączki której nie zdjąłem.

6 Ostatnio edytowany przez bullet (2019-06-18 15:11:57)

Odp: on 36 zdradzony
bleach napisał/a:

...W tej chwili mimo tego upokorzenia jakie musiałem znieść chcę odbudować związek tylko nie wiem czy się uda.
Wiem też że to głupie ale nadal wieżę w symbolikę obrączki której nie zdjąłem.

w skrócie. Twojego małżeństwa już nie ma. Noszenie obrączki nic nie zmieni, poza tym, ze jak będziesz chciał zdjąć będzie ślad biały przez jakiś czas od opalenizny.

7 Ostatnio edytowany przez fryt (2019-06-18 15:09:16)

Odp: on 36 zdradzony

Chcesz ratować powiadasz. Pytanie tylko czego ona chce...a tego wiedzieć nie możesz. Jej zapewnienia, że chce to naprawić mogą być tylko i wyłącznie formą zabezpieczenia się przed konsekwencjami jakie może ponieść.
Ja rozumiem, że małżeństwo jest dla niektórych dobrej najwyższym, sam kiedyś wychodziłem z takiego założenia ale.... nie na siłę.
To, że Ty chcesz to trochę mało.
Na ten moment nie ma kompletnie żadnych podstaw do tego aby dać jej szansę, dać Wam szansę a wychodzisz przed szereg.
Pytam na jakiej podstawie? Jej słów? Chyba nie chcesz mi powiedzieć, że jej ufasz a ona ot tak nagle przypomni sobie, że jesteś jej mężem.
Chyba mało widziałeś bo tak to nie działa. Jesteś dość naiwny wierząc w jej dobre intencje.
Ona zwyczajnie chce załagodzić sytuację bo boi się utraty statusu quo.
Nie mam nic złego przeciw tym, którzy chcą spróbować odbudować małżeństwo po zdradzie, ba to bardzo wielkie wyzwanie, ale na miłość boską trzeba mieć ku temu przesłanki. A u Ciebie jedyną przesłanką na ten moment wydaje się strach przed nieznanym. Gdyby tak nie było poszukałbyś rozsądku inie wychodził przed szereg nie proszonym o to.
Obudź się! Na miękko jeszcze nikomu nie udało się odbudować małżeństwa. Jedyne co taką postawą możesz uzyskać to kompletna strata szacunku w stosunku do Ciebie.
To co teraz Ci się wydaje to mrzonki.

8 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2019-06-18 15:54:43)

Odp: on 36 zdradzony
bleach napisał/a:

W tej chwili mimo tego upokorzenia jakie musiałem znieść chcę odbudować związek tylko nie wiem czy się uda.
Wiem też że to głupie ale nadal wieżę w symbolikę obrączki której nie zdjąłem.


Idz poleruj zbroje dalej, jak bedziesz robic tak dalej to cie pani pusci z torbami.....
Po pierwsze czy masz twarde dowody zdrady???jesli nie to zbieraj, dojdź z kim cie dokladnie zdradzala, mozesz sie nawet zaprzyjaznic z tym gosciem. Juz widze jak na reke bedzie mu to jesli twoja  zona zechce sie przeprowadzic do niego z dzieciakiem. gosc wyparuje w momencie. NA sam poczatek idz do prawnika, i zabezpiecz sie finansowo. Kasa na rachunek do ktorego tylko ty masz dostep to podstawa. Podzial majątku u notariusza ( lepiej ugodowo bez udzialu sądu). DO tego sądowe ustalenie miejsca pobytu dziecka, żeby ci pańcia nie wyparowała z DZIECKIEM.
Pamietaj, że tu jest już game over, pańcia jest w amoku, tłumaczenia nic nie dadzą.

Ona ma mocna wulgaryzm na ciebie, robisz jedynie za bankomat i bezpieczna zatoka do której przybić moze w każdej chwili. Musisz jej pokazać ze tak nie bedzie. Ale pierwsze co to prawnik i dowody.

9

Odp: on 36 zdradzony
Bonzo napisał/a:

pańcia jest w amoku, tłumaczenia nic nie dadzą...

tu się zgodzę, kobieta jest zaskoczona ...
ale jak ochłonie da Ci popalić, dopiero wtedy poznasz jej "dark side"

10

Odp: on 36 zdradzony

Kto zdradził raz, zdradzi i kolejny.
Do ratowania związku z żoną nie dąż, bo obecnie nie ma już czego ratować - Jej gierki to pięknie pokazały.
Możesz dalej się łudzić, ale to tylko więcej cierpienia dla Ciebie, a dla syna to będzie okres, w którym wzorzec związku zostanie wypaczony.

Jedyną rzecz o jaką teraz powinieneś dążyć to zapewnienie synowi w miarę dobrych warunków dorastania.

We all make choices. But in the end, our choices make us.

11

Odp: on 36 zdradzony
bullet napisał/a:
Bonzo napisał/a:

pańcia jest w amoku, tłumaczenia nic nie dadzą...

tu się zgodzę, kobieta jest zaskoczona ...
ale jak ochłonie da Ci popalić, dopiero wtedy poznasz jej "dark side"

Smutne to. Obraz rzeczywistości w sensie.

Małżeństwa już nie ma, i nie będzie. Powinniście dogadać się i rozstać w zgodzie.

Co myślałem, to napisałem.

12 Ostatnio edytowany przez 12miecio12 (2019-06-18 16:12:38)

Odp: on 36 zdradzony

nikogo nie zmusisz do kochania, a skoro ona idzie w tango, to nie ma zadnego, powtarzam zadnego tlumaczenia ze to twoja jakakolwiek wina, jak zle z partnerem to niech robi awantury, trzaska talerzami, ale nie nadstawia krocza. czytaj co radza ci tu ludzie, zabezpiecz siebie finansowo, I koniecznie psychicznie, koniec skamlenia do niej, to ona zawinila I to ona ma sie starac, bardzo dobrze byloby ja troche przeczolgac, najlepiej pozwem rozwodowym z jej winy, pozbieraj dowody, porozmawiaj z adwokatem, napisz pozew, znalazla kochanka, opuscila dom rodzinny, nie zdaje egzaminu jako zona, jak chce naprawy to niech ona walczy, jak nie droga wolna

13

Odp: on 36 zdradzony

Podsumujmy:
- wielokrotne bzykanie na boku
- szkalowanie męża
- brak całkowitego zerwania z fagasem
Szacunku tu już nie ma, czyli jednej ze składowych miłości. Pytanie czy Ty masz szacunek do siebie.

14 Ostatnio edytowany przez koko_12345 (2019-06-18 17:39:23)

Odp: on 36 zdradzony
bleach napisał/a:

Z żoną poznaliśmy się 8 lat temu ja 36 ona 30 i od 7 jesteśmy małżeństwem. Mamy też syna którego bardzo kochamy.

Gdy syn trochę podrósł i zaczął chodzić do przedszkola moja żona zapragnęła iść do pracy. Zmieniła jedną drugą trzecią często za moimi naradami by nie dać się zaszufladkować w robocie za 1.5 tys aż dwa lata temu trafiła do firmy która zmieniła moje życie na zawsze.

Przez pierwsze pół roku nie miałem podstaw żeby się czegoś obawiać aż do momentu gdy zbyt często zaczęła opowiadać o koledze z pracy. Kolega to kolega tamto... zacząłem się bać chociaż w głębi serca wierzyłem że moja żona wie gdzie jest granica i nie zamieni się to w flirt. Zaczęły się częste kłótnie, ona uważała że ja się ciągle czepiam a ja coraz bardziej obawiałem się że coś jest na rzeczy.

Chciałem stanąć obok i powiedzieć "nie rób niczego co może nas zniszczyć" a zamiast tego wybuchałem gniewem co pewnie jeszcze bardziej utwierdzało ją w przekonaniu że chce coś zmienić w swoim życiu. Ostatni taki wybuch był po naszym wyjeździe nad morze. Spędziliśmy cały dzień na plaży razem z synem i w drodze powrotnej drażniło mnie to że wiecznie siedzi w telefonie i widzę uśmiech na jej twarzy. Nie wytrzymałem i spytałem się czy "zawieźć cię do kochanka". Tego samego dnia jak i przez cały weekend kłóciliśmy się bardzo mocno a w poniedziałek po tym jak bez słów poszła do pracy zaczęliśmy pisać sms-y. Tak nie chciała rozmawiać i traktowała mnie ozięble

Po dłuższej wymianie zdań stwierdziłem masz kogoś a w odpowiedzi dostałem "przepraszam". Cały mój świat, najdroższa mi wartość jaką było małżeństwo runęły. Na gumowych nogach odprowadziłem jeszcze syna do przedszkola po czym wróciłem do domu i ryczałem. Ryczałem tak cały dzień do niej przez telefon do samego siebie i nie mogłem tego opanować.

W kolejnych dniach mieliśmy trudne rozmowy i deklaracje z jej strony że nie chciała tego i że wszystko chce naprawić oraz że pojedzie i zerwie z nim kontakt. Stanowczo zabroniłem jej jakiegokolwiek widzenia z tym człowiekiem bo nie wyobrażam sobie że moja żona żegna się ze swoim kochankiem i być może wypłakują się sobie w ramionach że to już koniec. Wiem też że kontaktu nie zerwała natychmiast i prawdopodobnie nie widzieli się już w cztery oczy ale na 100% wymieniali się sms-ami.

No i trochę faktów:
- na 100% spali ze sobą
- na 100% więcej niż raz
- przedstawiła mnie jako damskiego boksera żeby zracjonalizować swoje zachowanie
- on wielce kochający w momencie gdy moja żona go wystawiła zmieszał ją z błotem jak ostatnią ... nie powiem co

W tej chwili mimo tego upokorzenia jakie musiałem znieść chcę odbudować związek tylko nie wiem czy się uda.
Wiem też że to głupie ale nadal wieżę w symbolikę obrączki której nie zdjąłem.

Nie chciała tego a spała z nim kilka razy- nie kupuje tego.
Słusznie zmieszał ją z błotem- to zła kobieta, bo
zrobiła z Ciebie damskiego boksera. Ma tupet. Bujała się z jakimś fagasem i do tego Cie oczerniła. Koles obudz się i uciekaj. Coś mi mówi, że to typ kobiety "będę zdradzała a zwłaszcza jak przyjdzie jakiś kryzys".Moja rada- uciekaj. Daj sobie szanse i ułóż sobie zdrową relację z nową kobietą. Tutaj nie ma czego zbierać. Kobiety teraz szaleją za facetami. Wiele fajnych kobiet (również po przejściach) jest samotnych.

15

Odp: on 36 zdradzony

ponawiam pytanie...gdzie mieszkacie, czyje jest mieszkanie i czy macie jakies kredyty...jak to twoje mieszkanie to spakowanie jej najlepiej w worki na smieci daje dobre rezultaty.

16

Odp: on 36 zdradzony

Naprawdę szkoda mi autora, bo jak w sumie każdy w tym szoku jakim jest wiadomość o zdradzie, nie myśli racjonalnie i próbuje na siłę zaklinać rzeczywistość, dla niego tym czymś co go "trzyma" jest przysięga małżeńska". Czyli coś obok albo "ponad", docelowo zamiecenie problemu pod dywan.
Zdrada w sumie klasyk - kobieta po iluś tam latach przy dziecku wraca do "życia" zawodowego i odbija jej przy pierwszym lepszym zainteresowaniu innego faceta.
Dla kogoś zaprawionego w bojach to bardzo łatwy łup.
Wiele w pracy widziałam/słyszałam... i na romanse czy zdrady wcale faceci nie wybierają wolnych kobiet, tzn nie w pierwszej kolejności ale właśnie 'niedopieszczone' mężatki. To bardziej kręci bo w razie czego ciąża pójdzie na męża. A takie kobiety po macierzyńskim to najłatwiejszy kąsek.
Czy jest co ratować? Trudno powiedzieć, na pewno nie na "fundamencie" - był ślub.
Doświadczenia, też z forum jednak pokazują, że żeby moc coś budować, trzeba 2 str pokazać dobitnie co traci... więc rady z wnioskiem o rozwód jak najbardziej.. choćby dla wstrząsu bo ta kobieta może naprawdę żałować, ale jak przejdzie jej płazem to zaraz będzie powtórka z rozrywki bo straci kompletnie szacunek do męża.

17

Odp: on 36 zdradzony
Roxann napisał/a:

Naprawdę szkoda mi autora, bo jak w sumie każdy w tym szoku jakim jest wiadomość o zdradzie, nie myśli racjonalnie i próbuje na siłę zaklinać rzeczywistość, dla niego tym czymś co go "trzyma" jest przysięga małżeńska". Czyli coś obok albo "ponad", docelowo zamiecenie problemu pod dywan.
Zdrada w sumie klasyk - kobieta po iluś tam latach przy dziecku wraca do "życia" zawodowego i odbija jej przy pierwszym lepszym zainteresowaniu innego faceta.
Dla kogoś zaprawionego w bojach to bardzo łatwy łup.
Wiele w pracy widziałam/słyszałam... i na romanse czy zdrady wcale faceci nie wybierają wolnych kobiet, tzn nie w pierwszej kolejności ale właśnie 'niedopieszczone' mężatki. To bardziej kręci bo w razie czego ciąża pójdzie na męża. A takie kobiety po macierzyńskim to najłatwiejszy kąsek.
Czy jest co ratować? Trudno powiedzieć, na pewno nie na "fundamencie" - był ślub.
Doświadczenia, też z forum jednak pokazują, że żeby moc coś budować, trzeba 2 str pokazać dobitnie co traci... więc rady z wnioskiem o rozwód jak najbardziej.. choćby dla wstrząsu bo ta kobieta może naprawdę żałować, ale jak przejdzie jej płazem to zaraz będzie powtórka z rozrywki bo straci kompletnie szacunek do męża.


Zgadzam się w każdym aspekcie. Daj jej nauczkę i od razu nabierzesz szacunku również do siebie.

18

Odp: on 36 zdradzony

Przerażające jest to jak wiele prawy której unikam i której się boję tu napisaliście. Najgorszą z nich jest zdecydowanie to co napisali bonzo i bullet o amoku i odwecie z jej strony oraz powrocie do zdrad chociaż nie sądzę że z nim ?
To musiałby być chore żeby wrócić do kochanka który przy pierwszej okazji pisał do niej żeby s.........a chociaż z drugiej strony kto to wie.

Wiecie że on twierdził w pewnym momencie że "nie chce rozbijać małżeństwa" ? Dokładnie to napisał bonzo że "gość wyparuje w momencie"
Ten człowiek, jak sprawy zaszył zbyt daleko zaczął się wycofywać zrzucając winę na moją żonę i zarzucając jej że "nie potrafi kochać".
Na jednym z podobnych tematów tego forum widziałem na to bardzo trafne określenie, coś w stylu "dopóki ma do dyspozycji jej ciało oraz brak zobowiązań to wszystko jest ok"

W sumie to zwała z cymbała i mam nadzieję że karma go kiedyś dopadnie niszcząc jego związek i że w tej chwili dręczy go nie sumienie a myśl że też tak kiedyś skończy.

Dowody na zdradę mojej żony mam, skrupulatnie ukryte i zarchiwizowane, ale przykre jest to że czy tego chcę czy nie chcę pod żadnym pozorem nie powinienem ich nigdy usuwać.

Wbrew temu co piszecie zaufania z mojej strony nie ma i nigdy nie będzie. Nigdy też nie wybaczę i mam nadzieję nie powiedziałem że wybaczam mojej żonie tego co zrobiła ale chcę z nią być i spróbować i to właśnie miałem na myśli pisząc o obrączce.
Jest to dla mnie ważny symbol ale jeśli żona sprawi że ja też się zacznę odsuwać i stanie się dla mnie obojętna to zdejmę ten kawałek złota i pójdę do prawnika.

Bonzo
Mieszkamy w mieście w moim mieszkaniu, nie mamy kredytu.

Roxann
Wiele razy myślałem w podobny sposób o jej klasycznej zdradzie i nie potrafię pojąć takiego zachowania.

Też miałem koleżanki w pracy, niektóre bardzo atrakcyjne ale właśnie po to bierze się ślub, zakłada kawałek złota na palec i trzyma zdrowy dystans do płci przeciwnej zawczasu żeby nigdy nawet przez myśl osobie zajętej nie przeszło zdradzanie a osobie wolnej nie przyszło do głowy zabieranie się za kogoś z kawałkiem złota na palcu.
To taka prosta rzecz a przypomina o tym że mam partnera, partnerkę którego kocham i nie chcę zranić.

19 Ostatnio edytowany przez Bonzo (2019-06-19 10:39:23)

Odp: on 36 zdradzony
bleach napisał/a:

Przerażające jest to jak wiele prawy której unikam i której się boję tu napisaliście. Najgorszą z nich jest zdecydowanie to co napisali bonzo i bullet o amoku i odwecie z jej strony oraz powrocie do zdrad chociaż nie sądzę że z nim ?
To musiałby być chore żeby wrócić do kochanka który przy pierwszej okazji pisał do niej żeby s.........a chociaż z drugiej strony kto to wie.

Wiecie że on twierdził w pewnym momencie że "nie chce rozbijać małżeństwa" ? Dokładnie to napisał bonzo że "gość wyparuje w momencie"
Ten człowiek, jak sprawy zaszył zbyt daleko zaczął się wycofywać zrzucając winę na moją żonę i zarzucając jej że "nie potrafi kochać".
Na jednym z podobnych tematów tego forum widziałem na to bardzo trafne określenie, coś w stylu "dopóki ma do dyspozycji jej ciało oraz brak zobowiązań to wszystko jest ok"

W sumie to zwała z cymbała i mam nadzieję że karma go kiedyś dopadnie niszcząc jego związek i że w tej chwili dręczy go nie sumienie a myśl że też tak kiedyś skończy.

Dowody na zdradę mojej żony mam, skrupulatnie ukryte i zarchiwizowane, ale przykre jest to że czy tego chcę czy nie chcę pod żadnym pozorem nie powinienem ich nigdy usuwać.

Wbrew temu co piszecie zaufania z mojej strony nie ma i nigdy nie będzie. Nigdy też nie wybaczę i mam nadzieję nie powiedziałem że wybaczam mojej żonie tego co zrobiła ale chcę z nią być i spróbować i to właśnie miałem na myśli pisząc o obrączce.
Jest to dla mnie ważny symbol ale jeśli żona sprawi że ja też się zacznę odsuwać i stanie się dla mnie obojętna to zdejmę ten kawałek złota i pójdę do prawnika.

Bonzo
Mieszkamy w mieście w moim mieszkaniu, nie mamy kredytu.

Roxann
Wiele razy myślałem w podobny sposób o jej klasycznej zdradzie i nie potrafię pojąć takiego zachowania.

Też miałem koleżanki w pracy, niektóre bardzo atrakcyjne ale właśnie po to bierze się ślub, zakłada kawałek złota na palec i trzyma zdrowy dystans do płci przeciwnej zawczasu żeby nigdy nawet przez myśl osobie zajętej nie przeszło zdradzanie a osobie wolnej nie przyszło do głowy zabieranie się za kogoś z kawałkiem złota na palcu.
To taka prosta rzecz a przypomina o tym że mam partnera, partnerkę którego kocham i nie chcę zranić.

czy jest zameldowana????jak nie to  jej ciuchy w worki na smieci i fora ze dwora....pozew o rozwód z jej winy rowniez powinieneś złożyć...pamietaj żę w każdej chwili mozesz go odwołać, na pierwszą rozprawe czeka sie zwykle kilka miesiecy.....a pańci zacznie sie obsuwać grunt pod nogami i zobaczysz od razu jak zacznie sie inaczej zachowywać. Ty za to masz nie okazywać nic po sobie, totalna olewa.Masz sie zając sobą, Pamietaj że kobieta to tylko dodatek do twojego życia a nie jego sens.

Ona musi ponieść kare i dostać obuchem w ŁĘB. Jak zostawisz sprawa tak jak teraz to masz recydywe na 100%.....Do tego koniecznie 100% wgląd w telefon w kazdym momencie dnia(moze tez miewc drugi fon) i nocy jak i do portali spolecznosciowych, jakiś keyloger na jej kompa, dyktafony w nefralgicznych miejscach np samochodzie...dowody juz masz ale bedziesz wiedzial co jest na rzeczy.

Teraz pilka po jej stronie, jak nie bedzie skruchy to zapomnij wogole o czym kolwiek.....

A i czy macie rozdzielnosc majątkowa????ja bym od tego zaczął na poczatek, na poczatek polubownie u notariusza.

20

Odp: on 36 zdradzony
Bonzo napisał/a:
bleach napisał/a:

Przerażające jest to jak wiele prawy której unikam i której się boję tu napisaliście. Najgorszą z nich jest zdecydowanie to co napisali bonzo i bullet o amoku i odwecie z jej strony oraz powrocie do zdrad chociaż nie sądzę że z nim ?
To musiałby być chore żeby wrócić do kochanka który przy pierwszej okazji pisał do niej żeby s.........a chociaż z drugiej strony kto to wie.

Wiecie że on twierdził w pewnym momencie że "nie chce rozbijać małżeństwa" ? Dokładnie to napisał bonzo że "gość wyparuje w momencie"
Ten człowiek, jak sprawy zaszył zbyt daleko zaczął się wycofywać zrzucając winę na moją żonę i zarzucając jej że "nie potrafi kochać".
Na jednym z podobnych tematów tego forum widziałem na to bardzo trafne określenie, coś w stylu "dopóki ma do dyspozycji jej ciało oraz brak zobowiązań to wszystko jest ok"

W sumie to zwała z cymbała i mam nadzieję że karma go kiedyś dopadnie niszcząc jego związek i że w tej chwili dręczy go nie sumienie a myśl że też tak kiedyś skończy.

Dowody na zdradę mojej żony mam, skrupulatnie ukryte i zarchiwizowane, ale przykre jest to że czy tego chcę czy nie chcę pod żadnym pozorem nie powinienem ich nigdy usuwać.

Wbrew temu co piszecie zaufania z mojej strony nie ma i nigdy nie będzie. Nigdy też nie wybaczę i mam nadzieję nie powiedziałem że wybaczam mojej żonie tego co zrobiła ale chcę z nią być i spróbować i to właśnie miałem na myśli pisząc o obrączce.
Jest to dla mnie ważny symbol ale jeśli żona sprawi że ja też się zacznę odsuwać i stanie się dla mnie obojętna to zdejmę ten kawałek złota i pójdę do prawnika.

Bonzo
Mieszkamy w mieście w moim mieszkaniu, nie mamy kredytu.

Roxann
Wiele razy myślałem w podobny sposób o jej klasycznej zdradzie i nie potrafię pojąć takiego zachowania.

Też miałem koleżanki w pracy, niektóre bardzo atrakcyjne ale właśnie po to bierze się ślub, zakłada kawałek złota na palec i trzyma zdrowy dystans do płci przeciwnej zawczasu żeby nigdy nawet przez myśl osobie zajętej nie przeszło zdradzanie a osobie wolnej nie przyszło do głowy zabieranie się za kogoś z kawałkiem złota na palcu.
To taka prosta rzecz a przypomina o tym że mam partnera, partnerkę którego kocham i nie chcę zranić.

czy jest zameldowana????jak nie to  jej ciuchy w worki na smieci i fora ze dwora....pozew o rozwód z jej winy rowniez powinieneś złożyć...pamietaj żę w każdej chwili mozesz go odwołać, na pierwszą rozprawe czeka sie zwykle kilka miesiecy.....a pańci zacznie sie obsuwać grunt pod nogami i zobaczysz od razu jak zacznie sie inaczej zachowywać. Ty za to masz nie okazywać nic po sobie, totalna olewa.Masz sie zając sobą, Pamietaj że kobieta to tylko dodatek do twojego życia a nie jego sens.

Ona musi ponieść kare i dostać obuchem w ŁĘB. Jak zostawisz sprawa tak jak teraz to masz recydywe na 100%.....Do tego koniecznie 100% wgląd w telefon w kazdym momencie dnia(moze tez miewc drugi fon) i nocy jak i do portali spolecznosciowych, jakiś keyloger na jej kompa, dyktafony w nefralgicznych miejscach np samochodzie...dowody juz masz ale bedziesz wiedzial co jest na rzeczy.

Teraz pilka po jej stronie, jak nie bedzie skruchy to zapomnij wogole o czym kolwiek.....

Byś się nadawał na kochanka zamężnej kobiety z takim podejściem do życia.

Co myślałem, to napisałem.

21 Ostatnio edytowany przez Bonzo (2019-06-19 10:41:26)

Odp: on 36 zdradzony

takie jest życie, teraz to jest już wojna, zobaczysz jak zacznie kąsać z czasem jak jej sie sytuacja pogorszy. Wydaje sie to dziwne, ale jezeli chlop chce ratowac ten związek to musi zaczac od wlasnie takich podstawowych rzeczy.

22

Odp: on 36 zdradzony
bleach napisał/a:

Przerażające jest to jak wiele prawy której unikam i której się boję tu napisaliście. Najgorszą z nich jest zdecydowanie to co napisali bonzo i bullet o amoku i odwecie z jej strony oraz powrocie do zdrad chociaż nie sądzę że z nim ?
To musiałby być chore żeby wrócić do kochanka który przy pierwszej okazji pisał do niej żeby s.........a chociaż z drugiej strony kto to wie.

Wiecie że on twierdził w pewnym momencie że "nie chce rozbijać małżeństwa" ? Dokładnie to napisał bonzo że "gość wyparuje w momencie"
Ten człowiek, jak sprawy zaszył zbyt daleko zaczął się wycofywać zrzucając winę na moją żonę i zarzucając jej że "nie potrafi kochać".
Na jednym z podobnych tematów tego forum widziałem na to bardzo trafne określenie, coś w stylu "dopóki ma do dyspozycji jej ciało oraz brak zobowiązań to wszystko jest ok"

W sumie to zwała z cymbała i mam nadzieję że karma go kiedyś dopadnie niszcząc jego związek i że w tej chwili dręczy go nie sumienie a myśl że też tak kiedyś skończy.

Dowody na zdradę mojej żony mam, skrupulatnie ukryte i zarchiwizowane, ale przykre jest to że czy tego chcę czy nie chcę pod żadnym pozorem nie powinienem ich nigdy usuwać.

Wbrew temu co piszecie zaufania z mojej strony nie ma i nigdy nie będzie. Nigdy też nie wybaczę i mam nadzieję nie powiedziałem że wybaczam mojej żonie tego co zrobiła ale chcę z nią być i spróbować i to właśnie miałem na myśli pisząc o obrączce.
Jest to dla mnie ważny symbol ale jeśli żona sprawi że ja też się zacznę odsuwać i stanie się dla mnie obojętna to zdejmę ten kawałek złota i pójdę do prawnika.

Bonzo
Mieszkamy w mieście w moim mieszkaniu, nie mamy kredytu.

Roxann
Wiele razy myślałem w podobny sposób o jej klasycznej zdradzie i nie potrafię pojąć takiego zachowania.

Też miałem koleżanki w pracy, niektóre bardzo atrakcyjne ale właśnie po to bierze się ślub, zakłada kawałek złota na palec i trzyma zdrowy dystans do płci przeciwnej zawczasu żeby nigdy nawet przez myśl osobie zajętej nie przeszło zdradzanie a osobie wolnej nie przyszło do głowy zabieranie się za kogoś z kawałkiem złota na palcu.
To taka prosta rzecz a przypomina o tym że mam partnera, partnerkę którego kocham i nie chcę zranić.

Trochę bujasz w obłokach powołując się na tę obrączkę. Myślisz, że świat jest taki idealny? Zacznij realniej patrzeć na świat i życie, czym szybciej tym lepiej dla Ciebie. Ponadto cały czas podświadomie chronisz żonę pisząc między innymi, że masz nadzieję iż kochanka kiedyś spotka karma za to co zrobił.
A dlaczego jego a nie Twoją żonę? Przecież to żona Ci przysięgała, żona obiecywała, ona się zobowiązała a nie jakiś koleś. To ona Cię skrzywdziła a nie on. On co najwyżej wykorzystał naiwność Twojej małżonki. Zastanów się nad tym.
Kolejna sprawa - wybaczenie. Odpowiedz sobie na pytanie co to oznacza. Piszesz, że nie masz zamiaru wybaczać a chcesz z nią być. Przecież to sprzeczność.
Jak to sobie wyobrażasz? Ponadto wybaczenie nie ma kompletnie nic wspólnego z kontynuowaniem związku. Wybaczasz dla siebie aby zrobić krok w przód a nie dla kogoś.
Kolejna rzecz, jeśli wraz z żoną mieszkacie w TWOIM mieszkaniu to już masz odpowiedź co ona ma do stracenia. Bo raczej nie jesteś to Ty a przynajmniej nie na pierwszym miejscu.

23

Odp: on 36 zdradzony

Zameldowana jest a z tym pozwem ? Pozew to dla mnie najbardziej drastyczna z form którą mogę zastosować i zawsze myślałem że jak już go złożę to jest to ten moment gdy nie ma odwrotu. Moja żona poniosła już karę/kary chociażby w postaci afery przy najbliższej rodzinie która już wie. Nie chcę brnąc dalej o ile coś nie wzbudzi ponownie moich wątpliwości.

24 Ostatnio edytowany przez fryt (2019-06-19 10:53:24)

Odp: on 36 zdradzony
bleach napisał/a:

Zameldowana jest a z tym pozwem ? Pozew to dla mnie najbardziej drastyczna z form którą mogę zastosować i zawsze myślałem że jak już go złożę to jest to ten moment gdy nie ma odwrotu. Moja żona poniosła już karę/kary chociażby w postaci afery przy najbliższej rodzinie która już wie. Nie chcę brnąc dalej o ile coś nie wzbudzi ponownie moich wątpliwości.

Twoja naiwność nie zna granic. Patrzysz na drugiego człowieka przez swój pryzmat. To bład, który wielu ludzi popełnia. Ocenia drugą osobę z własnej perspektywy. Ja mam takie wartości to ona pewnie również. Ja nie zrobiłbym takiego świństwa to ona również pewnie nie. A później budzi się człowiek z ręką w nocniku.
Afera przy rodzinie to poniesienie kary? Buahahah. Obudź się!
I co myślisz, że jak odpłynęła od Ciebie to nagle tak na pstryknięcie palcem zakocha się znów, przypomni sobie co najważniejsze bo Ty tak chcesz, bo Ty tak uważasz?
Chłopie załóż spodnie.
Zacznij działać w końcu stanowczo i konsekwentnie jeśli chcesz jeszcze spróbować to małżeństwo uratować.
Jeśli będziesz kontynuował swoją nieudolnością jaką aktualnie prezentujesz i bujaniem w obłokach, które nie ma nic wspólnego z rzeczywistością to z tego nie ma prawa się nic nowego narodzić. Bo powrotu do starego związku nie ma, ale z tego sobie raczej zdajesz sprawę, mam nadzieję.

25

Odp: on 36 zdradzony

Zacznij działać w końcu stanowczo i konsekwentnie jeśli chcesz jeszcze spróbować to małżeństwo uratować.

Więc co mam zrobić ? Możesz to rozwinąć ? Mam mętlik w głowie

26

Odp: on 36 zdradzony
bleach napisał/a:

Zameldowana jest a z tym pozwem ? Pozew to dla mnie najbardziej drastyczna z form którą mogę zastosować i zawsze myślałem że jak już go złożę to jest to ten moment gdy nie ma odwrotu. Moja żona poniosła już karę/kary chociażby w postaci afery przy najbliższej rodzinie która już wie. Nie chcę brnąc dalej o ile coś nie wzbudzi ponownie moich wątpliwości.

Pamietaj, że jej rodzina zawsze bedzie za nią, ZAWSZE....najlepiej sie też jej rodzienie z nieczego nie zwierzaj, wogole lepiej z nimi nie gadaj.Przy mozliwym rozwodzie wyjdzie ci to tylko bokiem.
Rozdzial majątku zrob jak najszybciej, puki jeszcze ona nie pluje jadem na lewo i prawo....papiery rozwodowe są wlasnie formą terapi, tym obuchem, w łeb. Miałem kontakt z osobą w takim amoku i wiem z autopsji że inaczej sie nie da.
Pozew mozesz wycofac w kazdym momencie, albo ewentualnie zwiazac sie z ta kobieta po rozwodzie, ale juz na twoich warunkach a nie jej.

27 Ostatnio edytowany przez bleach (2019-06-19 11:16:03)

Odp: on 36 zdradzony

Bonzo - Całe szczęście z jej rodziną poza samym faktem uświadomienia o zdradzie nie rozmawiałem i faktycznie lepiej żebym tego nigdy nie zrobił.

Twardo stoicie przy pozwie rozwodowym i pewnie macie rację ale czy warto ? Jeśli mam się bawić w pozew i wycofywać go tylko po to by do mojej żony dotarło co zrobiła to sam zadaję sobie teraz pytanie czy to ma jakiś sens. Cenie sobie Wasze rady i chyba pójdę do prawnika. Jeśli on stwierdzi że to dobry pomysł to chyba nie możecie się mylić.

[edit]

Mówimy o pozwie z wyłącznej winy czy za porozumieniem ?

28

Odp: on 36 zdradzony
bleach napisał/a:

Bonzo - Całe szczęście z jej rodziną poza samym faktem uświadomienia o zdradzie nie rozmawiałem i faktycznie lepiej żebym tego nigdy nie zrobił.

Twardo stoicie przy pozwie rozwodowym i pewnie macie rację ale czy warto ? Jeśli mam się bawić w pozew i wycofywać go tylko po to by do mojej żony dotarło co zrobiła to sam zadaję sobie teraz pytanie czy to ma jakiś sens. Cenie sobie Wasze rady i chyba pójdę do prawnika. Jeśli on stwierdzi że to dobry pomysł to chyba nie możecie się mylić.

[edit]

Mówimy o pozwie z wyłącznej winy czy za porozumieniem ?

a chcesz bulic alimenty na nią????chyba nie, wiec jasne i oczywiste ze z jej winy. Po tym jak twoja pani dostanie papiery to zobaczysz dopiero wtedy jej prawdziwą twarz. Także szykuj sie mocno...bo to bedzie jazda bez trzymanki. I pogadaj z prawnikiem o rozdzielnosci majątkowej.....jeszcze przed pozwem, bo potem żonka za chiny sie nie zgodzi i bedziecie musieli to zalatwiać przez sąd.

29 Ostatnio edytowany przez fryt (2019-06-19 11:28:45)

Odp: on 36 zdradzony
bleach napisał/a:

Zacznij działać w końcu stanowczo i konsekwentnie jeśli chcesz jeszcze spróbować to małżeństwo uratować.

Więc co mam zrobić ? Możesz to rozwinąć ? Mam mętlik w głowie

Przede wszystkim nie wychodź z niczym przed szereg. Kobieta nie zrobiła kompletnie nic a Ty już deklarujesz, że chcesz z nią spróbować być. Na jakiej podstawie to robisz? Czy ona Cie o to prosiła, błagała? Czy wyraziła skruchę? Czy odpowiedziała Ci na pytanie jak sobie to teraz wyobraża? Czy wie co w ogóle zrobiła? Czy ma świadomość jaką krzywdę Ci wyrządziła?
Czy jej zachowanie i postawa w ogóle choć w minimalnym stopniu pozwalają wierzyć, że to się da jeszcze poskładać?
Czy jest transparentna? Ma jakiś pomysł żeby spróbować Ci to zadośćuczynić? Wie jak to zrobić?
Poszukała w sobie przyczyny tego co się wydarzyło?
Przypuszczam, że na żadne z tych pytań nie znasz odpowiedzi a wychodzisz przed szereg próbując ratować kiedy nikt jeszcze o to nie poprosił.
Twoja postawa ma być jednoznaczna. To ona zakończyła Wasze małżeństwo nie pytając Ciebie o zgodę.
Masz się odsunąć od niej emocjonalnie totalnie. Po prostu olać ją zająć się sobą. Niech ona główkuje jak do Ciebie dotrzeć i co zrobić. Nie rób nic za nią, to jej rola.
Jeśli tego wszystkiego nie ujrzysz to pocierpisz, ale przynajmniej będziesz mieć klarowną sytuację, że nie ma czego ratować a jedyne co ją przy Tobie trzyma to wygoda.
I pamiętaj to nie Ty masz jej sugerować co ona ma robić, jak działać i próbować. To ma wyjść od niej!
Składasz pozew z orzeczeniem winy i informujesz ją, że jeśli jej postawa na to pozwoli do końca procesu i przyzna się przed sądem to zastanowisz się nad zmianą decyzji z rozwodu na separację (którą zawsze można wycofać formalnie), ale z orzeczenia winy nie masz zamiaru się wycofać. To również forma pewnego zabezpieczenia prawnego. Nie muszę chyba przypominać, że na ten moment nie wierz w nic co słyszysz i połowę tego co widzisz. Zanim dojdzie do ostatniej rozprawy powinieneś mieć już pełen obraz sytuacji i jej intencji.
Tymczasem maksymalna odcinka od niej.

30

Odp: on 36 zdradzony

W którymś starym wątku to było cytowane ale ja to znalazłem na zdradzeni.pl to jeden z lepszych tekstów na temat szansy po zdradzie moim zdaniem.Na pewno z czymś się utożsamisz bleach

"Na początek: To jest Twoje życie i Twoje decyzje! I nikt inny jak nie Ty sam będziesz się musiał z ich konsekwencjami zmierzyć.
Nie zrób najgłupszego błędu, jaki bardzo często popełniają zdradzeni faceci
Nie daj się jej złapać na seks jakiego w życiu nie miałeś...
Coś w stylu:
Powiedz mi tylko swoje marzenie, a będzie spełnione. 50 twarzy Grey'a to nic w w porównaniu z tym, co Tobie jest gotowa zafundować.
Wpuścisz ją do swojego łóżka- Facet już po Tobie. To stara jak świat sztuczka kobiet.
Zanim podejmiesz decyzję, musisz wiedzieć jedno: TEGO CO SIĘ STAŁO NIGDY NIE ZAPOMNISZ I BĘDZIE WRACAŁO DO CIEBIE NICZYM BUMERANG!
Będziesz jeszcze długo przegrywać jako jej mąż z kochankiem, z tym zajebistym seksem, jaki mieli a jedynym jej marzeniem w momencie wypominania jej zdrady będzie abyś się wreszcie zamknął i cieszył się, że wróciła.
Nie daj się nabrać na ten jak to ujmuję tutaj, mózgojebny styl tłumaczenia wszystkich kobiet, które poszły w tango: wybacz, pogubiłam się, to było tylko zauroczenie? ale tylko Ciebie kocham..
Bo to jest bowiem wyłącznie szukanie sobie alibi aby usprawiedliwić się przed samą sobą, że nie jestem kurwą i dałam innemu dupy bo tego chciałam i mi się to ruchanko podobało.
Do tego stopnia, że Ty mógłbyś umrzeć, a nie zrobiłoby to na niej żadnego wrażenia poza koniecznymi pozorami!
Wiesz póki co tyle i tylko tyle ile sam ustaliłeś! Ona nic ponadto co wiesz i tak Tobie nie powie!
A mogę Ci zagwarantować: to co Ty wiesz to jest tylko czubek góry lodowej.
Ile to trwa/ło?
Tak naprawdę nie wiesz nic.
Jeśli razem pracują- tam się wszystko dużo, dużo wcześniej zaczęło?
I na pewno nie trwało tylko miesiąc?
Dla Ciebie to jednak nie ma znaczenia. ŻADNEGO!
Żadna, ale to żadna kobieta nie wlezie facetowi do wyra bez uczucia i nigdy nie odejdzie, jeśli nie była kochanka pewna..
Tak czytam, co też tutaj piszesz i zastanawiam się cały czas kiedy jej ulegniesz.
Bo coraz bardziej się przekonuję, że jednak polegniesz?
To, że ona teraz wobec perspektywy zostania na lodzie z łatką sorki za słowo, qrwy Tobie nie odpuści masz jak w banku?
Będzie manipulować Tobą, grać na Twoim uczuciu, przysyłać wszystkich świętych z księdzem proboszczem na czele tak długo aż wreszcie wymiękniesz.
O ile nadal jej będziesz pokazywał, że coś do niej czujesz..
Tego możesz być pewien?
Kochasz ale to jest tylko fatamorgana. Tej kobiety, którą poślubiłeś już nie ma. ONA NIE ISTNIEJE.
Dla Ciebie ona umarła..
Między bajki możesz sobie włożyć jej słowa, które kompletnie nie mają pokrycia .., Jak wyglądało jej uczucie do Ciebie już boleśnie się przekonałeś..
Pytałem ją jak było z rozstaniem . Przyznała , że mnie okłamała . To ona go zostawiła . Okazało się , że ma żonę , dziecko , drugie mieszkanie . Nie chciała być tą drugą
Co ma bidulka teraz Tobie powiedzieć?
Przecież nie powie, że prawdopodobnie żona kochanka się dowiedziała i facet, któremu zależało na bezproblemowym ruchanku wobec niemiłej perspektywy rozwodu z jego winy, błyskawicznie się ewakuował i wypłacił jej kopa?
Była wyłącznie jego vaginą i do tego celu mu służyła.
Twoja wina jest ogromna bo:
1. za dużo pracowałeś, nie było Cię w domu ona Cię potrzebowała, lub....
2. jesteś ciągle w domu, nie starasz się polepszyć bytu rodzinie
1. jesteś nadopiekuńczy, już ją mdli od tych czułości
2. nie jesteś czuły, nie mówisz że ją kochasz milion razy dziennie, nie nosie jej na rękach.
1. nigdzie nie wychodzicie się zabawić
2. Ty tylko byś imprezował
1. Nic tylko zajmujesz się dzieckiem, a o nią nie dbasz
2. W ogóle nie zajmujesz się dzieckiem
...
...
* wybierz dowolne lub sobie dopisz dowolne zestawienia).
Niestety,
To Ty musisz podejmować trudne decyzje i działać stanowczo i konsekwentnie włącznie z wnioskiem o rozwód.
Trzeba zmusić ją do wzięcia za to zrobiła odpowiedzialności.
Albo to zrozumie i uszanuje Twoją decyzję, albo, co jest wysoce prawdopodobne Twoje działania uzna za atak na siebie i będziesz wrogiem numer jeden!
Tego jednak się dowiesz dopiero i tym przekonasz na Sali sądowej.
Wszelkie inne półśrodki przedłużą tylko agonie tego związku.
Jakieś niedomówienia ,układy, dawanie czasu to gówno w które próbuje Ciebie wciągnąć i ciężko się będzie później z niego otrzepać.
Kryzys były, są i będą w każdym małżeństwie. To nie one są przyczyną zdrady
Przyczyna która prowadzi do zdrady jest JEDNA i leży zawsze po JEDNEJ stronie ?
Po tej stronie która podjęła decyzję o zdradzie zamiast zastosować kilkadziesiąt innych uczciwszych wobec partnera rozwiązań.
Zdrada jest wyłącznie dobrowolnym wyborem jednej ze stron, bez wiedzy i udziału drugiej.
Jest to wybór, decyzja która ma wiele alternatywnych, uczciwych rozwiązań
Łącznie z zakończeniem związku.
Pytanie dlaczego podjęła taką decyzję - odnosi się do analizy osobowości osoby która jest w stanie oszukać kogoś kto jej zaufał bodajże najbardziej na świecie.
To zdradzający powinien głęboko szukać w sobie odpowiedzi na pytanie:
Co jest w niej takiego że potrafi zdradzić i przede wszystkim zrozumieć że wybór oszustwa zamiast uczciwego rozwiązania problemu - to jest żaden wybór...
Przyczyn zdrady mających źródło w zachowaniu zdradzającego nie ma żadnych! ?
Chyba sam jej do niego nie zaprowadziłeś i nie nakłaniałeś jej do zdrady, prawda?
Ofiara zdrady nie ma kompletnie wpływu na taką a nie inną decyzję podjętą przez zdrajcę.
Wybór tej decyzji należy do osoby ją podejmującą - zdradzającego.
Są trzy podstawowe filary związku, będące jego zaworami bezpieczeństwa:
- szczerość
- zaufanie
- szacunek
Te trzy elementy są nierozłączne
Jeżeli któregokolwiek z nich zabraknie, pozostałe zawsze znikają jednocześnie.
Wtedy następuje definitywny koniec! Koniec związku, małżeństwa
Czy tego chcesz czy też nie- zawsze oznacza to jedno: TO JEST KONIEC!
Nie można bowiem komuś zaufać, kogoś szanować jeżeli ten ktoś nie był wobec Ciebie szczery. Był nieuczciwy.
Był po prostu kłamcą i okazał się najzwyklejszą kanalią!
Nawet jeśli, jak mówi to rozdział zamknięty, nie ma żadnych niepokojących sygnałów z jej strony, to wyłącznie z powodów o których wcześniej napisałem.
Ona ma cały czas nadzieję, że sprawa rozejdzie się "po kościach" i jej się upiecze
Bo i tak w końcu wymiękniesz!
Wybij jej to z głowy! Niech na to nawet nie liczy! Stanowczo ale grzecznie to jej zakomunikuj...
Facet.
To ma być wyłącznie TWOJA decyzja!
Nie słuchaj jej psiapsiółki i uj wie kogo jeszcze. Goń wszystkich jej emisariuszy z Twoimi i jej rodzicami włącznie, jacy będą wysyłani.
Bo to nie oni będą musieli żyć z tą qrewną i to nie oni będą musieli zmierzyć się z piekłem, przez jakie będziesz przechodzić.
Nie słuchaj nikogo oprócz siebie
Z psiapsiółką ona ma wersję uzgodnioną i konsekwentnie obie się będą jej trzymać.
Nie wierz kompletnie w to co teraz ona mówi, w jej łzy, w jej zachowanie.
Wszystko jest wyłącznie po to aby Ciebie odpowiednio ?obrobić?
Niczego już nie wiesz i już niczego nie będziesz pewien...
Nawet tego czy w tej chwili już nie układa sobie swojej alternatywnej przyszłości na Twoich plecach...
Być może tylko potrzebuje na to czasu A ten dostanie, gdy dasz jej wrócić!
Jeżeli nawet nie, to teraz już jej wystarczy kolejne zawirowanie w Waszym małżeństwie, a ona pofrunie w ramiona kolejnego kochasia-pocieszyciela, który gdzieś tam na nią czeka.

Jeżeli nawet pozwolisz jej wrócić, to czy wytrzymasz ciśnienie wątpliwości teraz i za lat kilka, naście?
Czy dasz radę zmierzyć z tymi ironicznymi spojrzeniami wszystkich tych, którzy wiedzieli doskonale o jej wyczynach? Wątpię. Bo to nie jest już tylko Wasza tajemnica?
Możesz sobie mówić, że tak. Tylko, że nie wiesz jeszcze, kompletnie nie masz świadomości, z czym się będziesz musiał zmierzyć!
Chcesz jednak jej pozwolić wrócić?
Postaw sprawę ostro!
Jeżeli ma w ogóle marzyć o powrocie, bo do dania jej szansy droga dla niej będzie długa, bolesna i daleka- o jej otrzymanie będzie musiała walczyć, to bezdyskusyjnie akceptuje następujące Twoje warunki:
1/ Bierze winę na siebie i zgadza się na rozwód z orzeczeniem jej wyłącznej winy, Temat doprowadzasz do końca
2/Zgadza się na rozdzielczość majątkową oraz niekorzystny dla niej podział Waszego dorobku,
Jeśli pozwolisz jej wrócić- z własnej kieszeni płaci połowę kosztów utrzymania
3/Akceptuje i uszanuję każdą Twoją decyzję, w tym to, że masz prawo ułożyć sobie życie na nowo i ją jednak ostatecznie wykopiesz za drzwi,
Ma cierpliwie czekać na Twój werdykt i nie naciskać ani kogokolwiek wysyłać z misją ?pojednania?
4/Ma świadomość tego co zrobiła, nie będzie Ciebie obciążała winą i wie, że Ty już nic nie musisz. Co najwyżej możesz.
5/ Akceptuje Twoje warunki jej powrotu i to że to Ona ma walczyć o Ciebie niczym lwica o młode, a nie odwrotnie. Ma udowodnić Tobie codziennie, że pozwolenie na jej powrót nie było Twoim błędem
6/ Zanim zechcesz ją przelecieć- ma dostarczyć na papierze wyniki badań na wszelkie choróbska przenoszone drogą płciową
7/ Akceptuje to, że z Twojej strony nie ma żadnych gwarancji na to, że jej się Ciebie uda odzyskać ..
Tylko tak i nie inaczej? Test jej wiarygodności i szczerości jej intencji?
Mówisz jej : Sprawdzam?
Wiesz, że bronisz kogoś, kto nie zasługuje na litość z Twojej strony?
Bo litości nad Tobą nie miał?

Jesteś w wyjątkowo komfortowej sytuacji, o jakiej większość tutaj piszących może tylko pomarzyć..
Wiesz, z kim i z czym masz do czynienia. I naprawdę już nic nie musisz..
Co najwyżej możesz ...
Zarówno dać jej walczyć o Ciebie, jak i ją z hukiem na kopach wypierzyć ze swojego życia na zawsze!

Każda decyzja jest zawsze lepszą niż jej brak...
Moment wykrycia zdrady to moment nie na czekanie i analizowanie swojego życia tylko jest to pora stanowczego, zdecydowanego działania
Życie uczy jednego. One zawsze liczą się wyłącznie z silnymi.
Pokazanie choćby najmniejszej oznaki słabości zawsze jest użyte przeciwko Tobie...
To jest oczywiście tylko moja sugestia,
Ty zrobisz dokładnie to co uważasz, że dla Ciebie jest najlepszym rozwiązaniem..
Moim zdaniem trzeba temat dociągnąć do końca...
Nie ugiąć się, nie wycofać się w ostatnim momencie, tylko pokazać, że właśnie to jest cena jaką zdrajca musi zapłacić aby mieć jakąkolwiek nadzieję na powrót...
Zakończyć formalnie to, co on i tak zrobił.
Jeśli będziesz tylko tego chciał,i będzie to potrzebne do Twojego szczęścia - ślub z niewierna zawsze ponownie możesz przecież wziąć..
W dowolnym momencie...
Nie wiem dlaczego tak wielu na tym portalu na słowo rozwód reaguje wręcz histerycznie...
Rozwód to nie koniec świata - choć akurat dla zdrajcy może on to oznaczać wink
O ile ona ma resztki szacunku do Ciebie, zaakceptuje i uszanuje Twoją decyzję
Jakby na to nie patrzeć, dla Ciebie stwarza to komfortowy punkt wyjściowy
Bo może być zarówno początkiem Twojego nowego życia, Jak i może być etapem budowy związku na nowo.
Ale na to czy Ty będziesz jeszcze chciał wiązać swoje życie z kimś, o którym wiesz do czego jest zdolny, czy też wybierasz układanie swojego życia od nowa - ona już żadnego wpływu NIE MA.
Pozostaje jej czekać, dać Tobie czas na to, abyś spróbował życia bez niej.
Jeśli uznasz,że jednak warto spróbować na nowo - nic nie stoi na przeszkodzie..
Jeśli jednak dojdziesz do wniosku, że nie warto - zaczynasz nowe życie z czystą kartą. W każdym przypadku oczywiście rozwód musi być z jej wyłącznej winy.
Skoro ona kocha, to jedyne, co jej pozostaje to cierpliwe czekanie , o ile oczywiście ten okres oczekiwania wytrzyma...
Bo skoro jej na Tobie tak bardzo zależy, jak teraz mowi- będzie czekała na Ciebie..
Nawet całe pozostałe jej życie...
Prawda jest taka, że jeśli chcemy budować związek od nowa, to zaczyna się to od wbicia zdrajcy w podłogę, zmuszenia do bezwarunkowej kapitulacji.
Tylko taka lekcja, pokazanie, że jest się zdolnym do natychmiastowego wykopania jej ze swojego życia tym razem na zawsze, prawdopodobieństwo kolejnej zdrady sprowadza do minimum.. Choć jej nie wyklucza..
Nie ma się czego bać. Cóż gorszego może Ciebie niż to co się stało może jeszcze Cię spotkać?
Jak pisałem - jesteś w komfortowym położeniu..."

31

Odp: on 36 zdradzony
bleach napisał/a:

Z żoną poznaliśmy się 8 lat temu ja 36 ona 30 i od 7 jesteśmy małżeństwem. Mamy też syna którego bardzo kochamy.

Gdy syn trochę podrósł i zaczął chodzić do przedszkola moja żona zapragnęła iść do pracy. Zmieniła jedną drugą trzecią często za moimi naradami by nie dać się zaszufladkować w robocie za 1.5 tys aż dwa lata temu trafiła do firmy która zmieniła moje życie na zawsze.

Przez pierwsze pół roku nie miałem podstaw żeby się czegoś obawiać aż do momentu gdy zbyt często zaczęła opowiadać o koledze z pracy. Kolega to kolega tamto... zacząłem się bać chociaż w głębi serca wierzyłem że moja żona wie gdzie jest granica i nie zamieni się to w flirt. Zaczęły się częste kłótnie, ona uważała że ja się ciągle czepiam a ja coraz bardziej obawiałem się że coś jest na rzeczy.

Chciałem stanąć obok i powiedzieć "nie rób niczego co może nas zniszczyć" a zamiast tego wybuchałem gniewem co pewnie jeszcze bardziej utwierdzało ją w przekonaniu że chce coś zmienić w swoim życiu. Ostatni taki wybuch był po naszym wyjeździe nad morze. Spędziliśmy cały dzień na plaży razem z synem i w drodze powrotnej drażniło mnie to że wiecznie siedzi w telefonie i widzę uśmiech na jej twarzy. Nie wytrzymałem i spytałem się czy "zawieźć cię do kochanka". Tego samego dnia jak i przez cały weekend kłóciliśmy się bardzo mocno a w poniedziałek po tym jak bez słów poszła do pracy zaczęliśmy pisać sms-y. Tak nie chciała rozmawiać i traktowała mnie ozięble

Po dłuższej wymianie zdań stwierdziłem masz kogoś a w odpowiedzi dostałem "przepraszam". Cały mój świat, najdroższa mi wartość jaką było małżeństwo runęły. Na gumowych nogach odprowadziłem jeszcze syna do przedszkola po czym wróciłem do domu i ryczałem. Ryczałem tak cały dzień do niej przez telefon do samego siebie i nie mogłem tego opanować.

W kolejnych dniach mieliśmy trudne rozmowy i deklaracje z jej strony że nie chciała tego i że wszystko chce naprawić oraz że pojedzie i zerwie z nim kontakt. Stanowczo zabroniłem jej jakiegokolwiek widzenia z tym człowiekiem bo nie wyobrażam sobie że moja żona żegna się ze swoim kochankiem i być może wypłakują się sobie w ramionach że to już koniec. Wiem też że kontaktu nie zerwała natychmiast i prawdopodobnie nie widzieli się już w cztery oczy ale na 100% wymieniali się sms-ami.

No i trochę faktów:
- na 100% spali ze sobą
- na 100% więcej niż raz
- przedstawiła mnie jako damskiego boksera żeby zracjonalizować swoje zachowanie
- on wielce kochający w momencie gdy moja żona go wystawiła zmieszał ją z błotem jak ostatnią ... nie powiem co

W tej chwili mimo tego upokorzenia jakie musiałem znieść chcę odbudować związek tylko nie wiem czy się uda.
Wiem też że to głupie ale nadal wieżę w symbolikę obrączki której nie zdjąłem.

A może porozmawiaj z nią na spokojnie, bez oskarżeń, i zapytaj jej, czego ona chce?
Jeśli także będzie chciała kontynuować wasze małżeństwo idźcie do terapeuty dla par, ale jest jeden podstawowy warunek:
- ona urywa całkiem z nim kontakt. CAŁKIEM - jeśli to koleś z pracy - musi poszukać innej pracy.

32 Ostatnio edytowany przez bleach (2019-06-19 12:48:34)

Odp: on 36 zdradzony

a chcesz bulic alimenty na nią????

Spytałem tylko kontrolnie żeby rozwiać wątpliwości.

Bonzo i Fryt dzięki za dobre rady postaram się ich mocno trzymać. W chwili obecnej tylko część z nich spełniam ale to już coś.

Marata

Na takie rozmowy mieliśmy czas zanim zdrada doszła do skutku. Moja żona też nie jest idealna i ma trochę wad które akceptowałem a moim błędem było orbitowanie wokół niej do czego coraz bardziej przekonują mnie pozostali.
- ona urywa całkiem z nim kontakt - Nie wyobrażam sobie innego scenariusza bo nawet ja nie jestem aż takim pantoflem
- jeśli to koleś z pracy - musi poszukać innej pracy - Zrobiła to bo ją do tego zmusiłem, jedyne ustępstwo na jakie poszedłem to zachowanie okresu wypowiedzenia który został skrócony za porozumieniem z pracodawcą

33

Odp: on 36 zdradzony
bleach napisał/a:

a chcesz bulic alimenty na nią????

Spytałem tylko kontrolnie żeby rozwiać wątpliwości.

Bonzo i Fryt dzięki za dobre rady postaram się ich mocno trzymać. W chwili obecnej tylko część z nich spełniam ale to już coś.

Marata

Na takie rozmowy mieliśmy czas zanim zdrada doszła do skutku. Moja żona też nie jest idealna i ma trochę wad które akceptowałem a moim błędem było orbitowanie wokół niej do czego coraz bardziej przekonują mnie pozostali.
- ona urywa całkiem z nim kontakt - Nie wyobrażam sobie innego scenariusza bo nawet ja nie jestem aż takim pantoflem
- jeśli to koleś z pracy - musi poszukać innej pracy - Zrobiła to bo ją do tego zmusiłem, jedyne ustępstwo na jakie poszedłem to zachowanie okresu wypowiedzenia który został skrócony za porozumieniem z pracodawcą

No widzisz zmusiłeś ją....a to powinno być pierwsze co ona Ci deklaruje sama od siebie żeby ratować Waszą relację.
Za chwilę usłyszysz, że przecież to Ty ją zmusiłeś do zmiany pracy, złamałeś jej karierę a mimo to rozstajesz się z nią.
Pomijając zupełnie jej intencje i kwestie moralne. Człowiek, który popełni błąd, zbłądzi i się otrząśnie i zda sprawę jak bardzo skrzywdził drugą osobę, ponadto kocha ją nie zatrzyma się przed niczym. Jest w stanie poświęcić wszystko dla ratowania relacji, tyle, że sama od siebie a nie nakłaniania do tego.
No chyba, że ktoś chce mieć zamiast partnera - niewolnika. Pytanie czy wówczas da to obydwojga szczęście...

34 Ostatnio edytowany przez bleach (2019-06-19 13:24:10)

Odp: on 36 zdradzony
fryt napisał/a:

Za chwilę usłyszysz, że przecież to Ty ją zmusiłeś do zmiany pracy, złamałeś jej karierę a mimo to rozstajesz się z nią.

A to akurat zadziałało w obie strony. Nigdy się nikomu nie żaliłem bo nie mam komu ale od momentu zdrady moje życie zawodowe też trochę padło. Dawniej miałem olbrzymi zapał i motywację żeby osiągnąć sukces tworząc własne projekty a dziś idzie mi to jak krew z nosa. Projekty które miałem skończyć wiszą od jakiegoś czasu i niby do nich wracam ale nie wiem czy zakończę. Dziś po prostu siedzę na d...e i robię swoje

fryt napisał/a:

Pomijając zupełnie jej intencje i kwestie moralne. Człowiek, który popełni błąd, zbłądzi i się otrząśnie i zda sprawę jak bardzo skrzywdził drugą osobę, ponadto kocha ją nie zatrzyma się przed niczym. Jest w stanie poświęcić wszystko dla ratowania relacji, tyle, że sama od siebie a nie nakłaniania do tego..

W punkt. Jakieś zmiany widzę ale nie takie jak opisałeś. Nie widzę tej własnej inicjatywy jak np zmiana numeru telefonu z własnej woli żebym odczuł komfort psychiczny

35

Odp: on 36 zdradzony
bleach napisał/a:

W punkt. Jakieś zmiany widzę ale nie takie jak opisałeś

Misio sie zdenerowawał, ale mu przeszlo, ugotuje obiadek spuszcze glowe w dól, lepiej sie w nocy wypne i mu przejdzie......do kolejnego razu. Urobiła cie i tyle.
Pańcio ją olał to wróciłą do misia, który ją zawsze przyjmie i bedzie" walczyl o zwiazek"......pomysl co by twoja pani zrobila jak by ten jej boczniak jej nie olał???Myslales o tym??
Nadal się ona nie wybudziła, raczej mleko sie rozlało i czeka aż sprawa przyschnie, dla niej wszystko jest po staremu,bo przeciez przeprosila,  a tobie nerwy puszczają.
Czekamy na zrzucenie bomby....bo inaczej to szykuj sie na kolejny trójkąt.

36

Odp: on 36 zdradzony
Bonzo napisał/a:

Misio sie zdenerowawał, ale mu przeszlo, ugotuje obiadek spuszcze glowe w dól, lepiej sie w nocy wypne i mu przejdzie......do kolejnego razu. Urobiła cie i tyle.
Pańcio ją olał to wróciłą do misia, który ją zawsze przyjmie i bedzie" walczyl o zwiazek"......pomysl co by twoja pani zrobila jak by ten jej boczniak jej nie olał???Myslales o tym??
Nadal się ona nie wybudziła, raczej mleko sie rozlało i czeka aż sprawa przyschnie, dla niej wszystko jest po staremu,bo przeciez przeprosila,  a tobie nerwy puszczają.
Czekamy na zrzucenie bomby....bo inaczej to szykuj sie na kolejny trójkąt.

Aż mnie zatkało bo opisałeś to jak widzę naszą relację w tej chwili. Nie myślałem o tym zbyt wiele ale faktycznie może bym się nawet nie zdążył pozbierać jak byłaby u niego z moim synem.

37

Odp: on 36 zdradzony
bleach napisał/a:
Bonzo napisał/a:

Misio sie zdenerowawał, ale mu przeszlo, ugotuje obiadek spuszcze glowe w dól, lepiej sie w nocy wypne i mu przejdzie......do kolejnego razu. Urobiła cie i tyle.
Pańcio ją olał to wróciłą do misia, który ją zawsze przyjmie i bedzie" walczyl o zwiazek"......pomysl co by twoja pani zrobila jak by ten jej boczniak jej nie olał???Myslales o tym??
Nadal się ona nie wybudziła, raczej mleko sie rozlało i czeka aż sprawa przyschnie, dla niej wszystko jest po staremu,bo przeciez przeprosila,  a tobie nerwy puszczają.
Czekamy na zrzucenie bomby....bo inaczej to szykuj sie na kolejny trójkąt.

Aż mnie zatkało bo opisałeś to jak widzę naszą relację w tej chwili. Nie myślałem o tym zbyt wiele ale faktycznie może bym się nawet nie zdążył pozbierać jak byłaby u niego z moim synem.


słuchaj, nie ty pierwszy nie ostatni zostałes zdradzony, twoja żona też nie jest jakaś wyjątkowa...zachowuje sie jak 99% pań przyłapanych, czyli jedzie standardowym schematem. TWOIM zadaniem jest ją sprowadzić do poziomu gruntu.....JAK? to juz wiesz.....Takżę liczę na ciebie i czekam na jakies dzialania, bo piosanie na forum to nie dzialanie...Na poczatek powiedz jej otwarcie, że chcesz rozdzielnosci majątkowej....tylko spokojnym tonem, bez żadnych podtekstów,a na pełnym czilku. Jak zapyta sie o możliwy rozwód udawaj głupiego. Twoim zadaniem jest zalatwienie z nia tego u notariusza.

38

Odp: on 36 zdradzony

pozew rozwodowy jest Ci potrzebny aby do niej dotarlo ze ty zostales totalnie zraniony, jak sie zapyta dlaczego, odpowiadasz ze test na zone ma niezdany, mozesz go wycofac, ale najpierw ona ma na rzesach chodzic abys ty jej ponownie zaufal

Posty [ 1 do 38 z 44 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018