Tydzień temu rozstałam się z chłopakiem z którym byłam 4 lata. To on podjął decyzję o rozstaniu ( twierdził, że nie chce marnować mi życia i że nie czuje tego co na początku). Jest mi z tym wszystkim bardzo ciężko, kompletnie nie mogę się pozbierać. Jednego dnia nie myślę o nim wcale, następnego cały dzień płaczę. Początkowo dzwonił, pisał później przestał. Mówił, że chce abym o nim zapomniała. Ale to takie trudne:(. Dzisiaj powiedział mi coś bardzo dziwnego. Powiedziałam mu że usunę jego numer a on wtedy a co będzie jeżeli mu się odwidzi i będzie chciał wrócić. Już nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć
. Nie chce robić sobie nadziei . Czy ktoś miał podobną sytuację do mnie?
Podobne tematy
oj oj oj! jedno zdanie mnie ubodło,a mianowicie to, że może mu się odwidzieć. To bardzo przykra postawa, bo tym chce Ci zrobić nadzieję i chce sobie przez to utworzyć azyl do którego ewentualnie wróci, gdy odwidzi mu się samotność. Napisz coś więcej: kilka jego zalet, kilka wad.
Natalia, po pierwsze musisz pogodzić się ze stanem sytuacji. Nie jesteście razem. Masz prawo do płaczu i zalu a tym samym osobistej żałoby. To pomaga. Jestem w podobnej sytuacji. 4 dni temu rozstałam się z partnerem. Strasznie za nim tęsknie i odczuwam ogromną pustkę i ból. Z drugiej strony nie szukam z nim kontaktu i to jest jedyne wyjście z sytuacji. Teraz nie możesz już nic zrobić, na nic nie masz wpływu. Pomyśl, ze jeśli będziecie mieli być razem to bedziecie, jeżeli nie to widocznie tak musiało być. Wiem, ze to bardzo trudne, ale powinnaś urwać z nim kontakt i dać sobie czas. Jeśli kocha to wróci.
Typowy pies ogrodnika. Sam nie chce komuś nie da. Nie chce, żebyś sobie szybciej ułożyła życie niż on.
Typowy pies ogrodnika. Sam nie chce komuś nie da. Nie chce, żebyś sobie szybciej ułożyła życie niż on.
traaafne!
Natalia, po pierwsze musisz pogodzić się ze stanem sytuacji. Nie jesteście razem. Masz prawo do płaczu i zalu a tym samym osobistej żałoby. To pomaga. Jestem w podobnej sytuacji. 4 dni temu rozstałam się z partnerem. Strasznie za nim tęsknie i odczuwam ogromną pustkę i ból. Z drugiej strony nie szukam z nim kontaktu i to jest jedyne wyjście z sytuacji. Teraz nie możesz już nic zrobić, na nic nie masz wpływu. Pomyśl, ze jeśli będziecie mieli być razem to bedziecie, jeżeli nie to widocznie tak musiało być. Wiem, ze to bardzo trudne, ale powinnaś urwać z nim kontakt i dać sobie czas. Jeśli kocha to wróci.
Ależ z Ciebie mądra i dzielna kobita! brać przykład!;-)
ja nie miałam
ale moim zdaniem jesteś na początku długiej drogi żalu po związku
pewnie nawet odkochiwania się
pewnie, że jest ci ciężko
ale pomysl tak:
chłopak zerwał z tobą - bo pewnie zachciało mu sie poszaleć. może spotkał kogoś i poczuł motyle w brzuchu?/ stąd ten tekst "że nie czuje tego co kiedyś".. a teraz zostawia sobie firtkę
a co jak mi się odwidzi?/
a co jak tamtą się znudzę?/
a co jak będe szukać bezpiecznego kąta??
natalaka- powiedz mu dobitnie i stanowczo, że nie jesteś kołem zapasowym, starymi butami, które się znudziły, ale jednak wygodne, więc się ich nie wyrzuca
powiedz mu, że może on tego nie rozumie, nie zauważył - ale ty zasługujesz na miłość pełną, na szczerość i uczciwość... i tego oczekujesz od partnera
powiedz mu, że on niestety sie nie sprawdził jako partner
a jesli będzie chciał do ciebie wrócić - to będzie musiał o ciebie walczyć. bo na to zasługujesz..
a propos..
co za palant...
Mi się wydaje że on kogoś poznał. Ale jak go o to pytałam to twierdził, że tak nie jest. Mówił, że dużo pracuje, że nie ma czasu na to aby z kimś być. Ale ja w to nie wierzę. Ciągle mi powtarza że zasługuję na kogoś lepszego, że powinnam ułożyć życie z kimś innym. Ale ja tak nie potrafię w ciągu tygodnia o nim zapomnieć. Nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć.
wzachodziedna dziękuję ![]()
Kochanie tak poza tym tydzień od rozstania długiego związku to jest nic. Ja przez pierwszy tydzień ledwo potrafiłam funkcjonować, próbowałam w pracy nie myśleć o tym, o napływały mi do oczu łzy, bałam się, ze wpadnę w pracy w histerię i zrobię z siebie idiotkę. Nie chciałam wierzyć w to, że to się tak skończy. Układałam różne scenariusze, ale nie pisałam, nie dzwoniłam. Odcięłam się. Zaczęłam uskuteczniać życie towarzyskie, zmieniłam fryzurę, chodziłam na zakupy, zaczęłam ćwiczyć. Teraz już nie jestem tą samą dziewczyną, jestem silniejsza, mądrzejsza i ... atrakcyjniejsza
Nie zapomnisz o nim w tydzień, miesiąc... Ale powiem CI z własnego doświadczenia, że koniecznie musisz pogodzić się z tym, że to koniec i to nie wróci, bo ja się długo okłamywałam i przez to długo mi zeszło to odkochiwanie. Nie chciałam żyć, mówię zabiję się, w imię czego przepraszam? Faceta, który ma mnie gdzieś? Pytał czy chciałabym wrócić po kilku miesiącach od rozstania, ale mimo, że każdy gram mnie wołał chcę, mózg miał inne zdanie i powiedziałam twardo NIE! Musisz być stanowcza, nie daj się wodzić za nos. Pamiętaj, że jak się nie będziesz sama szanowała to nikt Cię nie będzie szanował. Żeby Ci do głowy nie przyszło go błagać, prosić, nie! Nie daj jemu tej satysfakcji, on tylko obrośnie w piórka i będzie widział, że ma nad Tobą przewagę. Chodź dumna, z głową do góry, jak będzie pytał czy cierpisz to odpowiadaj, że myślisz tak jak on, że nie czujesz tego, co na początku. Że dziękujesz jemu, że otworzył Ci oczy. Nawet jak tak nie myślisz nie daj frajerowi satysfakcji. Będzie ciężko, ja po 3 letnim związku cierpiałam ponad rok, do dzisiaj o nim pamiętam, codziennie gdzieś krąży mi z tyłu głowy, mimo że minęły 2 lata. Z tym, że dziś bez emocji już, płaczu i rwania włosów z głowy. Tłumaczyłam to sobie tak-kto z miłości nie umarł nie potrafi żyć ![]()
Jego zalety: nie krzyczy, nigdy mu się nie zdarzyło mnie obrazić, uderzyć, czuły, delikatny. Hehe to chyba tyle tych zalet
Wady: niezdecydowany, szybko zmienia zdanie , niekonsekwentny, zaczyna na raz 10 rzeczy i ich nie kończy, podatny na wpływy innych, mało pewny siebie
Ja wiem, że to już koniec i wiem też, że trzeba żyć dalej. Tylko zastanawiam się po co on mi mówi, że może jeszcze się zakocha we mnie, że może jeszcze będziemy razem że tamto a tamto. Bez sensu....
Jego zalety: nie krzyczy, nigdy mu się nie zdarzyło mnie obrazić, uderzyć, czuły, delikatny. Hehe to chyba tyle tych zalet
Wady: niezdecydowany, szybko zmienia zdanie , niekonsekwentny, zaczyna na raz 10 rzeczy i ich nie kończy, podatny na wpływy innych, mało pewny siebie
Niezdecydowany! to dobitnie tu pasuje. ale wiesz co jest najgorsze-podatny na wpływ innych. mój chłopak mnie zdradzał i okłamywał, bo takie miał towarzystwo. bardzo zła cecha, bardzo.
zacznij zmianę od fryzjera, Pani u góry trafnie zauważyła. A pozatym wychodz do ludzi, a będzie łatwiej zapomnieć;-) bo powinnaś...
a tak na marginesie: do tej samej wody dwa razy się nie wchodzi. zrobił taka akcję raz, zrobi i drugi, trzeci i dziesiąty. faceta bardzo trudno zmienić.
On nie potrafi odmówić. Boi się, nie ma własnego zdania. Wydaje mi się, że on sam nie wie czego chce
wpadnę tu później i opiszę historię mojej kumpeli, która powinna być dla Ciebie przestrogą
On nie potrafi odmówić. Boi się, nie ma własnego zdania. Wydaje mi się, że on sam nie wie czego chce
Facet ma mieć jaja, to nie powinna być mameja- `może to, może tamto, a może sramto...`
np.:
-lubisz truskawki?
-nie wiem.
-chcesz iść do kina?
-CHYBA nie.
to trochę straszne
Od października zaczynam semestr, potem pisanie pracy, obrona. Jakoś to będzie. Nie jest ze mną tak źle. Ze mną jest taki problem, że ja muszę wszystko powiedzieć co myślę nie umiem dusić w sobie emocji. Muszę się porządnie wypłakać i wtedy dzwonię do niego, potem znowu po tej rozmowie wpadam w dół. Tak jak dzisiaj.
Od października zaczynam semestr, potem pisanie pracy, obrona. Jakoś to będzie. Nie jest ze mną tak źle. Ze mną jest taki problem, że ja muszę wszystko powiedzieć co myślę nie umiem dusić w sobie emocji. Muszę się porządnie wypłakać i wtedy dzwonię do niego, potem znowu po tej rozmowie wpadam w dół. Tak jak dzisiaj.
nie dzwoń, nie dzwoń! nie dawaj mu tej satysfakcji
natalaka napisał/a:On nie potrafi odmówić. Boi się, nie ma własnego zdania. Wydaje mi się, że on sam nie wie czego chce
Facet ma mieć jaja, to nie powinna być mameja- `może to, może tamto, a może sramto...`
np.:
-lubisz truskawki?
-nie wiem.
-chcesz iść do kina?
-CHYBA nie.
to trochę straszne
Z nim tak zawsze było. Zawsze nie wiem. Teraz jak się go pytam to kim ja właściwie dla ciebie jestem to też nie wiem.
natalaka napisał/a:Od października zaczynam semestr, potem pisanie pracy, obrona. Jakoś to będzie. Nie jest ze mną tak źle. Ze mną jest taki problem, że ja muszę wszystko powiedzieć co myślę nie umiem dusić w sobie emocji. Muszę się porządnie wypłakać i wtedy dzwonię do niego, potem znowu po tej rozmowie wpadam w dół. Tak jak dzisiaj.
nie dzwoń, nie dzwoń! nie dawaj mu tej satysfakcji
Wiem obiecuję sobie że nie zadzwonię ale to jest silniejsze ode mnie.
Jego zalety: nie krzyczy, nigdy mu się nie zdarzyło mnie obrazić, uderzyć, czuły, delikatny. Hehe to chyba tyle tych zalet
Wady: niezdecydowany, szybko zmienia zdanie , niekonsekwentny, zaczyna na raz 10 rzeczy i ich nie kończy, podatny na wpływy innych, mało pewny siebie
to, że nie krzyczy i nie obraża - TO JEST ZALETA????
to jest norma!
]
natalaka napisał/a:Jego zalety: nie krzyczy, nigdy mu się nie zdarzyło mnie obrazić, uderzyć, czuły, delikatny. Hehe to chyba tyle tych zalet
Wady: niezdecydowany, szybko zmienia zdanie , niekonsekwentny, zaczyna na raz 10 rzeczy i ich nie kończy, podatny na wpływy innych, mało pewny siebieto, że nie krzyczy i nie obraża - TO JEST ZALETA????
to jest norma!
]
W sumie masz rację.
wzachodziednia napisał/a:natalaka napisał/a:Od października zaczynam semestr, potem pisanie pracy, obrona. Jakoś to będzie. Nie jest ze mną tak źle. Ze mną jest taki problem, że ja muszę wszystko powiedzieć co myślę nie umiem dusić w sobie emocji. Muszę się porządnie wypłakać i wtedy dzwonię do niego, potem znowu po tej rozmowie wpadam w dół. Tak jak dzisiaj.
nie dzwoń, nie dzwoń! nie dawaj mu tej satysfakcji
Wiem obiecuję sobie że nie zadzwonię ale to jest silniejsze ode mnie.
usuń jego numer, wyjdź do ludzi, zmien siebie... swoje nastawienie
24 2013-08-22 17:58:01 Ostatnio edytowany przez marta197687 (2013-08-22 19:28:24)
Witam!
Chcę wam opowiedzieć swój wątek. Jakiś czas temu zginął mi nowy telefon (miałam go od miesiąca). Skapnęłam się koło południa że go nie mam a z domu tego dnia nigdzie nie wychodziłam. Więc zaczęłam go szukać. W ciągu tygodnia przeszukałam cały dom i nic. Oczywiście pytałam wszystkich domowników ale nikt nic nie wiedział.Wczoraj gdy zajrzałam do torby mojej 15 letniej siostry moim oczom ukazała się moja komórka. Dodam że nigdy tego nie robiłam nie szperałam nigdy po rzeczach swojego rodzeństwa. Dopóki nie zaczęły się kradzieże a dodam że to nie pierwsza jej kradzież. I chciałam się dowiedzieć jak wy byście zareagowali na takie coś?
Dodam że podejrzewałam że to jej sprawka ale jej tego nie powiedziałam, pytałam się tylko czy nie widziała mojej komórki, a ona że nie. Komórki nie wzięłam bo nie chce żeby wyszło że grzebałam w jej torbie bez jej wiedzy tak jak to ona robi. Nie wiem jak mam zareagować? Proszę pomóżcie zwracam się tu z prośbą przede wszystkim do kobiet bo mężczyźni chyba wiem jakby zareagowali.
Obiecałam, że napiszę o mojej kumpeli więc piszę. Poznała go na 1 roku studiów. Miłość od pierwszego wejrzenia. Zostawiła dla niego chłopaka, z którym była kilka lat. Po ok półtora roku idealnego związku zostawił ją, twierdząc, że jej nie kocha, że nie chce jej i tyle, płakała, błagała, chciała kontaktu, on nie chciał. Po pół roku, może więcej znów pisał czasem, czasem się spotkali. Niby fajnie po to by znów się od niej odciąć, pewnego wieczoru widziała go z inną, udał że nie zna mojej kumpeli, okazało się, że to jego nowa dziewczyna, długo z nią jednak nie był. Moja koleżanka jest błyskotliwa, towarzyska, bardzo atrakcyjna, oczywiście normalne, że kręcili się koło niej faceci. Ok półtora roku od zerwania postanowiła pomóc szczęsciu i mimo, że nadal bardzo kochała byłego zaczęła się z kimś spotykać. Były pies ogrodnika zaczął o nią zabiegać na tyle skutecznie, że ten nowy poszedł w odstawkę. Starał się, spotykali się codziennie, robili wszystko co robi para, ale nie byli razem oficjalnie. W czerwcu znów z nią 'zerwał'. No niby nie byli razem, więc można mówić, że nie zerwał, ale znów powiedział, że nie może z nią być. Nie daj się zwodzić. Szkoda Twojego życia.
Witam!
Chcę wam opowiedzieć swój wątek. Jakiś czas temu zginął mi nowy telefon (miałam go od miesiąca). Skapnęłam się koło południa że go nie mam a z domu tego dnia nigdzie nie wychodziłam. Więc zaczęłam go szukać. W ciągu tygodnia przeszukałam cały dom i nic. Oczywiście pytałam wszystkich domowników ale nikt nic nie wiedział.Wczoraj gdy zajrzałam do torby mojej 15 letniej siostry moim oczom ukazała się moja komórka. Dodam że nigdy tego nie robiłam nie szperałam nigdy po rzeczach swojego rodzeństwa. Dopóki nie zaczęły się kradzieże a dodam że to nie pierwsza jej kradzież. I chciałam się dowiedzieć jak wy byście zareagowali na takie coś?
Dodam że podejrzewałam że to jej sprawka ale jej tego nie powiedziałam, pytałam się tylko czy nie widziała mojej komórki, a ona że nie. Komórki nie wzięłam bo nie chce żeby wyszło że grzebałam w jej torbie bez jej wiedzy tak jak to ona robi. Nie wiem jak mam zareagować? Proszę pomóżcie zwracam się tu z prośbą przede wszystkim do kobiet bo mężczyźni chyba wiem jakby zareagowali.
wątek nowy napisz, nie tutaj... kompletnie nie ma to związku ze sprawą. ale moim zdaniem to Twój telefon i masz go odzyskać. powiedz, że nie masz kasy na koncie, żeby dala Ci zadzwonić
Obiecałam, że napiszę o mojej kumpeli więc piszę. Poznała go na 1 roku studiów. Miłość od pierwszego wejrzenia. Zostawiła dla niego chłopaka, z którym była kilka lat. Po ok półtora roku idealnego związku zostawił ją, twierdząc, że jej nie kocha, że nie chce jej i tyle, płakała, błagała, chciała kontaktu, on nie chciał. Po pół roku, może więcej znów pisał czasem, czasem się spotkali. Niby fajnie po to by znów się od niej odciąć, pewnego wieczoru widziała go z inną, udał że nie zna mojej kumpeli, okazało się, że to jego nowa dziewczyna, długo z nią jednak nie był. Moja koleżanka jest błyskotliwa, towarzyska, bardzo atrakcyjna, oczywiście normalne, że kręcili się koło niej faceci. Ok półtora roku od zerwania postanowiła pomóc szczęsciu i mimo, że nadal bardzo kochała byłego zaczęła się z kimś spotykać. Były pies ogrodnika zaczął o nią zabiegać na tyle skutecznie, że ten nowy poszedł w odstawkę. Starał się, spotykali się codziennie, robili wszystko co robi para, ale nie byli razem oficjalnie. W czerwcu znów z nią 'zerwał'. No niby nie byli razem, więc można mówić, że nie zerwał, ale znów powiedział, że nie może z nią być. Nie daj się zwodzić. Szkoda Twojego życia.
zgadzam się, historia ta tylko to potwierdza
zacznij zmianę od fryzjera, Pani u góry trafnie zauważyła. A pozatym wychodz do ludzi, a będzie łatwiej zapomnieć;-) bo powinnaś...
a tak na marginesie: do tej samej wody dwa razy się nie wchodzi. zrobił taka akcję raz, zrobi i drugi, trzeci i dziesiąty. faceta bardzo trudno zmienić.
Zgadzam się w 100 % z koleżanką. Ja miałam bardzo skomplikowany związek. Mój Facet był wczesniej żonaty, zdradzał swoją żone, a mnie sprzedawał bajeczki, że ona go do tego doprowadziła, że jest zła itd. Po roku zdradził również mnie. Wtedy mój kolega, idealnie to skomentował " Wcześniej zdradzał, to czego sie spodziewalaś ? " . Tak jak pisałam wcześniej, to ja odeszłam od niego 4 dni temu. Również mam przeczucie, że z kimś się spotyka. Rok temu intuicja mnie nie zawiodła i wiem, że skoro teraz mi podpowiada " on znowu Cię zdradza" to się nie myli. Dodam, że za każdym razem zaprzecza, zarówno jak i wtedy kiedy miałam dowody, potrafił być tak bezczelny, że jeszcze się zapierał. Dziewczyny, nie można wszystkich facetów mierzyć jedną miara bo na świecie są też Ci wartościowi, ale niestety coraz częściej dostrzegam więcej mężczyzn bez wartości, bez wytrwałości, pozbawionych zasad. Bo tutaj o zasady chodzi. Nigdy nie wygramy z Naszą biologią i pociągiem do innych ludzi, ale możemy określić sobie w glowie zasady " po prostu tego nie robię/ zdrada jest nie fair" Czy to naprawdę tak wiele aby wymagać tego od mężczyzn ?
wzachodziednia napisał/a:zacznij zmianę od fryzjera, Pani u góry trafnie zauważyła. A pozatym wychodz do ludzi, a będzie łatwiej zapomnieć;-) bo powinnaś...
a tak na marginesie: do tej samej wody dwa razy się nie wchodzi. zrobił taka akcję raz, zrobi i drugi, trzeci i dziesiąty. faceta bardzo trudno zmienić.
Zgadzam się w 100 % z koleżanką. Ja miałam bardzo skomplikowany związek. Mój Facet był wczesniej żonaty, zdradzał swoją żone, a mnie sprzedawał bajeczki, że ona go do tego doprowadziła, że jest zła itd. Po roku zdradził również mnie. Wtedy mój kolega, idealnie to skomentował " Wcześniej zdradzał, to czego sie spodziewalaś ? " . Tak jak pisałam wcześniej, to ja odeszłam od niego 4 dni temu. Również mam przeczucie, że z kimś się spotyka. Rok temu intuicja mnie nie zawiodła i wiem, że skoro teraz mi podpowiada " on znowu Cię zdradza" to się nie myli. Dodam, że za każdym razem zaprzecza, zarówno jak i wtedy kiedy miałam dowody, potrafił być tak bezczelny, że jeszcze się zapierał. Dziewczyny, nie można wszystkich facetów mierzyć jedną miara bo na świecie są też Ci wartościowi, ale niestety coraz częściej dostrzegam więcej mężczyzn bez wartości, bez wytrwałości, pozbawionych zasad. Bo tutaj o zasady chodzi. Nigdy nie wygramy z Naszą biologią i pociągiem do innych ludzi, ale możemy określić sobie w glowie zasady " po prostu tego nie robię/ zdrada jest nie fair" Czy to naprawdę tak wiele aby wymagać tego od mężczyzn ?
wierność powinna być naturalną rzeczą. niestety dzisiejszy świat gołych dup, wielkich piersi i przesadnego erotyzmu na każdym kroku psuje wszystko. dziś kobiety są 'łatwiejsze', dla niektórych dwiewuch priorytetem jest, żeby wygladac sexownie i przyciągać wzrok. a faceci to o wiele słabsze jednostki niż kobiety i dzieje się jak się dzieje. nie jest to broń Boże obrona mężczyzn, ale opis dzisiejszych realiów. kiedyś kobieta to była ładna, piękna, urocza. teraz to dobra dupa, niezła sztuka (gorzej już pisać nie chciałam)
byłam zdradzana, wiem jak to jest...
mnie żaden facet nigdy nie zdradził-albo robił to tak umiejętnie, ze do dziś dzień się nie dowiedziałam. Ostatni mój okłamał mnie, poznał 'koleżankę', spałam z nim w nocy dostał sms, rano wysłałam go po bułeczki i wiem, że nieładnie, ale przeszukałam jemu tel, tego samego dnia wywaliłam go z domu. W smsach nie było nic złego, w sensie pisali, że muszą się spotkać, a mi powiedział, że idzie do kumpla. Wynikało z wcześniejszych smsów, że się nie spotykali, ale sam fakt, ze mnie okłamał. Jakbym przymknęła oko pewnie by mnie zdradził. Na drugi dzień już przyszedł przepraszać. Miesiąc później się rozstaliśmy na amen. Zbierało się we mnie wszystko, aż się przelało i koniec. Później z nią próbował, ale go nie chciała. Nieładnie, ale się cieszyłam. Gdyby nie to wtedy może byśmy do dzisiaj byli razem, al miarka się przebrała. Mam nadzieję, że załował, a jak nie żałował to, że jeszcze pożałuje. Albo ja i żadna inna, albo wszystkie inne beze mnie. Proste.
mnie żaden facet nigdy nie zdradził-albo robił to tak umiejętnie, ze do dziś dzień się nie dowiedziałam. Ostatni mój okłamał mnie, poznał 'koleżankę', spałam z nim w nocy dostał sms, rano wysłałam go po bułeczki i wiem, że nieładnie, ale przeszukałam jemu tel, tego samego dnia wywaliłam go z domu. W smsach nie było nic złego, w sensie pisali, że muszą się spotkać, a mi powiedział, że idzie do kumpla. Wynikało z wcześniejszych smsów, że się nie spotykali, ale sam fakt, ze mnie okłamał. Jakbym przymknęła oko pewnie by mnie zdradził. Na drugi dzień już przyszedł przepraszać. Miesiąc później się rozstaliśmy na amen. Zbierało się we mnie wszystko, aż się przelało i koniec. Później z nią próbował, ale go nie chciała. Nieładnie, ale się cieszyłam. Gdyby nie to wtedy może byśmy do dzisiaj byli razem, al miarka się przebrała. Mam nadzieję, że załował, a jak nie żałował to, że jeszcze pożałuje. Albo ja i żadna inna, albo wszystkie inne beze mnie. Proste.
tak, zasady to zasady. i albo się trzymamy ich oboje, albo się rozstajemy.
Zasady to święta rzecz. A zdrada jest czymś naprawdę straszym. Wybaczylam mojemu partnerowi kiedy zdradzil mnie po raz pierwszy, ale siedziało to we mnie niesamowicie i za kazdym razem mu to wypominalam. Bolało, okropnie bolalo. Teraz kiedy się wyprowadziłam, nie odezwał się do mnie ani razu. Wczoraj nie wytrzymałam i napisałam mu sms, że jest mi strasznie źle i smutno. A jego odpowiedź na to wszystko " Rozumiem.." i tyle... Zabolało. Mimo, ze wiem, iz dobrze, że odeszłam to miałam w sercu małą nadzieję, że napisze coś w stylu - mnie też. Później napisałam mu jeszcze, ze jesli uwaza ze rozmowa na temat Naszej dalszej relacji nie ma sensu to proszę aby napisał mi to teraz , gdyz w takim wypadku nasze spotkanie dostarczy mi jedynie cierpień. Nic nie odpisał...... Jutro jadę po resztę rzeczy i chciałam po prostu z nim pogadac na temat tego co się stalo miedzy nami, ale widzę, ze to nie ma sensu. Co o tym myślicie dziewczyny ?
mo1288 nie ma sensu, naprawdę uwierz mi. Mi też było ciężko, że koniec, mimo, że zakończyłam to sama. Przez rok nawet się z nikim nie pocałowałam, bo czułam się jakbym zdradzała. Naprawdę cierpiałam, wiele razy chciałam napisać przyjedź po pracy i zrób mi spaghetti, które tak bardzo lubiłam albo jak z czymś sobie nie radziłam w domu chciałam zadwonić przyjedź i pomóż. Nie. Jak coś się psuło mam przecież kolegów, są też specjaliści, a spaghetti niech robi kolejnej naiwnej. Ne wykluczałam powrotu np. za rok, bo uważałam, ze dopiero po takim czasie miałoby sens, wcześniej nikt nic nie zrozumie. Jak byśmy byli sobie pisani to nasze drogi by połączył los. Wiedziałam, że jestem nieszczęśliwa z nim i byłabym nadal, mimo, że było mi ciężko, stwierdziłam, że lepiej pocierpieć rok-dwa niż całe życie. Nie żałuję. Szanujcie siebie kobietki.
34 2013-08-23 15:21:24 Ostatnio edytowany przez wzachodziednia (2013-08-23 15:36:54)
Moje drogie, facet który zdradził raz i mu wybaczysz, zrobi to po raz kolejny... nauczyką dla niego jest to, że po takiej akcji traci wszystko. może wtedy się czegoś nauczy.
dla mnie po zdradzie zdecydowanie nie ma powrotu. zaznaczyłam to obecnemu partnerowi, on również jest zdania, że po zdradzie grozi nam rozstanie, więc trzymamy się siebie, rozmawiamy o wszystkim, kochamy się i nie zmieniłabym tych relacji dla chwili przyjemności.
wierność wcale nie jest rzeczą trudną i niemożliwą ! zazwyczaj zdrada bierze się z braku rozmowy o rzeczach trudnych, rozmowy w momentach kryzysu. no chyba że strona, która zdradziła to kompletny egoista i bezmózg...
mo1288 nie ma sensu, naprawdę uwierz mi. Mi też było ciężko, że koniec, mimo, że zakończyłam to sama. Przez rok nawet się z nikim nie pocałowałam, bo czułam się jakbym zdradzała. Naprawdę cierpiałam, wiele razy chciałam napisać przyjedź po pracy i zrób mi spaghetti, które tak bardzo lubiłam albo jak z czymś sobie nie radziłam w domu chciałam zadwonić przyjedź i pomóż. Nie. Jak coś się psuło mam przecież kolegów, są też specjaliści, a spaghetti niech robi kolejnej naiwnej. Ne wykluczałam powrotu np. za rok, bo uważałam, ze dopiero po takim czasie miałoby sens, wcześniej nikt nic nie zrozumie. Jak byśmy byli sobie pisani to nasze drogi by połączył los. Wiedziałam, że jestem nieszczęśliwa z nim i byłabym nadal, mimo, że było mi ciężko, stwierdziłam, że lepiej pocierpieć rok-dwa niż całe życie. Nie żałuję. Szanujcie siebie kobietki.
Artlove ja mialam dokladnie tak z moim bylym. Byłam z nim totalnie nieszczęsliwa. To osoba od ktorej nie mozna bylo nic absolutnie wymagać. Apodyktyczny i autorytarny facet. Byłam strasznie zmęczona psychicznie bo ciagle mnie tylko krytykował i rzadko chwalił. Natomiast najbardziej frustrującą dla mnie rzeczą bylo to, że nie chciał ze mną uprawiać sexu... Kochalismy sie raz na mies albo nawet raz na 2. Nie pomogła sexowna bielizna, romantyczny nastrój i wiele innych rzeczy... Byłam tak strasznie nieszczęśliwa, a nie potrafiłam od niego odejść. Moja psycholog uswiadomiła mi, że to nie miłość a uzaleznienie. Dzięki za to zdanie " lepiej pocierpieć rok-dwa niż całe życie " Bede je sobie codziennie powtarzac ![]()
Od naszego rozstania nie widzieliśmy się, kontakt tylko sporadyczny ( czasem odp. mi na esa). Wczoraj jego kuzynka skontaktowała się ze mną i spytała się mnie co jest między nami, bo mój ex jest jakiś nieswój, załamany i ogólnie ma depresje. Dodam, że ona była pewna że to ja zerwałam z nim.
Nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć
Jak myślicie czemu on się tak dziwnie zachowuje? Skoro sam ze mną zerwał to raczej powinien być zadowolony, a nie rozpaczać. Czy ktoś miał podobną sytuację do mojej?
Jak tam sytuacja wygląda, mineło już troche czasu.
Sytuacja wygląda tak, że ja urwałam kontakt całkowicie nie piszę, nie dzwonię, nie widujemy się. Jeżeli on coś napisze pierwszy a już mu się parę razy zdarzyło to odpiszę ( w stylu co u mnie słychać no to ja wszystko ok i tyle), ostatnio złożył mi życzenia na urodziny, napisał coś w stylu, że tęskni ( tylko nie dosłownie, ale się domyśliłam o co chodzi, nic na to nie odpisałam, zmieniłam temat). Spotykam się z innymi facetami, mam zamiar jakoś sobie życie od nowa ułożyć.