Kobieta 34 lata...żona szefa mojego syna...od kilku lat chora na raka...nie maja dzieci...jej stan od tego roku się pogorszył....umiera...syn ma bardzo dobry kontakt z szefem,ma dopiero 18 lat ale jest bardziej dorosły niz nie jeden 30 sto latek,przyjezdza z pracy( pracuje tam 3 rok na wakacjach bo jeszcze sie uczy) opowiada codziennie o Monice bo tak ma na imię żona szefa,od kilku dni mówie sobie ze juz nie chce zeby mi opowiadał bo bardzo to póżniej przeżywam,po takich rozmowach nie moge dojść do siebie,chce mi się wyć....codziennie w myslach mówię sobie że po prosze syna żeby juz nic nie mówił, ale tylko się pojawia w domu z pracy i sama pytam jak sie ona czuje....dziś tez za pytałam PO CO!!!!!!!!!!!!!!! żle mi z tym... mam 40 lat troche wiem o zyciu ,ale nigdy nie zrozumiem dlaczego bóg tak doświadcza ludzi,ludzi ktorzy zasluguja na szczęscie ,na życie, na zdrowie... na dzieci bo ta rodzina nigdy ich od boga nie dostała a tak bardzo chcieli, a dostali w zamian chorobe RAKA!!!!!!! życie jest tak niesprawiedliwe............tak bardzo bym chciała jej pomóc choć tak naprawde nie znam jej, nie widziałam nigdy na swoje oczy....to jest straszne ....niech ta moja wyobrażnia się wyłączy!!!!!!!!!!!!bo widzę ja leżącą ,cierpiąca...........BOŻE GDZIE TY JESTES W TAKICH MOMENTACH LUDZKIEGO CIERPIENIA!!
Podobne tematy
W takich chwilak wątpi się w istnienie Boga.To obca kobieta...ja widziałam jak umiera moja Mama.Jak odchodzi w niewyobrażalnym cierpieniu, odarta z godności (bo mimo najszczerszych chęci fizjologii nie dało się opanować), bezradna i przerażona.Umierałą w domu , w swoim łóżku więc nie jak bezimienny n-ty pacjent jakiegoś odziału.Chociaż tyle.
To był najlepszy Człowiek jakiego znałam, wspaniała Matka, który miał ciężkie , usiane róznymi traumami życie.Nie dość tego taką okropną śmierc, poprzedzoną morzem cierpienia.
I GDZIE TU JEST BÓG??? NO GDZIE ??? jestem wierząca ale w takich momentach trace wiare.Dziękuje że od pisałaś.Dziś czuje się lepiej bo wczorajszy dzień bardzo mnie podłamał....współczuje ludziom którzy tak doświadczają życie i dla ich bliskich....
Koleżanka mojej córki Karolina miała 13 lat. Grzeczna blondyneczka z usmiechem na twarzy. Przeszła dużo. Widziała jak umiera jej starsza siostra. Rok od postawienia diagnozy, rok strachu i nadziei. Choroba ją pokonała, nie dała szans na dorastanie, młodość, na życie. To jednak nie dość. Okrutny los chciał więcej. Po trzech latach ojciec wyszedł do pracy we wrześniową sobotę. Jechał z kolegami. Zaczął umierać w samochodzie. Młody zdrowy człowiek. Karetka nie zdążyła. I tak nie miał żadnych szans. Tętniak. Zostały dwie. Matka i córka. Żyły dla siebie bo tylko one sobie zostały. To było za mało, tyle losowi było nie dość. W rok po śmierci ojca, zachorowała Karolina. Diagnoza - białaczka, bardzo złośliwa, 1% szans na wyzdrowienie. Walczyła do końca. Na dwa tygodnie przed śmiercią, odwiedziłyśmy ją w szpitalu. Radość, że widzi szkolną koleżankę i smutek, bo miała świadomość że widzi ją ostatni raz.
Po odwiedzinach, moja córka powiedziala - mamo gdzie jest Bóg? Nie wiedziałam co mam jej powiedzieć. Karolina zmarła 3 marca, dzis miałaby 26 lat. Została matka, z bólem z rozdzierającą serce tęsknotą. Została sama. Kiedyś powiedziała mi stojąc nad grobem samobójcy - są chwile, że mam ochotę na to samo, ale boję się że po czymś takim się z nimi nie spotkam.
Kila lat temu wyszła za mąż - los bywa przewrotny - za swoją pierwszą miłość, za wdowca, ojca dwóch synów.
Odżyła. Zapełniła w sercu pustkę. Tylko szklą jej się oczy,gdy pyta o moją córkę.
Twój post przypomniał mi smutną historię tej rodziny. Gdy zmarła Karolina, też pytałam - Boże gdzie jesteś??
Czasem kiedy rozmyślam o cierpieniu,przemijaniu,smierci czy starości to odczuwam gniew.Osoba wierząca moźe tłumaczyć sobie źe Jezus teź cierpiał,policzkowany,biczowany z cirniową koroną.Nawet o jedyną rzecz którą miał rzucano losy.Byc pokornym nawet w obliczu nieopisanego cierpienia .
I pomyśleć źe Bóg pierwszego człowieka umieścił w raju.Źycie bez chorób,śmierci...
6 2013-08-23 15:36:32 Ostatnio edytowany przez muzykaduszy (2013-08-23 16:08:13)
Kiedyś przeczytałam taki cytat ks. Twardowskiego:
"Wierzyć - to znaczy nawet nie pytać, jak długo jeszcze mamy iść po ciemku."
Rozumiem twój ból, dla wrażliwych osób takie ludzkie cierpienia i sytuacje bardzo wpływają na psychikę. Ja też tak mam.
Kiedyś właśnie bardzo często zadawałam sobie pytanie: dlaczego?
I raz ksiądz mi powiedział takie zdanie (dokładnie nie przytoczę ale sens zachowany): "Chcesz zrozumieć Boga i jego działania, kroki, decyzje tylko że musisz zrozumieć, my ludzie nie jesteśmy w stanie pojąć w pełni, tu na ziemi jego Mądrości, celu różnych zdarzeń.
Dlaczego chcesz pojąć niemożliwe? Nie zastanawiaj się nad tym, tylko rób co w twojej mocy, aby dzielić się miłością z ludźmi, mnożyć pokój i radość."
Osobiście myślę również, że ludzie cierpiąc na ziemi, poprzez swój ból przyczyniają się do zbawienia po śmierci. Była taka święta mistyczka, która miała łaskę zobaczenia i znalezienia się przez pewien czas w czyśćcu, miała przekazać ludziom to co tam widziała. I powiedziała, że wolałaby na ziemi przechodzić najgorsze męki niż spędzić więcej niż godzinę (tyle tam była) w czyśćcu.
Cierpienie w którym widzi się sens nie jest tak bolesne, przynajmniej psychicznie.
Szatan przysparza ludziom cierpień na różne sposoby a Bóg pragnie je obrócić w dobro dla danego człowieka czy innych ludzi. Czasem nie może zbyt wiele zrobić, jeśli nie ma go w sercu człowieka. Nie ma jak obronić go przed złem.
Czasem też doświadcza, jeśli człowiek nie rozumie czegoś albo nie widzi problemu w swoim życiu, drogi jaką obrał.
Jeszcze edit do gosiek:
Właśnie, wierzysz ale w takich momentach tracisz wiarę.
Gdy jest dobrze, w życiu ci się powodzi to łatwo jest wierzyć. Prawdziwy sprawdzian wiary zaczyna się, gdy dzieje się źle.
Wtedy można zobaczyć na czym się wiarę zbudowało i czy jest prawdziwa. Bóg mnie często tak sprawdza i pokazuje mi moje braki.
muzykaduszy, gdyby można było kliknąć w 'lubię to' pod Twoim postem, bez wahania zrobiłabym to.
A co do ogółu:
Myślę, że nie ma sensu zastanawiać się nad tym i obwiniać Boga. Dlaczego głównie zauważamy go, gdy coś złego się dzieje? Dlaczego wtedy zamiast przeklinać, nie podziękować za to, co pozytywne? Nie jest to łatwe, wiem, i nie chciałabym aby zabrzmiało jak hurra-optymizm. Podam własny przykład:
Tata od czterech lat walczy z rakiem. Sa dni lepsze i gorsze, przeżywamy kolejne przerzuty, liczymy się z nieuniknionym, a mimo to, każda z nas trzech (jego 'haremu' jak sam kiedyś nazwał nas śmiejąc się) ma nadzieję, że jeszcze trochę. I patrząc na ten czas z perspektywy osoby, która współwalczy razem z nim codziennie, nie czuje się oddechu śmierci każdego dnia. Czasem przemknie przez myśl, ze może to ostatni dzień, może odejść nie na raka (dodatkowo dokucza mu serce). Można wtedy skupiać się na pesymistycznych sprawach, ale pomyśl czy jest sens i czy nie lepiej pójść, posiedzieć, poświęcić trochę czasu takiej osobie. Stworzyć wspomnienia, które kiedyś będą bezcenne. Wystarczy miesiąc,dwa później wrócić do nich i powiedzieć do tejże osoby "a pamiętasz jak...?".
Wracając do Boga, osobiście myślę, ze to nie o zsyła choroby, a my sami. Wszystko z czegoś się bierze. Toczy się nieustannie koło życia, łańcuchy pokarmowe. Przetworzone jedzenie, zanieczyszczenia. Myślę, że właśnie tak to jest.
BARDZO WSZYSTKIM DZIEKUJE ZE TU JESTESCIE,WSZYSCY MACIE RACJE ,KAZDA HISTORIA TU TAJ MA JAKIS SEN,NIESIE JAKIES NOWE DOSWIADCZENIA ...
Piszecie o śmierci,cierpieniu i widzę tyle piękna,mądrości i dojrzałości.
Tak daria1968 to prawda co piszesz,w takich momentach zycia można zobaczyc ile ludzi jest wrazilwych na ciepienie i ból,na zycie...
Gosiek 123! niestety, wyglada na to ze nie mozesz pomoc tej osobie, przykro mi...
a ja wam powiem ze ja to juz chyba w boga nie wierze. niby my, jako ludzie nie jestesmy w stanie pojac itp itd, to dlaczego nas takimi tepymi stworzyl? nie byloby latwiej gdybysmy rozumieli o co chodzi z tymi planami/ cierpieniami itp?oh, mam nadzieje ze tu jakies fanki radia maryja mnie nie zlinczuja ze tak pisze... a tak po prawdzie- jest tyle innych ludzi ktorzy wierza w inne religie- w Allaha, w Budde itp. i kazdy z nich mysli ze ma racje. a jednak zaden z Bogow, niezaleznie ilu ich tam jest nie powstrzymuje tego calego cierpienia i syfu na ziemi...hmmm ja sie poprostu staram innym nie szkodzic w zyciu i pomoc jak moge, a do kosciola nie chodze i chyba nawet nie wierze w boga.
Masz czterdzieści lat, a zachowujesz się jak dziecko. Powinnaś wiedzieć, że życie nie wygląda tak, jak jest przedstawione w telewizji. Rzeczywistość jest zupełnie inna, na ziemi jest wiele zła i powinnaś się z tym pogodzić. Zdecydowałaś się pokazać swoje współczucie na forum, czym na tę chwilę pomogłaś tej kobiecie? Niczym. Zamiast pisać o tym na forum powinnaś się wziąć w garść, poznać ją i poświęcić jej jak najwięcej swojego czasu, to jej na pewno pomoże.
Wysuwasz pochopne wnioski, że Bóg nie istnieje, bo pozwolił doświadczyć czegoś tak okrutnego dobrej kobiecie. Sama napisałaś, że na oczy tej kobiety nie widziałaś, skąd wiesz jaką ma za sobą przyszłość? Równie dobrze mogła molestować dzieci, mordować, znęcać się nad zwierzętami czy okradać innych. Zastanów się trochę.
SUBROSA- to żywy przyklad na to że istnieją ludzie bez uczuć , przykład zimna,brak jakichkolwiek odruchów ludzkich,ale dziekuje za wypowiedz.
Zacznij od siebie, a nie innych oceniasz. Nadal będziesz kontynuować swoje żale na forum, zamiast faktycznie jej pomóc? Wybierz się do hospicjum, dotrzymaj towarzystwa umierającym ludziom, Twój Bóg na pewno nie zdoła im pomóc.
Widzialam SMIERĆ,widzialam i krzyczalam dlaczego mi to robisz......DLACZEGO,kiedy urodzil sie moj syn i smierc chciala mi GO zabrac,widzialam jak moj synek chcial zyć...wszystko widzialam ,widzialam jak umiera mi moja mama,widzialam jak cierpiala i widzialam jak chciala zyc,jak w wielkim bolu(rak) chciala umrzec
widzialam jak moj synek mimo wielu cierpien chcial zyc,widzialam jak bardzo cierpi,kiedy sie "poddal" ,kiedy chcial odejsc,a ja krzyczalam NIE,widzialam i czulam ,ze przegralam walke,widzialam ,ze bede musiala zyc,widzialam i krzyczalam DLACZEGO BOZE MI TO ROBISZ????DLACZEGO
Jutro mija kolejny 45 m-c ,a ja dalej krzycze w moim bolu DLACZEGO,tyle cierpienia i bolu,dlaczego
![]()
Nie oceniam nikogo ,nie do mnie to należy,stwierdzam fakt a to ci innego.Nie chce z Tobą tu rozmawiać ,w ogóle nie mam ochoty na tłumaczenie się Tobie .Na pisałam tu swoja historie bo czułam to co czułam ,potrzebowałam tego ,potrzebowałam wyrzucić krzyk z siebie,tak samo jak inne tu osoby,po tego potrzebują osoby które cos czują,które nie są obojętne na ludzi,na ich cierpienia ale i tez na ludzkie szczęście o którym też można tu pisać jeśli czuje się taką potrzebę.... Dzis znowu myślę wracając do mojej historii ,dziś znowu jest mi smutno.... u Moniki był dziś ksiądz................................................:(
Zacznij od siebie, a nie innych oceniasz. Nadal będziesz kontynuować swoje żale na forum, zamiast faktycznie jej pomóc? Wybierz się do hospicjum, dotrzymaj towarzystwa umierającym ludziom, Twój Bóg na pewno nie zdoła im pomóc.
Nikt nikogo nie zmusza do czytania postów! A forum jest po to, aby się wypowiadać!
Masz czterdzieści lat, a zachowujesz się jak dziecko. Powinnaś wiedzieć, że życie nie wygląda tak, jak jest przedstawione w telewizji. Rzeczywistość jest zupełnie inna, na ziemi jest wiele zła i powinnaś się z tym pogodzić. Zdecydowałaś się pokazać swoje współczucie na forum, czym na tę chwilę pomogłaś tej kobiecie? Niczym. Zamiast pisać o tym na forum powinnaś się wziąć w garść, poznać ją i poświęcić jej jak najwięcej swojego czasu, to jej na pewno pomoże.
Wysuwasz pochopne wnioski, że Bóg nie istnieje, bo pozwolił doświadczyć czegoś tak okrutnego dobrej kobiecie. Sama napisałaś, że na oczy tej kobiety nie widziałaś, skąd wiesz jaką ma za sobą przyszłość? Równie dobrze mogła molestować dzieci, mordować, znęcać się nad zwierzętami czy okradać innych. Zastanów się trochę.
Według Twojej oceny, tylko szuje i wyrzutki dotykają choroby Tego Świata? Przyszło mi poznać, wiele nieuleczalnie chorych dzieci, których jedyną winą jest to, że urodziły się chore. Nie zdążyły, kraść, molestować, zabijać. Według Twojej oceny za co ta kara?
Nie Tobie oceniać, stpoień wrażliwości autorki, ani jej wkład w pomoc umierającym.
To jest forum. Pisać na nim wolno każdemu.
Swoim postem gosiek 123, nikogo nie obraziła.
Ty starasz się obrazić ją, tylko za to że jest wrażliwa.
Po co pluć jadem?
Eljolu bardzo Ci dziękuje za te słowa,bardzo powtórzę.Pozdrawiam wszystkich z uczuciami........
Subrosa napisał/a:Zacznij od siebie, a nie innych oceniasz. Nadal będziesz kontynuować swoje żale na forum, zamiast faktycznie jej pomóc? Wybierz się do hospicjum, dotrzymaj towarzystwa umierającym ludziom, Twój Bóg na pewno nie zdoła im pomóc.
Nikt nikogo nie zmusza do czytania postów! A forum jest po to, aby się wypowiadać!
DOKŁADNIE TAK,NIKT NIKOGO NIE ZMUSZA TU BYĆ,PISAĆ I CZYTAĆ WIĘC NIE WIEM CO TU ROBISZ??????????????
arleta.b1 napisał/a:Subrosa napisał/a:Zacznij od siebie, a nie innych oceniasz. Nadal będziesz kontynuować swoje żale na forum, zamiast faktycznie jej pomóc? Wybierz się do hospicjum, dotrzymaj towarzystwa umierającym ludziom, Twój Bóg na pewno nie zdoła im pomóc.
Nikt nikogo nie zmusza do czytania postów! A forum jest po to, aby się wypowiadać!
DOKŁADNIE TAK,NIKT NIKOGO NIE ZMUSZA TU BYĆ,PISAĆ I CZYTAĆ WIĘC NIE WIEM CO TU ROBISZ??????????????
Dziewczyny po ,co wy sobie zadajecie bol...tu kazdy ma prawo pisac i kazdy ma prawo osadzac,kazdy czlowiek ma inna psychike i nie zmuszajmy do swojej racji. Ja bede krzyczec ,bo mam takie prawo,bede krzyczec DLACZEGO to moje motto !(przeciez nikomu nic zlego nie zrobilam
)Dlaczego tak Bog mnie doswiadczyl
,tak bardzo tesknie ![]()
22 2013-08-31 17:13:06 Ostatnio edytowany przez Katarzynka82 (2013-08-31 17:15:54)
Rozumiem że ludzie wierzą w boga bo potrzebują opium bo samemu trudno pojąć rzeczywistość która. jest daleka ideału.
Ale nie rozumiem jak można wierzyć w konkretnego boga i praktykować konkretną religię.
Może jestem z kosmosu ale widzę to jako dziecinadę oraz brak dojrzałości.
Jak się pogodzimy z tym że my ani żadna siła niema wpływu na zło tego świata to może staniemy się aktywniejsi, ludzkość postara się naprawić ten świat a nie godzić się na wojny czy amoralne działania koncernów farmaceutycznych.
Eljolu bardzo Ci dziękuje za te słowa,bardzo powtórzę.Pozdrawiam wszystkich z uczuciami........
Jesteśmy może podobne... często płaczę oglądając w TV okropności tego świata, słuchając o ludzkiej krzywdzie, czy podłości. We własnej rodzinie także mam sytuacje, które wystawiają na próbę moją wiarę w Boga. Często nachodzi mnie wtedy pytanie: a co, jeśli Boga nie ma i to wszystko toczy się tak "przypadkowo"? Stoję wtedy na skraju utraty wiary...Robi mi się wtedy znacznie lżej, bo nie ma kogo obwiniać za nieszczęścia tego świata...
Ale po chwili powracam do poprzedniego stanu, bo ja WIEM, że Bóg jest. I że jako kochający Ojciec wraz z nami płacze nad niedolą tego świata. A że kocha nas nieporównanie bardziej - to i nieporównanie bardziej cierpi.
Warto skupić się wtedy na tym, czego On od nas oczekuje - na MODLITWIE, w której przekażemy Mu wszystkie nasze problemy, smutki... Jeżeli powiemy Mu co nas gnębi, to po jakimś czasie otrzymamy odpowiedź, ulgę, pocieszenie.... Nie ma sensu umartwiać się i pogrążać w smutku, który do niczego nie prowadzi i nic dobrego nie przyniesie. Wszystko trzeba nieść do Boga (wytrwale, czasami jak Syzyf
).
W sytuacji śmierci - pocieszenie pojawia się na myśl, że osoby, które Bóg do siebie zabiera, przynajmniej kończą swoje cierpienie na tym padole łez. Pozostawiona rodzina nie powinna myśleć egoistycznie egocentrycznie. Trzeba myśleć, że DLA TEJ osoby która odchodzi - widocznie tak właśnie jest najlepiej!
Chyba łatwiej jest myśleć tak osobom, które same w wyniku różnych zawirowań życiowych prosiły Boga o śmierć dla samych siebie. Ktoś, kto tego nie doświadczył - może mieć problemy w interpretacji śmierci -jako wybawienia.
MONIKA ZMARŁA DZIŚ W NOCY W BOLU I CIERPIENIU..............TERAZ ODPOCZNIE .................:( ,34 lata co te zycie jest warte??????????.....
25 2013-09-01 20:08:45 Ostatnio edytowany przez rossanka (2013-09-01 20:09:14)
To obca kobieta...ja widziałam jak umiera moja Mama.Jak odchodzi w niewyobrażalnym cierpieniu, odarta z godności (bo mimo najszczerszych chęci fizjologii nie dało się opanować), bezradna i przerażona.Umierałą w domu , w swoim łóżku więc nie jak bezimienny n-ty pacjent jakiegoś odziału.
Tez to przezylam.
Rozumiem że ludzie wierzą w boga bo potrzebują opium bo samemu trudno pojąć rzeczywistość która. jest daleka ideału.
Ale nie rozumiem jak można wierzyć w konkretnego boga i praktykować konkretną religię.
Może jestem z kosmosu ale widzę to jako dziecinadę oraz brak dojrzałości.
Zanim ugruntowałam swoją wiarę poszukiwałam sensu. Poszukiwałam odczucia, że Bóg naprawdę istnieje.
I znalazłam je w każdej niesamowitej roślinie wyjątkowej na swój sposób, podziwiając góry, szumiący las w zachodzącym słońcu, w małych robaczkach trudzących się niosąc listek, w zwierzętach, podczas nauki biologii w domu i szkole, gdy do dzisiaj jestem pod wrażeniem jak wszystkie układy ze sobą współgrają, jak najmniejsze struktury są tak skomplikowane a jednocześnie idealnie się dopasowują.
A co najważniejsze znalazłam Boga w ludziach.
Wiatru nie widzisz, ale go czujesz, gdy wieje.
Boga także nie widzisz, ale to nie znaczy, że Go nie ma. Gdy otwierasz na niego serce, w końcu może dać ci się odczuć.
Dlaczego chrześcijaństwo jest takie piękne? Co je odróżnia od innych?
Bo to jest religia miłości. W żadnej innej religii nie ma tak, żeby dany bóg/bóstwo/bogowie zstąpił tu na Ziemię, do ludzi miotających się między złem a dobrem, oddał swoje życie za każdego z osobna, umarł na krzyżu, uniżył się jako Bóg do ludzkiego poziomu, stał się taki jak my, był namacalnie ze swoim stworzeniem.
Wielu ludzi uważa, że wierzący to słabi ludzie. Mają swojego Boga, żeby jakoś przeżyć na tym świecie i mieć zapewnione szczęście po śmierci. Ja uważam, że tacy świadomi wierzący to muszą być mocnymi ludźmi.
Mamy przykazania, których przestrzegamy.
Obecnie na każdym kroku jesteśmy potępiani, wyśmiewani, porównywani z ciemnogrodem. Ciągłe sprawdziany nas jako świadków żywej wiary, ciągła walka ze złem, słabościami, ciągłe poszukiwanie Boga.
Szatan nas nieustannie chce zwieść, ciągłe pokusy, lęki, zsyłane wątpliwości.
Czasem to nie jest sielanka, nieustanne upadanie przez grzech a później próba powstawania.
Ale Miłość Boga jest większa niż to wszystko, bez tego trudu nie docenilibyśmy daru zbawienia, siły Miłości.
"Jak się pogodzimy z tym że my ani żadna siła niema wpływu na zło tego świata to może staniemy się aktywniejsi, ludzkość postara się naprawić ten świat a nie godzić się na wojny czy amoralne działania koncernów farmaceutycznych."
W tym zdaniu nie ma sensu. Skoro nie mamy wpływu na zło to jak możemy naprawić świat? Po co w takim razie ludzkość ma się starać? Jakoś nielogicznie dla mnie.
Otóż, mamy wpływ na zło tego świata.
Za każdym razem gdy komuś pomożesz bezinteresownie, okażesz współczucie, uśmiechniesz się do kogoś, dzielisz się dobrem i miłością do drugiego człowieka. To się rozsiewa a później przynosi owoce.
Nigdy nie miałaś tak, że przez jakąś sytuację coś się w Tobie zmieniło, Twoje życie stało się inne?
Ja tak miałam wiele razy, a gdy ktoś podzielił się ze mną swoją radością, wspierał mnie, pomógł choć nie musiał - w takich sytuacjach namacalnie wręcz czuję to dobro, bożą miłość. To piękne
Ostatnio miałam okazję pomóc pewnemu Panu na wózku inwalidzkim. Tej radości i szczęścia, że komuś mogłam okazać dobroć nie da się opisać. Znalazłam wtedy namiastkę Boga, wręcz czułam jak się do mnie uśmiecha przez tego staruszka.
Myślisz, że ludzie rodzą się źli? A inni rodzą się dobrzy?
Pomyśl, człowiek wychowany w miłości, bezpieczeństwie a człowiek żyjący w środowisku pełnym zła, przemocy. To nie ma wpływu? Jasne, że ma i kształtuje człowieka. I mam znajomych, którzy tak się zmienili nie do poznania. Znam takich, którzy ze złej drogi weszli na tą właściwą i normalnie to dla mnie mega świadectwo działania Boga, bo żaden człowiek nie byłby w stanie AŻ TAK zmienić wnętrza człowieka, obrócić je o 180 stopni. Oni też mi mówili, że to Bóg ich przemienił i oni to wiedzą.
Znów inni zmienili się w ta drugą stronę, bywa i tak niestety.
Bierzesz zło tego świata za całość. Postrzegasz je jako coś wielkiego, jakąś ogromną górę, stąd wydaje ci się, że nic nie da się zmienić. Spróbuj spojrzeć na nie jako na górę, ale złożoną z małych fragmentów. Usuwając jeden lekko drga, a może i nawet nie widać zmian. Usuwając kolejne zaczyna się zmniejszać. Zmieniasz coś? Tak.
Tylko wielu ludzi musi chcieć zmienić aby była ta zmiana mocno zauważalna. Dlatego warto zacząć od siebie i swojego otoczenia, środowiska. Dalej już pójdzie jak fala.
Ale się rozpisałam, z góry przepraszam za tak długi post. ![]()
MONIKA ZMARŁA DZIŚ W NOCY W BOLU I CIERPIENIU..............TERAZ ODPOCZNIE .................:( ,34 lata co te zycie jest warte??????????.....
Bezcelowe pytanie. Błędne koło zawiłości. Lepiej pomódl się za nią, żeby została zbawiona. Też się pomodlę.
gosiek123 napisał/a:MONIKA ZMARŁA DZIŚ W NOCY W BOLU I CIERPIENIU..............TERAZ ODPOCZNIE .................:( ,34 lata co te zycie jest warte??????????.....
Bezcelowe pytanie. Błędne koło zawiłości. Lepiej pomódl się za nią, żeby została zbawiona. Też się pomodlę.
I TAK TEŻ ZROBIŁAM.............
Najgorsze jest to, że takich tematów będzie coraz więcej?
Nie chcę się tu wymądrzać, ale napiszę to co wiem, a może niektórzy nie wiedzą?
W naszym społeczeństwie 25% osób umiera na raka ( CO 4 OSOBA ), ok. 30% umiera na choroby układu krążenia ( co 3 OSOBA).
Ludzie, czy wy wiecie, że już noworodki rodzą się z blaszką miażdżycową!!!
Ci co mają dzieci niech powiedzą ile dzieciaków z klasy swojego dziecka ma alergie? To ja strzelam od 50% w góre?
To jest syndrom chorób cywilizacyjnych, tak PŁACIMY za to, że żyjemy w takim a nie innym świecie..
W jaki sposób?
Nasz organizm atakowany jest z każdej strony przez WOLNE RODNIKI:
Powietrze- skażenie metalami ciężkimi ze spalania paliw, chemikaliami z fabryk, itd? promieniowaniem elektromagnetycznym (dla mniej zorientowanych fale radiowe wszelakiego typu, radio, telewizja, telefonia komórkowa, sieci wysokiego napięcia, chodząca mikrofalówka ? najgorsze są właśnie fale mikrofalowe ) wiecie, że promieniowanie elektromagnetyczne na powierzchni ziemi przez ostanie sto lat wzrosło 300- krotnie ?
Woda-skażenie jak wyżej
Jedzenie z ciekawości przeczytajcie sobie co ma w sobie CHLEB z marketu: emulgatory E471, E472, stabilizator guma guar? tak to jest w chlebie...
Jeżeli już chleb na w sobie tyle chemii to nie muszę chyba mówić o reszcie jedzenia , zresztą weźcie opakowania i przeczytajcie im więcej E czegoś tam tym, więcej zła?
Stres- spowodowany tempem życia
Nadciśnienie- na dzień dzisiejszy nie ma oficjalnie lekarstwa na przyczyny nadciśnienia, są na objawy? tak tabletki które obniżają ciśnienie, to znowu organizm podwyższa je, to znowu tabletki je obniżają i tak w kółko? lekarze leczą OBJAWY, a nie PRZYCZYNY nadciśnienia? A przyczyną jest zmniejszenie przekroju naczyń spowodowane odkładaniem się blaszki miażdżycowej? jedzenie przeciwutleniaczy redukuje powstawanie blaszki miażdżycowej?
Nie wiem czy wiecie, ale organizm KAŻDEGO z nas CAŁY CZAS prowadzi bitwę w celu zneutralizowania wolnych rodników , sam organizm produkuje pewne ilości PRZECIWUTLENIACZY- substancji neutralizujących wolne rodniki , jednak z zewnątrz dostarczane są tak ogromne ilości wolnych rodników, że nas system odpornościowy nie zawsze daje radę zneutralizować wszystkie wolne rodniki i taki wolny rodnik wchodzi do naszego organizmu na etapie komórkowym, przyczepia się do zdrowej cząsteczki naszego ciała i ponieważ ma niesparowane elektrony kradnie z powłoki walencyjnej zdrowej komórki jeden elektron. Zdrowa komórka od tego momentu jest zmutowana i zaczyna się nowotworzyć?, jeżeli nasz system odpornościowy to zauważy zniszczy ją, jeżeli system jest słaby komórek nowotworzy się na tyle, że powstaje nowotwór?
Nie ma się co oszukiwać sprzęty diagnostyczne w Polsce wykryją tą zmianę, gdy będzie już parę milonów zmutowanych komórek?
Dlatego tak ważna jest PROFILAKTYKA za pomocą PRZECIWUTLENIACZY .
Na studiach medycznych dopiero zaczynają wspominać o przeciwutleniaczach?
Dobra książka na ten temat : ?Przeciwutleniacze. Rewolucja w medycynie XXI wieku?
Autor: Frederick Le Cren
Nie ukrywam od pewnego czasu jem przeciwutleniacze (pochodzące z owoców i warzyw) pewnej firmy , nie będę tu robił reklamy bo to nie oto chodzi, chcę przekazać wam wiedzę którą otrzymałem, co z nią zrobicie wasza sprawa?
Ja podam tylko dwa przykłady ze swojego otoczenia na działanie przeciwutleniaczy:
1. Atopowe zapalenie skóry po dwóch latach stosowania przeciwutleniaczy wycofało się (lekarze byli bezradni )
2. Pacjent dowiedział się, żę ma nowotwór organizm jednak był za słaby, żeby podać chemię, po miesiącu jedzenia przeciwutleniaczy załapał się na dolną granicę dla chemii?
Oczywiście to nie jest lek cud, znam przypadek, że pacjent z przerzutami zaczął jest przeciwutleniacze , ale niestety umarł?
Na koniec dla myślących zdjęcie z Wielkopolskiego Centrum Onkologii (Poznań, ul. Garbary)- z niemiłych rzeczy centrum rozbudowują z powodu coraz większej ilości pacjentów?
Osobiście dla mnie to jest straszne, jeżeli ktoś ma 4 dzieci to jedno statystycznie w przyszłości umrze na nowotwór... a można spróbować temu zapobiec
WŁĄCZCIE MYŚLENIE 
...........BOŻE GDZIE TY JESTES W TAKICH MOMENTACH LUDZKIEGO CIERPIENIA!!
nie ma
zawsze tak jest
mendy umieraja na koncu
gosiek123 napisał/a:...........BOŻE GDZIE TY JESTES W TAKICH MOMENTACH LUDZKIEGO CIERPIENIA!!
nie ma
zawsze tak jest
mendy umieraja na koncu
DOKŁADNIE TAK...............