Jak to w końcu jest z tą kawą?
Z jednej strony, kawa obniża ryzyko zachorowania na takie choroby jak:
marskość wątroby, kamica żółciowa, choroba Parkinsona czy próchnica. Poprawia też naszą koncentrację i ukrwienie naszego organizmu.
A z drugiej strony ciągle słyszy się o tym, że kawa ma działanie moczopędne, przez co wpływa na wzrost wydalania niektórych składników mineralnych (np. wapń i potas). Podobno też wypłukuje magnez. No i uzależnia.
Przyznam że sama mam wiele problemów związanych z niedoborem magnezu, właśnie przez miłość do kawy.
Jakie Wy macie zdanie na ten temat? Czy traktujecie ją jako zbędną używkę, czy macie do niej inny stosunek? No i gdzie jest umiar? Ile kubków dziennie można wypić aby sobie nie zaszkodzić?

