Witam.
Jest bardzo dużo postów na temat chłopak mnie rzucił, że kobieta tak bardzo cierpi. Faceci także mają uczucia. Mam na imie Kamil mam 22 lata i byłem z moją ukochaną 5 lat. Dziś mija 2 tygodnie jak już nie odzywamy się do siebie. Zacznijmy od początku. Poznaliśmy się w szkole średniej. Było pięknie i wspaniale. Ona cięzkie życie rodzinne tak samo jak i ja i to nas połączyło najbardziej. (ojcowie alkocholicy). Ona cicha zamotana dziewczyna ja głośny nerwowy chłopak. Przeżyliśmy już wszystko. Wesela pogrzeby wspieraliśmy siebie zawsze. To wszystko zaczeło się rok temu. Zerwała ze mną bo byłem prawdziwym skur... tak jak mój ojciec wyzywałem ją traktowałem jak zero była nikim zawsze ja miałem racje, byłem dominatorem. Zerwałą na poważnie czego się po niej nie spodziewałem po paru dniach poleciałem z kwiatami i obietnicami. Naprawde zrozumiałem że byłem dla niej ujem i co najlepsze zmieniłem się dla niej, obiecaliśmy sobie że jak coś będzie nie tak to będziemy rozmawiać żę ma mi pomóc się zmienic. Zmieniłem się nie na miesiac nie na 2 czy pół roku tylko naprawde na zawsze bo tak bardzo ją kocham, było sporo podobnych sytuacjii i wszystko dla niej robiłem. Zaczeły problemy się z seksem nie chce się i wogóle robiła to na siłe. brałą tabletki, później przestała i było ok. 2 miesiące temu posypało się wszystko.. zaczełą brać tabletki seks się pogorszył, mój ojciec zachorował na raka u niej babcia także chora, oboje stresowe żecie. Niestety zaczeliśmy widywać się co tydzień bo to szkoda paliwa bo to niby jestem zmęczony tak tłumaczyła sobie i znajomym. Widzieliśmy się raz w tygodniu w towarzystwie u znajomych czy sąsiadów super a jak sami to jest zmęczona to to to tamto. Zero seksu zero czułości. ostatnio mieliśmy całą sobote tylko dla siebie wyspała się po pracy gdy leżeliśmy w łóżku tylko czekała aż zasnę
I teraz najważniejsze od tamtego czasu kiedy ze mną zerwałą po raz pierwszy ja dla mniej zmieniałem się pod każdym względem. robiłem dla niej wszystko nawet miesiąc temu chciała ze mną zerwać przez to że jestem zły że nie ma seksu ale nawet to zmieniłem!! Ale ile można? powiedziałem nie bede zły ale ty dla mnie także postaraj się zmienić choć troche nie oczekuje orgii i tulenia się bez końca... nie widzimy się co tydzień to możęmy troche spędzić czasu w swych ramionach. Ja mam w miare dobrą prace ona niestety nie 600zł na miesiąc i to ostatnio ją okradli. Oddawałem każdy grosz zawsze wszystko miało, dawałem jej a sam nie miałem bo dla niej wszystko, Czy wyjazd czy spotkanie ze znajomymi zawsze ja płaciłem podwójnie. Zaczeło mnie to irytować że nawet troche tego nie doceniała.... dziękuje czy coś żeby się przytulić podziękować za wspólny wyjazd czy coś. okradli ją to ja utrzymywałem bez problemu ostatnie 2 miesiące poszło 800zł dla niej ani dziękuje ani nic a teraz jak zerwała zero skrupułów ze ma wobez mnie jakiś dług. nie tylko finansowy ale i życiowy że mnie tak skrzywdziła. Nie doceniała tego że dla niej się zmieniam naprawde z takich wad że sam jestem zdziwiony że tyle dla niej potrafiłem w sobie zminic. zacząłem oczekiwać od niej zmian. Dostałem za każdym razem takiej samej odpowiedzi że ona nie umie że nie potrafi a nawet nie próbowała żeby iść do lekarza żeby możę jakieś tabletki osłonowe, żeby podziękować za wszystko co dla niej robie żeby docenić mnie co dla niej robie. ona nie potrafi
nie wspiera mnie a w domu mam piekło i jeszcze w takiej sytuacjii cięzkiej mnie zostawiła że ja nie moge się odnaleźć
Siostra doradziła żebym ją zostawił powiedziął że mam już dość żę ciężka sytuacja w domu a ona mnie nie wspiera że nie wiem co mam jeszcze zrobić że nie dam rady. siostra powiedziała że jak zależy i kocha coś zmeini z czasem ale zmieni.... Niestety wyręczyłem ja w tym zerwaniu
jakby jej to było na ręke. Powiedziała że mnie rozumie żę tak będzie lepiej
porozmawiałem z nią jeszcze. Czarno na białym pokazałem jej co dla niej zrobiłem że potrafię jescze wiecej niech tylko powie co, dlaczego ona taka jest dla mnie i nie docenia mnie czy jest ślepa że ja dla niej zmienie i zrobie wszysto. Ona że ja jestem taki jak ojciec a ja że człowiek się zmienia na miesiąc może pół roku a ja dla niej to zrobiłem na zawsze bo bardzo ją kocham, były jeszcze inne głupie wymówki aż W końcu powiedziała mi w oczy że mnie nie kocha
nie odzywa się już 2 tydzięń. chodzi zadowolona uśmiechnięta (widzimy się bo mamy tych samych znajomych) jakby nigdy nic jakby te 5 lat było niczym. ja przygnębiony każdy mnie pociesza mówi że będzie dobrze, płacze wygaduje się ale ja nie potrafie bez niej życ. Najbardziej boli mnie jej obojętność
prosiłem żeby wróciła że pójdziemy do lekarza że jeszcze bardziej będe się starał żeby mnie pokochała że wyjedziemy gdzieś oderwać się od naszej cięzkiej rzeczywistości a ona nic
nie i tyle!! nawet koledzy mówią ze ich to wkurwia że ona ma tak mnie w dupie że nic dla niej nie znacze. jak jesteśmy we wspólnym gronie ja mam oczy pełne łez a ona chodzi uśmiechnięta. kocham ją nad życie i chcem ją odzyskać ale jak? nie wypisuje do niej nie dzwonie bo ciągle mam nadzieje że wróci tylko to mnie trzyma przy życiu. jest dla mnie wszystkim jest dla mnie całym światem. wszystko robiłem pod nasze wspólne dalsze życie ![]()
Proszę o pomoc co mam zrobić. Jest dobrym materiałem na życie ale ja dla niej przez pewien czas nie istaniałem nie ciagneło jej do mnie nie okazywała miłości choć w sms pisała że strasznie kocha i tęskni
Wiem że ten tekst jest troche bez tołku ale jestem w takim stanie żę nie umiem sklepać pożadnego zdania..nie jjem nie pije spóźniam się do pracy i wszystko i wszystcy mnie wkurwiają
mam dość chce do niej. w cięzkich chwilach w domu czekałem tylko weekendu aż do mnie przyjedzie i będziemy razem a teraz
boje się że się jej znudziłem że miała ze mną wygodne życie, wszystko miała, z kasą nie było problemu i dlatego ze mnąbyła
Pomocy jak umrze nadzieja umrę i ja bo nie mam nikogo bliskiego kto mi pomożę. Wszyscy znajomi z jej strony. Powiecie pewnie strać z nią zupełny kontakt ale jak jeżeli ja tylko mam znajomych, kolegów w gronie którym ona przebywa.. Pomocy ja chcę z nią tylko życ.