Nie chcecie czasami wziac urlopu od wszystkich, zabukowac sobie mily hotel (albo wykopac kazdego z domu
), wylaczyc telefon, i oddac sie prawdziwemu lenistwu? Bez nikogo przyzadzic Martini, bez towarzystwa wyjsc do restauracji, bez zadnego Romea wystroic sie?
Podobne tematy
No, ba! Ja tak właśnie zrobiłam. Za tydzień jadę na krótki samotny urlop.
Nom ,ja ostatnio zaliczylam odskocznie tak sama ze sobą,bez zadnych dodatkowych osob mi na glowie
Mąż z dzieciem rozkoszowal sie wlasnym towarzystwem , a ja osobno z dala od nich regenerowalam sie i ładowalam akumulatory
Oczywiscie obce namolne natręty by dotrzymac mi towarzystwa irytowali mnie i byli przeganiani z wyuczoną precyzją, ale relaks dla psychiki pozytywnie efektowne mial oddzialywanie
Przyjechalam jak nowo narodzona ![]()
Nie chcecie czasami wziac urlopu od wszystkich, zabukowac sobie mily hotel (albo wykopac kazdego z domu
), wylaczyc telefon, i oddac sie prawdziwemu lenistwu? Bez nikogo przyzadzic Martini, bez towarzystwa wyjsc do restauracji, bez zadnego Romea wystroic sie?
Chcecie, uwielbiacie i czynicie często ![]()
Wiecie co, chce jechac do Buenos Aires w sierpniu- zupelnie sama ![]()
Fantastycznie ![]()
Adlernewman, rewelacyjny pomysł!
Ja byłam tak na 7 tygodni
co prawda poznawałam ludzi tu i tam, ale nie potrzebowałam tego jakoś szczególnie.
nawet się stęskniłam za ludźmi
ale po weekendzie już mam dosć ![]()
Chce mi sie byc sama, nie sluchac partnera, wyluzowac sie.
Mam dokladnie tak samo.
Ot dzisiaj meza wypchnelam do kolegi a sama sie wybieram do jezior....zostane jak dlugo bede chciala.
Ciszza, spokoj, szerokie drogi bez kamer, przyroda, lasy, motor i ja ![]()
Ciesze sie jak glupia.
Ludzie sa fajni ale w malych dawkach ![]()
A już myślałam, że jestem jakaś dziwna z tą moją samotną odskocznią, która sprawia mi frajdę ![]()
Wiecie co, chce jechac do Buenos Aires w sierpniu- zupelnie sama
Super pomysł
Miej na uwadze ze wykupywanie biletu na ostatnią chwilę da ci ostro po kieszeni ,tak wiec im szybciej tym lepiej bilet zamawiać i nie miej przy tym żadnych wyrzutow ( no oprocz kilka (nascie) tysiaków do tyłu )ale wspomnienia są bezcenne ![]()
Chce mi sie byc sama, nie sluchac partnera, wyluzowac sie.
Czy to duzo kosztuje taka wycieczka?
Ja sie nad tym zastanawiam, nawet wątek założyłam ![]()
15 2013-08-12 09:31:06 Ostatnio edytowany przez adlernewman (2013-08-12 10:38:18)
Kosztowac to kosztuje, z okolo 700 funtow lot samolotem + wydatki, dlatego chyba odpuszcze sobie wspaniala Argentyne do Stycznia, a na male wakacje sie udam do Grecji ![]()
Ja bym chciał sam ze sobą pobyć, ale nie ma takiej możliwości -- małe dzieci, żona dla której jestem całym światem. Więc szczęście buduję z chwil, różnych, i mam cholernie dużo energii, co mnie cieszy. Szkoda, że jeśli ktoś chce wyjechać sam to stereotyp jest taki, że małżeństwo się sypie, albo chce jechać pobzykać z kimś innym.
Mi też się marzy taki wypad w pojedynkę.
Nie koniecznie za granicę, ale chociażby w nasze polskie góry - pospacerować, popodziwiać piękne widoki, uwiecznić je na zdjęciach, zjeść kwaśnicę, a wieczorem relaksować się przy kominku z książką w ręku i kieliszkiem czerwonego wina w drugiej.
Tylko cisza, ja i moje myśli...
Choćby przez tydzień.
Technicznie taka wycieczka byłaby do zrealizowania, bo to nie jest atrakcja przekraczająca mój budżet, czasu wolnego też się trochę zawsze znajdzie, ale pozostaje mój partner, który nie wyobraża sobie sytuacji, że ja gdzieś tam sobie galopuje po Tatrach, a on sam na drugim końcu Polski siedzi i tworzy scenariusze, co robię taka sama wieczorami.
O ile taki wyjazd pomógłby mi się wyciszyć, naładować akumulatory, wrócić z pozytywną energią, tak on pewnie byłby wkurzony, smętny, rozżalony, i naszej relacji wcale by to nie pomogło. ![]()
Nigdy o tym nie myślałam. Jak wakacje to tylko z kimś, samej to nudno i smutno. Nie ma z kim pobawić się, pogadać...
Na szczescie, mnie nikt na sile w domu do kaloryfera nie przykuwa
Bardzo kocham mojego partnera i lubie z nim spedzac czas, ale nie wyobrazam sobie braku takiej wlasnie "osobistej" przestrzeni. On dobrze wie, ze nie jade na male wakacje by podrywac przystojnych kelnerow, tylko, ze sie w morzu bede moczyc, czytac jakies przerazajace kryminaly i saczyc zdrowe ilosci vino (ktorego on nie znosi nawet z zapachu). Wroce wypoczeta, szczuplejsza, z zapasami energii, no I oczywiscie...zteskniona! ![]()
Mnie na szczęście też nikt i nic nie trzyma, dlatego jadę ![]()
Czy samej smutno? Na pewno nie. Mam zaplanowany każdy dzień. Oczywiście dopuszczam zmiany w planach, albo że któregoś wieczoru zostanę w hotelu z książką. Choć szkoda by mi było w ten sposób marnować czas. Poza tym w Rzymie nigdy nie byłam, więc tym bardziej jest co robić, bo wszystko nowe. Nawet zgubić się będzie fajnie ![]()
A ja na coś takiego nie mam ochoty. Szybko się nudzę i źle śpię w obcych miejscach, przynajmniej na początku, dlatego na wyjazdy wolę mieć towarzystwo. W ciągu dnia chętnie się rozdzielę, połażę gdzieś sama, poznam kogoś na własną rękę, ale tak od A do Z sama przez powiedzmy tydzień w obcym otoczeniu to nie dla mnie.
Natomiast chętnie się izoluję w swoim własnym domu. Ostatnio nawet jakiś drobny kryzys przechodzę, bo mam bardzo mało wolnego czasu, a ten, który mam różne osoby chcą zawłaszczyć - mama chce się poradzić, przyjaciółka wygadać, siostrzenica wyskoczyć na piwko albo cztery, koleżanki i koledzy też chcą wyskakiwać, znajomi z innego forum męczą mnie, żebym wpadła na zlot i na dokładkę większość z tych osób jest niezadowolona, bo i tak nie mam tyle czasu, ile oni chcą. A najbardziej niezadowolona jestem ja, bo ja jestem dość towarzyska, ale pod warunkiem, że mam trochę czasu własnie na to, żeby pobyć sama ze sobą - połazić w rozklapcianych ciuchach, pomoczyć się w wannie 2 godziny, obudzić się, zrobić sobie herbatę i wrócić z nią do łóżka trochę poczytać...
Nic to, byle do września. ;-)
Poza tym w Rzymie nigdy nie byłam, więc tym bardziej jest co robić, bo wszystko nowe. Nawet zgubić się będzie fajnie
Zwlaszcza jak Cie jakis tajemniczy Gregory Peck znajdzie spiaca w ruinach Foro Romano:))
Ja sie nosilam i to bardzo konkretnie z last minute na Krete w sierpniu - ale nie sama, z corcia. O ile bez partnera moglabym wyjechac, o tyle nie potrafilabym zostawic malej w domu a sama prysnac na kanikule. Proponowalam jej tydzien w super kurorcie, niestety stracilaby 2 pierwsze dni szkoly. No i dziecko wybralo szkole:))
A wakacje sam na sam moga byc bardzo fajne, pod warunkiem, ze sie dobrze zapelni czas i nastawi na full wypas swoich zachcianek:)
Anstawia napisał/a:Poza tym w Rzymie nigdy nie byłam, więc tym bardziej jest co robić, bo wszystko nowe. Nawet zgubić się będzie fajnie
Zwlaszcza jak Cie jakis tajemniczy Gregory Peck znajdzie spiaca w ruinach Foro Romano:))
A to by była dopiero przygoda
Tak się przebudzić i usłyszeć " Ciao bella" ![]()
Na szczescie, mnie nikt na sile w domu do kaloryfera nie przykuwa
Tu nie chodzi o to, że ktoś z nas jest przywiązywany do kaloryfera.
Sądzę, że gdyby niektórzy się uwzięli na organizację urlopu w klimacie samotni, to pewnie by tak zrobili, ale w związkach nie chodzi o to, aby robić coś wbrew swojemu partnerowi.
Są związki, gdzie partnerzy strzegą swojej prywatności, potrzebują przestrzeni tylko dla siebie, i są związki, gdzie partnerzy czują niepokój, gdy druga połówka nie zachowuje się jak syjamski bliźniak.
Wszystko zależy od ludzi.
adlernewman napisał/a:Na szczescie, mnie nikt na sile w domu do kaloryfera nie przykuwa
Tu nie chodzi o to, że ktoś z nas jest przywiązywany do kaloryfera.
Sądzę, że gdyby niektórzy się uwzięli na organizację urlopu w klimacie samotni, to pewnie by tak zrobili, ale w związkach nie chodzi o to, aby robić coś wbrew swojemu partnerowi.
Są związki, gdzie partnerzy strzegą swojej prywatności, potrzebują przestrzeni tylko dla siebie, i są związki, gdzie partnerzy czują niepokój, gdy druga połówka nie zachowuje się jak syjamski bliźniak.
Wszystko zależy od ludzi.
I w zasadzie nie jestem do konca pewna czy bylabym szczesliwa, gdyby to moj partner wybral sie na samotne wakacje na Bali albo w Rio;) dlatego jesli samotne to w moim przypadku albo Polska (u rodziny) albo z dzieckiem:).
Autorko tego tematu to jest idealny pomysl! ![]()
Hymm, ja mam urlop właśnie. Wprawdzie nigdzie nie wyjechałam (finanse), ale odpoczywam całą sobą. Tego właśnie było mi trzeba ;-P
Zaraz idę skosztować zielonej herbaty, cudownie ;-)