Czytałam dzisiaj artykuł o neurotycznym poczuciu winy. I chyba ja mam taki syndrom ? Obwiniam się za wszystko i mam wyrzuty sumienia. Nawet jak ktoś mi zrobi przykrość to po czasie szukam winy w sobie i zamartwiam się tym. Zauważyłam jednak to tylko wobec osób które są dla mnie ważne i nie chcę ich stracić ?
Dzisiaj całą noc nie mogłam spać, serce mi wali, nie mogę sobie sama ze sobą poradzić, a wszystko przez to, że wczoraj byłam niemiła dla mojego przyjaciela, strzelałam jakieś fochy bo czułam się zraniona jego zachowaniem (nie robił nic złego po prostu mniej rozmawialiśmy niż zawsze, a ja poczułam, że mnie przez to olewa). On teraz na dwa tygodnie wyjechał i nie mamy kontaktu, a ja zadręczam się myślami czy się obraził, czy będzie chciał ze mną jeszcze rozmawiać po powrocie itp? Nie potrafię się uspokoić i poczekać aż wróci i pogadamy, poza tym to nie była jakaś kłótnia, ani jakiś istotny konflikt, a ja to tak bardzo przeżywam.
Czy ktoś z Was ma taki problem? Jest nad wrażliwy i nie potrafi olać najbanalniejszych rzeczy? Nie wiem jak sobie z tym radzić.
Podobne tematy
2 2013-08-10 15:55:42 Ostatnio edytowany przez missnowegojorku (2013-08-10 16:00:44)
Czytałam dzisiaj artykuł o neurotycznym poczuciu winy. I chyba ja mam taki syndrom ? Obwiniam się za wszystko i mam wyrzuty sumienia. Nawet jak ktoś mi zrobi przykrość to po czasie szukam winy w sobie i zamartwiam się tym. Zauważyłam jednak to tylko wobec osób które są dla mnie ważne i nie chcę ich stracić ?
Dzisiaj całą noc nie mogłam spać, serce mi wali, nie mogę sobie sama ze sobą poradzić, a wszystko przez to, że wczoraj byłam niemiła dla mojego przyjaciela, strzelałam jakieś fochy bo czułam się zraniona jego zachowaniem (nie robił nic złego po prostu mniej rozmawialiśmy niż zawsze, a ja poczułam, że mnie przez to olewa). On teraz na dwa tygodnie wyjechał i nie mamy kontaktu, a ja zadręczam się myślami czy się obraził, czy będzie chciał ze mną jeszcze rozmawiać po powrocie itp? Nie potrafię się uspokoić i poczekać aż wróci i pogadamy, poza tym to nie była jakaś kłótnia, ani jakiś istotny konflikt, a ja to tak bardzo przeżywam.
Czy ktoś z Was ma taki problem? Jest nad wrażliwy i nie potrafi olać najbanalniejszych rzeczy? Nie wiem jak sobie z tym radzić.
Pewien rodyaj kompulsywnych myśli? Ja mam taki kompuls, że szarpię za klamkę do tego stopnia, że prawie się już urywa...Ale tylko w moim mieszkaniu, gdy wychodzę i zamykam je na klucz...W mieszkaniu siotry czy mamy nie natomiast. Tera[eutka mówiła mi, że to nic groźnego, a świadczy o tym,że moje mieszkanie jest dla mnie nardzo ważne. Najlepszym sposobiem jest chyba starać się nie wałkowac tych myśli...Ja zamykam drzwi i mimo silnego nacisku i wręcz obsesyjnego niepokoju, po prostu siłą woli odchodzę bez szarpania, a potem zapominam...Może gdy będziesz ignorować te natretne myśli, same odejdą. Wiem, że to nieprzyjemne uczucie, ale życie nie składa się przecież z samych przyjemności.
missnowegojorku dzięki za odpowiedź. Właśnie o tego typu radę mi chodziło. Od wczoraj staram się zwalczać natarczywe myśli tak jak pisałaś, jak tylko zaczynają zaprzątać moją głowę to je "ignoruję". Masz rację jest to strasznie nieprzyjemne i do tego właśnie w tych momentach zdaję sobie sprawę jak często w ciągu dnia te myśli do mnie wracają...
Może jutro jak pójdę do pracy i czymś się zajmę to będzie lepiej, dziś i tak jest lepiej niż wczoraj ![]()