Witajcie forumowiczki,
Na wstępie powiem, ze mam na imię Mateusz i doskonale zdaję sobie sprawę, że jest to forum kobiece, ale gdzie indziej znaleźć informację nt. tego co może w siedzieć w głowie jednej z Was. Do rzeczy :
2 tygodnie temu rozstałem się ze swoją dziewczyną. Byliśmy ze sobą niecałe pół roku. Związek był sielankowy, wszystko układało się bez dwóch zdań idealnie, stąd moje zaangażowanie i myśli o wspólnej przyszłości. Pech chciał, że ona nie miała łatwo w życiu, wychowywała się w rodzinie patologicznej, co bez wątpienia odbiło się na jej życiu. Niemniej, jeśli chodzi o związek, znaliśmy swoje oczekiwania i potrzeby. Paradoksalnie jest to bardzo poukładana, inteligentna i śliczna osoba.
Jak już wspomniałem wcześniej kilka tygodni temu, zdarzyło mi się zabalować. Nie odezwałem się do niej przez dwa dni, a kiedy przyjechałem, aby wyaśnić i przeprosić za całą sytuację dowiedziałem się, że jej uczucia do mnie zgasły, że przestraszyła się odrzucenia i skoro sytuacja taka ma miejsce na początku związku, to co to będzie później. Na nic zdały się przeprosiny, próba załagodzenia sytuacji itd. To była tak naprawdę pierwsza sytuacja sporna w tym związku.
Na dodatek pech chciał, że w tym samym czasie doszło do nieprzyjemnej sytuacji, iż musiała się wyprowadzić z domu (mieszkała z matką), która nie dbała o płacenie czynsz itd. Tzw. eksmitacja. Wyrowadziła się z domu do dziadków, chciałem jej pomóc z tym wszytskim, mówiłem, że może na mnie liczyć. Ona stwierdziła, że ma teraz zbyt wiele problemów i poprosiła, żebym uszanował jej decyzję. Tak też zrobiłem.
Nie miałem z nią kontaktu przez ponad 2 tygodnie, wiem że mieszka u dziadków, nic poza tym. Jestem cierpliwy i rozumiem, kiedy mówi się do mnie "odpuść, chcę się z tym uporać sama". Tak czy inaczej, bardzo mi na niej zależy i chciałbym zaaranżować spotkanie. Jak to zrobić, telefonicznie, smsem? Odwiedzić ją w pracy?
Co w ogóle sądzicie o tej sytuacji?
Mateusz.