Jestem Ola. Mam lat 18. Bardzo boję się o tym tutaj napisać, jak mnie odbierzecie, pewnie będziecie kazali mi iść do psychologa, ale pomóżcie , co ja mam zrobić! Jestem młodą, (ŁADNĄ !) bardzo pewną siebie dziewczyną (od niedawna) W gimnazjum byłam wyśmiewana, dosłownie. Stąd ta pewność siebie się wzięła. Stałam się po jakimś czasie odporna na krytykę.. zawsze każdy mi wszystkiego zazdrościł. Mam spore powodzenie u chłopaków (powiem, ze wręcz bardzo wielkie!) i stąd ten problem... Zaczęło się wszystko od facebooka i innych portali społecznościowych gdzie za zarejestrowaniem się i wstawieniem zdjęcia zostałam... ROZPOZNAWANA?co to w ogole znaczy. mnóstwo osób do mnie dziennie pisze (na prawdę) miałam takie konto gdzie ludzie mogli mi pytania zadawać i dziennie dostawałam ich kilkadziesiąt.. co nie zmienia faktów, że zmienił się mój charakter, nadal mam dobre serce. Ci wszyscy ludzie sprawili ,ze moja pewność siebie i samouwielbienie wręcz mnie przerosło...
pomimo tego, że widzę swoje wady, to mi nie przeszkadza:/!!..takie komentarze typu 'piękna' słyszałam codziennie (dosłownie!)nawet na ulicy, nie wiem co się ze mną stało.. od tamtych czasów tyle ludzi do mnie pisze, potem wychodzi, że każdego lekceważę, bo odpisuję po paru GODZINACH! Odpisywałam KAŻDEMU. źle bym się czułą, jak miła osoba chce ze mna porozmawiać, a ja bym ją lekceważyła, i dziennie tego jest coraz wiecej.. odpisując coraz rzadziej= bo staram sie kazdemu COŚ odpisać. Internet mnie strasznie zniszczył! w pewnym sensie tak odczuwam... znajomi do mnie muszą przychodzić, bo na sms nie odpisuję, bo zapominam z tego wszystkiego, juz mam dosc tego. W pewnym sensie nudza mnie te rozmowy, a rozmówców wciaż przybywa (SKĄD?) z RÓŻNYCH stron swiata!nie wiem co jest ze mną. Kiedys zostalam strasznie zraniona, bo pewna osoba mnie lekceważyła i czułam się strasznie... Więc strasznie nie chce zeby ktokolwiek tak sie teraz poczuł.To jak się w to wszystko zatraciłam i jak internet i wszyscy ludzie oraz rzeczywistość mnie zmieniło! Stałam się egoistką (skoro mam takie zdanie na swój temat, ale no nie mogę go zmienić!) ZAUWAŻYŁAM TO TERAZ. KIEDY MOŻNA POWIEDZIEĆ, ŻE STRACIŁAM MIŁOŚĆ SWOJEGO ŻYCIA, PRZEZ CO ? PRZEZ TO, ŻE NIE MIAŁAM CZASU ŻEBY Normalnie porozmawiać... nie wiem juz co robić. wchodze na facebooka i nagle spam. może to i mój błąd (NA PEWNO) Ale nawet jakby mi wszystko zabrali nadal bym miała takie zdanie. (jestem ładna i koniec [ nigdy nie mowilam, ze najpiekniejsza, prawie kazdemu tez duzo daje komplementow i sa jaknajbardziej szczere]) Troche martwi mnie to, ze tak uważam.. i co najgorsze, NIE PRZYZNAŁAM SIĘ JESZCZE NIKOMU DO TEGO... sama tak myślę i uważam. męczy mnie już to wszystko, nie mam prywatnego życia prawie w ogole i jednoczesnie wykonczona tym wszystkim.. znajomi mają swoje połówki, a ja poza znajomymi z netu i ludzi ktorzy w pewien sposob chca mnie wykorzystać nie mam nikogo, jakbym odeszła, calymi dniamy bym sie nudziła. uczę się- są wakacje. nic nie robie, z nikim sie nie spotykam, wyjde raz na rok...
BŁAGAM O POMOC WAS... moi znajomi też to widzą i się martwią..
siedze i dosłownie, nawet jak mnie ludzie zapraszają na dwór (pomimo tego, że nie chce z nimi wyjść) to się godzę! a potem muszę kłamać ;( jezu, czuje się jak idiotka! :<