Doszedłem do wniosku, że mam to gdzieś (ale nie napiszę Wam gdzie).
Podoba mi się (nawet wiecej), ale nie zamierzam nic z tym zrobić. Nic. Żadnych dzialań. Może poza przelotnym tajemniczo-głupkowatym uśmiechem z mojej strony i zagajeniem rozmowy od czasu do czasu...
Nie zamierzam więcej zwracać uwagi na:
- okulary w grubych oprawkach, prawie jak z Rewersu (rzadko nosi)
- pieprzyki na zgrabnej opalonej nodze (czasem pokazuje)
- zapach (zdecydowanie delikatny i kobiecy)
- poprawianie włosów (jakby nie można ich było w domu porządnie upiąć)
- przygryzanie dolnej wargi w trakcie zastanawiania sie nad rozwiązaniem jakiegoś zapewne istotnego i nurtującego problemu
- natrętną myśl podsuwającą pytanie, kto robił zdjęcia, które publikuje w internecie (fb)
- na pojawiające się w polu mojego widzenia 'przypominacze' (ang. reminder) w postaci samochodów pewnej (wcale nie popularnej) marki i koloru
- określony szczególny dzień w kalendarzu (ten sam zresztą, jak tej, która zabrała mi dziewictwo. Ot, taki skromniutki zbieg okoliczności...)
- poranne, bardzo erotyczne sny w głowie (mojej)
- sposób w jaki przedstawia się przez telefon
- nazwę miejscowości, z której pochodzi
- i inne rzechy, które Jej są.
Nie musicie mi pomagać.
Jestem facetem (net-facetem).
Muszę być twardy.
![]()