Popularne jest twierdzenie, iż po ślubie wszystko się zmienia, często na gorsze. Czy tak naprawde jest? kobiety zaniedbuja siebie, mezczyzni równiez. Przestają już tak sie starac,zabiegac o siebie? Duzo par zyje bez "papierka" bo chce uniknac tego. Myslicie ze to słuszne stwierdzenia,czy to tylko stereotyp? Zachecam do dyskusji:)
Podobne tematy
2 2013-08-01 20:23:42 Ostatnio edytowany przez Bastat (2013-08-01 20:28:09)
Według mnie ślub to tylko formalność, która zmienia tylko jedno- ułatwia załatwianie spraw urzędowych. Jeśli ludzie przestają dbać o siebie i swój związek to najbardziej zależy to od ich charakteru. Znam pary które mimo ślubu starają się o siebie tak jak na samy początku związku, znam też takie które ślubu nie maja i kompletnie się pozapuszczali- bo są ze sobą x lat i są już zbyt do siebie przyzwyczajeni, żeby myśleć o rozstaniu. Jeśli para przed ślubem nie może się dogadać to głupotą jest myślenie, że po ślubie zaczną się rozumieć bez słów ( również bardzo popularne przekonanie). Natomiast jeśli para dogaduje się bardzo dobrze to nie widzę powodu dla którego papierek miałby cokolwiek zmienić.
Po ślubie się nic nie zmienia, chociaż niektórzy bardzo na to liczą. To nie czary mary, tylko sformalizowanie związku. A to jaki on będzie za x lat zależy tylko od nas, nie od aktu zawarcia małżeństwa, bądź jego braku.
To czy ślub wszystko zmienia, zależy od mentalności obojga małżonków.
Jeżeli jakiś durny kawałek papieru jest w stanie pokierować czyimś życiem/związkiem, to serdecznie gratuluję. Szczerze mówiąc, nie wiem co gorsze - ślepa wiara w to, że ślub sprawi że skowronki zaczną im latać nad głowami? Czy może irytujące przekonanie świadczące o bezkresnym lenistwie, że po ślubie można już się przestać starać, bo w końcu przyklepane? Niestety koledzy i koleżanki są właśnie na etapie ślubów i pierwszych dzieci. Z przykrością zauważam, że większość z nich już nawet o wygląd nie dba.
Popularne jest twierdzenie, iż po ślubie wszystko się zmienia, często na gorsze. Czy tak naprawde jest? kobiety zaniedbuja siebie, mezczyzni równiez. Przestają już tak sie starac,zabiegac o siebie? Duzo par zyje bez "papierka" bo chce uniknac tego. Myslicie ze to słuszne stwierdzenia,czy to tylko stereotyp? Zachecam do dyskusji:)
Stereotyp.
To jak w tym powiedzeniu...po slubie ona ma nadzieje ze on sie zmieni a on ma nadzieje ze ona sie nie zmieni.
Jestem po ślubie 3 lata i jak na młode małżeństwo dogadujemy się dobrze.My ślub wzięliśmy z miłości chcieliśmy mieć te same nazwisko , być pełną rodzina.Ale znam tez zwiazki ,które trwają po 16 lat bez papierka i twierdza,że tak jest lepiej.Owszem bywają chwile zwątpienia, chwiejne nastroje czy brak tego samego poglądu w danym temacie,ale zawsze staramy sie isć na kompromisy.Dbamy o siebie tak samo jak przed ślubem, ba czasami mam nawet wrażenie ,że angażujemy się bardziej by siebie nie stracić i dzielić z sobą swoją radosć bycia razem.I najpiekniejsze jest to,że często wracamy do wspaniałych chwil ,które doświadczaliśmy jako para.Może dla niektórych to niepoważne,ale nam takie sytuacje dużo pomagają np.czasami wysyłamy do siebie smsa żeby sie spotkac na spacer lub randke albo na romantyczna kolacja lub upojną noc :-) Mąż czasami pracuje na nocki ,wiec ja pocichutku kupuje mu ulubione rafaello i kłade pod kołderke i jak wraca z pracy kladzie sie spać czeka na niego słodka przyjemność , on z kolei zawsze prostuje mi włosy mówiac,że sprawia mu to ogromną przyjemność.Wybieramy sie razem na zakupy , by poprawić sobie humor.I każdego dnia jemy razem w domu chociażby jeden posiłek.Taki Nasz wspólny przyjemny świat:-) Każdego roku świętujemy rocznice ślubu i kupujemy coś wspólnie wybranego do domu żeby nam służyło.
Zyczę Wam wszystkim i kobieta i mężczyzną szczęścia takiego prawdziwego nie szcztucznego i nie duszącego.Pozdrawiam
mania1987 Zazdraszczam, bo to co piszesz oddaje mój "schemat" życia związkowo - narzeczeńskiego. Na dokładkę swego czasu czułem się jak wedlowskie ptasie mleczko
, bo oprócz żony, to jeszcze z "mamą" mogłem bez problemu konie kraść. Sielanka miodem i mlekiem płynąca.
Podpisanie urzędowej "cyrylicy" było równoznaczne z podpisaniem wyroku śmierci na siebie - dosłownie i w przenośni. Tak też nawiązując do tematu, paradoksalnie ślub weryfikuje wszystko, sielanka "przed" jest teksańską masakrą "po". A jak jeszcze miesza w tym wszystkim na nowej drodze życia młodych "prorodzinna" starszyzna, no to jest wprost miodzio, że nic tylko "palce lizać".
Żyć po ludzku i tak jak Mania pisze, zdarza się - raczej
- nielicznym.
Ile ludzi i związków, tyle wersji... dojrzałe dwie "połówki jabłka" to chyba w obecnych czasach ewenement na skalę świata o ile nie kosmosu ![]()
Sam ślub (papierek) niczego nie zmienia. To raaczej wspólne zamieszkanie, wspólne życie wszystko weryfiikue. Nawet wolne pary często tego testu nie przechodzą. Tyle, że wtedy rozstać się łatwiej.
Chyba papierek coś tam jednak zmienia. Ja nie uważam, że we wszystkich przypadkach tak jest, ale na wszelki wypadek do ślubu mi się nie spieszy... I tak samo większości znajomych... Trochę strach w dzisiejszych czasach mówić "przysięgam Ci na zawsze", a potem po latach góra dwóch trzech wycofywać się rakiem.
Chociaż babcia mówi, że przechodzone, a niezaklepane, to na stos dane... Czy jakoś tak ![]()
Nie, ślub nic nie zmienia (może jedynie ułatwia pewne kwestie finansowe -kredyty, dziedziczenie itp.)
Małżeństwo w obecnej formie jest instytucja przestarzałą - zaczyna się przysięgą a kończy sprytnym prawnikiem.
To już kontrakt malzenski rozwiązuje pewne problemy sprawniej - z góry ustalamy na jakich warunkach ze sobą jesteśmy i jakie konsekwencje ponosimy w razie niedotrzymania warunkow umowy.
A tak to co? Można przysięgać "do gróbowej deski" ale nic z tego nie wynika. ![]()
Faktycznie dużo osób twierdzi że po ślubie wszystko sie zmienia i to na gorsze, bo ludzie przestają o siebie dbać, zabiegać o siebie i mają siebie dość. Ja uważam że to sprawa indywidualna, to od nas zalezy jak będzie;)
Żyłam w związku partnerskim 7 lat. To mi się nie śpieszyło do ślubu. Uważałam, że dobrze jest tak jak jest. Po co brać ślub, jeśli za parę lat mamy się rozwodzić.
Ale przyszedł w życiu taki moment, że w końcu dojrzałam. W końcu jeśli ludzie mają się rozstać to i tak to zrobią, bez względu czy ich papierek łączy czy nie. Po podjęciu decyzji o ślubie po 3 miesiącach byliśmy małżeństwem. Myślałam, że ślub nic w naszym życiu nie zmieni. Byłam w dużym błędzie. Nasz związek zyskał na sile. Dopiero wtedy poczułam, że jesteśmy rodziną.
Uważam, że w małżeństwie ludzie są w stanie więcej poświęcić, aby pokonać kryzys niż w związku partnerskim. I mówię to z własnego doświadczenia.
Mi osobiście ślub wiele dał. I nie żałuję, że zaryzykowałam.
A co do samego rozczarowania po ślubie to moim skromnym zdaniem przyczyna leży w idealizowaniu partnera. Każde mieszka, życie oddzielnie i myśli, że po ślubie to będzie sielanka. A potem się okazuje, że ona lubi nowoczesne wnętrza, a on by cały dom w zwierzęce rogi przyozdobił. U niej w domu wszyscy sprzątali, a niego był schemat kobieta - matka - kura domowa. I tak dalej.
No ja za miesiac wychodze za maz i mam nadzieje ze to nic nie zmieni ![]()
Oboje traktowalismy slub jako jedynie urzedowa formalnosc. Ale i tak okazal sie sporym przezyciem i co nieco zmienil. Czujemy sie bardziej zwiazani ze soba, tacy bardziej nalezacy do siebie. Nie potrafie tego opisac, ale jest po prostu lepiej nam jako malzenstwu niz bylo wczesniej.
My jestesmy ze soba 5.5 roku razem z tego 2 lata po slubie.
W sumie wiele u nas sie nie zmienilo jedynie to ze zadziej mamy sex bo oboje jestesmy w domu tylko w weekendy.
Popularne jest twierdzenie, iż po ślubie wszystko się zmienia, często na gorsze. Czy tak naprawde jest? kobiety zaniedbuja siebie, mezczyzni równiez. Przestają już tak sie starac,zabiegac o siebie? Duzo par zyje bez "papierka" bo chce uniknac tego. Myslicie ze to słuszne stwierdzenia,czy to tylko stereotyp? Zachecam do dyskusji:)
Jeśli ktoś decyduje się na ślub, który jest ważnym zobowiązaniem, a nie przemyślał tej kwestii i nie był tego pewien lub w gorszych przypadkach uległ presji otoczenia, to scenariusze "życia po" mogą być mało kolorowe.
Na związek ludzi świadomych, dojrzałych, pewnych swoich uczuć, sam ślub negatywnych konsekwencji mieć nie będzie.
Jest on kolejnym etapem życia w związku. Z narzeczeństwa, stajemy się małżeństwem.
Właściwie na każdym etapie coś może się popsuć. Ale powodem tego nigdy nie będzie zmiana stanu cywilnego, a zmiana w ludziach.
My z mężem jesteśmy dwa lata po ślubie i wzielismy go z miłości jak sie pobieralismy to tylko słyszelismy plotki ze jestem w ciazy i dlatego sie chajtamy a to nie prawda przed slubem juz starlismy sie o dziecko i tak do teraz bo sie jeszcze nie udało...a wracajac do tego czy cos sie zmienia poslubie?tak zmienia sie faceci juz sie tak nie staraja bo mysla ze jak juz kobiete zdobyli to juz nie musza sie starac ja uwazam ze starac sie trzeba całe zycie pamietac o rocznicach urodzinach itd ale to miła jesli kobieta dostanie od meza kwiatek tak bez okazji ![]()
My z mężem jesteśmy dwa lata po ślubie i wzielismy go z miłości jak sie pobieralismy to tylko słyszelismy plotki ze jestem w ciazy i dlatego sie chajtamy a to nie prawda przed slubem juz starlismy sie o dziecko i tak do teraz bo sie jeszcze nie udało...a wracajac do tego czy cos sie zmienia poslubie?tak zmienia sie faceci juz sie tak nie staraja bo mysla ze jak juz kobiete zdobyli to juz nie musza sie starac ja uwazam ze starac sie trzeba całe zycie pamietac o rocznicach urodzinach itd ale to miła jesli kobieta dostanie od meza kwiatek tak bez okazji
No popatrz ja 4 lata po slubie i 8 lat w zwiazku nadal dostaje upominki bez okazji. Kwiatow nie lubie wiec dostaje upominki ![]()
Tak samo bylo przed slubem.