Witam,
Mam 25 lat i w zeszłym roku wyszłam za mąż, a dziś nic nie czuję do męża, ale zacznę wszystko od początku. Z mężem znamy się od 7 lat. Byliśmy ze sobą i zrywaliśmy i wracaliśmy. Wiem że on mnie bardzo kocha i jest w stanie dla mnie zrobić wszystko. Ja natomiast wyszłam za męża chyba z rozsądku ponieważ wiedziałam że będę miała z nim dobrze. Jestem dziewczyną po przejściach, (jestem adoptowana w starszym wieku) dlatego szukałam osoby która mnie kocha... Jesteśmy już rok po ślubie a od kilku miesięcy między nami nic nie ma, żadnych uczuć, zero miłości. Jego dotyk mnie drażni, nie umiem sie przytulić. Mój mąz był zawsze zazdrosny na początku walczyliśmy z tym i się uspokoiło ale od miesiąca czy dwóch on wszystko mi sprawdza ( kalendarz, zeszyty ze szkoły- bo się uczę) a ostatnio zaczął mi przeszukiwać laptopa. Mam 25 lat właśnie skończyłam studia I stopnia i idę dalej, mam prawo jazdy i chce coś dalej w życiu robić mam pełno pomysłów i ambicje. Natomiast mój maz jest tylko po technikum i nie chce nic dalej robić, nie ma prawo jazd i dużo pije. I nie chce osiągnąć nic więcej. Maz jest kochany jak trzeba posprząta, u moich rodziców w ogródku pomoże i nie tylko. Natomiast jego rodzina tez ma problem - ojciec pije. Nie wiedziałam o tym gdy brałam ślub - unikam ludzi którzy nadużywają alkoholu. Teraz my z męzem nie mamy wspólnych temtów, ani znajomych. On nie przepada za moimi a ja za jego. Nigdzie nie wychodzimy. NIe wiem co robić. Czuję, że duszę sie w tym zwiazku. Rozmawiałam z moja mama, mówi ze jak sie mecze w tym związku powinnam odejść. dla mnie to ciezka decyzja ponieważ będe czuła że zniszczyłam chłopakowi życie... Co mam robić proszę o pomoc.
Podobne tematy
malgolek, zanim podejmiesz decyzję o odejściu, porozmawiaj może z mężem o alkoholizmie, zaproponuj wsparcie i .... anonimową grupę wsparcia.
Oboje macie problem nakreślony jeszcze w dzieciństwie; Ty nie potrafisz okazywać, lub dawać miłości, on jej potrzebuje.
Byliście ze sobą 7 lat - mieliście szanse być ze sobą zupełnie szczerzy, dowiedzieć się, czego chcecie od życia, a czego nie chcecie. Szkoda, że nie wykorzystaliście tego czasu.
Postawiłabym w pierwszej kolejności na terapię rodzinną, bo nawet jeśli się rozstaniecie i zwiążecie z kimś, nie znaczy to, ze on przestanie pić i zacznie mieć ambicje (ale czy to źle że chciał zakończyć edukację tylko na technikum?) a Ty zaczniesz gorąco kochać.
Spróbuj najpierw z nim porozmawiać o swoich uczuciach, przekaż mu to, co nam tutaj. Spokojnie, bez kłótni, bez osądzania, bez krytyki. Mów o tym, co sama czujesz, czemu Ci przykro, czego się boisz, co Tobie nie odpowiada.
I zastanów się nad terapią, przede wszystkim własną- dopóki sama ze sobą nie będziesz czuła się zupełnie dobrze i nie poukładasz się, ciężko Ci może być budować stabilne i głębokie relacje z innymi ludźmi. Zacząć trzeba zawsze od siebie. Porozmawiaj też z mężem na temat terapii małżeńskiej.