netkobietyWszystkie działy
Seks, seksualność, psychologia

seksualny problem

25 odpowiedzi5 887 wyświetleńzałożony przez madziag123, 28.07.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 26 ]

1

Temat: seksualny problem

Z góry przepraszam jak załózyłam temat nie w tym miejscu co trzeba. Witam!
mam na imię Magda i mam 20 lat. Od dawana trapię się z problemem jakim jest moja seksualność i moje problemy które sama sobie jednak narobiłam.
Mając osiemnaście lat miałam problem z samotnością, ogólnie przede wszytskim chodzi o brak miłóści.
mimio że jestem dość atrakcyjna dziewczyną.  W pewnym momencie swojego życia zaczął do mnie pisać kolega. Zakumplowaliśmy się. W końcu czułam że jest ktoś komu mogłam pwoiedzieć wszytsko. Mogłam podzielić się z nim każdą sytuacja. Pewnego dnia było ognisko, miał przyjść a po ognisku przyjśc na moment do mnie zeby poczekać na autobus. Tak się stało. na ognisku było niestety za dużo alkoholu. wstyd mi cholernie!!!! Wróciliśmy i mimo ze prosiłam go żeby zachował granice, nie umiaąłm go odepchnąć i skończyło się między nami na seksie oralnym... ;(( Wpadłam w nie mała depresje z której wychodziłam długi czas. Od tego czasu moje samoocena spadła. kolega zaczął mnie mieć w dupie.. Zresztą.. Później spotkałam faceta w którym się zakochałam. Moja samoocena nadal była dość kiepska. Nic dziwnego. zeszmacilam sie ;( I co do tego kolesia. Zaczęłiśmy być razem. Kiedy wybiło nam 10 miesięcyczułam że muszę mu o tym powiedzieć, nie powiedziałam jednak wsyztskiego bo był by to dla niego nie mały szok, jednak przyznałam się do swojej winyy. wybaczył. Od tego czasu poczułam że muszę mu udawadniać jak bardzo go kocham. Jak bardzo mi na nim zalezy ;( On zresztą tez mówił że kocha i niewyobraża sobie zycia, zapytał nawet co zrobiłabym gdyby mi sie oswiadczył. Było ok. Do czasu. Pojechaliśmy nad jezioro, do domku, ze znajomymi odpocząć na weekend. Zbliżylismy się do siebie i skończyło się seksem.. Wszystko ok, gdyby nie fakt, że po pół miesiąca stwierdził że jednak przeszkadza mu jednak to o czym mu powiedzialam. Zostawił mnie.  Czuje się fatalnie.. Czuje, że już nikt mnie nie pokocha przez to. A prawda taka, ze chyba zrobilabym wszytsko dla prawdziwej miłóści. Oddałabym życie za człowieka który szczerze pokochałby mnie. Tylko co ja zrobie jak taki sie znajdzie, co ja mu powiem? ;( Proszę nie wyzywajcie mnie od dzi***. Wystarczy że sama sie tak czuje. Nie chce już żyć. Boje że nikt mnie nie pokocha..

2

Odp: seksualny problem

Co to jest "prawdziwa miłość"?
Co jest miłością nieprawdziwą?
W ogóle, co to jest miłość?

Masz sieczkę w głowie.

3

Odp: seksualny problem
N4VV napisał/a:

Co to jest "prawdziwa miłość"?
Co jest miłością nieprawdziwą?
W ogóle, co to jest miłość?

Masz sieczkę w głowie.

Mój były chłopak mówił jak to "bardzo" mnie kocha ile by dla mnie nie zrobił, jaka jestem dla niego ważna.
Jednak mu się pozmieniało. To napewno nie była prawdziwa miłóść. Byliśmy w naprawdę szczęśliwym związku.

4

Odp: seksualny problem

wiesz to co zrobilas w sumie nie jest niczym zlym bo to nasza natura,potrzebujemy pieszczot i bluskosci,kazdy na swoj sposob i uwiez mi,ze nie to bylo przyczyna tego ze Cie zostawil. Wydaje mi sie,ze moze nie dorusl do zwiazku badz nie czerpal przyjemnosci z seksu z Toba,tez tak sie zdarza i to absolutnie nie jest Twoja wina,a to co powiedzial bylo tylko glupim usprawiedliwieniem by nie mowic prawdy. Olej i nie martw sie. Jeszcze pokochasz kogos z wzajemnoscia i naprawde nie musisz o przeszlosci mowic facetowi:) im mniej wiedza tym sa zdrowsi:). Jestes mloda wiec glowka do gory:)

madziag123 napisał/a:

Z góry przepraszam jak załózyłam temat nie w tym miejscu co trzeba. Witam!
mam na imię Magda i mam 20 lat. Od dawana trapię się z problemem jakim jest moja seksualność i moje problemy które sama sobie jednak narobiłam.
Mając osiemnaście lat miałam problem z samotnością, ogólnie przede wszytskim chodzi o brak miłóści.
mimio że jestem dość atrakcyjna dziewczyną.  W pewnym momencie swojego życia zaczął do mnie pisać kolega. Zakumplowaliśmy się. W końcu czułam że jest ktoś komu mogłam pwoiedzieć wszytsko. Mogłam podzielić się z nim każdą sytuacja. Pewnego dnia było ognisko, miał przyjść a po ognisku przyjśc na moment do mnie zeby poczekać na autobus. Tak się stało. na ognisku było niestety za dużo alkoholu. wstyd mi cholernie!!!! Wróciliśmy i mimo ze prosiłam go żeby zachował granice, nie umiaąłm go odepchnąć i skończyło się między nami na seksie oralnym... ;(( Wpadłam w nie mała depresje z której wychodziłam długi czas. Od tego czasu moje samoocena spadła. kolega zaczął mnie mieć w dupie.. Zresztą.. Później spotkałam faceta w którym się zakochałam. Moja samoocena nadal była dość kiepska. Nic dziwnego. zeszmacilam sie ;( I co do tego kolesia. Zaczęłiśmy być razem. Kiedy wybiło nam 10 miesięcyczułam że muszę mu o tym powiedzieć, nie powiedziałam jednak wsyztskiego bo był by to dla niego nie mały szok, jednak przyznałam się do swojej winyy. wybaczył. Od tego czasu poczułam że muszę mu udawadniać jak bardzo go kocham. Jak bardzo mi na nim zalezy ;( On zresztą tez mówił że kocha i niewyobraża sobie zycia, zapytał nawet co zrobiłabym gdyby mi sie oswiadczył. Było ok. Do czasu. Pojechaliśmy nad jezioro, do domku, ze znajomymi odpocząć na weekend. Zbliżylismy się do siebie i skończyło się seksem.. Wszystko ok, gdyby nie fakt, że po pół miesiąca stwierdził że jednak przeszkadza mu jednak to o czym mu powiedzialam. Zostawił mnie.  Czuje się fatalnie.. Czuje, że już nikt mnie nie pokocha przez to. A prawda taka, ze chyba zrobilabym wszytsko dla prawdziwej miłóści. Oddałabym życie za człowieka który szczerze pokochałby mnie. Tylko co ja zrobie jak taki sie znajdzie, co ja mu powiem? ;( Proszę nie wyzywajcie mnie od dzi***. Wystarczy że sama sie tak czuje. Nie chce już żyć. Boje że nikt mnie nie pokocha..

5

Odp: seksualny problem
madziag123 napisał/a:

Później spotkałam faceta w którym się zakochałam. (...) Zaczęłiśmy być razem. Kiedy wybiło nam 10 miesięcyczułam że muszę mu o tym powiedzieć, nie powiedziałam jednak wsyztskiego bo był by to dla niego nie mały szok, jednak przyznałam się do swojej winyy. wybaczył. Od tego czasu poczułam że muszę mu udawadniać jak bardzo go kocham.

Nie rozumiem, do jakiej winy się przyznałaś? Co Twój chłopak Ci wybaczył? Sama napisałaś (co też zaznaczyłam pogrubieniem), że poznałaś go później - po sytuacji z kolegą, więc nie zdradziłaś go...

6

Odp: seksualny problem

Obawiam się, że zamiast prawdziwych wartości moralnych masz w głowie makaron. Prawdopodobnie tego nie zrozumiesz co napiszę:

* seks jest dobry, seks oralny wspaniały, seks to coś co ludzie mogą sobie nawzajem dać, aby być szczęśliwymi, być blisko siebie
* jak dziewczyna uprawiała seks, to znaczy że wtedy była szczęśliwa, bo to nie był gwałt

A zobacz jaki lament leje się z twojego maila -- "szmata", "wina", "depresja". Musisz zmienić swoje myślenie.

7

Odp: seksualny problem

Wlasnie, po co Ty w ogole opowiadalas o takim wydarzeniu? Przeciez nie byliscie wtedy razem?
Czego oczy nie widzą temo sercu nie zal. Nie zrobilas nic zlego wez sie w garsc i idz do przodu. Przekonasz sie ze to nic jak poznasz naprawde milosc zycia. Jestes mloda i jeszcze wiele bledow przed Toba, ale wyciagaj z nich wnioski..

8

Odp: seksualny problem
madziag123 napisał/a:

Wpadłam w nie mała depresje z której wychodziłam długi czas. Od tego czasu moje samoocena spadła. kolega zaczął mnie mieć w dupie.

madziag123 napisał/a:

zeszmacilam sie ;(

Dziewczyno, chyba jednak powinnaś się delikatnie ogarnąć... zeszmacić się można, jak kobieta daje byle gdzie, z byle kim i byle jak. W Twoim przypadku można ewentualnie mówić o źle ulokowanych uczuciach. Faceci - jeden jak i drugi - to chłopcy szukający swojej panienki lub może ukochanej, którzy jeszcze nie myślą w kategoriach budowania realnego związku. Trafili na panienkę, która w dobrej wierze pozwoliła im oddać kawałek swego ciała, po czym stwierdzili, że to nie to, czego szukali i poszli w diabły. Sądzę, że to nie Ty jesteś temu winna - przynajmniej w kontekście historii widzianej Twoimi oczyma.

Na przyszłość pomyśl o tym, by nie angażować się zbyt szybko całym ciałem smile lub jego kawałkiem w takie związki. Nie daj sobie wmówić, że musisz dawać komuś dowód miłości i nigdzie nie jest powiedziane, że po tygodniu czy dwóch musisz wylądować z facetem w łóżku lub z głową w jego rozporku.

madziag123 napisał/a:

jednak przyznałam się do swojej winyy. wybaczył.

A co on tu miał do wybaczania????? Łaskawca....:(:(:(:(:( Sama zrobiłaś z siebie winną opowiadając mu o tym z żalem i winą wypisaną na twarzy. Masz nauczkę na przyszłość. W Twojej głowie urodził się pomysł "zeszmacenia" i taką też się sprzedałaś w nowym związku - zupełnie niepotrzebnie.

Następnym razem jak poznasz faceta, to ciesz się każdą chwilą z nim spędzoną, rób wszystko byś w jego oczach była tą, dla której jest w stanie zrobić wszystko, a seks odłóż do czasu w którym poczujesz, że facet faktycznie coś do Ciebie czuje, a każda chwila, którą spędzi razem z Tobą będzie tym o czym zawsze marzył. Głowa do góry masz jeszcze wiele czasu byposzukać tego, na którego warto tyle czekać. Są tacy na tym świecie - może i mało, ale są....

9

Odp: seksualny problem

Ogarnij się dziewczyno, problemem nie jest seks tylko to co ty masz w głowie.

10

Odp: seksualny problem

Dziewczyna ma zaniżoną samoocenę, ponieważ dwóch facetów olało ją po tym, jak zaspokoiła ich seksualnie (oralnie bądź przez współżycie). Dziewczyna ta wcześniej nie była w żadnym związku i nie miała pojęcia o seksie. Czy Wy, kobiety, na jej miejscu nie czułybyście się wykorzystane i potraktowane jak szmaty?

Droga autorko. Pierwsza sytuacja z seksem oralnym wynikła z nadmiaru alkoholu i braku hamulców. I nie byłoby w tym nic złego, gdyby kolega zachował się jak facet, a nie traktował Cię jak ścierę. Wykorzystał Cię. Nie Twoja wina, że tak do tego podszedł. To on zachował się jak szmata - nie Ty. Męska szmata bez krzty honoru, którymi gardzę.

Byłaś niedoświadczona, to bardzo Tobą wstrząsnęło. Do tego stopnia, że musiałaś to w końcu z siebie wyrzucić. Zwierzyłaś się komuś, kogo pokochałaś, jak sądziłaś, ze wzajemnością.
Mężczyzna ten powiedział, że nie jest to dla niego żaden problem (nie powinnaś go za nic wtedy przepraszać, a on nie miał Ci nic do wybaczenia, ponieważ nie dopuściłaś się zdrady), jego zadaniem było Cię wesprzeć do tego stopnia, byś o tym niemiłym incydencie zapomniała.

Z czasem było między Wami coraz lepiej, po kilkunastu miesiącach postanowiłaś mu się oddać. Uprawiałaś z nim seks, seks z miłości, a on po dwóch tygodniach uznał, że jednak przeszkadza mu to, z czego mu się zwierzyłaś (choć wcześniej zarzekał, że jest ok), po czym Cię zostawił. Jest kolejną męską szmatą na Twojej drodze i nie masz pojęcia, jak bardzo Ci współczuję tego, że akurat na takie egzemplarze trafiałaś.

Wiedz jednak, że nie w Tobie leży wina. Poznałaś niewłaściwych facetów, facetów bez honoru.

Nie jesteś szmatą, to oni nią są.

Seks jest wspaniały, bliskość z drugą osobą cudowna, jednak, niestety, zdarza się, że inni nas w ten sposób wykorzystują.

Jeśli aż tak bardzo jest Ci z tym źle, zgłoś się do psychologa. Wytłumaczy Ci, że żadną ścierą nie jesteś, że powinnaś gardzić takimi mężczyznami, jak oni oraz ze wbrew pozorom dobrze, iż miałaś okazję ich poznać, bo może dzięki temu na przyszłość nie dasz się omotać byle komu.

11

Odp: seksualny problem

Lwica problem w tym, że ona w te relacje weszła z takim poczuciem własnej wartości, prawdopodobnie gdyby nie myślała tak jak myśli nic podobnego by się nie stało. Sytuacje o których mowa na pewno spotęgowały problem.

12

Odp: seksualny problem

Owszem, agnik, dziewczyna miała niskie poczucie własnej wartości, lecz sądzę, że gdyby trafiła na fajnego faceta (była w kilkunastomiesięcznym związku z kolesiem, który w ogóle na nią nie zasługiwał), samoocena dziewczyny poszłaby w górę.

Faceci najprawdopodobniej wyczuli to, że nie jest pewna siebie, o wszystko się obwinia i niejako uzależnia od nich i wykorzystali to.

Autorka musi zrozumieć, że wykorzystana została jej ufność, do której niestety miała pełne prawo. Nie jest winna. Niczemu.

13

Odp: seksualny problem

I co jej po zewnętrznej samoocenie (zbudowanej na podstawie "odpowiedniego" chłopaka), chłopak zniknie zniknie wysoka samoocena, to jest częściowe rozwiązanie problemu.

14

Odp: seksualny problem

madziag123 - jak to ktoś napisał - masz makaron w głowie. A ja od siebie dodam, że rozgotowany.


Anemonne napisał/a:
madziag123 napisał/a:

Później spotkałam faceta w którym się zakochałam. (...) Zaczęłiśmy być razem. Kiedy wybiło nam 10 miesięcyczułam że muszę mu o tym powiedzieć, nie powiedziałam jednak wsyztskiego bo był by to dla niego nie mały szok, jednak przyznałam się do swojej winyy. wybaczył. Od tego czasu poczułam że muszę mu udawadniać jak bardzo go kocham.

Nie rozumiem, do jakiej winy się przyznałaś? Co Twój chłopak Ci wybaczył? Sama napisałaś (co też zaznaczyłam pogrubieniem), że poznałaś go później - po sytuacji z kolegą, więc nie zdradziłaś go...

No ale patrz jaki łaskawca....wybaczył...aż mnie śmiech ogarnia....

15 Ostatnio edytowany przez madziag123 (2013-08-08 09:03:24)

Odp: seksualny problem

eh...

16

Odp: seksualny problem
kenobi napisał/a:

Obawiam się, że zamiast prawdziwych wartości moralnych masz w głowie makaron. Prawdopodobnie tego nie zrozumiesz co napiszę:

* seks jest dobry, seks oralny wspaniały, seks to coś co ludzie mogą sobie nawzajem dać, aby być szczęśliwymi, być blisko siebie
* jak dziewczyna uprawiała seks, to znaczy że wtedy była szczęśliwa, bo to nie był gwałt

A zobacz jaki lament leje się z twojego maila -- "szmata", "wina", "depresja". Musisz zmienić swoje myślenie.

Może wyda się to dziwne, ale mam wartości moralne. Tylko przez nie się tak przejmuje tym wszystkim co się stało. I tylko przez nie czuję się ze sobą źle. Złamałam je w imię tego jak to ujęłam "pragnienia bycia kochaną".. Jest mi z tym okropnie.

17

Odp: seksualny problem
Mercedeska napisał/a:

Wlasnie, po co Ty w ogole opowiadalas o takim wydarzeniu? Przeciez nie byliscie wtedy razem?
Czego oczy nie widzą temo sercu nie zal. Nie zrobilas nic zlego wez sie w garsc i idz do przodu. Przekonasz sie ze to nic jak poznasz naprawde milosc zycia. Jestes mloda i jeszcze wiele bledow przed Toba, ale wyciagaj z nich wnioski..

Uznałam to za nie bardzo pochlebny wyczyn z mojego zycia. I uznalam ze on ma prawo wiedzieć czy z taką mną chce być... eh

18

Odp: seksualny problem
Lwica_ napisał/a:

Owszem, agnik, dziewczyna miała niskie poczucie własnej wartości, lecz sądzę, że gdyby trafiła na fajnego faceta (była w kilkunastomiesięcznym związku z kolesiem, który w ogóle na nią nie zasługiwał), samoocena dziewczyny poszłaby w górę.

Faceci najprawdopodobniej wyczuli to, że nie jest pewna siebie, o wszystko się obwinia i niejako uzależnia od nich i wykorzystali to.

Autorka musi zrozumieć, że wykorzystana została jej ufność, do której niestety miała pełne prawo. Nie jest winna. Niczemu.

Lwica, dziękuję za dobre słowa.. Raczej bardziej zostalam tu zjechana, pewnie i słusznie.. Ale ja się naprawdę pogubiłam.. I teraz nie mało za to płacę.

19

Odp: seksualny problem

Seks oralny z chłopakiem, który ci się podobał? Może i troche za szybko, ale nie przesadzajmy z tym zeszmaceniem. Skoro było wam dobrze... Po co mówiłaś kolejnemu chłopakowi o tym incydencie nie wiem. Mogłaś, ale nie musiałaś. Tak czy siak, mówiłaś to dla jego informacji, a nie po to, żeby ci wybaczał. "Wybaczył" Też mi coś... Nie byliście wcześniej razem, więc nie wiem, co tu było do wybaczania. Idiota. Potem się z tobą przespał i cie zostawił zasłaniając się tym, że nie akceptuje tego, co stało się w twojej przeszłości - od razu widać, że łże. Albo zaliczył cię i zostawił po fakcie, albo był jeszcze jakiś inny powód, bywa. Widać, że przyjmujesz stanowisko ofiary, ci faceci to zauważyli i wykorzystali. Więcej pewności siebie, tak na przyszłość.

20

Odp: seksualny problem

tak, to prawda. Mam "sieczkę w głowie", "makaron", "rozgotowany makaron" i jak to jescze nazwaliście...
Pogubiłam się. nie do końca wiedziałam czego tak naprawdę chcę. Dziś też nie wiem. Wiem tyle, że Chcialbym być tylko szczęśliwa. Tylko tyle. Zapomnieć o tym co było choć po części.
Wiem, że od mojego chłopaka byłam w jakimś stopniu uzalezniona. nie wyobrażałam sobie zycia bez niego. Myślałam, ze tylko przy nim jestem coś warta. Durne myślenie. Faktycznie. Jak to agnik powiedział, ze gdyby nie moje poczucie wartości wtedy, do sytuacji by nie doszło. Jestem sobie winna. Żałuję. Czasu nie cofnę. Niestety. Moje poczucie własnej wartości na dzień dzisiejszy jest niskie. Tak, chodzę do psychologa, bo poprostu sobie nie radzę. Jednak nie czuje aby te wizyty coś dawały.

Trochę się boję o siebie na przyszłóśc. O swoje przyszłe związki. W głowie mam jakąś nienormalną powinność mówienie o tym co zdarzyło mi się w mojej przeszłości (wydaje mi się że facet ma prawo wybrać czy mnie taką akceptuje, z tym co zrobiłam, z moimi błędami) To dlatego powiedziałam o tym "incydencie" chłopakowi.. Czy to normalne?! Ile powinno się mówić facetowi, z którym powiedzmy wiąże sie przyszłość? I jeszcze jedno pytanie czy taka moja przeszłość byłaby do zaakceptowania przez faceta??

21

Odp: seksualny problem
Daimon napisał/a:

Seks oralny z chłopakiem, który ci się podobał? Może i troche za szybko, ale nie przesadzajmy z tym zeszmaceniem. Skoro było wam dobrze... Po co mówiłaś kolejnemu chłopakowi o tym incydencie nie wiem. Mogłaś, ale nie musiałaś. Tak czy siak, mówiłaś to dla jego informacji, a nie po to, żeby ci wybaczał. "Wybaczył" Też mi coś... Nie byliście wcześniej razem, więc nie wiem, co tu było do wybaczania. Idiota. Potem się z tobą przespał i cie zostawił zasłaniając się tym, że nie akceptuje tego, co stało się w twojej przeszłości - od razu widać, że łże. Albo zaliczył cię i zostawił po fakcie, albo był jeszcze jakiś inny powód, bywa. Widać, że przyjmujesz stanowisko ofiary, ci faceci to zauważyli i wykorzystali. Więcej pewności siebie, tak na przyszłość.

Mnie nie było "dobrze".. Gdyby nie alkohol to by sie tak nie potoczyło... Najgorsze, że dowiedziałam się później że nie jestem jedyną dziewczyną, którą w taki sposób wykorzystał (?) i niestety nie ostatnią....

22

Odp: seksualny problem

Sorki. Co mają wartości moralne do zrobienia loda? I skąd Ty te wartości wzięłaś (z kościoła)? Gdyby każda dziewczyna, która miała więcej jak jednego partnera uważała się za szmatę to nie byłoby prawie wcale przyzwoitych kobiet. Naucz się tego, że żadnemu partnerowi nie mówi się o swoich byłych i co się z nimi robiło,  przynajmniej nie na początku.
Nie szukaj chłopaka, który wartość kobiety ocenia po tym czy jest dziewicą.

23

Odp: seksualny problem

Czytam, staram sie zrozumiec autorke. Przypominam sobie jak to ja mialam 18-20lat ale nie przypominam sobie, zebym komukolwiek mowila ilu mialam przed nim. Bo po co? Ja tez nie pytam o takie sprawy...
Tak jak wiekszosc tu napisala, o takich rzeczach poprostu nie mow. Ty tez pytalas sie ich ile wczesniej kobiet mieli? Po co o tym gadac? Ludzie sami sobie stwarzaja problemy, zwlaszcza ci z autorki i blizsi mojego pokolenia. Wiazesz sie z czlowiekiem, to wiesz, ze ma jakas przeszlosc, ale po co dokladnie wiedziec jaka...

24

Odp: seksualny problem

tak, to prawda. Mam "sieczkę w głowie", "makaron", "rozgotowany makaron" i jak to jescze nazwaliście...
Pogubiłam się. nie do końca wiedziałam czego tak naprawdę chcę. Dziś też nie wiem. Wiem tyle, że Chcialbym być tylko szczęśliwa. Tylko tyle. Zapomnieć o tym co było choć po części.
Wiem, że od mojego chłopaka byłam w jakimś stopniu uzalezniona. nie wyobrażałam sobie zycia bez niego. Myślałam, ze tylko przy nim jestem coś warta. Durne myślenie. Faktycznie. Jak to agnik powiedział, ze gdyby nie moje poczucie wartości wtedy, do sytuacji by nie doszło. Jestem sobie winna. Żałuję. Czasu nie cofnę. Niestety. Moje poczucie własnej wartości na dzień dzisiejszy jest niskie. Tak, chodzę do psychologa, bo poprostu sobie nie radzę. Jednak nie czuje aby te wizyty coś dawały.

Trochę się boję o siebie na przyszłóśc. O swoje przyszłe związki. W głowie mam jakąś nienormalną powinność mówienie o tym co zdarzyło mi się w mojej przeszłości (wydaje mi się że facet ma prawo wybrać czy mnie taką akceptuje, z tym co zrobiłam, z moimi błędami) To dlatego powiedziałam o tym "incydencie" chłopakowi.. Czy to normalne?! Ile powinno się mówić facetowi, z którym powiedzmy wiąże sie przyszłość? I jeszcze jedno pytanie czy taka moja przeszłość byłaby do zaakceptowania przez faceta??

25

Odp: seksualny problem

przeżywasz strasznie dziewczyno kontakt fizyczny, jesteśmy ludźmi tylko mamy swoje potrzeby, nie mów o takich rzeczach nie zdradzaj się bo po co... jak jesteś z kimś przeszłość nie jest ważna...  Nie szukaj na siłe miłości

Posty [ 26 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026