netkobietyWszystkie działy
Seks, seksualność, psychologia

Masturbacja a smutek

76 odpowiedzi16 503 wyświetleniazałożony przez lasouris, 24.07.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » SEKS, SEKSUALNOŚĆ, PSYCHOLOGIA » Masturbacja a smutek

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 77 ]

1

Temat: Masturbacja a smutek

Pytanie do kobiet - tych, które tak jak ja narzekają na brak seksu z partnerem, a z tego co czytam od dłuższego czasu, jest nas bardzo dużo na tym forum.

Czy też po samotnej masturbacji w łóżku obok niechętnego, śpiącego partnera ogarnia Was melancholia i smutek? Jak sobie z tym radzicie? Już nie wiem, czy lepiej tego nie robić... ale z kolei wtedy nie zasnę, zła i nabuzowana.

2 Ostatnio edytowany przez cloyzy.p (2013-07-24 18:35:55)

Odp: Masturbacja a smutek

To już wiem, co robiła moja dziewczyna kiedy wracałem wyj....y po siłowni i myślałem jedynie o spaniu, wszak regeneracja jest ważna smile Trening, dieta, sen me 3 dewizy big_smile

A tak poważnie, to musi być chyba dla was kobitki straszne, albo frustrujące (?) jak facet śpi, a wy same tymi paluszkami baraszkujecie.

3

Odp: Masturbacja a smutek
cloyzy.p napisał/a:

To już wiem, co robiła moja dziewczyna kiedy wracałem wyj....y po siłowni i myślałem jedynie o spaniu, wszak regeneracja jest ważna smile Trening, dieta, sen me 3 dewizy big_smile

Nienawidziłam, kiedy przesadzał z siłownią i nie miał ani chęci, ani czasu, ani ochoty na spędzanie czasu ze mną, że o seksie nie wspomnę... Po dwóch tygodniach zrobiłam awanturę, bo miał gdzieś moje wysokie libido.
Co jednak pomogło najbardziej? Moje nocne GŁOŚNE jęki rozkoszy, gdy bawiłam się wibratorem, leżąc obok niego i budząc go w ten sposób. I odpychanie go, gdy "łaskawie" zechciał się kochać. Dwa dni i dwie noce to potrwało.
Co się okazuje? Że się da pogodzić siłownię z seksem i satysfakcją partnerki wink Ja dbam o jego dietę, on dba o moje libido tongue


Jeśli partner jest niechętny do seksu przez dłuższy czas i nie ma to związku ze złą kondycją fizyczną, emocjonalną i związku... to nie wróżę niczego dobrego. Musi być to cholernie frustrujące ;/

4

Odp: Masturbacja a smutek

On twierdzi, że jestem zboczona i niewyżyta, gdy mnie nakryje. Próbowałam rozmawiać spokojnie, nic to nie dało. Nie chce mnie zaspokajać ręką ani oralnie - brzydzi go to, mówi, że jestem tam "obślizgła". WTF????? To chyba nienormalne by było, gdybym była sucha jak wiór, gdy jestem podniecona? Zachowuję higienę, nawet zaraz po kąpieli nie ma mowy o pieszczotach oralnych. Raz się przemógł, ale gdy tylko zwilgotniałam, przestał...

5 Ostatnio edytowany przez cloyzy.p (2013-07-24 19:52:27)

Odp: Masturbacja a smutek
Lwica_ napisał/a:

Nienawidziłam, kiedy przesadzał z siłownią i nie miał ani chęci, ani czasu, ani ochoty na spędzanie czasu ze mną, że o seksie nie wspomnę... Po dwóch tygodniach zrobiłam awanturę, bo miał gdzieś moje wysokie libido.
Co jednak pomogło najbardziej? Moje nocne GŁOŚNE jęki rozkoszy, gdy bawiłam się wibratorem, leżąc obok niego i budząc go w ten sposób. I odpychanie go, gdy "łaskawie" zechciał się kochać. Dwa dni i dwie noce to potrwało.
Co się okazuje? Że się da pogodzić siłownię z seksem i satysfakcją partnerki wink Ja dbam o jego dietę, on dba o moje libido tongue


Jeśli partner jest niechętny do seksu przez dłuższy czas i nie ma to związku ze złą kondycją fizyczną, emocjonalną i związku... to nie wróżę niczego dobrego. Musi być to cholernie frustrujące ;/

HEHEH ja miałem podobne sytuacje big_smile:D:D ale bez jęków big_smile:D Wolałem się już kochać, niż nie móc spać przez to głębokie oddychanie i ruchy. Niekiedy tylko marzyłem o tym aby spać smile
Praca, siłka, bieganie, crossfit i jeszcze sex ...SPAĆ D:D:D

6

Odp: Masturbacja a smutek
lasouris napisał/a:

On twierdzi, że jestem zboczona i niewyżyta, gdy mnie nakryje. Próbowałam rozmawiać spokojnie, nic to nie dało. Nie chce mnie zaspokajać ręką ani oralnie - brzydzi go to, mówi, że jestem tam "obślizgła". WTF????? To chyba nienormalne by było, gdybym była sucha jak wiór, gdy jestem podniecona? Zachowuję higienę, nawet zaraz po kąpieli nie ma mowy o pieszczotach oralnych. Raz się przemógł, ale gdy tylko zwilgotniałam, przestał...

Wydaje mi się, że faceci uwielbiają zboczone i niewyżyte partnerki, mają zawsze milion pomysłów i chęci. Dość nieciekawie to facio twój określa. Ja uważam, że jeśli 2 osoby naprawdę czują coś do siebie, to ani kobieta nie jest obślizgła, ani on paskudny, z żyłami czy krzywy.
To się po prostu lubi.
Jest zupełnie inaczej gdy facet pokaże Ci swój język pokryty twoimi soczkami i powie, muszę tam za chwilkę wrócić niż gdy mówi, że to obślizgłe...

7

Odp: Masturbacja a smutek

Kiedyś pewien facet w literaturze przyrównał kobiece łono do pleśniejącej oślizłej sałaty.To było w powieści "Pożycz nam męża Poopy" - książce o gejach.Dla mnie facet, którego denerwują oznaki kobiecego podniecenia, unika seksu i nie chce zaspokoić partnerki jest albo półimpotentem albo gejem.Sorry to chore by kobieta musiała się sama zaspokojać, bo łaskawcy sie nie chce...

8

Odp: Masturbacja a smutek

To chyba dość powszechne z tego co widzę. Nie tak dawno temu rozmawiałem z moją obecną partnerką na ten temat. Miała wielu partnerów, ale przyznała, że zaskoczyłem ją, że im mocniej ona jest mokra, tym bardziej mnie to podnieca. Bo zdarzało się, iż faceci reagowali podobnie to wspomnianego tutaj. Mnie to dziwi i jest to dla mnie kompletnie niezrozumiałe, bo sam nigdy nie słyszałem, aby jakiś facet nie zachwycał się cieknącą z rozkoszy cipką....

No cóż - człowiek uczy się przez całe życie.

9 Ostatnio edytowany przez cloyzy.p (2013-07-24 20:58:18)

Odp: Masturbacja a smutek
yoghurt007 napisał/a:

zdarzało się, iż faceci reagowali podobnie to wspomnianego tutaj. Mnie to dziwi i jest to dla mnie kompletnie niezrozumiałe, bo sam nigdy nie słyszałem, aby jakiś facet nie zachwycał się cieknącą z rozkoszy cipką....

No cóż - człowiek uczy się przez całe życie.

Polejcie CHOPU bo dobrze prawi big_smile

10

Odp: Masturbacja a smutek

kurka jestem słodką czarodziejką big_smile:D:D czuję się z tym BOMBOWO smile

11 Ostatnio edytowany przez Remi (2013-07-24 21:45:10)

Odp: Masturbacja a smutek

To kwestia psychiki, bo tak naprawdę jakby iść do sklepu i kupić słodziutką, pyszną drożdżówkę i kubełek z kobiecymi soczkami   - to pewnie byłby dylemat, podobnie jak kupić sobie arbuza albo szklaneczkę spermy wink
hehe

12

Odp: Masturbacja a smutek
lasouris napisał/a:

On twierdzi, że jestem zboczona i niewyżyta, gdy mnie nakryje. Próbowałam rozmawiać spokojnie, nic to nie dało. Nie chce mnie zaspokajać ręką ani oralnie - brzydzi go to, mówi, że jestem tam "obślizgła". WTF????? To chyba nienormalne by było, gdybym była sucha jak wiór, gdy jestem podniecona? Zachowuję higienę, nawet zaraz po kąpieli nie ma mowy o pieszczotach oralnych. Raz się przemógł, ale gdy tylko zwilgotniałam, przestał...

Zawsze tak było? Może kiedyś miał większą tolerancję na "soczki" i chciał się częściej kochać?

13 Ostatnio edytowany przez moniaCo (2013-07-24 22:24:58)

Odp: Masturbacja a smutek
Asterka10 napisał/a:

Kiedyś pewien facet w literaturze przyrównał kobiece łono do pleśniejącej oślizłej sałaty.To było w powieści "Pożycz nam męża Poopy" - książce o gejach.Dla mnie facet, którego denerwują oznaki kobiecego podniecenia, unika seksu i nie chce zaspokoić partnerki jest albo półimpotentem albo gejem.Sorry to chore by kobieta musiała się sama zaspokojać, bo łaskawcy sie nie chce...

Co racja to racja...
Moj partner uwielbia mnie zaspokajac oralnie...im bardziej mokro tym lepiej!
Wyglada na to, ze mam szczescie, ze moj facet to lubi :-)

14

Odp: Masturbacja a smutek

Od czasu do czasu czytam sobie posty kobiet, których faceci unikają seksu.Albo są popaprani jak ten tu.
Kobiety (normalne) zrobią dla faceta wszystko by mu było dobrze - choć i seks analny czasem mało je rajcuje, albo inne seksualne praktyki są niewygodne.Potrafią kochać się wtedy, gdy na seks nie mają ochoty, kiedy dopada je jakaś infekcja i seks potrafi boleć.Wszystko by nie urazić delikatnego ego.I by był szczęśliwy.
To, że facet stawia jakieś warunki , czy nie chce zaspokoić partnerki to dla mnie zwykły egoizm.Szczególnie u panów, których dopada problem z potencją - istnieją jeszcze usta, palce i pieszczoty do cholery.

15

Odp: Masturbacja a smutek
Asterka10 napisał/a:

Kobiety (normalne) zrobią dla faceta wszystko by mu było dobrze - choć i seks analny czasem mało je rajcuje, albo inne seksualne praktyki są niewygodne.Potrafią kochać się wtedy, gdy na seks nie mają ochoty, kiedy dopada je jakaś infekcja i seks potrafi boleć.Wszystko by nie urazić delikatnego ego.I by był szczęśliwy.

...Bez przesady, moim zdaniem. Przecież nie jesteśmy robotami, tylko ludzmi i zdarza się, że nie zawsze mamy ochotę na seks. I nie wyobrażam sobie robic coś wbrew sobie, mimo woli i jeszcze w bólu.
Wszystko by nie urazić delikatnego ego? I by był szczęśliwy? Zaraz, zaraz, a gdzie jest moje szczęście?
I hm...mam takie myślenie, ale nie czuję się kobietą nienormalną.

16

Odp: Masturbacja a smutek

To były tylko przykłady - znam takie kobiety.I nie pisałam o chwilowym braku seksu, ale permannentnym męskim NIE.

17

Odp: Masturbacja a smutek
Asterka10 napisał/a:

Od czasu do czasu czytam sobie posty kobiet, których faceci unikają seksu.Albo są popaprani jak ten tu.
Kobiety (normalne) zrobią dla faceta wszystko by mu było dobrze - choć i seks analny czasem mało je rajcuje, albo inne seksualne praktyki są niewygodne.Potrafią kochać się wtedy, gdy na seks nie mają ochoty, kiedy dopada je jakaś infekcja i seks potrafi boleć.Wszystko by nie urazić delikatnego ego.I by był szczęśliwy.
To, że facet stawia jakieś warunki , czy nie chce zaspokoić partnerki to dla mnie zwykły egoizm.Szczególnie u panów, których dopada problem z potencją - istnieją jeszcze usta, palce i pieszczoty do cholery.

Ok u facetów to egoizm- nich Ci będzie, ale w takim razie u kobiet, które się zmuszają do seksu,żeby facetowi było dobrze- to głupota.

18

Odp: Masturbacja a smutek

Nie nazwałabym tego zmuszaniem się, jest to często pójście na kompromis.

19

Odp: Masturbacja a smutek
Asterka10 napisał/a:

Potrafią kochać się wtedy, gdy na seks nie mają ochoty, kiedy dopada je jakaś infekcja i seks potrafi boleć.Wszystko by nie urazić delikatnego ego.I by był szczęśliwy.

Gdzie w tym zdaniu masz kompromis? Po drugie, jak ktoś uprawia seks gdy nie ma ochoty na to to sie do tego zmusza (może jeszcze uprawiać seks jak jest mu to obojętne, ale nic na ten temat w Twoim poście nie ma)

20

Odp: Masturbacja a smutek
Lwica_ napisał/a:
lasouris napisał/a:

On twierdzi, że jestem zboczona i niewyżyta, gdy mnie nakryje. Próbowałam rozmawiać spokojnie, nic to nie dało. Nie chce mnie zaspokajać ręką ani oralnie - brzydzi go to, mówi, że jestem tam "obślizgła". WTF????? To chyba nienormalne by było, gdybym była sucha jak wiór, gdy jestem podniecona? Zachowuję higienę, nawet zaraz po kąpieli nie ma mowy o pieszczotach oralnych. Raz się przemógł, ale gdy tylko zwilgotniałam, przestał...

Zawsze tak było? Może kiedyś miał większą tolerancję na "soczki" i chciał się częściej kochać?

Zawsze tak było, z poprzednimi partnerkami też. Późno stracił "prawictwo", bo w wieku 24 lat, przedtem jego wzorcem było porno, i tak mu już zostało - ideał dla niego to lodzik i bardzo szybka i ostra penetracja - wolniej nie może, bo traci erekcję. Gra wstępna jest dla niego męcząca i nudna. Pozycja na jeźdźca go nudzi i często traci erekcję, bo moje ruchy są za wolne - w ogóle ostatnio będąc na górze mam takie odczucie, że się nim masturbuję, podczas gdy on leży z zamkniętymi oczami.

Twierdzi, że kiedyś w czasach porno miał potrzeby rzędu 2-3 razy na tydzień, obecnie raz na tydzień mu wystarczy. Ja bym była szczęśliwa choć z tego razu na tydzień, ale "zrobionego" porządnie, chciałabym być pieszczona i całowana... Kiedy się sama masturbuję, to nie myślę nie wiadomo o jakich fantazjach, ale właśnie o tym, że mnie całuje po całym ciele, nieśpiesznie, że mnie pieści oralnie.... To są moje niespełnione erotyczne fantazje.

21

Odp: Masturbacja a smutek
moniaCo napisał/a:
Asterka10 napisał/a:

Kiedyś pewien facet w literaturze przyrównał kobiece łono do pleśniejącej oślizłej sałaty.To było w powieści "Pożycz nam męża Poopy" - książce o gejach.Dla mnie facet, którego denerwują oznaki kobiecego podniecenia, unika seksu i nie chce zaspokoić partnerki jest albo półimpotentem albo gejem.Sorry to chore by kobieta musiała się sama zaspokojać, bo łaskawcy sie nie chce...

Co racja to racja...
Moj partner uwielbia mnie zaspokajac oralnie...im bardziej mokro tym lepiej!
Wyglada na to, ze mam szczescie, ze moj facet to lubi :-)

Masz OGROMNE szczęście, ja teraz dopiero widzę, jak się wkopałam.

Niby seks nie jest najważniejszy - tak tak, też sobie próbowałam tak tłumaczyć - NIBY nie jest.

22

Odp: Masturbacja a smutek

Seks jest ekstremalnie ważny... najpierw musimy mieć co jeść, pić, gdzie spać, czuć się bezpiecznie... zaraz nad tymi potrzebami jest seks.

jestem tam "obślizgła". WTF????? ....

Mmmm... mniam mniam smile

23 Ostatnio edytowany przez moniaCo (2013-07-25 22:02:17)

Odp: Masturbacja a smutek
lasouris napisał/a:
Lwica_ napisał/a:
lasouris napisał/a:

On twierdzi, że jestem zboczona i niewyżyta, gdy mnie nakryje. Próbowałam rozmawiać spokojnie, nic to nie dało. Nie chce mnie zaspokajać ręką ani oralnie - brzydzi go to, mówi, że jestem tam "obślizgła". WTF????? To chyba nienormalne by było, gdybym była sucha jak wiór, gdy jestem podniecona? Zachowuję higienę, nawet zaraz po kąpieli nie ma mowy o pieszczotach oralnych. Raz się przemógł, ale gdy tylko zwilgotniałam, przestał...

Zawsze tak było? Może kiedyś miał większą tolerancję na "soczki" i chciał się częściej kochać?

Zawsze tak było, z poprzednimi partnerkami też. Późno stracił "prawictwo", bo w wieku 24 lat, przedtem jego wzorcem było porno, i tak mu już zostało - ideał dla niego to lodzik i bardzo szybka i ostra penetracja - wolniej nie może, bo traci erekcję. Gra wstępna jest dla niego męcząca i nudna. Pozycja na jeźdźca go nudzi i często traci erekcję, bo moje ruchy są za wolne - w ogóle ostatnio będąc na górze mam takie odczucie, że się nim masturbuję, podczas gdy on leży z zamkniętymi oczami.

Twierdzi, że kiedyś w czasach porno miał potrzeby rzędu 2-3 razy na tydzień, obecnie raz na tydzień mu wystarczy. Ja bym była szczęśliwa choć z tego razu na tydzień, ale "zrobionego" porządnie, chciałabym być pieszczona i całowana... Kiedy się sama masturbuję, to nie myślę nie wiadomo o jakich fantazjach, ale właśnie o tym, że mnie całuje po całym ciele, nieśpiesznie, że mnie pieści oralnie.... To są moje niespełnione erotyczne fantazje.

Przykre to jest, wspolczuje Ci.
Niestety porno przynosi więcej szkody, niż pożytku.
A jesli swoją edukację seksualną własnie zaczynamy na porno, to dramat gotowy.
Byc moze seksuolig bylby pomocny, ale Twoj partner musialby przyznac, ze ma problem.

24

Odp: Masturbacja a smutek

Polecam stronę "make love not porn", ale jest po angielsku.

25

Odp: Masturbacja a smutek

Mówisz, że zawsze tak było... także nie możesz mieć do niego pretensji o to, jaki jest, skoro nic się nie zmieniło.
Możesz zacisnąć zęby, męczyć się i ulec innemu mężczyźnie, dopuszczając się zdrady, możesz także zakończyć tę frustrację, rozstając się z partnerem.

Kto twierdzi, że seks nie jest ważny, musi mieć niebywale niskie libido, być aseksualny bądź niedoświadczony.
Ja osobiście nie wchodziłabym w związek z taką osobą, a gdyby jednak jakimś cudem się to stało - zakończyłabym go. Dla mnie seks jest zbyt ważny w związku i nie ukrywam tego.

26 Ostatnio edytowany przez Animus (2013-07-25 14:37:28)

Odp: Masturbacja a smutek
lasouris napisał/a:

Zawsze tak było, z poprzednimi partnerkami też. Późno stracił "prawictwo", bo w wieku 24 lat, przedtem jego wzorcem było porno, i tak mu już zostało - ideał dla niego to lodzik i bardzo szybka i ostra penetracja - wolniej nie może, bo traci erekcję. Gra wstępna jest dla niego męcząca i nudna. Pozycja na jeźdźca go nudzi i często traci erekcję, bo moje ruchy są za wolne - w ogóle ostatnio będąc na górze mam takie odczucie, że się nim masturbuję, podczas gdy on leży z zamkniętymi oczami.

Twierdzi, że kiedyś w czasach porno miał potrzeby rzędu 2-3 razy na tydzień, obecnie raz na tydzień mu wystarczy. Ja bym była szczęśliwa choć z tego razu na tydzień, ale "zrobionego" porządnie, chciałabym być pieszczona i całowana... Kiedy się sama masturbuję, to nie myślę nie wiadomo o jakich fantazjach, ale właśnie o tym, że mnie całuje po całym ciele, nieśpiesznie, że mnie pieści oralnie.... To są moje niespełnione erotyczne fantazje.

Lasuris, w tym poście masz przynajmniej wymienione przyczyny. Można to pewnie zmieni, ale trzeba chcieĆ. Przy okazji przestroga dla zwolenników porno.

I uwaga druga: śluz (ślizgaweczka) nie u każdej Kobiety jednakowo atrakcyjny i nie w każdym dniu cyklu. Dlatego czasami warto podrażniĆ męskie zmysły zapachami, które lubi (niekoniecznie perfumy, ale zapach owoców na palcach, kwiaty obok łóżka).  Najlepiej, kiedy ulubionym zapachem Mężczyzny jest zapach jego Partnerki.

27

Odp: Masturbacja a smutek

Ja to w ogole w szoku jestem jak to czytam...

Gdybym Cie znała osobiscie to bym Cie usciskała i zrobiła torta czekoladowego z wisienkami i wielkiego drinka! Oraz oddała najlepsza z moich torebek...

Facet ewidentnie ma spaczona psychike filmami porno. Nie zdzwiwiłabym sie gdyby sam sie czesto zaspakajał w sposob w jaki tylko on lubi bez cieknacej dla niego lepkiej i obrzydliwej waginy, szybko mocno...popatrzec z daleka na wielke melony i...kooooooniec:)

Ty mu nie jestes potrzebna chyba do seksu stad te klopoty...tak mi sie wydaje.

Po drugie rzeczywiscie jak ktos trafnie napisał moze to jakies poczatki homoseksualizmu?

Moze udacie sie do seksuologa...w co watpie zeby sie zgodził...uzaleznienie od masturbacji jest przykrym problemem.

Z drugiej strony jesli o Ciebie chodzi to Ci szczerze wspolczuje...nie ma to jak dobry zapychajacy dech w piersi ( rozebranej i błyszczacej od potu) SEKS:)

28

Odp: Masturbacja a smutek
kenobi napisał/a:

Polecam stronę "make love not porn", ale jest po angielsku.

Od kiedy jesteś za białymi związkami w każdym razie zawsze jesteś po stronie facetów.
Po co więc wchodzisz na to forum.

29 Ostatnio edytowany przez lasouris (2013-07-25 17:11:40)

Odp: Masturbacja a smutek
Lwica_ napisał/a:

Mówisz, że zawsze tak było... także nie możesz mieć do niego pretensji o to, jaki jest, skoro nic się nie zmieniło.

No właśnie, takiego sobie wybrałam, więc tak teraz mam. Wszystko poszło za szybko, byłam głupia, zaślepiona miłością, wydawało mi się, że to w końcu TEN - i faktycznie, to TEN pod wszystkimi względami, oprócz seksu. Poznaliśmy się w maju ubiegłego roku, a już we wrześniu był ślub - i nie, nie z powodu ciąży.

Mam porównanie z innymi mężczyznami, z którymi byłam przedtem. Pamiętam, że jeden z nich był autentycznie zachwycony, kiedy mnie rozbierał i zabierał się za pieszczenie mnie tam językiem, potrafił robić to dłuuuugo. Kiedyś w złości i kłótni powiedziałam mojemu mężowi o tym, uznał, że to tamten był poje*** i nienormalny, i że przez to teraz zachciewa mi się Bóg wie czego... 

Żaden z moich poprzednich nie nadawał się na partnera życiowego, takiego, w którym mogłabym mieć oparcie na co dzień w takich zwyczajnych sprawach. Byli to mężczyźni dobrzy w łóżku, ale najczęściej sieroty życiowe, często bez pracy albo prowadzący jakieś szemrane interesy. Kiedy więc poznałam mojego męża, pracowitego, uczciwego, myślałam, że to jest właśnie ten facet.

Według niego wciąż tylko o tym mówię, bez przerwy poruszam temat seksu. On nie lubi o tym rozmawiać, "bo nie". Do psychologa/seksuologa nie pójdzie, bo uważa, że taki po prostu już jest i nic na to nie poradzi.

Gdy próbuję coś zainicjować, często słyszę: "Myślałem, że nic dzisiaj nie będzie i pójdziemy normalnie spać". Z kolei gdy już coś "wyproszę", to potrafi powiedzieć po wszystkim: "No, to teraz wystarczy na tydzień".

Woli, gdy jest ciemno, chce też, żebym za każdym razem (kiedy oczywiście uda mi się go do czegoś namówić) zakładała seksowną koszulkę, pończochy i szpilki. Nie mam nic przeciwko, sama często robiłam mu niespodzianki i kupowałam coś seksownego, ale chciałabym, żeby czasem zapragnął po prostu MNIE, swojej żony, a nie przebranej.... dziwki, bo tak się nieraz czuję.

Kiedy już robię mu loda i potem się kochamy, nie chce mnie całować w usta (WTF?! Brzydzi się sam siebie?)

Kiedy nie mam orgazmu (a przez rok czasu miałam go może z 5 razy), to oczywiście jest tylko moja wina. Potrafi powiedzieć wtedy: "Iść do łazienki, żebyś mogła sobie strzepać?" albo "Chcesz sobie dokończyć sama?"

Dwa miesiące temu miałam taką sytuację, że dokuczały mi silne zawroty głowy, raz trafiłam na izbę przyjęć do szpitala. Porobiłam komplet badań, krew, mocz, serce, neurolog. Wniosek: zdrowa. Psycholog, którego mamy w pracy stwierdził, że to na 100% nerwica. Nie chciałam rozmawiać z nim o tym, co się dzieje w moim małżeństwie.

Rozwieść się? Skoro nie minął nawet rok? I co, szukać od nowa? Trafić z deszczu pod rynnę, na kogoś, z kim będę miała fajny seks, ale reszta będzie do niczego? Znaleźć kochanka? Zaspokajać się sama, jak dotąd? Tylko jak wtedy przezwyciężyć to uczucie doła i kompletnej beznadziei, które przychodzi już po fakcie, gdy zostaję sama ze sobą, a nie w ramionach ukochanego mężczyzny?

Kompletnie nie wiem, co mam robić.

30

Odp: Masturbacja a smutek

Wiesz, ja tu widze przede wszystkim brak szacunku z jego strony. Co to ma byc za tekst...idz sobie strzepac!
To znaczy, ze ma gleboko gdzies Twoje potrzeby...na razie w seksie, ale potem w kazdej innej dziedzinie zycia.
Smutne to i przykre...ja nie widze przyszlosci dla Was.

31

Odp: Masturbacja a smutek
lasouris napisał/a:
Lwica_ napisał/a:

Mówisz, że zawsze tak było... także nie możesz mieć do niego pretensji o to, jaki jest, skoro nic się nie zmieniło.

No właśnie, takiego sobie wybrałam, więc tak teraz mam. Wszystko poszło za szybko, byłam głupia, zaślepiona miłością, wydawało mi się, że to w końcu TEN - i faktycznie, to TEN pod wszystkimi względami, oprócz seksu. Poznaliśmy się w maju ubiegłego roku, a już we wrześniu był ślub - i nie, nie z powodu ciąży.

Mam porównanie z innymi mężczyznami, z którymi byłam przedtem. Pamiętam, że jeden z nich był autentycznie zachwycony, kiedy mnie rozbierał i zabierał się za pieszczenie mnie tam językiem, potrafił robić to dłuuuugo. Kiedyś w złości i kłótni powiedziałam mojemu mężowi o tym, uznał, że to tamten był poje*** i nienormalny, i że przez to teraz zachciewa mi się Bóg wie czego... 

Żaden z moich poprzednich nie nadawał się na partnera życiowego, takiego, w którym mogłabym mieć oparcie na co dzień w takich zwyczajnych sprawach. Byli to mężczyźni dobrzy w łóżku, ale najczęściej sieroty życiowe, często bez pracy albo prowadzący jakieś szemrane interesy. Kiedy więc poznałam mojego męża, pracowitego, uczciwego, myślałam, że to jest właśnie ten facet.

Według niego wciąż tylko o tym mówię, bez przerwy poruszam temat seksu. On nie lubi o tym rozmawiać, "bo nie". Do psychologa/seksuologa nie pójdzie, bo uważa, że taki po prostu już jest i nic na to nie poradzi.

Gdy próbuję coś zainicjować, często słyszę: "Myślałem, że nic dzisiaj nie będzie i pójdziemy normalnie spać". Z kolei gdy już coś "wyproszę", to potrafi powiedzieć po wszystkim: "No, to teraz wystarczy na tydzień".

Woli, gdy jest ciemno, chce też, żebym za każdym razem (kiedy oczywiście uda mi się go do czegoś namówić) zakładała seksowną koszulkę, pończochy i szpilki. Nie mam nic przeciwko, sama często robiłam mu niespodzianki i kupowałam coś seksownego, ale chciałabym, żeby czasem zapragnął po prostu MNIE, swojej żony, a nie przebranej.... dziwki, bo tak się nieraz czuję.

Kiedy już robię mu loda i potem się kochamy, nie chce mnie całować w usta (WTF?! Brzydzi się sam siebie?)

Kiedy nie mam orgazmu (a przez rok czasu miałam go może z 5 razy), to oczywiście jest tylko moja wina. Potrafi powiedzieć wtedy: "Iść do łazienki, żebyś mogła sobie strzepać?" albo "Chcesz sobie dokończyć sama?"

Dwa miesiące temu miałam taką sytuację, że dokuczały mi silne zawroty głowy, raz trafiłam na izbę przyjęć do szpitala. Porobiłam komplet badań, krew, mocz, serce, neurolog. Wniosek: zdrowa. Psycholog, którego mamy w pracy stwierdził, że to na 100% nerwica. Nie chciałam rozmawiać z nim o tym, co się dzieje w moim małżeństwie.

Rozwieść się? Skoro nie minął nawet rok? I co, szukać od nowa? Trafić z deszczu pod rynnę, na kogoś, z kim będę miała fajny seks, ale reszta będzie do niczego? Znaleźć kochanka? Zaspokajać się sama, jak dotąd? Tylko jak wtedy przezwyciężyć to uczucie doła i kompletnej beznadziei, które przychodzi już po fakcie, gdy zostaję sama ze sobą, a nie w ramionach ukochanego mężczyzny?

Kompletnie nie wiem, co mam robić.

Straszna sytuacja... Jednak ślub to tak poważny krok, trzeba być pewnym partnera. Ciekawe co powiedzą ci, którzy uważają że seks to dopiero po ślubie. Albo zamieszkanie razem. Trzeba się dobrać, poznać, bo potem są takie problemy. Mąż lekceważy Ciebie i Twoje potrzeby, a powinien o Ciebie dbać pod każdym względem. To w końcu jego obowiązek. Tak duże problemy już od samego początku małżeństwa. Jego teksty są masakryczne, widać że ma kompleksy i z jakiegoś powodu nie chce, ale jednocześnie czuje się sam źle z tym, że Ci odmawia - w końcu jest mężczyzną, powinien zaspakajać swoją kobietę. Mój chłopak zawsze mi to powtarza, dla niego najważniejsze jest moje zadowolenie i satysfakcja, on może nawet za każdym razem nie dochodzić. Największą jego przyjemnością jest obserwowanie jak ja szaleję z rozkoszy.

32

Odp: Masturbacja a smutek

Jestem tak sfrustrowana, że gdy oglądamy film i trafia się czuła scena erotyczna, potrafię się rozpłakać. Jego to wkurza i już awantura gotowa, a wtedy mogę zapomnieć o jakichkolwiek czułościach na parę dni...

33

Odp: Masturbacja a smutek

Bardzo przykro czyta się to o czym piszesz. Jestem młoda, może mało wiem o życiu, ale wydaje mi się, że z takiego związku nie będzie nic dobrego. Seks JEST ważny, oczywiście, ale raczej chodzi mi o zachowanie twojego męża. Przecież z pewnością widzi jaką przykrość ci robi. Na pewno nie jest przyjemne słuchanie o tym, że jest się obrzydliwą "tam da dole" (dla zdrowego faceta nie ma nic obrzydliwego w zadbanym, kobiecym ciele), albo odmowa pocałunku po seksie oralnym... Ten facet zdecydowanie ma jakiś problem ze swoją seksualnością. Świadczy o tym stosunek do ciała autorki, do własnego ciała (czemu miałby się brzydzić pocałować własną żonę po "lodziku"?!), spaczenie pornosami no i te zanikające erekcje...

Może warto spróbować terapii u seksuologa, choć mam wrażenie że facet się na to nie zgodzi, bo nie widzi problemu w sobie tylko w autorce (i w jej eks, który był pod tym względem normalny). Jeśli to nie pomoże to zastanowiłabym się na miejscu autorki, czy warto spędzić życie z kimś takim. W innych sferach życia może nie być z nim problemu, ale naprawdę, żadna kobieta nie zasługuje na takie traktowanie (bo z tego co widzę, nie interesuje go przyjemność autorki, tylko jego własna- typowe wychowanie na pornosach). Z resztą z postów jasno wynika jak bardzo jego zachowanie boli autorkę...
Pytanie brzmi, czy autorka jest w stanie żyć przez resztę życia z tą frustracją, kompleksami które mogą się pojawić po "miłych komentarzach" męża na temat jej seksualności i z niespełnieniem seksualnym.

Naprawdę współczuję lasouris, życzę ci dużo pogody ducha.

34

Odp: Masturbacja a smutek

Co w takiej sytuacji można doradzić? Wszelkie rozmowy na ten temat kończą się awanturą i brakiem czułości przez kilka dni. Twój mąż Cię wręcz terroryzuje pod tym względem. Do specjalisty też nie chce się udać. Pod względem seksu jest niedojrzały, traktuje Cię przedmiotowo, bo:
- nie chce Cię pieścić oralnie, dla niego to obrzydliwe że jesteś mokra - absurd
- nie chce Cię pocałować jak wcześniej go pieściłaś - kolejny absurd, brzydzi się sam swoich smaków? (swoją drogą nie powinnaś go pieścić moim zdaniem skoro on nie chce dawać tego Tobie)
- pewnie woli się sam zaspokajać przy porno, a wzorce seksualne czerpał właśnie z porno - jest niezdolny do czułego, namiętnego, pełnego pasji seksu dla niego to nie kochanie się, a stosunek - mechaniczny, byle sobie ulżyć. Seks to o wiele więcej i Ty niestety musisz go tego nauczyć - pocałunków, odpowiedniej atmosfery, okazywania sobie czułości.

Moim zdaniem nie ma innego wyjścia jak tylko szczera rozmowa, powiedz mu to wszystko co leży Ci na sercu, co powiedziałaś nam tutaj. Nie możesz już tak dłużej, wieczna frustracja to nie jest normalne. Zbierz wszystkie argumenty i przemyśl dobrze co chcesz mu powiedzieć. Poproś, żeby Cię wysłuchał a nie Ci przerywał i robił aferę że masz jakieś za duże wymagania pod tym względem. Niech to będzie spokojna rozmowa. Chyba Wasz związek w innych sferach jest na tyle mocny, że mu to nie zaszkodzi i dacie radę przejść taką rozmowę? Piszesz, że poza tym małżeństwo jest udane. Jeśli tak, powinniście wypracować jakiś kompromis.

Mam jeszcze pytanie do autorki - jak mąż okazuje Ci czułość na co dzień, i to że Cię kocha? Czy w Waszym związku jest bliskość i czułość, i brakuje tylko tej iskry pożądania, czy może mąż jest chłodny i nieskory do okazywania uczuć? I do rozmowy o uczuciach?

35

Odp: Masturbacja a smutek
DayDream88 napisał/a:

Mam jeszcze pytanie do autorki - jak mąż okazuje Ci czułość na co dzień, i to że Cię kocha? Czy w Waszym związku jest bliskość i czułość, i brakuje tylko tej iskry pożądania, czy może mąż jest chłodny i nieskory do okazywania uczuć? I do rozmowy o uczuciach?

Nie okazuje. To ja przychodzę, żeby dać buziaka, mówię, co czuję. On już dawno nie powiedział mi, że mnie kocha - mówi, że nie potrafi. O swoich uczuciach w ogóle nie chce rozmawiać, nie wiem, co on czuje, choć staram się pytać, ale to tylko mój monolog i jego milczenie. Gdy próbuję podjąć rozmowę, odcina się, włącza tv albo komputer i nie reaguje.

Mówi, że w dzieciństwie był "niedotykalski", gdy np. siostra przeszła obok i się otarła przypadkiem o niego, wycierał sobie rękę.

Używa wulgarnego słownictwa, np. nie mówi "kochać się", ale "ru****ć". Myślałam, że to tylko takie jego słowne żarty, ale dociera do mnie, że nie.

Kiedy mówię, że chciałabym po prostu położyć się, zapomnieć o wszystkim, odprężyć się, zrelaksować i żeby mnie troszkę popieścił ręką, potrafi powiedzieć "nie będę ci walił, to chore".

To żałosne, wiem. Nie wiem, czy mam się śmiać, czy płakać, kiedy to piszę.

36

Odp: Masturbacja a smutek

Jest Ci z nim źle, płaczesz przez niego, masz dość jego zachowania, ale cały czas z nim jesteś? po co?
wiem co napiszesz, bo go kochasz
i co z tego? skoro on Ciebie nie

37

Odp: Masturbacja a smutek

I nie mów, że wszystko gra poza seksem, bo nie gra choćby z tego względu, że partner:
a) W OGÓLE Cię nie słucha
b) ma w głębokim poważaniu Twoje potrzeby, ponieważ
c) nie zależy mu na Tobie, w związku z czym
d) nie okazuje Ci najmniejszej namiastki czułości i
e) zrzuca na Ciebie całą winę ZA WSZYSTKO

Nie wiem, jak możesz uważać, że w związku nie gra tylko łóżko, skoro facet ma Cię w bardzo głębokim poważaniu - równie dobrze mogłoby Cię nie być obok, przynajmniej miałby chwilę spokoju.

Nie kocha Cię.
Nie pożąda Cię.
Nie czuje potrzeby dzielenia się z Tobą bliskością.
Nie reaguje na Twoje słowa, prośby i czyny.
Poniża Cię.
Ma w nosie Twoje potrzeby.
Zachowuje się, jakbyś była "koleżanką do życia", nie jest w ogóle ukierunkowany na wyższe uczucia wobec Ciebie.

...dziewczyno, co  Ty z nim jeszcze robisz?

Ile razy jeszcze chcesz płakać i męczyć się w związku, którego tak naprawdę nie ma? Podejrzewam, że równie dobrze moglibyście być parą kumpli lub współlokatorów i żadne z Was nie odczułoby żadnej różnicy.

Jesteś młoda. Wiesz, że źle zrobiłaś, wychodząc za niego za mąż. Co więc Cię jeszcze przy nim trzyma?

Rozumiałabym desperację i determinację, gdyby facet chciał pozwolić sobie pomóc, ZROBIĆ COŚ DLA CIEBIE. Ale dla niego problem nie istnieje. Jego problemem jesteś Ty i Twoje "nienormalne potrzeby".

Obawiam się, że rozmowa nic tu już nie pomoże.

38

Odp: Masturbacja a smutek
lasouris napisał/a:
Lwica_ napisał/a:

Mówisz, że zawsze tak było... także nie możesz mieć do niego pretensji o to, jaki jest, skoro nic się nie zmieniło.

No właśnie, takiego sobie wybrałam, więc tak teraz mam. Wszystko poszło za szybko, byłam głupia, zaślepiona miłością, wydawało mi się, że to w końcu TEN - i faktycznie, to TEN pod wszystkimi względami, oprócz seksu. Poznaliśmy się w maju ubiegłego roku, a już we wrześniu był ślub - [...]

Mam porównanie z innymi mężczyznami, z którymi byłam przedtem.[...] Kiedyś w złości i kłótni powiedziałam mojemu mężowi o tym, uznał, że to tamten był poje*** i nienormalny, i że przez to teraz zachciewa mi się Bóg wie czego...  [...]

Kompletnie nie wiem, co mam robić.

Lasouris, napiszę to do Ciebie, ale także do wszystkich Kobiet czytających ten wątek: powiedzieĆ, że się miało wcześniej partnerów - to O.K., ale Boże broń robi porównania, no chyba, że to mają by zachwyty "Och, Ty mój najsłodszy! "

To działa bardzo studząco i deprymująco. A poza tym to zdrada... tajemnic intymnych.

39

Odp: Masturbacja a smutek
Animus napisał/a:

Lasouris, napiszę to do Ciebie, ale także do wszystkich Kobiet czytających ten wątek: powiedzieĆ, że się miało wcześniej partnerów - to O.K., ale Boże broń robi porównania, no chyba, że to mają by zachwyty "Och, Ty mój najsłodszy! "

To działa bardzo studząco i deprymująco. A poza tym to zdrada... tajemnic intymnych.

Naprawdę uważasz że to jest w tej całej sytuacji, którą opisała Lasouris największy problem? to że w złości wyleciało jej, że poprzedni facet ją fajnie pieścił oralnie?

Powoli wychodzi obraz całej sytuacji i niestety nie wygląda to dobrze - facet nie okazuje uczuć, seks jest bardzo słaby, nie zaspokaja jej w żaden sposób, a są DOPIERO 10 miesięcy po ślubie. Rzeczywiście jak pisała Lwica równie dobrze moglibyście być kumplami czy współlokatorami. Pewnie mieszkacie razem, ale nie ŻYJECIE razem... Jak dla mnie to jest powód do unieważnienia małżeństwa. I nie wiem jak ta wielka miłość wyglądała przed ślubem, ale wątpię żeby to się z dnia na dzień tak drastycznie zmieniło. Pewnie Lasouris była zaślepiona, zakochana, widziała w nim dobry materiał na męża - bo pracowity, zaradny życiowo. Ale co z tego jak nie potrafi dać odrobiny miłości. Piszesz, że dawno Ci nie mówił że Cię kocha - a jesteście dopiero 10 miesięcy po ślubie! Dziwne to wszystko, taki związek bez uczuć. Ja bym nie wytrzymała. Weź pod uwagę, że z czasem będzie tylko gorzej. O uczucie trzeba dbać, pielęgnować je bo usycha. U Was już zwiędło niestety, nie wiem czy w ogóle coś było, czy to tylko zaślepienie jak to zwykle w początkowej fazie związku.

40

Odp: Masturbacja a smutek

Ja sie zastanawiam, jakim cudem w ogole doszlo do slubu.
Mialas nadzieje, ze po slubie sie zmieni?

41 Ostatnio edytowany przez lasouris (2013-07-26 05:46:38)

Odp: Masturbacja a smutek
moniaCo napisał/a:

Ja sie zastanawiam, jakim cudem w ogole doszlo do slubu.
Mialas nadzieje, ze po slubie sie zmieni?

Tak jak napisała DayDream88, byłam po prostu zakochana, zaślepiona, i widziałam w nim dobry materiał na pracowitego, uczciwego męża. Ten ślub to największa głupota mojego życia.

Próbowałam wczoraj rozmawiać. Dla niego psycholog czy też seksuolog nie wchodzi w grę, on widzi tylko jedno wyjście: rozwód.
No i dowiedziałam się: "gdybyś ty była inna i nie strzelała ciągle fochami".
Dla niego nie ma różnicy pod względem uczuć: czy rozpłaczę się przed miesiączką z błahego powodu, czy podniosę głos w kłótni, wszystko to ma jedną nazwę: foch. Wtedy do końca dnia albo i dłużej jest ignorowanie mnie, nie odpowiadanie na moje prośby o rozmowę. U niego w rodzinie nie ma rozmowy, nie ma sporów, nikt nikomu nie powie, co myśli - tylko luźne pogawędki o pogodzie i o tym, co trzeba kupić. Czasem mam wrażenie, że wychował się sam.

42 Ostatnio edytowany przez micro1234 (2013-07-26 11:34:29)

Odp: Masturbacja a smutek
moniaCo napisał/a:

A jesli swoją edukację seksualną własnie zaczynamy na porno, to dramat gotowy.

A mnie zawsze kręciły delikatne filmy porno, gdzie normalnie była gra wstępna+delikatny i czuły seks. Dobrze na tym wyszedłem...
A takie typowe "pornosy", gdzie babka cała się trzęsie na tej kanapie, bo partner ostry - obrzydzające.

Facet jest kompletnie nieczuły, trochę z tym ślubem nie trafiłaś...

43

Odp: Masturbacja a smutek

skoro chce rozwodu to powinnaś się cieszyć.

44

Odp: Masturbacja a smutek
micro1234 napisał/a:

A takie typowe "pornosy", gdzie babka cała się trzęsie na tej kanapie, bo partner ostry - obrzydzające.

Takie filmy właśnie on lubi i tak wygląda - w jego mniemaniu - wymarzony, idealny seks.

Podobno faceci reagują na brak kontaktu, wtedy włącza im się w głowie czerwona lampka. Może jeśli go oleję, przestanę prosić o zbliżenie, nie będę przychodzić się przytulać czy całować, to coś to pomoże? Nigdy nie odmówiłam mu seksu, bo w sumie nie miał go kiedy zainicjowąć - z jego potrzebami rzędu 1/tydzień, i moimi 3-4/tydzień. Może jeśli go przetrzymam odpowiednio długo i kiedy już go coś "najdzie" i mu odmówię, poczuje, jak to jest i coś do niego dotrze....

45

Odp: Masturbacja a smutek

Nie wiem czy to coś da..on ma poważny problem i z mojego punktu widzenia nie rozumiem dlaczego ON tkwi w związku, skoro dla niego praktycznie nie ma to różnicy. Sama napisałaś, że nie zwraca uwagi na Twoje potrzeby, nie słucha Cię. Czy naprawdę warto się dalej starać, jeśli to co powinno być podstawą małżeństwa czy związku w ogóle, u Was nie istnieje?

46

Odp: Masturbacja a smutek
lasouris napisał/a:
micro1234 napisał/a:

A takie typowe "pornosy", gdzie babka cała się trzęsie na tej kanapie, bo partner ostry - obrzydzające.

Takie filmy właśnie on lubi i tak wygląda - w jego mniemaniu - wymarzony, idealny seks.

Podobno faceci reagują na brak kontaktu, wtedy włącza im się w głowie czerwona lampka. Może jeśli go oleję, przestanę prosić o zbliżenie, nie będę przychodzić się przytulać czy całować, to coś to pomoże? Nigdy nie odmówiłam mu seksu, bo w sumie nie miał go kiedy zainicjowąć - z jego potrzebami rzędu 1/tydzień, i moimi 3-4/tydzień. Może jeśli go przetrzymam odpowiednio długo i kiedy już go coś "najdzie" i mu odmówię, poczuje, jak to jest i coś do niego dotrze....

To nic nie da też tak próbowałam to seksu nie miałam nawet raz w miesiącu, rozstałam się z tym chłopakiem, uprzednio go zdradzając, co bardzo mi humor poprawiło.
Po zerwaniu, po jakimś czasie powiedział mi, ze po prostu go nie podniecałam.
Zastanów się, czy warto być z kimś takim.

47

Odp: Masturbacja a smutek

Ja pieprzę.... Ręce opadają. Patrząc po sąsiednim wątku żon aseksualnych mężczyzn, zastanawiam się, co się dzieje z tym światem? Wszystko stanęło na głowie, kobiety muszą się prosić o coś, co powinno być normą...

48

Odp: Masturbacja a smutek
lasouris napisał/a:

Ja pieprzę.... Ręce opadają. Patrząc po sąsiednim wątku żon aseksualnych mężczyzn, zastanawiam się, co się dzieje z tym światem? Wszystko stanęło na głowie, kobiety muszą się prosić o coś, co powinno być normą...

Jest cały czas mnóstwo związków, gdzie faceci muszą "sie prosić" o coś co jest normą.
Tak czy siak, jak jest się w związku, który przynosi więcej nerwów niż radości to trzeba się rozstać.

49

Odp: Masturbacja a smutek

Miałam podobnego faceta do tego Autorki. Odmawiał mi seksu bardzo często, a ja już będąc wściekła na niego potrafiłam mu powiedzieć,że znajdę sobie kochanka,który da mi to czego on nie chce. Czasami żeby go wprawić w zakłopotanie w ruch szła moja rączka i to czasami pomagało, a czasami nie i zasypałam wściekła często płacząc w poduszkę.

Seks w związku jest bardzo ważny...gdy nie układa się w seksie nie układa też w innych sprawach.
Seks to przecież bliskość,miłość i oddanie a jeśli tego nie ma to co to za związek.

Ja wytrzymałam 5 lat. Odeszłam z wielu powodów ale ten również miał wpływ na moją decyzję.

To nie jest tak,że są tylko dobrzy w łóżku ale za to fajtłapy i niedorajdy życiowe.
Można spotkać mężczyznę, który jest i dobrym kochankiem i zaradny.
Warto takiego poszukać. Po co marnować sobie życie mamy tylko jedno i nikt nie wróci nam tych straconych lat.
Powodzenia i życzę znalezienia dobrego rozwiązania smile.

PRECZ Z IMPOTENTAMI big_smile big_smile

50

Odp: Masturbacja a smutek
Pumelka napisał/a:

potrafiłam mu powiedzieć,że znajdę sobie kochanka,który da mi to czego on nie chce.

Skąd ja to znam... :P
Też Ci odpowiadał: "To sobie znajdź"?

51

Odp: Masturbacja a smutek
lasouris napisał/a:
Pumelka napisał/a:

potrafiłam mu powiedzieć,że znajdę sobie kochanka,który da mi to czego on nie chce.

Skąd ja to znam... tongue
Też Ci odpowiadał: "To sobie znajdź"?

mi powiedział "To sobie znajdź"- z taką miną jakby mówił "i tak nikt Cię nie zechce"

52 Ostatnio edytowany przez lasouris (2013-07-26 17:20:14)

Odp: Masturbacja a smutek

Tak czytam wątki na temat aseksualnych mężczyzn od paru już miesięcy - nie tylko tutaj, Internet PEŁEN JEST żali kobiet na ten temat, gdzieś istnieje wątek bodajże 80-stronicowy (!). I uderzające jest to, że wszyscy ci faceci są niemal IDENTYCZNI w swoich słowach i zachowaniach. Odbici przez kalkę. Kiedy się czyta jakąkolwiek historię, to tak, jakby się czytało o swoim związku...

A jeszcze mi się przypomniało: podobno moja poprzedniczka była zachwycona takim seksem, jaki oferował jej ongiś mój obecny małżonek. Była to rozwódka, która ponoć dopiero z moim ślubnym poznała, co to jest super seks i jeśli wierzyć jego słowom, potrafiła dojść 3 razy w trakcie tych 10 minut ostrego potrząsania, jaki preferuje mój mąż :P

Ale ja jakoś w to nie wierzę, no chyba że była niebywałą szczęściarą, której niepotrzebna jest żadna gra wstępna, pieszczoty i pocałunki i która doznaje potrójnego orgazmu od samych ruchów frykcyjnych, wykonywanych w szalonym tempie....

Swoją drogą, w sumie nie dziwię się mojemu mężowi, że mu się nie chce ze mną kochać; jakby nie patrzeć przy takim ekstremalnym tempie, jakie on stosuje, też bym nie miała ochoty i siły na jego miejscu....

Jeden raz pamiętam był super, choć nie do końca. Pokłóciliśmy się kiedyś (oczywiście o seks), mąż poszedł do baru, wrócił po dwóch godzinach, po czym jak wziął się do roboty, to było powoooooli, właśnie tak, jak chciałabym, aby było, i doszłam bez problemu...

53

Odp: Masturbacja a smutek
lasouris napisał/a:

Też Ci odpowiadał: "To sobie znajdź"?

Tak, powiedział,że mam szukać smile.

Oj ileż razy usłyszałam,że jestem zboczona,niewyżyta itd.
Kiedyś zaproponowałam obejrzenie filmu erotycznego jako wstęp i co usłyszałam...mam coś z głową smile.

Cóż zostało mi oglądać samotnie big_smile.

54

Odp: Masturbacja a smutek
Pumelka napisał/a:

Kiedyś zaproponowałam obejrzenie filmu erotycznego jako wstęp i co usłyszałam...mam coś z głową :).

Boże, skąd się tacy biorą....

Muszę powiedzieć, że pomaga mi bardzo obecność na tym forum i świadomość, że nie jestem sama z tym problemem, że jest nas więcej - takich niedopieszczonych kobiet. Taka grupa wsparcia ;)

55

Odp: Masturbacja a smutek

Jest mnóstwo takich kobiet. A najgorsze jest to, że to my kobiety jesteśmy postrzegane jako te które ciągle boli głowa.

lasouris, wiesz już co zrobisz? Widzisz jakieś rozwiązanie tego problemu?
Wiesz, tego kwiatu to pół światu big_smile

56 Ostatnio edytowany przez stanley3m (2013-07-26 20:39:24)

Odp: Masturbacja a smutek
lasouris napisał/a:

On twierdzi, że jestem zboczona i niewyżyta, gdy mnie nakryje. Próbowałam rozmawiać spokojnie, nic to nie dało. Nie chce mnie zaspokajać ręką ani oralnie - brzydzi go to, mówi, że jestem tam "obślizgła". WTF????? To chyba nienormalne by było, gdybym była sucha jak wiór, gdy jestem podniecona? Zachowuję higienę, nawet zaraz po kąpieli nie ma mowy o pieszczotach oralnych. Raz się przemógł, ale gdy tylko zwilgotniałam, przestał...

To coś musi być nie halo,skoro facet brzydzi się zwilgotniałej muszelki,mnie to zawsze stawiało centralnie na baczność w czerwonym alarmie mega podniecenia a jeszcze jak pachnąca to już w ogóle.

57

Odp: Masturbacja a smutek
Pumelka napisał/a:

lasouris, wiesz już co zrobisz? Widzisz jakieś rozwiązanie tego problemu?

Na razie mam brzydko mówiąc wyj*** na to. Wyrzucenie tego wszystkiego na forum pomogło w jakimś sensie, nie chce się już płakać z tego powodu. Jestem dla niego nieprzesadnie, w normalny sposób miła i spokojna, ale w głębi duszy już chytrze wiem, że nie będę się poniżać inicjowaniem kolejnych zbliżeń, że póki co sama zadbam o swoją seksualność, bo mam do tego prawo. To, że trafił mi się taki dupek, nie znaczy, że mam z tego powodu zacisnąć uda albo mieć wyrzuty sumienia po sesji solo z wibratorem.... Podejrzewam, że przyjdzie w końcu koza do woza, a wtedy będę miała okazję pokazać mu, jak się czuje ktoś, komu odmawia się seksu. Będę dawała znać, jak sam zainteresowany reaguje na nowe zasady gry ;)

58

Odp: Masturbacja a smutek

Doskonale posunięcie lasouris big_smile. Niech poczuję jak to jest chociaż obawiam się,że niewiele to zmieni
Najważniejsze jest to żebyś nie poniżała się przed nim.
Trzymam za Ciebie kciuki smile.

59 Ostatnio edytowany przez Lilia86 (2013-07-27 16:43:20)

Odp: Masturbacja a smutek

Lasouris,
Bardzo dobrze rozumiem co czujesz i jak wielka frustracja Ciebie ogarnia.
Podejrzewam, że przy pierwszych jego pieszczotach ulegniesz, albo go to w cale nie ruszy, że nie chcesz się kochać. Zrozumie bez problemu, że dzisiaj możesz ochoty nie mieć. Nic nie da Twój odwet. Tak czy inaczej skończysz z twarzą w poduszce i chusteczkami.
Ile razy ja obiecałam sobie, że już się nie poniżę... nie będę gwałciła męża... I co? Nadal robiłam tak, aby to jemu było dobrze. Na tym się kończyło, a mi łzy podczas " kochania się" same do oczu napływały.

" Będę dawała znać, jak sam zainteresowany reaguje na nowe zasady gry wink"
Z całego serca życzę Tobie powodzenia, ale mam nadzieję że na reakcę na nowe zasady nie będziemy musieli czekać pół roku wink Mój mąż pewnie dopiero po takim czasie by sobie przypomniał o seksie ze mną.

60

Odp: Masturbacja a smutek
lasouris napisał/a:

Tak jak napisała DayDream88, byłam po prostu zakochana, zaślepiona, i widziałam w nim dobry materiał na pracowitego, uczciwego męża. Ten ślub to największa głupota mojego życia.

Próbowałam wczoraj rozmawiać. Dla niego psycholog czy też seksuolog nie wchodzi w grę, on widzi tylko jedno wyjście: rozwód.
No i dowiedziałam się: "gdybyś ty była inna i nie strzelała ciągle fochami".
Dla niego nie ma różnicy pod względem uczuć: czy rozpłaczę się przed miesiączką z błahego powodu, czy podniosę głos w kłótni, wszystko to ma jedną nazwę: foch. Wtedy do końca dnia albo i dłużej jest ignorowanie mnie, nie odpowiadanie na moje prośby o rozmowę. U niego w rodzinie nie ma rozmowy, nie ma sporów, nikt nikomu nie powie, co myśli - tylko luźne pogawędki o pogodzie i o tym, co trzeba kupić. Czasem mam wrażenie, że wychował się sam.

Wybacz, ale jak to świadczy o nim i o sile jego uczuć, skoro na pierwszy poważny problem w Waszym małżeństwie reaguje od razu "nie podoba się? to rozwód"???

Skoro został tak "wychowany", to rzeczywiście ciężko będzie Ci do niego dotrzeć z Twoimi uczuciami, kobiecymi problemami... Musiałabyś być dla niego nauczycielką i nauczyć go funkcjonowania w normalnym związku, gdzie problemy załatwia się rozmową, można się podzielić zmartwieniami, gdy trzeba i dzielić wspólnie radość (oby tego ostatniego jak najwięcej). Chyba on zdaje sobie sprawę, że życie to coś więcej niż gadki-szmatki o pogodzie czy zakupach? W tym momencie, moim zdaniem, możesz:
1. uzbroić się w cierpliwość, tłumaczyć mu wszystko, mówić co czujesz w danym momencie, czego oczekujesz, dopytywać o istotne sprawy, nie dać się zbić z tropu, kiedy on miga się od szczerej odpowiedzi, oczekiwać małych zmian drobnymi kroczkami, negocjować z nim te kroczki... ale to może być dla niego szok, skoro wcześniej funkcjonowaliście zupełnie inaczej (pewnie tylko monolog z Twojej strony, a on każdy problem kwitował czymś w stylu "nie marudź mi" albo "nie truj mi już dupy")
2. wziąć rozwód...

Nie widzę tu opcji: przeczekam, zobaczę co się stanie. Nic dobrego z tego nie wyniknie. Ty będziesz dalej chodziła nabuzowana i wku***ona na cały świat, on nie będzie wiedział czemu, nazwie to kolejnym fochem swojej żonki (i nie chodzi mi tu tylko o brak seksu w Waszym związku, ale brak bliskości między Wami - choć to często jest bardzo powiązane -> nie ma jednego, to i drugie szwankuje). Nad związkiem trzeba pracować, podsycać miłość, a już szczególnie trzeba pracować i szukać rozwiązania, jak dzieje się źle. Nie chcesz chyba obudzić się pewnego dnia i zastanawiać się co jeszcze łączy Cię z tym facetem w Twoim łóżku?

Swoją drogą, ciekawe czy on z tym rozwodem to tak na poważnie, czy chciał żebyś mu dała spokój (co osiągnie, jeśli zrobisz tak jak postanowiłaś - przerwa w prośbach o seks). Może inaczej by zareagował gdybyś się go zapytała to kiedy się wyprowadza, albo pojechała do rodziców. Może by się zaczął starać rozmawiać i znaleźć kompromis...

Życzę Ci dużo sił Lasouris :*

61

Odp: Masturbacja a smutek

Witam wszystkich po tygodniu :)

Olałam jego potrzeby (a raczej ich brak), nie dążę do seksu i nie czuję się z tym już, jakby mi czegoś brakowało, bo w sumie jak można odczuwać brak czegoś, co i tak samo w sobie jest beznadziejne i żałosne, jeśli już do tego jakimś cudem dojdzie :P A wszystko to po akcji sprzed kilku dni, kiedy próbowałam jeszcze nakręcić jakąś atmosferę i jak obuchem w łeb uderzyło mnie, że dla niego lodzik jest ok, och jak miło, ale ruszyć też trochę tyłkiem - no to już jest problem i on jest baaardzo zmęczony.

Od tego czasu dałam sobie spokój, zadowalam się sama, mam fajniutkie dwa wibratory, w zależności od tego, na co mam akurat ochotę, tego z nich używam. On o tym wie, bo wychodzę z łazienki rozanielona i zadowolona, bez smutku, poczucia winy i przygnębienia. Odkąd zmieniłam w ten sposób swoje podejście, paradoksalnie w ogóle się nie kłócimy już 6 dni, a w naszym związku to jest naprawdę wyczyn :P

Olałam gościa i wzięłam sprawy w swoje ręce :) Z czasem może pójdę dalej i poszukam kogoś na boku. Zresztą, szukać nie muszę, mam w zanadrzu kogoś, kogo znam jeszcze z czasów przedmałżeńskich i kto regularnie od czasu do czasu, dyskretnie przypomina mi smskiem o swoim istnieniu.

62

Odp: Masturbacja a smutek

Odczuwasz smutek po masturbacji bo zaspokoiłaś fizyczną część siebie.A co z z tą piękniejszą częścią ciebie która powoduje "wylewanie" wszystkich tęsknot?Przytulenie,ciche rozmowy...
Taka kobieta jak ty nie znajdzie spełnienia z facetem typu osiłek na siłowni...

63

Odp: Masturbacja a smutek
daria1968 napisał/a:

Odczuwasz smutek po masturbacji bo zaspokoiłaś fizyczną część siebie.

Jak już napisałam wyżej, zmieniłam diametralnie podejście. Przekonałam samą siebie, że nasz seks jest tak żałosny i beznadziejny, że szkoda mojej energii, żeby wciąż reanimować i namawiać tę drugą stronę. Sama zrobię sobie dobrze sto razy lepiej :D Poza tym, szykuję się na mały flirt i romansik poza, i już samo to dodaje skrzydeł i paradoksalnie w moim małżeństwie panuje teraz zgoda, nikt się nikogo nie czepia, nic mnie nie wkurza, mam wyje**** na mojego męża i to, czy będzie mu się wieczorem chciało, czy też nie :P

64

Odp: Masturbacja a smutek

Wiesz co, to malzenstwo jest jednym wielkim szamem. Maz Cie nie szanuje, wisi mu zupelnie Twoje dobro. Z drugiej strony, Ty sie od razu do zdrady przygotowujesz. No ladnie. Najlepiej wyjdzie Wam na dobre obu jak sie rozwiedziecie, bez orzekania winy.

65

Odp: Masturbacja a smutek
lasouris napisał/a:

Jak już napisałam wyżej, zmieniłam diametralnie podejście. Przekonałam samą siebie, że nasz seks jest tak żałosny i beznadziejny, że szkoda mojej energii, żeby wciąż reanimować i namawiać tę drugą stronę. Sama zrobię sobie dobrze sto razy lepiej big_smile Poza tym, szykuję się na mały flirt i romansik poza, i już samo to dodaje skrzydeł i paradoksalnie w moim małżeństwie panuje teraz zgoda, nikt się nikogo nie czepia, nic mnie nie wkurza, mam wyje**** na mojego męża i to, czy będzie mu się wieczorem chciało, czy też nie tongue

Masakra. Czy to małżeństwo coś w ogóle dla Ciebie znaczy? Pierwsza trudność i już go olewasz, olewasz Was, i szukasz szczęścia gdzie indziej?? ZDRADA to nie jest rozwiązanie problemu!!! traktujesz to tak lekko jakby to było nic złego! Gdzie odpowiedzialność za związek, wierność? Wiesz jak się będziesz niedługo czuć? Jak za przeproszeniem szmata. No chyba że nie masz sumienia kobieto. Jeśli masz dopadną Cię wyrzuty sumienia... Dlaczego mając męża musisz szukać udanego seksu na boku? Idziesz na ŁATWIZNĘ. To jest śmieszne i żałosne zarazem. Widać, że brakowało u Was etapu przed małżeństwem, chociaż roku narzeczeństwa... Wtedy byś zobaczyła że on nie jest dla Ciebie, nie byłoby ślubu, nie musiałabyś go zdradzać. Jak nie chce Ci się pracować nad związkiem, po prostu się rozwiedź... Widać że jesteś z tych, które rajcuje sam ślub, a raczej wesele, a już małżeństwo nie. Była sukienka, byli goście, pierścionek... I tylko dlatego chciałaś ślubu. Teraz dopadła Was codzienność i już nie chce Ci się ratować związku. A te 2 wibratory - bez komentarza hmm

Posty [ 1 do 65 z 77 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » SEKS, SEKSUALNOŚĆ, PSYCHOLOGIA » Masturbacja a smutek

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026