netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Klapki z oczu

24 odpowiedzi5 281 wyświetleńzałożony przez zuzu1978, 21.07.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 25 ]

1 Ostatnio edytowany przez zuzu1978 (2013-07-21 13:13:37)

Temat: Klapki z oczu

Piszę, bo po 1 nie mam komu powiedzieć, po 2 żeby mnie kto w ****e kopnał, albo wylał kubeł zimnej wody na łeb.
Sytuacja przedstawia się następująco:
Ja, matka 2 dzieci, On ojciec jednego dziecka, we wspólnym zamieszkaniu od 1,5 roku. Jego syn mieszka ze swoją mamą, a jego żoną. Moje dzieci są z nami. Cała 4 (mój jeszcze mąż, jego jeszcze żona i my )układy mamy dobre i nie wchodzimy sobie w drogę. Po rozstaniu z mężem szybko Z K. zamieszkaliśmy razem, wynajmując mieszkanie. Zakochanie, wiara w to, że wreszcie się uda, przede wszystkim 100% zaufanie, bo 2 związek, bo bardziej dojrzali, bo przede wszystkim dzieci i ich szczęście. Ja pełna leku i On przekonany jak nigdy w życiu i 1 raz kogoś kochający. Otóż K. przede mną miał pokaźna liczbę kochanek, czego nie ukrywał i uważał za coś zupełnie normalnego. Ja święta nie jestem i tez życia używałam, choć jak się okazało nie w tak licznym wymiarze jak on. Brnę dalej,kochana, liberalna i ufna. Przyłapuje Go na dwuznacznej sytuacji z moją już-nie-przyjaciółką. Wiem, ale nie umiem udowodnić. Mimo tego przeprasza, błaga itp.(czuje się winny, choć za diabła się nie przyznaje. Skurczybyk jeden) Na chwile wpadam w czarna dupę, ale staje dzielnie do walki z rzeczywistością i zaczynam, przy akompaniamencie jego zapewnień i wyznań, wierzyć w cudowna przyszłość. Dobrze jest znowu przez czas jakiś, aż do wakacji. Jedziemy w dobrych nastrojach i na miejscu poznajemy M. Fajna babkę, która jest samotna i idealnie w typie K. i znowu wiem i znowu nie mogę udowodnić, bo przecież tygodniowe nieodzywanie się do mnie, ich samotne rozmowy 3 h po moim pójściu spać i 0 seksu, nie maja znaczenia. Przyparty do muru twierdzi, że nie o wszystkich swoich rozterkach może mi powiedzieć, ale ostatecznie twierdzi, ze M. to nie powód, a przynajmniej nie główny !. Znowu zapewnienia, kochanie, sranie w banie na ekranie. Wracamy, jest dobrze,przeprowadzamy się do nowego mieszkania i 3 tyg. później wpadka. Nadmienię, ze bardzo ledwo przędziemy finansowo, co ważne dla sprawy. W historii kompa widnieje ślad. Jak się okazuje po płatnym pokazie jakiejś panienki, w celu ogólnie znanym. Przelewał na jej konto forsę, której de facto nie mieliśmy .Łże w żywe oczy,ale przyznaje się ostatecznie, do 2 takich razów, na krotko i bez finału (oczywiście nie wierze). Zabiega, łazi na kolanach, blaga i te wszystkie inne zapewnienia, które okazują się gówno warte. Twierdzi, że nie wie dlaczego tak zrobił, bo bardzo na niego działam, kocha mnie absolutnie, a nasz seks jest spełnieniem jego marzeń. Co więcej twierdzi, że jest szczęśliwy jak nigdy i niczego mu nie brakuje.
Cos wreszcie we mnie pękło i popsuło sie wszystko. nie umiem sie z nim dogadać, nie wierze mu w nic, kontroluje i czuje sie tym upokorzona. Kiepsko radze sobie z codziennością. Jestem na niego okropnie zła,często do tego wracam. On nie chce gadać, bo twierdzi, ze co miał do powiedzenia , już powiedział. Obiecał, jest uczciwy, nigdy mnie nie skrzywdzi i jeśli chce się karmić złościa, to bardzo proszę, ale on nie bierze w ty udziału i idzie naprzód. Póki co zapisał sie na wschodnie sztuki walki i twierdzi, ze go to wycisza. Ja spalam się,( mimo swoich treningów i pasji) dzień po dniu

2

Odp: Klapki z oczu

Jesteś głupia i nieżyciowa a związek nie ma przyszłości. Chodziło Ci o coś takiego?

3

Odp: Klapki z oczu

Tyle to i ja wiem. Płacę wysoka cenę za podjęte decyzje. Niestety nie mamy póki co gdzie mieszkać. Czeka mnie zatem albo kilka lat udawania, albo samotności lub ponownego zawierzenia, póki finansowo nie stanę na nogi. Napisałam, ponieważ inaczej udusiłabym się. To wszytsko

4

Odp: Klapki z oczu
zuzu1978 napisał/a:

Tyle to i ja wiem. Płacę wysoka cenę za podjęte decyzje. Niestety nie mamy póki co gdzie mieszkać. Czeka mnie zatem albo kilka lat udawania, albo samotności lub ponownego zawierzenia, póki finansowo nie stanę na nogi. Napisałam, ponieważ inaczej udusiłabym się. To wszytsko

Załóż bloga, możesz nawet na forum, masz pełno tematów gdzie jedna kura gdacze że nie wie co dalej a inne kury jej gdaczą porady. Otwórz własny kurnik.

5

Odp: Klapki z oczu

Chłopcze drogi, ja wiem co mam robić. Napisałam, bo mi ciążyło. Zdaje się podobnie jak setki osób tutaj, łącznie z Tobą. Po to ten portal, po ten wątek.

6

Odp: Klapki z oczu
zuzu1978 napisał/a:

Tyle to i ja wiem. Płacę wysoka cenę za podjęte decyzje. Niestety nie mamy póki co gdzie mieszkać. Czeka mnie zatem albo kilka lat udawania, albo samotności lub ponownego zawierzenia, póki finansowo nie stanę na nogi. Napisałam, ponieważ inaczej udusiłabym się. To wszytsko

Zuzu nie rozumiem dlaczego nie możesz od niego odejść ??? Przecież wszystko da się jakoś zorganizować. W mojej ocenie "brak kasy" to jest szukanie sobie usprawiedliwień. Nie ma sensu. Jak nie chcesz być z facetem to z nim nie jesteś. Jak zostajesz bo znajdujesz sobie usprawiedliwienie to jest Twój wybór. Jak się chce to wszystko można zorganizować, taka jest prawda. Jest, więc jakiś powód dla którego chcesz z nim być i sama siebie ranić.

7

Odp: Klapki z oczu

Ponieważ, nie miałabym gdzie mieszkać. Ojciec (mła) jest alkoholikiem, a ojciec dzieci ma własnościowe mieszkanie i ułożył sobie życie. Póki co, mimo pełnoetatowej pracy i alimentów nie stać mnie na wynajęcie czegokolwiek. Za 3-4 lata, będę mogła stanąć na giery smile Do tego czasu jakoś będzie trzeba żyć

8

Odp: Klapki z oczu

No to wybrałaś i tyle, podjęłaś taką decyzję i nie ma co się nad sobą użalać. Chcesz być raniona i poniżana dla dachu nad głową, to jest Twoja decyzja i na to się godzisz.

9

Odp: Klapki z oczu
Dr. Burn napisał/a:
zuzu1978 napisał/a:

Tyle to i ja wiem. Płacę wysoka cenę za podjęte decyzje. Niestety nie mamy póki co gdzie mieszkać. Czeka mnie zatem albo kilka lat udawania, albo samotności lub ponownego zawierzenia, póki finansowo nie stanę na nogi. Napisałam, ponieważ inaczej udusiłabym się. To wszytsko

Załóż bloga, możesz nawet na forum, masz pełno tematów gdzie jedna kura gdacze że nie wie co dalej a inne kury jej gdaczą porady. Otwórz własny kurnik.

burn, co z twoim cudownym związkiem? kiedy poświęcasz czas wspaniałej lasce, skoro całymi dniami siedzisz na forum. przez 11 dni narąbałeś 121 postów, co daje średnio 11 postów dziennie. ludzie żyjący w udanych związkach nie przesiadują całymi dniami na forach internetowych, bo brak i szkoda im na to czasu.

10 Ostatnio edytowany przez End_aluzja (2013-07-22 09:19:10)

Odp: Klapki z oczu
zuzu1978 napisał/a:

Piszę, bo po 1 nie mam komu powiedzieć, po 2 żeby mnie kto w ****e kopnał, albo wylał kubeł zimnej wody na łeb.
Sytuacja przedstawia się następująco:
Ja, matka 2 dzieci, On ojciec jednego dziecka, we wspólnym zamieszkaniu od 1,5 roku. Jego syn mieszka ze swoją mamą, a jego żoną. Moje dzieci są z nami. Cała 4 (mój jeszcze mąż, jego jeszcze żona i my )układy mamy dobre i nie wchodzimy sobie w drogę. Po rozstaniu z mężem szybko Z K. zamieszkaliśmy razem, wynajmując mieszkanie. Zakochanie, wiara w to, że wreszcie się uda, przede wszystkim 100% zaufanie, bo 2 związek, bo bardziej dojrzali, bo przede wszystkim dzieci i ich szczęście. Ja pełna leku i On przekonany jak nigdy w życiu i 1 raz kogoś kochający. Otóż K. przede mną miał pokaźna liczbę kochanek, czego nie ukrywał i uważał za coś zupełnie normalnego. Ja święta nie jestem i tez życia używałam, choć jak się okazało nie w tak licznym wymiarze jak on. Brnę dalej,kochana, liberalna i ufna. Przyłapuje Go na dwuznacznej sytuacji z moją już-nie-przyjaciółką. Wiem, ale nie umiem udowodnić. Mimo tego przeprasza, błaga itp.(czuje się winny, choć za diabła się nie przyznaje. Skurczybyk jeden) Na chwile wpadam w czarna dupę, ale staje dzielnie do walki z rzeczywistością i zaczynam, przy akompaniamencie jego zapewnień i wyznań, wierzyć w cudowna przyszłość. Dobrze jest znowu przez czas jakiś, aż do wakacji. Jedziemy w dobrych nastrojach i na miejscu poznajemy M. Fajna babkę, która jest samotna i idealnie w typie K. i znowu wiem i znowu nie mogę udowodnić, bo przecież tygodniowe nieodzywanie się do mnie, ich samotne rozmowy 3 h po moim pójściu spać i 0 seksu, nie maja znaczenia. Przyparty do muru twierdzi, że nie o wszystkich swoich rozterkach może mi powiedzieć, ale ostatecznie twierdzi, ze M. to nie powód, a przynajmniej nie główny !. Znowu zapewnienia, kochanie, sranie w banie na ekranie. Wracamy, jest dobrze,przeprowadzamy się do nowego mieszkania i 3 tyg. później wpadka. Nadmienię, ze bardzo ledwo przędziemy finansowo, co ważne dla sprawy. W historii kompa widnieje ślad. Jak się okazuje po płatnym pokazie jakiejś panienki, w celu ogólnie znanym. Przelewał na jej konto forsę, której de facto nie mieliśmy .Łże w żywe oczy,ale przyznaje się ostatecznie, do 2 takich razów, na krotko i bez finału (oczywiście nie wierze). Zabiega, łazi na kolanach, blaga i te wszystkie inne zapewnienia, które okazują się gówno warte. Twierdzi, że nie wie dlaczego tak zrobił, bo bardzo na niego działam, kocha mnie absolutnie, a nasz seks jest spełnieniem jego marzeń. Co więcej twierdzi, że jest szczęśliwy jak nigdy i niczego mu nie brakuje.
Cos wreszcie we mnie pękło i popsuło sie wszystko. nie umiem sie z nim dogadać, nie wierze mu w nic, kontroluje i czuje sie tym upokorzona. Kiepsko radze sobie z codziennością. Jestem na niego okropnie zła,często do tego wracam. On nie chce gadać, bo twierdzi, ze co miał do powiedzenia , już powiedział. Obiecał, jest uczciwy, nigdy mnie nie skrzywdzi i jeśli chce się karmić złościa, to bardzo proszę, ale on nie bierze w ty udziału i idzie naprzód. Póki co zapisał sie na wschodnie sztuki walki i twierdzi, ze go to wycisza. Ja spalam się,( mimo swoich treningów i pasji) dzień po dniu

poczekaj poczekaj, bo się pogubiłam


ty masz dwoje dzieci z poprzedniego małżeństwa
od ma jedno
od półtora roku jesteście razem .
jak rozumiem byłaś jego kochanką
on był twoim kochankiem
i on, mimo licznych romansów i tego, że zdradzał zonę -zakochał się w tobie po raz pierwszy w zyciu

wzieliście rozwody i ty podjełaś decyzję, żeby związać się i uzaleźnić od faceta, który - jak dowiódł tego nie raz - kłamie, oszukuje, zdradza..
teraz się okazało, że nie jesteś jedyna A JESTEŚ jedną z wielu

to na pewno boli..
masz dwie opcje do wyboru,, a nie trzy...
pierwsza -być taka jak jego była zona - przymykac oczy na zdrady liczne, marnowanie pieniedzy na panienki, które będa jego pierwsza prawdziwą miłością w zyciu (to im będzie mówił na pewno) i żyć z nim pod jednym dachem
druga - czekać, aż spotka wreszcie sswoją jedyną prawdziwą miłośc (ty przecież byłaś pomyłką - jesteś już w tej samej kategorii co jego była żona - a propos - wyobrażasz sobie, ile razy ona słyszała, że mu się pomyliło, że kocha tylko ją??)
trzecia - odejśc - potrudzić się, stanąć na nogi - i nie czekać, aż on cię  - w imie nowej miłości - wyrzuci ze swojego zycia

11 Ostatnio edytowany przez Drzazga (2013-07-22 09:38:03)

Odp: Klapki z oczu
zuzu1978 napisał/a:

Sytuacja przedstawia się następująco:
Ja, matka 2 dzieci,
On ojciec jednego dziecka,
we wspólnym zamieszkaniu od 1,5 roku.
Jego syn mieszka ze swoją mamą, a jego żoną.
Moje dzieci są z nami. ...
. Po rozstaniu z mężem szybko Z K. zamieszkaliśmy razem, wynajmując mieszkanie. .....
. Otóż K. przede mną miał pokaźna liczbę kochanek, czego nie ukrywał i uważał za coś zupełnie normalnego.
Ja święta nie jestem i tez życia używałam, choć jak się okazało nie w tak licznym wymiarze jak on. ....
Przyłapuje Go na dwuznacznej sytuacji z moją już-nie-przyjaciółką. ....
na miejscu poznajemy M. Fajna babkę, która jest samotna i idealnie w typie K. .......twierdzi ze M. to nie powód, a przynajmniej nie główny !. ........ W historii kompa widnieje ślad. Jak się okazuje po płatnym pokazie jakiejś panienki, ....... .Łże w żywe oczy,ale przyznaje się ostatecznie, do 2 takich razów, na krotko i bez finału ....... Obiecał, jest uczciwy, nigdy mnie nie skrzywdzi i jeśli chce się karmić złościa, to bardzo proszę, ale on nie bierze w ty udziału i idzie naprzód.
Póki co zapisał sie na wschodnie sztuki walki i twierdzi, ze go to wycisza. Ja spalam się,( mimo swoich treningów i pasji) dzień po dniu

Cóz kochanek ( bo przeciez nim był dla Ciebie i dalej jest), jest dla Ciebie taki sam jak dla swojej zony.
Ja też zdradzał.
Z Tobą, teraz zdradza Ciebie.
Sama wybrałaś, zdradziłaś męża, zauroczyłaś się w fagasie, a teraz klapki z oczy opadły...

Biedne dzieci.
Muszą patrzeć na to co im zgotowałaś.
Nie miałyby lepiej u ojca ?

Jeżeli Ty wdepnełaś w te bagno, to postaraj się chociaż ich nie ciagnąć po nim.
Nie każ im przeżuywać tego wszystkiego, będą miały zwichrowane spojrzenie na kwestię zaufania, odpowiedzialności, wierności obietnicom.
Daj im szansę na normalne dzieciństwo, mają ojca - nie zaopiekuje sie nimi ?

Dla Ciebie ... lepiej nie wiąż nadzieji na przyszłość z kochankiem.
Postaraj się byc szczęsliwa bez jakiegokolwiek faceta, dopiero potem bedziesz gotowa na zwiazek.

12

Odp: Klapki z oczu

BO z kochankiem kochanka zwiazku nie zbudujesz , ktos kto nie potrafi utrzymac jednego zwiazku nie bedzie umial utrzymac zadnego. Bo zdradzanie to charakter i niedojrzalosc emocjonalna.
Teraz musisz powalczyc o siebie , i mysl o dzieciach to one sa najwazniejsze .
Na spokojnie usiadz i przemysl swoje zycie , moze masz jakies zdolnosci ktore dadza Ci dodatkowe pieniazki , nie siedz tylko dzialaj .
Narazie bedzie lepiej jak sie odetniesz od toksycznego czlowieka , bo on zabiera Ci energie , ktora jest niezbedna do zycia.

13

Odp: Klapki z oczu
zuzu1978 napisał/a:

Piszę, bo po 1 nie mam komu powiedzieć, po 2 żeby mnie kto w ****e kopnał, albo wylał kubeł zimnej wody na łeb.
Sytuacja przedstawia się następująco:
Ja, matka 2 dzieci, On ojciec jednego dziecka, we wspólnym zamieszkaniu od 1,5 roku. Jego syn mieszka ze swoją mamą, a jego żoną. Moje dzieci są z nami. Cała 4 (mój jeszcze mąż, jego jeszcze żona i my )układy mamy dobre i nie wchodzimy sobie w drogę. Po rozstaniu z mężem szybko Z K. zamieszkaliśmy razem, wynajmując mieszkanie. Zakochanie, wiara w to, że wreszcie się uda, przede wszystkim 100% zaufanie, bo 2 związek, bo bardziej dojrzali, bo przede wszystkim dzieci i ich szczęście. Ja pełna leku i On przekonany jak nigdy w życiu i 1 raz kogoś kochający. Otóż K. przede mną miał pokaźna liczbę kochanek, czego nie ukrywał i uważał za coś zupełnie normalnego. Ja święta nie jestem i tez życia używałam, choć jak się okazało nie w tak licznym wymiarze jak on. Brnę dalej,kochana, liberalna i ufna. Przyłapuje Go na dwuznacznej sytuacji z moją już-nie-przyjaciółką. Wiem, ale nie umiem udowodnić. Mimo tego przeprasza, błaga itp.(czuje się winny, choć za diabła się nie przyznaje. Skurczybyk jeden) Na chwile wpadam w czarna dupę, ale staje dzielnie do walki z rzeczywistością i zaczynam, przy akompaniamencie jego zapewnień i wyznań, wierzyć w cudowna przyszłość. Dobrze jest znowu przez czas jakiś, aż do wakacji. Jedziemy w dobrych nastrojach i na miejscu poznajemy M. Fajna babkę, która jest samotna i idealnie w typie K. i znowu wiem i znowu nie mogę udowodnić, bo przecież tygodniowe nieodzywanie się do mnie, ich samotne rozmowy 3 h po moim pójściu spać i 0 seksu, nie maja znaczenia. Przyparty do muru twierdzi, że nie o wszystkich swoich rozterkach może mi powiedzieć, ale ostatecznie twierdzi, ze M. to nie powód, a przynajmniej nie główny !. Znowu zapewnienia, kochanie, sranie w banie na ekranie. Wracamy, jest dobrze,przeprowadzamy się do nowego mieszkania i 3 tyg. później wpadka. Nadmienię, ze bardzo ledwo przędziemy finansowo, co ważne dla sprawy. W historii kompa widnieje ślad. Jak się okazuje po płatnym pokazie jakiejś panienki, w celu ogólnie znanym. Przelewał na jej konto forsę, której de facto nie mieliśmy .Łże w żywe oczy,ale przyznaje się ostatecznie, do 2 takich razów, na krotko i bez finału (oczywiście nie wierze). Zabiega, łazi na kolanach, blaga i te wszystkie inne zapewnienia, które okazują się gówno warte. Twierdzi, że nie wie dlaczego tak zrobił, bo bardzo na niego działam, kocha mnie absolutnie, a nasz seks jest spełnieniem jego marzeń. Co więcej twierdzi, że jest szczęśliwy jak nigdy i niczego mu nie brakuje.
Cos wreszcie we mnie pękło i popsuło sie wszystko. nie umiem sie z nim dogadać, nie wierze mu w nic, kontroluje i czuje sie tym upokorzona. Kiepsko radze sobie z codziennością. Jestem na niego okropnie zła,często do tego wracam. On nie chce gadać, bo twierdzi, ze co miał do powiedzenia , już powiedział. Obiecał, jest uczciwy, nigdy mnie nie skrzywdzi i jeśli chce się karmić złościa, to bardzo proszę, ale on nie bierze w ty udziału i idzie naprzód. Póki co zapisał sie na wschodnie sztuki walki i twierdzi, ze go to wycisza. Ja spalam się,( mimo swoich treningów i pasji) dzień po dniu

Nie widzę dla was przyszłości. Zdradzał, zdradza, więc co będzie dalej? Sama sobie odpowiedz.

14

Odp: Klapki z oczu

wyjaśniam tylko, że ani ja nie zdradziłam męża z nim, ani on żony ze mną. Zeszliśmy się po mojej wyprowadzce i jego z naszych domów. Całą resztę dźwignę, skoro w niej tkwimy. Ostatecznie spakuje mu 3 gitary i wystawie za drzwi. Tak postanowiłam. Dzieci nie będą zmieniały z powodu niedojrzałego kretyna po raz kolejny miejsca zamieszkania. Amen

15

Odp: Klapki z oczu

A jeśli chodzi o ojca dzieci, to poznał kobietę, która nie życzy sobie częstych spotkań z dziećmi i jest obsesyjnie zazdrosna. Póki nie było jej w jego życiu widywał się z dziećmi często i mieliśmy dobre kumpelskie układy (oboje wiedząc, że z małżeństwa nici). Jego wybór, jego decyzje, nie ja go będę kiedyś rozliczała. Póki co szanuję, bo nie mam wpływu.

16

Odp: Klapki z oczu

To zmienia postac rzeczy , po prostu spotkaliscie sie po rozstaniach z Waszymi malzonkami .
Wiec sama widzisz , kto to jest i nie warto babrac sie w jego gownie , niedojrzaly czlowiek mierzacy uczucie pozadaniem .
Glowa do gory i wystawiaj mu te gitary niech idzie sobie pograc.

17 Ostatnio edytowany przez AdrianDąbrowski (2013-07-22 18:35:13)

Odp: Klapki z oczu
menel napisał/a:
Dr. Burn napisał/a:
zuzu1978 napisał/a:

Tyle to i ja wiem. Płacę wysoka cenę za podjęte decyzje. Niestety nie mamy póki co gdzie mieszkać. Czeka mnie zatem albo kilka lat udawania, albo samotności lub ponownego zawierzenia, póki finansowo nie stanę na nogi. Napisałam, ponieważ inaczej udusiłabym się. To wszytsko

Załóż bloga, możesz nawet na forum, masz pełno tematów gdzie jedna kura gdacze że nie wie co dalej a inne kury jej gdaczą porady. Otwórz własny kurnik.

burn, co z twoim cudownym związkiem? kiedy poświęcasz czas wspaniałej lasce, skoro całymi dniami siedzisz na forum. przez 11 dni narąbałeś 121 postów, co daje średnio 11 postów dziennie. ludzie żyjący w udanych związkach nie przesiadują całymi dniami na forach internetowych, bo brak i szkoda im na to czasu.

Bo w realu jest bez obrazy prawiczekiem i frustratem bądź szowinistą.

18

Odp: Klapki z oczu

oczywiste, że sobie poradzę. Zaczynam kolejne studia, staje na giery, a przede wszystkim kocham i dbam o dzieci. Nie bedę też podejmowala żadnych pochopnych decyzji na gorąco. Tak postanowiłam. Czasem mnie tylko po prostu chooj strzela, jak sobie uswiadomię jaka byłam naiwna, łatwowierna i durna. Nic to, trzeba do przodu smile

19

Odp: Klapki z oczu

Twój Pan to babiarz , był i będzie. Nie zmieni sie.

20

Odp: Klapki z oczu
zuzu1978 napisał/a:

oczywiste, że sobie poradzę. Zaczynam kolejne studia, staje na giery, a przede wszystkim kocham i dbam o dzieci. Nie bedę też podejmowala żadnych pochopnych decyzji na gorąco. Tak postanowiłam. Czasem mnie tylko po prostu chooj strzela, jak sobie uswiadomię jaka byłam naiwna, łatwowierna i durna. Nic to, trzeba do przodu smile

Po prostu bylas zakochana , tacy babiarze potrafia wzbudzic w kobiecie uczucia , zdobyc ja , a potem szukac kolejnych ofiar .
Jedyne co masz to doswiadczenie i duzo optymizmu bo to da sie wyczytac.
Zyj , ciesz sie dzieciaczkami i do przodu !!!!!!!

21

Odp: Klapki z oczu

po prostu byłam głupia, jak największy but na świecie. Teraz dopiero okazuje się., że właściwie z każdą koleżanka, którą poznaję (żonatą, dzieciatą, samotną, w związku, obojętnie) albo się bzykał, albo obmacywał, albo całował. Żadnej nie przepuścił. Oczwiscie dziwi się przy tym  i jest wielce obrazonyi oburzony , że ja śmie cokolwiek na ten temat mówic. Związek z tym człowiekim byl najgorsza decyzja w moim zyciu. Żaczynam go nienawidzić... i siebie też

22

Odp: Klapki z oczu
zuzu1978 napisał/a:

po prostu byłam głupia, jak największy but na świecie. Teraz dopiero okazuje się., że właściwie z każdą koleżanka, którą poznaję (żonatą, dzieciatą, samotną, w związku, obojętnie) albo się bzykał, albo obmacywał, albo całował. Żadnej nie przepuścił. Oczwiscie dziwi się przy tym  i jest wielce obrazonyi oburzony , że ja śmie cokolwiek na ten temat mówic. Związek z tym człowiekim byl najgorsza decyzja w moim zyciu. Żaczynam go nienawidzić... i siebie też

Wybacz koleżanką one nie są niczemu winne są takimi samymi ofiarami jak ty, pewnie uwodząc koleżanki zrobił z ciebie potwora.

23 Ostatnio edytowany przez N4VV (2013-07-28 17:18:01)

Odp: Klapki z oczu
zuzu1978 napisał/a:

po prostu byłam głupia, jak największy but na świecie....

Bywa.

zuzu1978 napisał/a:

... Żaczynam go nienawidzić... i siebie też

Nie przeginaj.

menel napisał/a:

...burn, co z twoim cudownym związkiem? kiedy poświęcasz czas wspaniałej lasce, skoro całymi dniami siedzisz na forum. przez 11 dni narąbałeś 121 postów, co daje średnio 11 postów dziennie. ludzie żyjący w udanych związkach nie przesiadują całymi dniami na forach internetowych, bo brak i szkoda im na to czasu.

Sądzisz, że związek wyłącza z uprawiania swoich pasji? Współczuję.
Nie wiem tylko, co Cię upoważnia do wyrokowania, co robią ludzie i czego im szkoda, a czego nie, oraz w jakich związkach to robią lub nie robią.
Rachunek liczb całkowitych jakoś obleci.

24

Odp: Klapki z oczu
zuzu1978 napisał/a:

po prostu byłam głupia, jak największy but na świecie. Teraz dopiero okazuje się., że właściwie z każdą koleżanka, którą poznaję (żonatą, dzieciatą, samotną, w związku, obojętnie) albo się bzykał, albo obmacywał, albo całował. Żadnej nie przepuścił. Oczwiscie dziwi się przy tym  i jest wielce obrazonyi oburzony , że ja śmie cokolwiek na ten temat mówic. Związek z tym człowiekim byl najgorsza decyzja w moim zyciu. Żaczynam go nienawidzić... i siebie też

Przestan winic siebie za blad, przyjmij to jako doswiadczenie i do przodu .
Bywa w zycu , ze z gorki nie jest i wylacznie nasze decyzje wplywaja na nasza przyszlosc .
Jestes zraniona i rozczarowana , teraz daj sobie czas na powrot do siebie samej .
Twoj mezczyzna ma widocznie taki charakter i To nie Twoja wina .
Uciekaj do przodu , bez tego czlowieka .



nie mam pl.  znakow sorry)

Posty [ 25 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026