Jeśli o mnie chodzi to, gdy nie ma uczucia, zaufania, szacunku i bliskości to ciężko czerpać jakąkolwiek większą radość i przyjemność z pieszczot nie mówiąc już o seksie. Gdy spotykałam się z facetem i miałam wrażenie że on mnie nie szanuje, "czegoś" brakowało, coś mi w nim przeszkadzało ( np w zachowaniu), to nie było opcji żebym czuła dużą przyjemność podczas pieszczot i szybko traciłam ochotę na więcej. O seksie nie mogło być mowy. W przypadku pierwszej takiej sytuacji ( to było dawno) myślałam, że coś ze mną nie tak i może jestem aseksualna, zwłaszcza słysząc podejście niektórych osób. Potem dopiero zrozumiałam, że tak mam i nic tego nie zmieni. A co Wy myślicie na ten temat?
Podobne tematy
witaj! ja jestem w stalym zwiazku pelnym milosci wiec nie wiem jakby to bylo gdyby... ale... gdybym miala ochote na fajnego faceta, to nie musialabym go kochac ani on mnie zeby przezyc fajne upojne chwile, tak mysle :)ale kazdy jest inny
Miedzy ludzmi musi byc specyficzna chemia zeby seks byl satysfakcjonujacy albo zeby w ogole byl ![]()
No sorry ale jesli facet jest wkurzajacy, irytujacy i brakuje mu "czegos" w moich oczach to w ogole nie ma opcji zebym z nim rozmawiala o lozku i jego okolicach nie wspominajac ![]()
4 2013-07-20 23:12:54 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2013-07-20 23:14:17)
Czym się przejmujesz? Mam tak samo. Nigdy nie próbowałam seksu z kimś, kogo bym nie kochała. Nie dla mnie seks z kolegą czy kimś przypadkowym. Nie kręci mnie to. Seks dla mnie jest więc po prostu dopełnieniem miłości, z osobą, którą już znam, z którą chcę być, z którą czuję się bezpiecznie.Do osoby, której bym nie kochała nie poczułabym pożądania. Wiele osób tak ma, nie masz co czuć się aseksualna. Po prostu nie każdy nas będzie pociągał, każdy ma swoje standardy, w końcu jesteśmy ludźmi, a nie wyłącznie zwierzętami.
Nie mam porównania, ponieważ jestem w związku z jedynym dotąd partnerem łóżkowym, ale (pewnie właśnie z uwagi na to) nie wyobrażam sobie intymnej bliskości z kimś, kogo nie darzę uczuciem. Nie potrafiłabym pewnie kogoś takiego nawet pocałować.
Niemniej jednak nie uważam, by było w tym coś złego. Mam mnóstwo znajomych, którzy czerpią satysfakcję z seksu z osobami, do których nic nie czują i wszyscy są zadowoleni.
Nie mam porównania, ponieważ jestem w związku z jedynym dotąd partnerem łóżkowym, ale (pewnie właśnie z uwagi na to) nie wyobrażam sobie intymnej bliskości z kimś, kogo nie darzę uczuciem. Nie potrafiłabym pewnie kogoś takiego nawet pocałować.
Niemniej jednak nie uważam, by było w tym coś złego. Mam mnóstwo znajomych, którzy czerpią satysfakcję z seksu z osobami, do których nic nie czują i wszyscy są zadowoleni.
No dokładnie. Każdy jest inny ![]()
To ja moze wyjasnie...
Jesli jest miedzy dwojgiem ludzmi seksualne przyciaganie to seks bedzie.
JEsli go nie ma to seksu nie bedzie. Zmusic sie nie zmusze.
Mialam dwoch takich kolegow z ktorymi w zwiazki nie weszlam bo wiedzialam od samego poczatku ze to bylby blad.
Ale seksualne pozadanie bylo bardzo silne, seks byl fantastyczny, dobrze wspominam te relacje. Oboje mieli moje poczucie humoru, obie mieli do siebie dystans i oboje wiedzieli o co w seksie chodzi. Swietnie nam sie razem spedzalo czas...
W lozku i nie tylko... ![]()
Ale nie umiem sobie wyobrazic seksu z facetem ktory mnie irytuje czy wrecz wkurza.
Ale nie umiem sobie wyobrazic seksu z facetem ktory mnie irytuje czy wrecz wkurza.
No właśnie. Bo warto odróżnić chłopaka, który przyjemnie wygląda, jest miły i kulturalny, ale nie widzę nas w związku, więc tylko się z nim prześpię, od:
on mnie nie szanuje, "czegoś" brakowało, coś mi w nim przeszkadzało ( np w zachowaniu)
W zacytowanym przypadku nie ma mowy o aseksualności, tylko o najnormalniejszym w świecie braku ochoty na obcowanie (czy to tylko łóżkowe, czy tworzenie związku) z kimś, kto nam nie odpowiada.