Cześć Dziewczyny,
od pewnego czasu biję się z myślami i nie wiem w którą stronę mam pójść.
Mam 20 lat,jakiś czas temu poznałam 32 letniego Pawła. To był piorun,burza- miłość od pierwszego wejrzenia.Gdybym nie przeżyła tego na własnej skórze, chyba nie byłabym w stanie uwierzyć komukolwiek na słowo, że to może być coś tak pięknego ,silnego. Wspólne dni i wieczory, kończące się ,kiedy już robi sie widno,swietny seks,niekończące się rozmowy. Nagle zrozumiałam,że spotkałam kogoś kto pod względem zarówno fizycznym jak i psychicznym pasuje do mnie jak puzzel. te same poglądy na życie,na rodzinę , na dzieci , no na wszystko. Poza tym bardzo mnie pociąga fizycznie.
po kilku spotkaniach powiedział mi ,że ma 3 letniego synka,że jest 2 lata po rozwodzie.Powinno wywołać to we mnie jakąś złość, pretensje ,cokolwiek,a ja poczułam tylko zaskoczenie. Nie powiedział mi od razu bo nie przypuszczał, że ten "piorun"trzaśnie nas tak momentalnie,ale kiedy tylko poczuł ,że to robi się poważne ,wyznał mi prawdę. Płakał ,kiedy opowiadał o tym jak żona go zostawiła, pozbawiła kontaktu z synem,musiał ubiegać się o niego przez sąd. Tamtą noc przesiedzieliśmy razem aż do rana na mokrej trawie na łące,wtuleni w siebie.Czułam ,że jestesmy jeszcze bliżej ze sobą.
Ale było trzeba wrócić na ziemię.Wiedziałam,że dla mojej rodziny juz sama róznica wieku bedzie ogromna przeszkodą,a tym bardziej nie zaakceptują rozwodnika z dzieckiem.Jestem z rodziny która pokłada we mnie wielkie nadzieje w moją przyszłość,karierę ,dla nich to byłby koniec swiata. Dla mnie samej dziecko nie stanowi zadnej przeszkody,nie jest niczemu winne,chciałabym ,żeby paweł miał z nim jak najlpeszy kontakt. No i z tzw'poprawności politycznej' postanowilismy to zakończyć i nie brnąć dalej,oboje targani rozpaczą.Próbowałam spotykac się z innymi,ale za kazdym razem bylo coraz gorzej,Myslalam tylo o nim,przez to wszytsko zrobilam wielu facetow w jajo,Zrozumialam ze go kocham i poporstu nie jestem w stanie o nim zapomniec.Kazdego dnia przegłądalam zdjecia,ciągle i ciagle o nim myslalam,tesknilam,zalewałam się łzami.On tak samo,kiedy znow sie spotkalismy ,myslalam ze umrę ze szczescia,milosci i jednocesnej rozpaczy. gdybym nie była zależna mieszkaniowo i finansowo od rodziny-miałabymj gdzieś ich zdanie,niestety teraz musze się z nim jeszcze liczyc ok 2 lata.Narazie sie ukrywamy,no ale ile można...
jestem rozbita,nie wiem co ze sobą zrobić,wyczerpałam już limit łez.
Dziękuję każdemu za przeczytanie moich smętów.
Ściskam wszytskich którzy zechcą przekazać choć jedno słowo.