Byłam z chłopakiem 5 lat,bywało róznie jak w kazdym związku ale ogólnie sie jakoś układało.
W tym roku się zaręczylismy dokładnie w walentynki na drugi rok planowalismy wesele,cała rodzina już o tym wiedziała,rodzice też byli zadowoloni że podjelismy jakos krok,ale on jakoś nie był aż tak szczesliwy jak to powinno być.No i stało się w tą niedziele byli jego rodzice,omawialiśmy wesele itd on nie był tym wacale zainteresowany,nawet z nami nie siedział wkoncu jego mama go zawołała i zapytała czy chce byc ze mna powiedział ze tak ale nie chce sie żenić;(i wszystko sie rozwaliło;(Następnego dnia przyjechał i rozmawialiśmy,powiedział ze lepiej dla mnie będzie jak ułoże sobie zycie z kims innym że on mnie kocha,że będzie mu cięzko ale chce być sam,nie rozumiem co sie stało,ja bez niego sobie nie poradze nie chce zaczynac wszystkiego na nowo;(Kocham go i nie wyobrażam sobie życia bez niego:(:(:(
Podobne tematy
jak widze cos w stylu "kocham cie ale chce byc sam, zasługujesz na kogoś lepszego bla bla itp" to aż mi sie coś robi. jakby cie kochal to by cie nie zostawił. a facet nie rzuca dziewczyny po to aby mógł być sam. pewnie ma inną.
jak widze cos w stylu "kocham cie ale chce byc sam, zasługujesz na kogoś lepszego bla bla itp" to aż mi sie coś robi. jakby cie kochal to by cie nie zostawił. a facet nie rzuca dziewczyny po to aby mógł być sam. pewnie ma inną.
Podpisuję się pod tym, ale jak wiadomo faceci to dupki.
kocha, ale nie może być z NIEWIADOYCH przyczyn. Skąd ja to znam. Tłumacząc ich tekst, oznacza to SPADAJ (w innym słowa tego znaczeniu)
Byłam z chłopakiem 5 lat,bywało róznie jak w kazdym związku ale ogólnie sie jakoś układało.
W tym roku się zaręczylismy dokładnie w walentynki na drugi rok planowalismy wesele,cała rodzina już o tym wiedziała,rodzice też byli zadowoloni że podjelismy jakos krok,ale on jakoś nie był aż tak szczesliwy jak to powinno być.No i stało się w tą niedziele byli jego rodzice,omawialiśmy wesele itd on nie był tym wacale zainteresowany,nawet z nami nie siedział wkoncu jego mama go zawołała i zapytała czy chce byc ze mna powiedział ze tak ale nie chce sie żenić;(i wszystko sie rozwaliło;(Następnego dnia przyjechał i rozmawialiśmy,powiedział ze lepiej dla mnie będzie jak ułoże sobie zycie z kims innym że on mnie kocha,że będzie mu cięzko ale chce być sam,nie rozumiem co sie stało,ja bez niego sobie nie poradze nie chce zaczynac wszystkiego na nowo;(Kocham go i nie wyobrażam sobie życia bez niego:(:(:(
Facet uświadomił sobie że Cię nie kocha, powodem był zbliżający się termin ślubu albo romans, wasz związek jest skończony. Nawet jeśli mu się odwidzi to sygnał że nie będzie happy endu więc skończ opierać się na nim jak pomidor na tyczce i zacznij się uczyć się żyć na nowo.
Ps. poradzisz sobie, nie chcesz sobie poradzić ale poradzisz.
Współczuję, 5 lat to dużo, ciężko będzie Ci zapomnieć.
Jedyne co możesz teraz zrobić, to urwać całkowicie kontakt z nim. Wiem że to trudne, pewnie nawet wydaje się to niemożliwe, ale to jedyny sposób żeby zatęsknił i się opamiętał. Tylko nastaw się od razu że to milczenie nie potrwa tydzień, ale być może nawet kilka miesięcy (najważniejsze to zupełny brak kontaktu!).
Będzie Ci ciężko wytrzymać bez kontaktowania się z nim, w chwilach słabości (a wiele takich chwil będzie) zwróć się do kogoś zaufanego, lub ostatecznie napisz o tym na forum.
Zajmij się przez ten czas czymś, co Ci sprawia przyjemność. Pamiętaj że szczęśliwi ludzie są atrakcyjni dla innych. Możesz w ten sposób pokazać byłemu, że świetnie sobie bez niego radzisz (oczywiście nie może się o tym dowiedzieć od Ciebie, tylko od np znajomych). Wtedy jest spora szansa że znowu Cię zapragnie.
Jednak uważaj z powrotami, zawsze już będziesz miała w pamięci to rozstanie, i już nigdy nie zaufasz mu tak jak wcześniej.
Facet pewnie znalazł sobie inny obiekt fascynacji, nie ma wystarczająco jaj aby Ci powiedzieć, że przestał kochać. Generalnie tchórz. Zapomnij o nim i żyj dalej. Musisz sobie poradzić w końcu nie można żyć uwieszonym na partnerze, jakoś do tej pory żyłaś to i dalej będziesz żyła.
nie wiem jak jest naprawdę:(:(:(:(Ale ja nie potrafie zapomnieć;(ja bardzo się przywiązuję do ludzi nie wyobrażam sobie kazdego kolejnego dnia bezemnie,powiedział ze ma jakis problem i musi go rozwiazac sam dla mojego bezpieczenstwa bedzie lepiej jak pozwole mu odejsc,ale ja nie potrafie nie moge sobie z tym dac rady
to nie brzmi dobrze.. może potwierdzić się scenariusz, że ma kogoś innego, ale teraz jak napisałaś, że ma jakiś problem i chce go sam rozwiązać to nie wiem czemu ale na myśl przyszło mi jedno - może jest poważnie chory? nie chcę siać paniki, ale to pierwsze co przyszło mi do głowy.. bo skoro - jak sam twierdzi- Cię kocha, to dlaczego miałby Cię zostawić? Nie wykluczam też innej osoby w jego życiu, a on po prostu sprytnie wymyśla tanie teksty, które sprawią, że będzie Ci go jeszcze żal, ale lepiej nie oceniać, dopóki nie dowiesz się co się dzieje.
W sumie dobrze że spotkaliście się z rodzicami i wynikła taka jakby sytuacja, teraz wiesz na czym stoisz.....ja wiele razy reaktywowała swój związek...wiem co czujesz, chcesz wszystko wiedzieć i znać..Mi moja teściowa mówiła, że jak się z nim pokłóce mam iść do niej..tak robiłam ......przyzwyczaiłam się do tych schadzek.....teraz już łapie doła jak o tym myślę....:(
to jest dla mnie najgorsze co może być-kocham ale nie mogę z tobą być... lepiej powiedziałby mam cie w d**ie i taki cios może pozwoliłby jakoś się odciąć, rozum by wygrał, a on nie wiem może chce trzymać otwartą furtkę w razie wu
Wystraszył się odpowiedzialności...ślub to poważny krok ale widocznie on nie jest na to gotowy. Dobrze, że teraz powiedział niż by rzucił ciebie przed ołtarzem na oczach wszystkich gości. Może za parę miesięcy zmieni zdanie
Powodów może być wiele. Najbardziej oczywistym, zgodnie z tym, co Dr Burn napisał w swoim słowniku, jest ten, że koleś znalazł kogoś innego i nie ma wystarczająco dużych cojones, by powiedzić Ci prawdę prosto w twarz. Mogę się oczywiście mylić. Ba, bardzo chciałbym się mylić.
Pozostaje szczera i oczyszczająca rozmowa. Skoro Cię kocha, to musi Ci również ufać. Jeśli ma, jak twierdzi jakiś poważny problem, to pokaż mu, że może liczyć na Twoją pomoc. Mieliście/Macie stworzyć poważny związek (jesteście razem już 5 lat), to naturalne, że jego problem będzie również Twoim. Za każdym razem, gdy coś się posypie, będzie się wycofywał do swojej jaskini i próbował radzić sobie sam? To trochę mało dojrzałe zachowanie z jego strony.
Rozmawiajcie, wyjaśniajcie... ślub może jeszcze trochę poczekać.
Pozdrawiam
Doom
taki mam zamiar w poniedziałek jak był u mnie to mówił tak "Pozwól mi być samemu prosze" "wyjedz za granice zacznij zycie na nowo" "z kimś innym będzie ci lepiej"Zapytałam czy mnie kocha powiedział że tak i tez nie jest mu łatwo"
Wogóle nie wiem co jest grane,co się dzieje dlaczego?Przeciez do końca było ok aż do tej niedzieli wszystko prysło:(Chciałam do niego jechac w poniedzałek z nim ale nie chciał mówił żebym zostala w domu że przyjedzie we wtorek że obiecuje że przyjedzie że coś mi przywiezie ale nie odzywał sie cały dzien moja mama do niego dzwoniła z tym zapytaniem to powiedział że będzie ale nie przyjechał:(
Ja się nie poddam nie ma takiej opcji KOCHAM GO!!!!Daje mu spokój do piątku nie bd dzwonic,pisać zero ingerencji z mojej strony ale w piątek wieczorem jade do niego chciała bym byc wczesniej zanim wróci z pracy by porozmawiac z jego mama i nie chce by wiedział że bd tylko z tym moze byc problem bo dzis dowiedziałam sie od mojego kuzyna że nie chodi do pracy wczoraj go nie było i dzis go tez nie ma,nie wiem o co tu chodzi:(Jestem na granicy wyczerpania,mam dość po głowie juz chodza mi róże rzeczy,nie daję sobie rady,nie jem,nie spie,pale non stop i popijam kawe to jest mój posiłek a oczy mam takie jak ćpunka zpłakane nie wiem jak długo jeszcze tak wytrzymam:(:(
Sorry, że to napiszę, ale "kocham go" to nie powód, żeby w razie czego marnować sobie życie.
A teraz do rzeczy - powodów może mieć wiele: mógł mu się zdarzyć skok w bok a teraz czeka na wynik testu, mogl się wplatac w jakąś sprawę kryminalną i czeka co się zdarzy, mógł się przesstraszyc odpowiedzialnosci związanej z małżeństwem albo może przestał cię kochać, tylko nie umie ci tego powiedziecc pprosto w oczy - jakikolwiek jest powód ważne jest to, że ten powód ma.
Jedna rzecz, że teraz strasznie cierpisz i żadne słowa cię nie pocieszą, ale to mija. Teraz to do ciebie nie dociera, bo jesteś w szoku, przepłaczesz jeszcze parę tygodni, ale rzecz w tym, że chłopak MA powód. Jakikolwiek by on nie był - rzutuje na wasza przyszłość.
Jedno jest pewne - w rozppaczy łatwo podjąć pochopną decyzję.
Odpiasł mi dzis na smsa ze nie przyjechał i nie przyjednie że chce od tego wszystkiego odpocząc zebysmy mu dalo wszyscy zyc i ze tez nie jest mu latwo,nie wiem co mam robic jade zachwile do jego mamy mówiła zebym przyjechała ale powiedziała ze nie widzi tego zeby mnie zostawił,jakos w to nie wierze,jest teraz w pracy wiec bd miała okazje porozmawiac i zaczekac na niego on nie wie ze dzis bd
Mery2331
ja Ci powiem tak, na 99% jest ktoś trzeci mimo że wydaje ci to teraz na maksa nieprawdopodobne. Masz szczęście, ze nie macie ślubu i dzieci. Trzymaj się!
nie mogę sobie nawet wyobrazić jak cierpisz..
moim zdaniem to definitywny koniec..
wiem jedno, każdy ból w końcu mija, prędzej czy później znowu jesteśmy w stanie normalnie żyć i cieszyć drobiazgami.
daj znać jak potoczyło się spotkanie..
Dziewczyno musisz się czegoś więcej dowiedzieć wyjścia są następujące:
A)Ma inna dziewczynę
B)jest niedojrzały do poważnego związku myśli tylko o seksie bez zobowiązania.
C)Coś mu dolega choć w to wątpię
Powodzenia jak coś to pisz na PW.
koniecznie wypytaj jego te możliwości innych możliwości po prostu nie widzę
Było ciezko,bardzo ciezko powiedział że chce byc samotnikiem ze nie nadaje sie do zwiazku,ze nie chce ranic nikogo:(powiedziałam że nie wyniose sie od niego zostałam na noc na drugi dzien wrócił z pracy pojechałam do domu by zabrac troche rzeczy dzis mnie przywiózł bo musze porozmawiac z mama na ten temat.
Ogólnie powiedział mi że sie pogubił że zrobił by to samo co ja że nie jestem mu obojetna i poprostu chce bym była u niego,o ślubie narazie nie było mowy i nawet nie chce poruszac tego tematu tyle co mi powiedział ze chce slubu cywilnego nie koscielny,nie lubi takiego zamieszania i wogóle,ale ja nadal nie daje sobie rady on wyjerzdza do pracy o 6 rano wraca na 18:30 a ja nie mam tam co robic czuje sie zle,nie swojo pmimo ze jego mama nie ma nic przeciwko to jest naprawde wyluzowana babka ale ja tesknie za domem:(W domu mam cięzka sytuacje mama zawsze musiała radzic sobie sama a ja jestem najstarsza i mam 3 młodszych braci nie chce ich zostawiac a nie potrafie mu wprost tak powiedziec pomimo że wie jak jest bo boje sie ze go strace a nie chce by rodzina sie odemnie odwóciła nie wiem co mam robic niby jest mi troche lzej a jednak tak ciezko:(:(:(:(
Udało nam się jakos dojsć do porozumienia i wkońcu udało mi się co nieco wyciagnac z niego powiedział że mnie kocha,że mnie nie zostawi i że jak chce to nawet w tym roku mozemy wziąść slub ale cywilny nie chce ślubu koscielnego,szczerze mi odpoczatku jakos na tym nie zalezało czy to bd slub koscielny czy cywilny tylko problem pojawia sie w rodzinie bo oni nie chca bysmy żyli na slubie tylko cywilnym a ja mam podejscie troszke inne że to jest moje życie i nie chce by kto kolwiek w to ingerował jedynie czego bym chciała to żeby wzsyscy pogodzili sie z ta decyzją.Dołuje mnie to e puki co nie pracuje i narazie sie na to nie zanosi miałam teraz wyjechac ale nic z tego nie wyszło bd musiała poczekac no maja nastepnego roku a na ten czas musze szukac czegos tutaj ale jest tragicznie.Doszłam do takiego wniosku że na drugi rok planowalismy slub na sierpnia i chyba tak to zostawie na drugi rok wezmiemy slub cywilny i zamieszkamy razem tak jak było to planowane a do tego czasu postaram sie cos znalesc jezeli nie znajde to pojade na drugi rok na 2 miesiace by sobie cos zarobic,nie wiem czy dobrze robie?????
Mój były kochanek błagał mnie, abyśmy wrócili za wszelką cenę po tym, jak przez 2 miesiące zostawił mnie ze złamanym sercem. Po raz kolejny mówię: „Wahoo!” Ja i mój były wróciliśmy.. Dzięki temu rzucającemu zaklęcie__________R.buckler11[gmail. com]
Bardzo mi przykro. Myślę, że się przestraszył bo ślub coraz bliżej a to krok, który jest dużą odpowiedzialnością i by Was związał formalnie. Nie powinnaś na niego naciskać ani wpływać na niego, bo potem będziesz miała tylko przeświadczenie, że zrobił to DLA CIEBIE, a nie, że sam tego chciał. Na Twoim miejscu dałabym mu spokój choćby nie wiem jak bolało...lepiej przecierpieć i poczekać co będzie, niż kisić się w tym co teraz macie.
Bardzo mi przykro. Myślę, że się przestraszył bo ślub coraz bliżej a to krok, który jest dużą odpowiedzialnością i by Was związał formalnie. Nie powinnaś na niego naciskać ani wpływać na niego, bo potem będziesz miała tylko przeświadczenie, że zrobił to DLA CIEBIE, a nie, że sam tego chciał. Na Twoim miejscu dałabym mu spokój choćby nie wiem jak bolało...lepiej przecierpieć i poczekać co będzie, niż kisić się w tym co teraz macie.
Złota łopata!
taylor1 napisał/a:Bardzo mi przykro. Myślę, że się przestraszył bo ślub coraz bliżej a to krok, który jest dużą odpowiedzialnością i by Was związał formalnie. Nie powinnaś na niego naciskać ani wpływać na niego, bo potem będziesz miała tylko przeświadczenie, że zrobił to DLA CIEBIE, a nie, że sam tego chciał. Na Twoim miejscu dałabym mu spokój choćby nie wiem jak bolało...lepiej przecierpieć i poczekać co będzie, niż kisić się w tym co teraz macie.
Złota łopata!
Akurat temat odkopał jakoś spamer co reklamuje zaklęcia miłosne post wyżej xD
taylor1 napisał/a:Bardzo mi przykro. Myślę, że się przestraszył bo ślub coraz bliżej a to krok, który jest dużą odpowiedzialnością i by Was związał formalnie. Nie powinnaś na niego naciskać ani wpływać na niego, bo potem będziesz miała tylko przeświadczenie, że zrobił to DLA CIEBIE, a nie, że sam tego chciał. Na Twoim miejscu dałabym mu spokój choćby nie wiem jak bolało...lepiej przecierpieć i poczekać co będzie, niż kisić się w tym co teraz macie.
Złota łopata!
Akurat temat odkopał jakoś spamer co reklamuje zaklęcia miłosne post wyżej xD
taylor1 napisał/a:Bardzo mi przykro. Myślę, że się przestraszył bo ślub coraz bliżej a to krok, który jest dużą odpowiedzialnością i by Was związał formalnie. Nie powinnaś na niego naciskać ani wpływać na niego, bo potem będziesz miała tylko przeświadczenie, że zrobił to DLA CIEBIE, a nie, że sam tego chciał. Na Twoim miejscu dałabym mu spokój choćby nie wiem jak bolało...lepiej przecierpieć i poczekać co będzie, niż kisić się w tym co teraz macie.
Złota łopata!
Akurat temat odkopał jakoś spamer co reklamuje zaklęcia miłosne post wyżej xD
28 2024-02-20 14:07:58 Ostatnio edytowany przez onaanna (2024-02-20 14:14:45)
Zmeczony jest tym lataniem nad nim. Ty latasz. Rodzice lataja.
Ma Was dosc . Dlatego powiedzial ze chcialby byc samotnikiem
Ja bym zwariowala jakby rodzinka tak nade mna latala.
On jest zmeczony waszym zwiazkiem. Potrzebuje czasu dla siebie i wiecej luzu w codziennosci. Na slub jeszcze tez nie jest gotowy.
Ty masz wymagania rodzice tez. A co Ty mu dajesz? Dajesz mu szczescie na codzien, bezstresowe zycie, mozliwosc samorealizacji, spokoju, chwilowego oddalenia, zrobienia vos dla siebie- bez Ciebie i rodzicow? Czy wszyscy na nim wisicie i ciagle cos wymagacie. ??? On nie jest dzieckiem i poradzi sobie. Biedny chlop- jest w matni, osaczony.
Nie naciskaj, nie swiruj, zajmij sie soba i daj mu czas. Zwiazek ma dawac szczescie a nie stres, osaczenie. Ty jestes nerwowa, palisz fajki, wariujesz. Ty masz byc fajna, silna a Ty jestes bluszczem.
Ale Ty nie zrozumiesz. Ty jestes z tych bluszczowatych.
Zmeczony jest tym lataniem nad nim. Ty latasz. Rodzice lataja.
Ma Was dosc . Dlatego powiedzial ze chcialby byc samotnikiem
Ja bym zwariowala jakby rodzinka tak nade mna latala.
On jest zmeczony waszym zwiazkiem. Potrzebuje czasu dla siebie i wiecej luzu w codziennosci. Na slub jeszcze tez nie jest gotowy.
Ty masz wymagania rodzice tez. A co Ty mu dajesz? Dajesz mu szczescie na codzien, bezstresowe zycie, mozliwosc samorealizacji, spokoju, chwilowego oddalenia, zrobienia vos dla siebie- bez Ciebie i rodzicow? Czy wszyscy na nim wisicie i ciagle cos wymagacie. ??? On nie jest dzieckiem i poradzi sobie. Biedny chlop- jest w matni, osaczony.Nie naciskaj, nie swiruj, zajmij sie soba i daj mu czas. Zwiazek ma dawac szczescie a nie stres, osaczenie. Ty jestes nerwowa, palisz fajki, wariujesz. Ty masz byc fajna, silna a Ty jestes bluszczem.
Ale Ty nie zrozumiesz. Ty jestes z tych bluszczowatych.
Zluzuj. Temat jest sprzed iluś lat....
onaanna napisał/a:Zmeczony jest tym lataniem nad nim. Ty latasz. Rodzice lataja.
Ma Was dosc . Dlatego powiedzial ze chcialby byc samotnikiem
Ja bym zwariowala jakby rodzinka tak nade mna latala.
On jest zmeczony waszym zwiazkiem. Potrzebuje czasu dla siebie i wiecej luzu w codziennosci. Na slub jeszcze tez nie jest gotowy.
Ty masz wymagania rodzice tez. A co Ty mu dajesz? Dajesz mu szczescie na codzien, bezstresowe zycie, mozliwosc samorealizacji, spokoju, chwilowego oddalenia, zrobienia vos dla siebie- bez Ciebie i rodzicow? Czy wszyscy na nim wisicie i ciagle cos wymagacie. ??? On nie jest dzieckiem i poradzi sobie. Biedny chlop- jest w matni, osaczony.Nie naciskaj, nie swiruj, zajmij sie soba i daj mu czas. Zwiazek ma dawac szczescie a nie stres, osaczenie. Ty jestes nerwowa, palisz fajki, wariujesz. Ty masz byc fajna, silna a Ty jestes bluszczem.
Ale Ty nie zrozumiesz. Ty jestes z tych bluszczowatych.
Zluzuj. Temat jest sprzed iluś lat....
Ah ok. Nabralam sie.