Witam. Jestem tu nowa... Ale potrzebuje czyjejś porady i wsparcia bo sama sobie po prostu nie radze...
Mam na imię Kasia mam 23 lata i od niecałego roku jestem mężatką... nie byliśmy ze soba długo ale odrazu sie w sobie zakochaliśmy tym bardziej ze obydwoje mielismy za soba długotrwałe ciężkie związki... Przed naszym ślubem pisała do niego była i jeszcze jakas dziewczyna... ale on byl mi wierny nie odpisywal mówił mi o tym.... jakos koło stycznia gdy lezelismy razem na łóżku dostał esa i probował go ukryc ale zabrałam mu tel i okazało sie ze pisze do niego jakas dziewczyna cyt."no i jak z ta sobota kochanie" nie wiedziałam o co chodzi ale on mi powiedzial ze jakas do niego pisze ....
Kazałam mu przy mnie opisać cyt. " a co niby mieliśmy robić " a ona na to że no jak to co no miał być ostry seks... byłam w szoku probował sie tłumaczyć ze nie wie o co chodzi... nie chciałam z nim nawet gadać... ale za chwile dostał esa ze to tylko żarty i ze tyo jakas jego kolezanka sie zbija...
No dobra uwierzyłam tym bardziej ze potem do mnie pisała i sie tłumaczyła...
Ale cały czas mu nie ufałam i nie wierzyłam.... chociaż był kochany i nic złego mi nie robił... to jednak było to przez fakt ze na poczatku zwiazku opowiedział mi ze dwa razy zdradził swoja byłą jak im sie nie układało... io ze chce byc wobec mnie szczery bo jestem miłośćia jego życia... stwierdził że mógłby mi o tym nie mówić i bym sie nie dowiedziała bo jestesmy z dwóch róznych miast ale chciał być szczery
Wtedy wydawało mi sie to mało ważne... ale po pół roku zaczeło mnie to męczyć a co jesli mnie zradzi tak jak ja .... przeciez jej tez mowił że ja kocha .... nie dawało mi to spokoju i przez to byłam bardziej nieufna...tym bardziej ze widze go dwa dni w tyg bo jest kierowca
Ostatnio wiem ze to nie ładnie ale wpadłam na pomysł założenia drugiego konta (fikcyjnego) na portalu społ na ktorym obydwoje mamy swoje konta... głupia nie byłam bo żeby nie domyslił sie to pierw pozapraszałam znajomych aż ich sie troche zebrało dodałam zdjecie przypadkowej dziewczyny w jego guscie... i zaczełam do niego pisać....
przez pierwszy tydzień nic mi nie odpisywał pisałam do niego że jest przystojny itp i ze widziałam go tam i tam ...
ale gdy wrociłam do domu po pracy to mi powiedział ze pisze do niego jakas dziewczyna itp no to mysle super jest wobec mnie szczery ale ze nie miałam jeszcze jak wejsc na fikcyjne konto to pytam go czy jej odpisywał a on ze nie... ja mowie napewno a on idzie w zaparte....
Dzień pozniej gdy juz pojechał w trase ... weszłam na jego profil a tam nic tak jak mówił.... ale cos mi mowiło zeby wejsc na fikcyujny i tak zrobiłam zeby napisac cos jeszcze do niego napisałam ale... okazało sie ze odpisał do niej a od siebie usunął wiadomości zebym przypadkiem nie przeczytała... napisał ze u niego ok ze tak mogła go tam widziec itp w sumie to nic złego...ale okłamał mnie,.... czyli co chciał to ciągnąć czy co ?
z jednej strony sie cieszyłam ze nic złego aż tam nie ma ale z drugiej strony chciałam go rozszarpać za to ze z nia w ogóle pisał znaczy ze mna czego nie wiedział...
oczywiscie w nerwach zaraz do niego zadzwoniłam zrobiłam mu o to awanture przyznałam sie ze to moje konto itp ....
tłumaczył ze nie wiedział czego ona od niego chce a nie chciał mnie martwic i chciał sie dowiedziec co i jak....
ale po kilku dniach stwiedziłam ze powiem mu ze tn profil to wcale nie jest moj tylko głupia nie jestem bo jesli odpisała na jego profil to znaczyło że do niej musiał napisać... dał sie nabrać... obiecywał ze nic nie robił i mnie kocha ipt itd
wszystko było juz miedzy nami ok...gdy pomyslałam ze wejde na ten profil ... zobaczyc co sie dzieje....a tu niespodzianka wiadomość .... ale...
nie od mojego męża ale od jakiegoś jego kolegi z ktorym wiem ze stał na postoju i rozmawiał o tym ze sie ze mna pokłócił ....
a w wiadomości treść ;
czesc.tu twój przystojny robercik z tej strony. pisze od kumpla z pracy bo moja mi profil sprawdza. podaj mi numer telefonu do ciebie a moze cos z tego bedzie. odpisz na ten profil a kumpel mi numer przekarze
jak to zobaczyłam to normalnie zaczelam sie trząść z nerwów odrazu mu wygarnełam a on powiedział ze nie wie o co mi chodzi ze to nie on i ze zaraz zadzwoni do tego kolegi i ze niby ten kolega ja bajerowac chciał bo chciał kogos na boku i chciał jej numer tel i on to napisał jak już mojego męża nie było... dał mi numer tel do tego kolegi i zapiera sie ze to nie on zebym sie przekonała uwierzyła mu i zebym dała nam szanse bo tylko mnie kocha i nikogo innego i nigdy by mnie nie zdradził a po za tym ze nawet nie ma na to czasu bo cały tydzien w trasie a w weekendy ze mna.... nie wiem co robic czy uwierzyć ?