Witajcie drogie kobietki. Zaglądam tutaj na forum od pewnego czasu, ale teraz przyszła kolej na moje problemy. Sytuacja wygląda tak, od niezbyt długiego czasu jestem w związku z cudowną kobietą, dzieli nas pewna odległość, więc nie możemy widywać się zbyt często, ale jak się nie widzimy mamy kontakt mail, sms, telefoniczny. Mimo, że na codzień ma trochę obowiązków, zawsze poświęcała mi bardzo dużo czasu i nigdy nie odmawiała kiedy chciałem porozmawiać, jak się spotykamy to wychodziła do mnie z sercem na dłoni, opiekuńcza, troskliwa, kochana po prostu cudowna. Teraz coś o mnie, co niestety było też powodem tego co później zrobiłem. Ja w swoim życiu miałem 3 nieudane związki, i w sumie w każdym, zostałem zdradzony, w 2 kiedy one wyjechały na urlopy/wakacje, raz kiedy znalazła sobie nowe towrzystwo. W obecnym związku, wszystko zacząłem psuć kiedy Ona wyjechała na urlop do rodziny, którą dosyć rzadko widuje. Poszła mi bardzo na rękę bo pomimo, że pojechała do nich, gdzie miała odpoczywać, ale też pomagać im w pracy, spotkaliśmy się na 2 dni, co i tak było dosyć dużym poświęceniem. W sumie po tym spotkaniu, zacząłem odwalać numery. Z wiadomych względów moja ukochana nie miała dla mnie tyle czasu co wcześniej, i w momencie kiedy rzadziej odpisywała, czy odbierała telefon, zaczęły pojawiać się myśli na zasadzie: no tak nie zależy jej, olewa mnie, coś się psuje bo o mnie nie myśli itd. itp. Wtedy zacząłem Ją maltretować, smsami i telefonami z masą wyrzutów i marudzenia, że nie odpisuje, że nie odbieta, że nie ma dla mnie czasu, a kiedyś miała i co się dzieje... a Ona przecież kurde pojechała na urlop, widzi się z nimi rzadko i jakim wogóle prawem wymagam żeby siedząc z rodziną wisiała ze mną na telefonie, zagrały mi jakieś durne wspomnienia z kiedyś, gdzie też nagle ten kontakt był ograniczony, i potem okazywało się, że jest lipa...wiem, że nie powinno tak być. Wiadomo nikt nie lubi upierdliwych ludzi, i takie ciągłe zasypywanie smsami z wyrzutami i marudzeniem potrafi zepsuć wszystko. No i niestety do tego doszło. Napisała mi wczoraj, że zaczyna się wachać. Szlag mnie jasny trafia, bo przez swoje durne zachowanie zepsułem, coś co na prawde było bardzo dobre, przysiadłem przeanalizowałem sobie swoje postepowanie i doprowadziłem się do ładu, szkoda tylko, że chyba za późno. Nie moge się ogarnąć jak przez swoją głupote spieprzyłem to wszystko ![]()
Podobne tematy
A wspominałeś o swoich przejściach w przeszłości? Może powinniście o tym pogadać, od tego zacząć..i w momencie takich wyjazdów, kiedy częstotliwość kontaktów ulega zmianie, ustalić nowe zasady na tą chwilę np. dzwonimy do siebie o konkretnej porze a wtedy i wtedy jestem zajęta... Nie dziwię się, że masz obawy, po takich przejściach one chyba pojawiają się już samoczynnie. Najpierw musisz odbudować swoje poczucie wartości, ustabilizować się psychicznie, inaczej zawsze będziesz wpadał w panikę. Porozmawiaj z nią szczerze. Jeśli jest taka jak ją opisujesz to zrozumie.
Wie o moich przejściach, ale nie chciałbym żeby odebrała to jako porównywanie jej do moich byłych, bo jest zupełnie inna, i właśnie przy niej poczułem coś innego, taką prawdziwą miłość, a zachowałem się jak dureń, podciągając Ją pod to co było kiedyś, mimo, że nie dała mi nawet kawałka powodu do takiego myślenia
To jest w tym wszystkim najgorsze, że nie było powodu, a ja zacząłem na nią naskakiwać i "maltretować", a Ona, nie wiem, np. siedząc z rodziną na jakimś grillu, albo w knajpce, musiała sobie zacząć myśleć- "co za gość, wie, że siedze z roziną, nie wypada non stop skrobać sms, a on się wyżywa bo nie odpisuję na każde zawołanie". Kurde nie mogę sobie darować, że w kilka chwil mogłem spierniczyć, tak po całości ![]()
Ogarnij się.
Wytłumacz, z czego wynikało Twoje zachowanie.
Wyjaśnij, że przemyślałeś i dostrzegłeś, co robisz źle.
Nigdy więcej nie dopuszczaj, by przeszłe sytuacje z Twojego życia rzutowały na teraźniejszą relację.
Nie jest głupotą popełnić błąd, jest nią trwać w błędzie.
Zredukuj inicjowanie kontaktów.
Ufaj jej, skoro nie dała dotąd żadnego powodu do braku zaufania.
Kontroluj się - jesteś bądź co bądź facetem, wiec opieraj się na faktach, nie na wyobrażeniach podsuwanych przez przeszłość.
Wymaga to pracy nad sobą.
Może jeszcze wyprostujesz sytuację.
Bardzo bym chciał wyprostować, ale wiem, też, że takie zachowanie może na prawdę bardzo zaleźć za skóre ![]()
6 2013-07-11 09:54:43 Ostatnio edytowany przez dziewczynazost (2013-07-11 09:55:05)
dlaczego zalezc za skore?
przeciez Was zwiazek jest swiezy. Jak sie kogos kocha to kazdy sms jest radoscia, nie wazne czy sie siedzi w pracy, na urlopie, czy z rodzina. Ja bym chciala byc zalana takimi smsami,od ukochanje osoby i nie bylo by mi za wiele.
Ale masz racje- ludzie sa rozni.Ona moze mysli inaczej.
ale nie takimi
rozumiem w pełni, że jest u rodziny i dodatkowo pomaga im w pracy. Trochę nie tak by było gdyby nagle w trakcie siedzenia z nimi skrobała sms-y, a ja durny jak Ona nie mogła odpisywać, to zaczynała się lawina wyrzutów, coś w stylu: dobrze się bawisz, ja bym znalazł czas, tak Ci właśnie zależy itd.
8 2013-07-11 10:14:29 Ostatnio edytowany przez dziewczynazost (2013-07-11 10:28:17)
No tak, nie takimi....
pokazales swoja slabosc........
nie martw sie, jesli kocha i to bylo jednorazowo to wybaczy....
ja w podobny sposób zniszczyłam moj związek, nie w 3 dni ale w miesiąc.
np., facet był faktycznie zmęczony po pracy i chciał byc sam, był pózny wieczór, to ja przyjechałam do niego i wpakowałam mu sie do mieszkania
albo, nie odzywal sie kilka dni-oskarzyłam go, ze poznał inną....
mial wolne i musiał wyjechac coś zalatwić, plakałam zeby mnie nie zostawiał nawet na jeden dzień....
zabronilam mu palic papierosy i isc do knajpy
zabronialm mu gadac z kuzynką (byłam zazdrosna o kuzynkę ![]()
jestem sama za granicą, niedawno stracialm jedyną przyjaciółkę, która wyjechała, tak mnie niszczyła samotnosć i ciezka praca tu, ze pragnęalam, zeby poswiecał mi kazdą sekunde....
......teraz juz rownia pochyla, tyle przykrych słów wypowiedzialam, ze już tego nie odkręce. On uwaza bynajmniej ze mam problemy psychiczne.
Nie sądzę żeby w 3 dni można było zniszyc jak piszesz tak udany związek. Napisała Ci to co myślała, tak jak Ty w danym momencie jak do niej pisałes.Przepros teraz i nie nękaj ją takimi sms-ami. Pisz taki jak pisałeś zawsze i najnormalniej czekaj na odpowiedz. Przecież napisała Ci tylko że zaczyna się zastanwiac nad tym a nie że nie chce Cie znać. Może Ona też ma jakieś złe doświadczenia z przeszłości właśnie tego typu, że gdy wyjeżdzała na urlop to jakiś jej były ją nękał telefonami i sms- ami a teraz po prostu jej sie to powtarza i dla niej jest nie miłe. Nie pojechała tam na cały rok tylko na urlop. Daj jej potęsknic trochę. Jak wróci to przywitaj ją z bukeitem kwiatów, zabierz w wasze ulubione miejsce, może przygotuj jakąś romantyczną kolację. Bądz tym w którym ona się zakochała, a nie jakimś sms- owym tyranem ![]()
no widzisz, wiesz o co chodzi. Najgorsze jest to, że w momencie kiedy do mnie zaczęło dochodzić, jaką głupotę palnąłem, Ona napisała, że się zaczyna wachać. Kurde nie wierze, że przez swoją głupote i upierdliwość, zrąbałem tak piękną miłość, a wystarczyło podejść do wszystkiego z chłodną głową i logicznie myśleć ![]()
Ejjj nie jest aż tak tragicznie. Napisała tylko że zaczeła się wahać ale nic więcej. Więc teraz masz czas na to żeby przeprosić i poprawic ![]()
Dussia- teraz wiem co zrobić, tylko mam nadzieje, że nie jest za późno. Wiem miała, takie doświadczenia, gdzie na bierząco była "szpiegowana", a jak była gdzieś, czy z kimś, to za raz miała lawinę wyzwisk, i pretensji, dla tego jej się nie dziwie, i tak też napisałem, że nie dziwie się bo zachowuję się jak jej były. Po prostu, nie będę jej zasypywał lawiną sms, pisał normalnie jak zawsze, a jak nie odpisze to będę czekał, aż będzie miała czas, żeby odpisać. Jedyne co mnie troszeczke pociesza w tym wszystkim to, to, że po sms o tym, że się waha,że szkoda itd. tylko odpisała, że jej smutno bo tak kocha, a tak myśli.
...teraz wiem co zrobić, tylko mam nadzieje, że nie jest za późno...a jak była gdzieś, czy z kimś, to za raz miała lawinę wyzwisk, i pretensji,...nie będę jej zasypywał lawiną sms...że jej smutno bo tak kocha, a tak myśli.
Załamany_30, myślę, że w takich "atakach" nie jesteś odosobniony... Ja też parę rzeczy w życiu zaznałem i miewałem (niestety ...miewam czasami jeszcze) podobnie. To trudne do opanowania, zwłaszcza jak się ma bujną wyobraźnię podsycaną jakimiś ...mało miłymi doświadczeniami.
Wszystko teraz - to kwestia wyrozumiałości, cierpliwości i uczucia tej dziewczyny. Wątpię aby Cię "skreśliła". Jeśli zna Twoja przeszłość to bierze na Twoje zachowanie poprawkę... Wiec głowa do góry:)
Ja sam to przerabiałem i jeszcze mnie czasem złapie. Jakoś moja dziewczyna dała i daje sobie z tym rade... Jakby nie spojrzeć, pomimo podobnych "zagrań" z mojej strony (aczkolwiek bez epitetów itp), mimo męczarni i wyrzutów ...jest od miesiąca moją małżonką
.
Wiec głowa do góry! Tylko nie daj się podpuszczać "czarnym" myślom i naucz się znów ...zaufania.
P.S.
Ja tego wciąż się na nowo uczę.
14 2013-07-11 11:07:28 Ostatnio edytowany przez załamany_30 (2013-07-11 11:08:33)
kosmiczny- uwierz mi, że bardzo bym chciał, ale sam nie wiem co myśleć. Wczoraj w nocy jak wróciłem do domu napisałem jej, że źle zrobiłem, że dużo rzeczy i myśli nagromadziło mi się w głowie, Ona tylko odpisała, że gdyby Ona robiła jazdy za każdym razem jak ma coś w głowie, to życia bym nie miał, ale potrafi rozgraniczyć wiele spraw. Teraz jest już 11, wstałem o 8 jak zawsze napisałem jej sms z dzień dobry i ,że wiem, że powinienem rozgraniczyć, a tego nie zrobiłem, i, że przepraszam, ale do tej pory nic nie odpisała, i pojawiają się znowu setki myśli, może jeszcze śpi, bo miała impreze wczoraj, może rzeczywiście zaczęło jej przechodzić i postanowiła mnie odpuścić, i już zaczyna się kotłować ![]()
p.s. u mnie też nie ma epitetów, nigdy w życiu, bardziej upierdliwość, marudzenie i czepianie się ![]()
Hmmmm, ja mialam kiedys podobnie. Do momentu az ktos mi robil wlasnie tak jak Ty. Poczulam na wlasnej skorze jak to jest byc na miejscu osoby, ktora jest zasypywana tymi smsami, telefonami, wieczne pretensje. Teraz tworze nowy zwiazek, tez czasami mam ochote wybuchnac, ze czemu nie odpisuje, badz nawet ostatnio tak sie wkurzylam, ze odmowil spotkanie, bo rodzina do niego przyjechala(gdzie przeciez rodzina najwazniejsza!), ze chcialam to zakonczyc. dobrze, ze tak nie zrobilam, ze po prostu przestalam pisac, odczekalam az nerw mi minie i jest wszystko wporzadku, bo przeciez jak juz pisalam, rodzina najwazniejsza;) czasami po prostu najlepiej schowac telefon, poczekac az nerw Ci minie, i dopiero napisac. To jest ciezkie czasami sie opanowac, ale tez lepiej sie "poswiecic"(choc to niezbyt dobre slowo), odczekac i byc normalnym:)
mwry90- teraz już to wiem, że lepiej było powstrzymać paluchy, zamknąć buzie, przemyśleć i się uspokoić, tylko kurde dla czego po facie
jak już napsułem
Teraz jest już 11, wstałem o 8 jak zawsze napisałem jej sms z dzień dobry i ,że wiem, że powinienem rozgraniczyć, a tego nie zrobiłem, i, że przepraszam, ale do tej pory nic nie odpisała, i pojawiają się znowu setki myśli, może jeszcze śpi, bo miała impreze wczoraj, może rzeczywiście zaczęło jej przechodzić i postanowiła mnie odpuścić, i już zaczyna się kotłować
Przestań się nakręcać. Poczekaj spokojnie. Nie masz żadnego zajęcia co by Ci czas troche zajeło ?? Jakie setki myśli. Skoro miała impreze to może jeszcze śpi. Co myslisz że poszła z rana Cie od razu zdradzić ?
nie właśnie w tej sytuacji nie chodzi o zdradzanie, tylko myśli, typu, a może przmyślała i już nie chce ze mną być itd.
Wierz mi nie można przestać kogoś kochać tak nagle. Skoro pierwszy raz się tak zachowałes to nic straconego. Chyba że Ty masz tak w zwyczaju ją nękać codziennie to wtedy inna sprawa
nie tak jeszcze nie było, dopiero teraz jak wyjechała ![]()
Tak więc nie masz co się nakręcac. Daj jej zatęsknić a zobaczysz że wszystko będzie jak dawniej. Zaufaj jej
22 2013-07-11 11:39:18 Ostatnio edytowany przez załamany_30 (2013-07-11 11:46:06)
okej, w takim razie pozostaje mi czekać, aż sama się odezwie.
P.s. Tylko kłopot mam czasem z tym jak się nie odzywa, bo zaczynam się martwić, czy Jej sie nic nie stało itd...
23 2013-07-11 12:19:52 Ostatnio edytowany przez iksinski (2013-07-11 12:21:07)
Nom. Właśnie odpisala, rano napisałem dzień dobry, że wiem, że powinienem rozgraniczac itd. Przepraszam, kocham itd. jedyne co dostalem w odpowiedzi to "wiem, wiem", więc w sumie nie mam co odpisywać bo dalej jest wkurzona ![]()
P.s. musiałem założyć nowe konto, bo jedna literka mi z klawiatury wypadła ![]()
24 2013-07-11 13:16:49 Ostatnio edytowany przez dziewczynazost (2013-07-11 13:21:50)
wg mnie na poczatu zwlaszcza zwiazku jak ktos szczerze kocha to teskni i sie odzywa czesto, zmeczenie, praca itp nie sa wytlumaczeniem. dla osoby która sie kocha zawsze sie znajdzie czas. z taka osoba chce sie byc najnajwiecej, jak najwiecej rozmawiac i razem przebywac.
teraz ma watpliwosci, nie chce sie bardziej wkrecac, zastnawia sie, dlatego sie nie odzywa.
"wiem wiem" , czyli jest wkurzona, rozczarowana, znowu to samo, sie powtarza...nie ma ochoty jak narazie z Tobą gadać.
Tak, pewnie tak jest. Skrobnela mi tylko maila, że w sprawie uczuć nic sie u niej nie zmieniło, ale dało jej to dużo do myślenia. Ja już tutaj nic nie zdzialam, bo nabroilem, teraz tylko czekam na jej decyzję.
Czyli kocha, ale jest smutna i rozczarowana.....prawdopodobnie da Tobie szansę.
Bardzo bym chciał, bo kocham Ją bardzo i nie chciałem czegos takiego zrobić i wiem, że już nie zrobię. Pozostaje mi czekać
28 2013-07-11 16:19:55 Ostatnio edytowany przez kamilamilka2 (2013-07-11 16:22:28)
Daj jej spokój, to nie jest Twoja własność, na jej miejscu też napisałabym, że się waham, a nawet pogoniłabym Ciebie gdzie pieprz rośnie! Nie można tak naciskać, ona ma swoje życie i sprawy. A jak będzie chciała zdradzić to zdradzi a Ty i tak się nie dowiesz ;-) chyba, że będziesz miał dużo szczęścia, gorzkie ale prawdziwe...
Daj jej spokój, to nie jest Twoja własność, na jej miejscu też napisałabym, że się waham, a nawet pogoniłabym Ciebie gdzie pieprz rośnie! Nie można tak naciskać, ona ma swoje życie i sprawy. A jak będzie chciała zdradzić to zdradzi a Ty i tak się nie dowiesz ;-) chyba, że będziesz miał dużo szczęścia, gorzkie ale prawdziwe...
...już to kiedys słyszałem w swoim życiu ![]()
Ciekawe tylko, że gdy zacząłem to samo mówić (że nie jestem własnością i takie tam analogiczne sprawy) - na zasadzie przyjęcia tych samych zasad - nagle pojawiał sie wielki problem, insynuacje i pretensje...
Swoją drogą ciekawe jak np. zachowywałaby się dziewczyna Załamanego_30, gdyby on sam zbywał długim milczeniem jej normalne, potem niecierpliwe i w końcu ...natarczywe i przypominajace sie smsy? Moze faktycznie traktowałaby je tak, jak obecnie sama - jego próby kontaktu - traktuje? Czyli z odrazą, niecierpliwością, niechęcią i ...buntem? A moze ...poczułaby jednak jakiś niepokój? Ciekawe... ![]()
Swoja drogą, fakt - wypada dać tamtej dziewczynie spokój. Natarczywoscią osiągnie sie efekt przeciwny do zamierzanego. To, ze w taki sposób sie zachowując okazuje "słabość" - to kwestia dyskusyjna... Dlaczego słabość? Bo okazuje, ze ma uczucia, ze potrzebuje kontaktu, ze jest zaniepokojony? Czyli "siłą", przeciwieństwem byłoby ...zlewanie tego, ze milczy (mimo zaczepki), lekcewazenie tego, ze jest gdzieś tam, nie wiadomo co sie dzieje? Dobrze rozumuję?
Czyli - innymi słowy - obojetność? Owszem, moze to i "siła", aczkolwiek dziekuję za taką siłę u swojej partnerki... Bo to coś wyzutego z potrzeby bycia razem, pozbawionego uczuć - ot, takie "jesteś, to dobrze. Nie ma cię - jeszcze lepiej". Może to nadinterpretuję, bo roztrząsam tu skrajnosci: skomlenie o kontakt i olewanie. Sztuka w wypośrodkowaniu tego.
Autor coś być może sobie uswiadamia. Czy "po czasie"? Wątpię, chyba, że tą dziewczynę przerosła sytuacja...
A tak, na marginesie, Dziewczynazost wspaniale ujęła cały problem: "...na poczatu zwlaszcza zwiazku jak ktos szczerze kocha to teskni i sie odzywa czesto, zmeczenie, praca itp nie sa wytlumaczeniem. dla osoby która sie kocha zawsze sie znajdzie czas..."
I o to własnie chodzi.
...powinno chodzić?
Bo według mnie - jak najbardziej ![]()
Mnie się wydaję, że jeszcze nie wszystko stracone. Wytrąciłeś ją z równowagi i tyle. Spotkaj się z nią i przeproś, obiecaj że taki twój wyskok więcej się nie powtórzy. Jeżeli kocha to wybaczy i da tobie drugą szansę ![]()
Bądź twardzielem na kobiety to właśnie działa
nie przepraszaj, nie dzwoń, niech ona zastanowi się "Co jest, gdzie go wcięło, czemu się nie odzywa, wydzwaniał, pisał, a teraz milczy?"
Bądź twardzielem na kobiety to właśnie działa
nie przepraszaj, nie dzwoń, niech ona zastanowi się "Co jest, gdzie go wcięło, czemu się nie odzywa, wydzwaniał, pisał, a teraz milczy?"
Jasne, zaciśnij zęby i zacznij ...bawić sie w tą grę:) Czy zwiazek polega na polityce, dyplomacji czy na ...szczerosci uczuć? Chyba tam, gdzie ma miejsce gra, używanie forteli i sposobów - nie ma juz miejsca na szczerość uczuć i obnazenie się ("słabość"
). Miałoby w tym wszystkim chodzic o to jakie kto karty rzuca na stół? Cóż, widać z innego jestem pokolenia... ![]()
33 2013-07-11 19:05:31 Ostatnio edytowany przez załamany_30 (2013-07-11 19:10:16)
Nie no nie będę robił nikomu na złość, nie będę grał, ze mam olewać czy być twardzielem, wiem gdzie popełniłem błąd, i postaram sie go naprawić, i jeżeli da mi szansę, to na pewno już nie spapram tego. Ona na razie sie odzywa, ale raczej w chłodnym tonie, nie dziwię sie, bo Ją zawiodlem.
Róża - niestety na razie nie ma takiej możliwości, może dopiero za 2 tyg
Kosmiczny - też uważam, ze gierki są ok, ale nie w miłości, szczerość, rozmowy i praca nad błędami. Co do częstego kontaktu, to był nawet bardzo, maile, telefony, smsy. Wyjechała do rodziny którą rzadko widzi, jest tam kila osób, i jednak logistyczne jest myślenie, ze będzie przerywala co chwilę rozmowe, żeby odpisywać na sms. Mnie by szlag trafił gdybym miał takiego rozmówcę
Mocno przesadzasz. Nie zrobiłeś naprawdę nic strasznego. Kochająca osoba wybacza takie rzeczy. Zwyczajnie przeproś, i przejdź nad tym do porządku dziennego. I przestań się tak nad nią trząść. Bo jak poczuje że jest Panią sytuacji to jest po tobie.
Witajcie drogie kobietki. Zaglądam tutaj na forum od pewnego czasu, ale teraz przyszła kolej na moje problemy. Sytuacja wygląda tak, od niezbyt długiego czasu jestem w związku z cudowną kobietą, dzieli nas pewna odległość, więc nie możemy widywać się zbyt często, ale jak się nie widzimy mamy kontakt mail, sms, telefoniczny. Mimo, że na codzień ma trochę obowiązków, zawsze poświęcała mi bardzo dużo czasu i nigdy nie odmawiała kiedy chciałem porozmawiać, jak się spotykamy to wychodziła do mnie z sercem na dłoni, opiekuńcza, troskliwa, kochana po prostu cudowna. Teraz coś o mnie, co niestety było też powodem tego co później zrobiłem. Ja w swoim życiu miałem 3 nieudane związki, i w sumie w każdym, zostałem zdradzony, w 2 kiedy one wyjechały na urlopy/wakacje, raz kiedy znalazła sobie nowe towrzystwo. W obecnym związku, wszystko zacząłem psuć kiedy Ona wyjechała na urlop do rodziny, którą dosyć rzadko widuje. Poszła mi bardzo na rękę bo pomimo, że pojechała do nich, gdzie miała odpoczywać, ale też pomagać im w pracy, spotkaliśmy się na 2 dni, co i tak było dosyć dużym poświęceniem. W sumie po tym spotkaniu, zacząłem odwalać numery. Z wiadomych względów moja ukochana nie miała dla mnie tyle czasu co wcześniej, i w momencie kiedy rzadziej odpisywała, czy odbierała telefon, zaczęły pojawiać się myśli na zasadzie: no tak nie zależy jej, olewa mnie, coś się psuje bo o mnie nie myśli itd. itp. Wtedy zacząłem Ją maltretować, smsami i telefonami z masą wyrzutów i marudzenia, że nie odpisuje, że nie odbieta, że nie ma dla mnie czasu, a kiedyś miała i co się dzieje... a Ona przecież kurde pojechała na urlop, widzi się z nimi rzadko i jakim wogóle prawem wymagam żeby siedząc z rodziną wisiała ze mną na telefonie, zagrały mi jakieś durne wspomnienia z kiedyś, gdzie też nagle ten kontakt był ograniczony, i potem okazywało się, że jest lipa...wiem, że nie powinno tak być. Wiadomo nikt nie lubi upierdliwych ludzi, i takie ciągłe zasypywanie smsami z wyrzutami i marudzeniem potrafi zepsuć wszystko. No i niestety do tego doszło. Napisała mi wczoraj, że zaczyna się wachać. Szlag mnie jasny trafia, bo przez swoje durne zachowanie zepsułem, coś co na prawde było bardzo dobre, przysiadłem przeanalizowałem sobie swoje postepowanie i doprowadziłem się do ładu, szkoda tylko, że chyba za późno. Nie moge się ogarnąć jak przez swoją głupote spieprzyłem to wszystko
Co prawda, jest to stary wątek, ale przeglądałam akurat podobne do mojej sytuacji i trafiłam tutaj. Kilka tygodni temu miałam prawie tak samo, tylko ja z tym facetem nie byliśmy parą, a można powiedzieć "przyjaciółmi" z czteroletnim stażem. Otóż było wszystko dobrze między nami, czasu poświęcał mi dużo, nawet podczas swoich urlopów, które spędzał z rodziną, ale pewnego razu to zaczęło się zmieniać i z tego poświęcania czasu zostały tylko wiadomości na dzień dobry i na dobranoc, a brak wiadomości w ciągu dnia tłumaczył obowiązkami i brakiem możliwości. Spoko, nie nękałam go tylko dałam znak, że no, przeszkadza mi takie ograniczenie czasu dla mnie, a przecież jest na urlopie, więc powinien mieć go więcej, no ale te znaki nic nie dały, więc w końcu wybuchłam, że tak dłużej być nie może, że kiedyś było wszystko dobrze, raptem teraz jakieś obowiązki mi tu wymyśla. Po tym facet zamilkł. Nie chce ze mną gadać, bo się "obraził". Dlatego, jeżeli czułeś, że coś jest nie tak, miałeś prawo manifestować swoje potrzeby w stosunku do tej dziewczyny i to żadna zbrodnia nie jest. Urlop z rodziną to nie jest powód do zaniedbywania kontaktu z osobą, na której jej (chyba?) zależy. W ogóle nic nie jest powodem do zaniedbywania takiego kontaktu, więc jeżeli kocha i jej zależy, to powinna zrozumieć także Twój punktem widzenia, Twoje emocje i odczucia w związku z tą sytuacją. Jeżeli nie, to naprawdę nie ma się czym przejmować i po prostu znaleźć osobę, która nie będzie się wykręcała czasem spędzanym z rodziną i będzie o Tobie pamiętać często.
załamany_30 napisał/a:Witajcie drogie kobietki. Zaglądam tutaj na forum od pewnego czasu, ale teraz przyszła kolej na moje problemy. Sytuacja wygląda tak, od niezbyt długiego czasu jestem w związku z cudowną kobietą, dzieli nas pewna odległość, więc nie możemy widywać się zbyt często, ale jak się nie widzimy mamy kontakt mail, sms, telefoniczny. Mimo, że na codzień ma trochę obowiązków, zawsze poświęcała mi bardzo dużo czasu i nigdy nie odmawiała kiedy chciałem porozmawiać, jak się spotykamy to wychodziła do mnie z sercem na dłoni, opiekuńcza, troskliwa, kochana po prostu cudowna. Teraz coś o mnie, co niestety było też powodem tego co później zrobiłem. Ja w swoim życiu miałem 3 nieudane związki, i w sumie w każdym, zostałem zdradzony, w 2 kiedy one wyjechały na urlopy/wakacje, raz kiedy znalazła sobie nowe towrzystwo. W obecnym związku, wszystko zacząłem psuć kiedy Ona wyjechała na urlop do rodziny, którą dosyć rzadko widuje. Poszła mi bardzo na rękę bo pomimo, że pojechała do nich, gdzie miała odpoczywać, ale też pomagać im w pracy, spotkaliśmy się na 2 dni, co i tak było dosyć dużym poświęceniem. W sumie po tym spotkaniu, zacząłem odwalać numery. Z wiadomych względów moja ukochana nie miała dla mnie tyle czasu co wcześniej, i w momencie kiedy rzadziej odpisywała, czy odbierała telefon, zaczęły pojawiać się myśli na zasadzie: no tak nie zależy jej, olewa mnie, coś się psuje bo o mnie nie myśli itd. itp. Wtedy zacząłem Ją maltretować, smsami i telefonami z masą wyrzutów i marudzenia, że nie odpisuje, że nie odbieta, że nie ma dla mnie czasu, a kiedyś miała i co się dzieje... a Ona przecież kurde pojechała na urlop, widzi się z nimi rzadko i jakim wogóle prawem wymagam żeby siedząc z rodziną wisiała ze mną na telefonie, zagrały mi jakieś durne wspomnienia z kiedyś, gdzie też nagle ten kontakt był ograniczony, i potem okazywało się, że jest lipa...wiem, że nie powinno tak być. Wiadomo nikt nie lubi upierdliwych ludzi, i takie ciągłe zasypywanie smsami z wyrzutami i marudzeniem potrafi zepsuć wszystko. No i niestety do tego doszło. Napisała mi wczoraj, że zaczyna się wachać. Szlag mnie jasny trafia, bo przez swoje durne zachowanie zepsułem, coś co na prawde było bardzo dobre, przysiadłem przeanalizowałem sobie swoje postepowanie i doprowadziłem się do ładu, szkoda tylko, że chyba za późno. Nie moge się ogarnąć jak przez swoją głupote spieprzyłem to wszystko
Co prawda, jest to stary wątek, ale przeglądałam akurat podobne do mojej sytuacji i trafiłam tutaj. Kilka tygodni temu miałam prawie tak samo, tylko ja z tym facetem nie byliśmy parą, a można powiedzieć "przyjaciółmi" z czteroletnim stażem. Otóż było wszystko dobrze między nami, czasu poświęcał mi dużo, nawet podczas swoich urlopów, które spędzał z rodziną, ale pewnego razu to zaczęło się zmieniać i z tego poświęcania czasu zostały tylko wiadomości na dzień dobry i na dobranoc, a brak wiadomości w ciągu dnia tłumaczył obowiązkami i brakiem możliwości. Spoko, nie nękałam go tylko dałam znak, że no, przeszkadza mi takie ograniczenie czasu dla mnie, a przecież jest na urlopie, więc powinien mieć go więcej, no ale te znaki nic nie dały, więc w końcu wybuchłam, że tak dłużej być nie może, że kiedyś było wszystko dobrze, raptem teraz jakieś obowiązki mi tu wymyśla. Po tym facet zamilkł. Nie chce ze mną gadać, bo się "obraził". Dlatego, jeżeli czułeś, że coś jest nie tak, miałeś prawo manifestować swoje potrzeby w stosunku do tej dziewczyny i to żadna zbrodnia nie jest. Urlop z rodziną to nie jest powód do zaniedbywania kontaktu z osobą, na której jej (chyba?) zależy. W ogóle nic nie jest powodem do zaniedbywania takiego kontaktu, więc jeżeli kocha i jej zależy, to powinna zrozumieć także Twój punktem widzenia, Twoje emocje i odczucia w związku z tą sytuacją. Jeżeli nie, to naprawdę nie ma się czym przejmować i po prostu znaleźć osobę, która nie będzie się wykręcała czasem spędzanym z rodziną i będzie o Tobie pamiętać często.
trzeba jednak uszanować że drugiej osoby nie ma się na wyłączność i dać jej najnormalniej w świecie odetchnąć, w międzyczasie można się zająć sobą, takie pretensje i próba wymuszenia atencji nie jest dobra i do niczego dobrego nie prowadzi, nie chcę krytykować ale Twoja postawa jednak bardzo koncentruje się wokół Twojej osoby wyłącznie i tego co Ty chcesz... może warto przemyśleć, i żeby nie było też kiedyś potrzebowałam stałego kontaktu ale nauczyłam się doceniać że jednak warto czasem odpocząć i zająć się tylko sobą i każdy tego potrzebuje i nic w tym złego, a jak się chce rozmawiać bo "coś nie tak" to lepiej zejść z roszczeniowego tonu