netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Rozstałam się z chłopakiem, pomocy

49 odpowiedzi5 985 wyświetleńzałożony przez kate1234, 07.07.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Rozstałam się z chłopakiem, pomocy

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 50 ]

1

Temat: Rozstałam się z chłopakiem, pomocy

Przepraszam, że zakładać piędziesiąty wątek o tym samym. Ale proszę pomóżcie mi. Nie mam znajomych za bardzo, nie ma mnie kto pocieszyć w tych trudnych chwilach. Siedzę i ryczę. I jak se pomyślę, że już mnie nigdy nie przytuli, nie obejmie, nie pocałuje na dzień dobry, na dobranoc, nie rozśmieszy, nie utuli do snu, nie powie że mnie kocha, nie napisze miłego smsa, to łzy lecą mi ciurkiem, nie wiem jak je zatrzymać. Jak zapomnieć, jak dać sobie z tym radę. A jak pomyślę, że będzie mieć inną. On ma niestety taką taktykę, żeby zapomnieć, szybko szuka sobie nowej. Mamy wspólnych znajomych, więc pewnie za mc będzie latać z inną. Na samą myśl o tym serce mnie boli i mam ochotę się pogodzić, żeby do tego nie dopuścić:( pewnie powiecie, że zachowuję się jak pies ogrodnika.
Mam 24 lata, to był mój pierwszy chłopak, pierwsza osoba na tej ziemi, która mnie kochała. Nikt mnie nigdy nie kochał, nie dbał o mnie. Nie mam pojęcia jak sobie z tym poradzić. Proszę napiszcie mi jakieś rady, które mi pomogą i ulżą.
On był naprawdę kochany, ale niestety na równi ze mną, a może nawet bardziej kocha piwo i okłamywał mnie coróż. A ja już tak dłużej nie mogłam. Zerwał ze mną, pokłócił się, żeby mógł sam pójść na imprezę i bez kontroli nachlać się i jak on to mówi ZNISZCZYĆ. A ja za nim wskoczyłabym w ogień sad

2

Odp: Rozstałam się z chłopakiem, pomocy

"ale niestety na równi ze mną, a może nawet bardziej kocha piwo i okłamywał mnie coróż. A ja już tak dłużej nie mogłam. Zerwał ze mną, pokłócił się, żeby mógł sam pójść na imprezę i bez kontroli nachlać się i jak on to mówi ZNISZCZYĆ. A ja za nim wskoczyłabym w ogień"

i to Kochana czytaj sobie wtedy gdy Ci najbardziej zle. Piwo bylo wazniejsze niz Twoj smutek, Wasz zwiazek, Twoje szczescie. Mozliwe ze to dlatego ze jest uzalezniony(obstawiam ze tak), mozliwe ze Cie kocha, ale nieststy na ten moment nie potrafi racjonalnie ocenic rzeczywitosci. To bylaby rownia pochyla, ktoregos dnia nie pamietalabys juz tych pieknych chwil, tylko tkwiac w toksycznej relacji ( moge domniemywac ze jako osoba wpoluzaleniona)plualbys sobie w twarz ze zmarnowalas zycie ciagle sluchajac klamstw, wymowek, czekajac do switu nadsluchujac pod drzwiami kiedy wreszcie wroci. Nie chce przywolywac juz innych "rewelacyjnych sytuacji".Marzylas o takim zyciu??? Postapilas slusznie. Lepiej teraz niz kiedys bedac moze jego zona, majac z nim dzieci. Moze sie obudzi, moze to da mu impuls do proby naprawy sytuacji, a moze teraz dopiero pokaze na co go stac. Moze potrzebuje dna by sie odbic, tego nie wiem, nie chcialabym oceniac tego na ile jest uzalezniony i czy jest w ogole. To dosc trudne do wychwycenia przez osobe postronna. W kazdym razie zadbaj teraz o siebie, na pewno bedzie Ci teraz b.trudno ( wiem bo sama to przeszlam) ale bedzie jak z grypa ( wybacz porownanie) ktoregos dnia poczujesz sie lepiej. Pozdrawiam i uszy do gory

3

Odp: Rozstałam się z chłopakiem, pomocy

Wiesz, czasem lepiej jest być samą niż z kimś kto Cię nie kocha, nie szanuje etc. Zły związek jest gorszy niż brak związku. Wiem, że pewnie jak tęsknisz to Ci się przypominają wszystkie przyjemne chwile, ale z Twojego opisu wynika, że wcale różowo nie było. Odejście da Ci szansę zagoić rany i znaleźć kogoś, z kim będziesz szczęśliwa.

4

Odp: Rozstałam się z chłopakiem, pomocy

On mnie kocha, to wiem na pewno. Ale ma problem z alkoholem i to już od wielu lat przede mną sad Ale sam nie potrafi tego pojąć ;(
Poprzedni raz kłóciliśmy się jakieś 3 tyg temu sad
Boże wiem, idiotka. usprawiedliwiam go. Już jest 14, a on pewnie dalej odsypia imprezę.
sad(((((((((((

krokodyl666 napisał/a:

Wiesz, czasem lepiej jest być samą niż z kimś kto Cię nie kocha, nie szanuje etc. Zły związek jest gorszy niż brak związku. Wiem, że pewnie jak tęsknisz to Ci się przypominają wszystkie przyjemne chwile, ale z Twojego opisu wynika, że wcale różowo nie było. Odejście da Ci szansę zagoić rany i znaleźć kogoś, z kim będziesz szczęśliwa.

5

Odp: Rozstałam się z chłopakiem, pomocy

pokłóciliście się wczoraj, a Ty to już przeżywasz, że koniec??? skoro wiesz, że Cię kocha to na pewno się odezwie. Ile Wy jesteście razem?

6

Odp: Rozstałam się z chłopakiem, pomocy

Kate, czytałam inne Twoje posty i uważam, że Ty naprawdę potrzebujesz pomocy. Ale nie na forum - fachowej. Ten związek był patologiczny i niszczący, sama chyba to wiesz, dlatego zanim wejdziesz w jakiekolwiek relacje powinnaś zrobić porządek ze sobą. Ze swoim poczuciem wartości, ze swoim widzeniem swojego miejsca w świecie, z relacjami z rodziną, ze wszystkim. Poki tego nie zrobisz, to będziesz odpychać każdego wartościowego faceta, a przyciągać takie właśnie patologie.

7

Odp: Rozstałam się z chłopakiem, pomocy

Jak sam nie pojmuje, że ma problem z alkoholem to ty go miłością nie wyleczysz. On sam musi pojąć, iż za dużo pije jak to zrobi to wtedy będzie połowa sukcesu. Pomyśl czy byś chciała związać przyszłość z takim chłopakiem, który pije i imprezuje? Według mnie zasługujesz na kogoś bardziej wartościowego i w 100% zgadzam się z nocna lampką.

8 Ostatnio edytowany przez kate1234 (2013-07-07 14:53:19)

Odp: Rozstałam się z chłopakiem, pomocy

Bo to nie była pierwsza taka akcje i wczoraj miarka się przebrała. Byliśmy ponad rok razem.  A to, że się odezwie było pewne. Ale ja nie chcę już w to brnąć...Ale cięzko sad
Dziewczyny, bez przesady, że to był patologiczny związek. On pracuje, studiuje. I dbał o mnie, tylko pijąc zmieniał się. I nie chce przyjąć do myśli, że rani mnie i powinien przestać pić, skoro mnie kocha.
Nie odbieram telefonów, nie odpisuje. Muszę dać mu dużo czasu do myślenia, jeśli nie zobaczy w sobie winy, trudno. Będę sobie sama, kota se wezmę ze schroniska i będę się spełniać w pracy big_smile

A problemy z którymi się borykałam wcześniej z nim, wszystko udało się załatwić, że tak powiem.
Tylko ten alkohol.
Chwilami się zastanawiam, czy ja nie przesadzam, Mój brat jest alkoholikiem i mam same złe skojarzenia z alkoholem. I niestety nie potrafię zaakceptować jego picia. Ale że ma problem, to jest pewne.

Któraś z Was pisała o rodzinie. Ten problem też udało mi się jakoś załagodzić. Z moją mamą rozmawiam praktycznie codziennie, a do domu staram się jak najrzadziej jeździć i układam sobie życie w innym mieście z dala od niej.

9

Odp: Rozstałam się z chłopakiem, pomocy

W związku z alkoholikiem dorobisz się najwyżej współuzależnienia. Facet musi sobie sam uświadomić problem i go rozwiązać, Ty za niego tego nie zrobisz.

10

Odp: Rozstałam się z chłopakiem, pomocy

Kate, dodam do słów nocnejlampki tylko jedno...
Nie myśl sobie,że gdybyś "kochała bardziej", mocniej, bardziej się starała, to wszystko by się ułożyło. Ty nic nie poradzisz tutaj. Żeby poradzić sobie z problemem alkoholowym, to on sam przed sobą musi się przyznać, że "MA PROBLEM" i zechcieć coś z tym zrobić. Prośby, groźby...niewiele pomagają. Niektórzy muszą spaść na samo dno, żeby się od niego odbić. Rozstanie dobrze Wam obojgu zrobi. Ty uwolnisz się od toksycznego związku, a on może zrozumie (jeśli na prawdę Cię kochał) że nawet miłość nie wytrzymuje takiego zachowania, jak jego obecne...może z czasem coś do niego w końcu dotrze...
Ty uporządkuj najpierw swoje życie, a potem wiąż je z kimś innym... musimy potrafić żyć szczęśliwie sami ze sobą, jeśli chcemy żyć szczęśliwie z drugą osobą...

11

Odp: Rozstałam się z chłopakiem, pomocy
Margolinka napisał/a:

...
Ty uporządkuj najpierw swoje życie, a potem wiąż je z kimś innym... musimy potrafić żyć szczęśliwie sami ze sobą, jeśli chcemy żyć szczęśliwie z drugą osobą...

Ale kiedy ja już je uporządkowałam i naprawdę byłam szczęśliwym człowiekiem. Kończę studia, dostałam się na fajne praktyki, dorabiam sobie u kolegi, mam trochę swoich oszczędności. I czuję się dużo pewniejsza siebie, chodzę w sukienkach, spódnicach, w spodenkach, co kiedyś było nie do pomyślenia. W marcu kończę studia, planowaliśmy razem zamieszkać, jego rodzice mnie lubią, on pracuje i też kończy studia.
Boże byłoby tak idealnie. Jego kompan do picia, wczoraj rozmawiałam z jego żoną. Postawiła mu ultimatum, że jeśli nie przestanie całkiem pić, to rozwód i zabiera dziecko. To mężulek na kolanach ze łzami ją błagał o ostatnią szansę. To jeden kompan mniej do picia.
On dużo w swoim życiu przeszedł, "mój chłopak". I w wieku 20 lat dowiedział się, że cierpi na pewną chorobę...I z poprzednią dziewczyną miał że tak powiem, nieciekawą historię.  I jego matka mówi, że wtedy zaczął częściej pić. Ale nic go nie tłumaczy

12

Odp: Rozstałam się z chłopakiem, pomocy

To też mu postaw ultimatum i się go trzymaj - jedno piwo i kopniak w d..ę. Jeśli ktoś jest uzależniony to sobie kumpla do kieliszka znajdzie. A jeśli z nim zostaniesz i on będzie się staczał coraz niżej to Ci zniszczy życie.

13

Odp: Rozstałam się z chłopakiem, pomocy

Kate, to dobrze ze czujesz się pewniejsza siebie... dlatego nie ugnij się i nie wracaj do kogoś, kto na to nie zasługuje.
Tak jak napisałaś "nic go nie tłumaczy" jeśli chodzi o nadużywanie alkoholu. A już na pewno nic nie tłumaczy jego kłamstw wobec Ciebie. Zasługujesz, jak i każda inna kobieta...na bezpieczeństwo, miłość, szczerość w związku i zaufanie. Zaufanie i szczerość w związku to podstawa, a u was tego nie było... bez tego się nie uda...

14

Odp: Rozstałam się z chłopakiem, pomocy

Piszesz jak typowa ofiara, tłumaczysz go z jego nałogu! Wiele osób ma problemy, przeżywa ogromne traumy, a jednak nie zaczynają z tego powodu pić! Nic nie usprawiedliwia picia, musisz to zrozumieć. Z jednej strony narzekasz na to, że on pije, z drugiej starasz się załagodzić to wszystko osłonką, że jest studentem itp... Kochana, alkoholik to nie jest tylko ten, co leży nachlany pod sklepem.
Musisz przede wszystkim być SZCZERA WOBEC SIEBIE. Piszesz racjonalne rzeczy, ale widzę, że to tylko takie pisanie i wcale tak nie myślisz, bo i tak chcesz z nim być, nawet jeśli on Cię tak rani.
Alkoholizm to równia pochyła, jest wiele osób pozornie normalnie funkcjonujących, ale popijających sobie, nie jest łatwe ani przyjemne życie z kimś takim. Poza tym wiele takich osób w końcu ulega destrukcji, staczając się na dno.
Chcesz ratować ten związek, jednak musisz wiedzieć, że Twój chłopak potrzebuje fachowej pomocy. Porozmawiaj z nim o tym, on musi sam zrozumieć i chcieć skończyć z piciem.
W innym wypadku nie wyobrażam sobie, że kiedykolwiek będziesz z nim szczęśliwa.

15

Odp: Rozstałam się z chłopakiem, pomocy

Witaj! Nie załamuj się.. Sam fakt że wybral impreze i alkohol świadczy o tym ze nie jest Ciebie wart.. Postaraj sie zapomniec, bedzie trudno ale z pomoca bliskich na pewno Ci sie uda, moze znajdz sobie jakies zajecie, czesto wychodz do ludzi:) lepiej byc samemu niz z kims kto ,,lubi sobie wypic'' szkoda czasu na taka osobe.. Trzymaj sie ciepło, pozdrawiam:)

16

Odp: Rozstałam się z chłopakiem, pomocy
aniar1992 napisał/a:

Piszesz jak typowa ofiara, tłumaczysz go z jego nałogu! Wiele osób ma problemy, przeżywa ogromne traumy, a jednak nie zaczynają z tego powodu pić! Nic nie usprawiedliwia picia, musisz to zrozumieć. Z jednej strony narzekasz na to, że on pije, z drugiej starasz się załagodzić to wszystko osłonką, że jest studentem itp... Kochana, alkoholik to nie jest tylko ten, co leży nachlany pod sklepem.
Musisz przede wszystkim być SZCZERA WOBEC SIEBIE. Piszesz racjonalne rzeczy, ale widzę, że to tylko takie pisanie i wcale tak nie myślisz, bo i tak chcesz z nim być, nawet jeśli on Cię tak rani.
Alkoholizm to równia pochyła, jest wiele osób pozornie normalnie funkcjonujących, ale popijających sobie, nie jest łatwe ani przyjemne życie z kimś takim. Poza tym wiele takich osób w końcu ulega destrukcji, staczając się na dno.
Chcesz ratować ten związek, jednak musisz wiedzieć, że Twój chłopak potrzebuje fachowej pomocy. Porozmawiaj z nim o tym, on musi sam zrozumieć i chcieć skończyć z piciem.
W innym wypadku nie wyobrażam sobie, że kiedykolwiek będziesz z nim szczęśliwa.

Niestety, to wszystko co napisałaś to sama prawda ;( I sama przed sobą się jej wstydzę.
On na szczęście w piątek wyjeżdża z rodzicami, na dwa tygodnie. więc nie będzie mnie nachodzić.
Od rana do mnie wydzwania, wypisuje smsy. Pisze, że mnie kocha całym sercem, że chce mieć ze mną dzieci. Tak, to może być prawda. Ale nie widzi winy w alkoholu. napisał mi jeszcze, że nie jest moim niewolnikiem, że po ciężkim tygodniu pracy, ma prawo się napić... Tak, wczoraj wypił w sumie z 8-9 piw. 3 piwa przy mnie jak byliśmy ze znajomymi nad jeziorem, resztę na tej imprezie.
Mam nadzieję, że to prawda, że czas leczy rany.
Napisałam mu przed chwilą, że do piątku ma czas na zabranie swoich rzeczy, Rozmowa o potrzebie fachowej pomocy dla niego nie ma sensu. On dalej będzie się upierać, że nie robi nic złego. Jeszcze gdyby se wypił raz na jakiś czas ze znajomymi i był normalny, zasnął. Ale niestety ;( Potrafi se kupić kilka piwek i sam se pije w domu, do lustra. To niestety nie świadczy dobrze.
Tyle razy go prosiłam, żeby nie zmieniał tego jaki jest po trzeźwemu, jak mnie wtedy kocha, żeby mi sam siebie nie odbierał. Ale niestety ;(

No nie wyobrażam sobie, że on mnie więcej nie przytuli. Łudzę się, że skoro tak mnie kocha i zobaczy, że tym razem naprawdę mnie traci, to zrozumie jaki jest głupi i zmieni się dla mnie. Ale wiem, że to tylko marzenia i na tym mogę poprzestać.

17

Odp: Rozstałam się z chłopakiem, pomocy

Wbrew pozorom to co robisz to może być dla niego przysługa. Wielu alkoholików nie chce się leczyć dopóki nie walną głową w dno. Miałam takiego w rodzinie - przestał pić dopiero jak go żona wywaliła z domu.

18

Odp: Rozstałam się z chłopakiem, pomocy

A przed chwilą napisał mi maila, ale nie powinnam go tu raczej wrzucać. Wszystko ładnie napisane, ale niestety. Napisałam, że dop po tych jego wakacjach możemy porozmawiać, bo jeden dzień to za mało na zmianę...

19

Odp: Rozstałam się z chłopakiem, pomocy
kate1234 napisał/a:
Margolinka napisał/a:

...
Ty uporządkuj najpierw swoje życie, a potem wiąż je z kimś innym... musimy potrafić żyć szczęśliwie sami ze sobą, jeśli chcemy żyć szczęśliwie z drugą osobą...

Ale kiedy ja już je uporządkowałam i naprawdę byłam szczęśliwym człowiekiem. Kończę studia, dostałam się na fajne praktyki, dorabiam sobie u kolegi, mam trochę swoich oszczędności. I czuję się dużo pewniejsza siebie, chodzę w sukienkach, spódnicach, w spodenkach, co kiedyś było nie do pomyślenia. W marcu kończę studia, planowaliśmy razem zamieszkać, jego rodzice mnie lubią, on pracuje i też kończy studia.
Boże byłoby tak idealnie. Jego kompan do picia, wczoraj rozmawiałam z jego żoną. Postawiła mu ultimatum, że jeśli nie przestanie całkiem pić, to rozwód i zabiera dziecko. To mężulek na kolanach ze łzami ją błagał o ostatnią szansę. To jeden kompan mniej do picia.
On dużo w swoim życiu przeszedł, "mój chłopak". I w wieku 20 lat dowiedział się, że cierpi na pewną chorobę...I z poprzednią dziewczyną miał że tak powiem, nieciekawą historię.  I jego matka mówi, że wtedy zaczął częściej pić. Ale nic go nie tłumaczy

Hmm powiem tak: Ja też wiele w życiu przeszłam i jakoś pić nie zaczęłam.To już zależy indywidualnie od człowieka i pociągu do tych spraw. Też miałam między innymi chłopaka pijaka i więcej nie chce, mi już taki ojciec i brat w zupełności wystarczą. Alkoholik zniszczy wszystko cały dom oraz jego domowników sad
Co do tej kobiety i jej męża to pijaki zawsze gadają takie bzdury. Ile to razy mojej kumpeli ojciec tak mówił jej mamie to szkoda gadać, a potem było i tak samo, a nawet gorzej, bo dochodziło do przemocy fizycznej.
A co do tego, że Twój mężczyzna jest studentem to nie ma to znaczenia. Znałam kiedyś chłopaka co studiował prawo, też pił już na studiach, ukończył je o dziwo, ale dziś nie jest renomowanym prawnikiem, a żulem i meliniarzem, bo raz go przypadkiem spotkałam.
To że Go bardzo kochasz i za Nim płaczesz to rozumiem, bo sama bardzo mocno kochałam i także mocno przeżywałam rozstanie, więc wiem co czujesz i bardzo Ci z tego powodu współczuję sad I nie będę Tobie radzić zrób to czy tamto, bo tylko Ty wiesz co jest najlepsze dla Ciebie. Chcesz dać Mu szanse-daj, nie-odejdź. Tylko pamiętaj, że życie u boku alkoholika nie jest usłane różami ani dla partnera ani dla wspólnych dzieci.. Trzymam kciuki za Ciebie i za Was, i życzę powodzenia smile smile

20

Odp: Rozstałam się z chłopakiem, pomocy

Tylko pamiętaj jak ktoś jest alkoholikiem to jest nim do końca życia. Jeśli on jest rzeczywiście uzależniony to znaczy, że jedyne co może zrobić nie tknąć alkoholu do końca życia...

21 Ostatnio edytowany przez kate1234 (2013-07-07 17:37:55)

Odp: Rozstałam się z chłopakiem, pomocy

Nie wiem dlaczego się tak uczepiliście tego studenta. Ja nigdzie nie napisałam, że jest studentem i musi wypić, sama studiuję i w ogóle nie piję. Biorę tabletki od kilku lat i mam zakaz picia, czasem radlerka wypiję, nic więcej.



A co do problemów, wiem, że nie każdy pije. Ale nie każdy potrafi sobie poradzić z problemami we właściwy sposób. On był głupi i poszedł na łatwiznę i to co go spotkało, nie wiem jak sama bym się zachowała, jak bym se z tym poradziła.

Tylko czy to już alkoholim? ja mieszkam w akademiku i on praktycznie cały rok spał u mnie na dziko. Rano szedł do pracy, po zachodził po jakieś zakupy, obiad, film to to to i spać. I tylko w weekendy pił, ale niestety nie umie kontrolować samego siebie. Więc potrafił te 5 dni nie pić nic.
Ale jak był w domu, owszem, korzystał z okazji. On mi mówi, piwo to nie wódka, to nie alkohol. I się naoglądał filmów, że każdy facet po pracy zasługuje na piwko...brak słów.
tak, wiem znowu go bronię.
Ale wiem, że sama mam skłonności do koloryzowania, przesadzania. Ale tu akurat wszyscy znajomi mówią, że coś jest nie tak z nim w tej kwestii.
Ale zresztą nawet jeśli, to jest na najlepszej drodze.
I może to jest jeszcze ten moment, że można mu jakoś pomóc. Ale czas pokaże, mam nadzieję, że nie ulegnę i nie pozwolę mu wpaść do mnie przed swoim odjazdem, Niech go zaboli, że pojedzie na 2 tyg z dala ode mnie, bez pożegnania. Łudzę się.

I dzięki za wszytskie Wasze słowa!!!

22

Odp: Rozstałam się z chłopakiem, pomocy
kate1234 napisał/a:

Dziewczyny, bez przesady, że to był patologiczny związek. On pracuje, studiuje..

Ot tak stąd ten wniosek, że jest studentem..

23

Odp: Rozstałam się z chłopakiem, pomocy
kate1234 napisał/a:

(...)Ale tu akurat wszyscy znajomi mówią, że coś jest nie tak z nim w tej kwestii.
Ale zresztą nawet jeśli, to jest na najlepszej drodze. (...)

Jeśli wszyscy znajomi to zauważają to jest coś na rzeczy niestety...

24

Odp: Rozstałam się z chłopakiem, pomocy
MegaPola69 napisał/a:
kate1234 napisał/a:

Dziewczyny, bez przesady, że to był patologiczny związek. On pracuje, studiuje..

Ot tak stąd ten wniosek, że jest studentem..

Bo patologia kojarzy mi się bardzo źle. Może źle to ujęłam.

25

Odp: Rozstałam się z chłopakiem, pomocy
kate1234 napisał/a:
MegaPola69 napisał/a:
kate1234 napisał/a:

Dziewczyny, bez przesady, że to był patologiczny związek. On pracuje, studiuje..

Ot tak stąd ten wniosek, że jest studentem..

Bo patologia kojarzy mi się bardzo źle. Może źle to ujęłam.

Kochasz Go? Kochasz to widać smile to spróbuj poszukać razem z Nim rozwiązania Jego problemu, tylko broń Boże nie idź z pijaństwem na kompromis. Macie szanse walczyć o Wasz związek to walczcie o Niego, rozwiązujcie wspólnie problemy, a na pewno Wam się uda smile

26 Ostatnio edytowany przez kate1234 (2013-07-07 18:21:38)

Odp: Rozstałam się z chłopakiem, pomocy
MegaPola69 napisał/a:
kate1234 napisał/a:
MegaPola69 napisał/a:

Ot tak stąd ten wniosek, że jest studentem..

Bo patologia kojarzy mi się bardzo źle. Może źle to ujęłam.

Kochasz Go? Kochasz to widać smile to spróbuj poszukać razem z Nim rozwiązania Jego problemu, tylko broń Boże nie idź z pijaństwem na kompromis. Macie szanse walczyć o Wasz związek to walczcie o Niego, rozwiązujcie wspólnie problemy, a na pewno Wam się uda smile

Myślę, że ta przerwa może nam zrobić dobrze. I doceni mnie i zobaczy jak to jest beze mnie. oczywiście cały czas mi pisze, że jestem wspaniała, że chce się ze mną ożenić i mieć dzieci. I że dla mnie zrobi wszystko, że chcę się spotkać pogadać, ustalić coś, ale ja sama potrzebuję czasu. I przez to wszytsko, coraz częściej myślę, że moje uczucie do niego może zgasnąć z dnia na dzień a wtedy już nic nie da się naprawić.
I koleżanki, które nie znają jego historii alkoholowej mówią, że mam fajnego chłopaka, który mnie kocha, opiekuje się mną. Kiedyś spaliśmy u mojej koleżanki i ona do dzisiaj wspomina, że jak patrzyła jak on mnie przytula, poprawia kołdrę podczas snu, to zazdrościła nam.
Tylko te durne picie hmm
I nie wiem czy można odbudować zaufanie.
Średnio to widzę.


Dzięki! Niedługo spadam do pracy, mam nadzieję, że bd w stanie skupić się na pracy.

27

Odp: Rozstałam się z chłopakiem, pomocy

Kate,  to, że użalasz się nad sobą i wpadasz w takie stany emocjonalne z racji tego, że facet, który od początku nie szanował Cię, nie liczył się z Tobą i wolał alko od Ciebie, tym razem na dobre wybrał alkohol i imprezy, a nie Ciebie, najlepiej świadczy o tym, że nie zrobiłaś jeszcze ze sobą porządku.

A związek w którym jeden z partnerów czuje, że musi, czy choćby chce "pilnować" drugiego jest już wystarczające aby mówić o patologi. U Ciebie jest tego o wiele, wiele więcej. Sama poczytaj swoje posty. No chyba, że w nich zmyślałaś?

28

Odp: Rozstałam się z chłopakiem, pomocy
nocnalampka napisał/a:

Kate,  to, że użalasz się nad sobą i wpadasz w takie stany emocjonalne z racji tego, że facet, który od początku nie szanował Cię, nie liczył się z Tobą i wolał alko od Ciebie, tym razem na dobre wybrał alkohol i imprezy, a nie Ciebie, najlepiej świadczy o tym, że nie zrobiłaś jeszcze ze sobą porządku.

Nie przesadzaj, alkoholik też człowiek. Jeśli facet naprawdę ma ( a z postów kate wynika, że to bardzo prawdopodobne) problem alkoholowy to nie znaczy, że jej nie kocha i nie szanuje, tylko, że nałóg robi z niego bydlaka. Wnioski niestety się nie zmieniają - należy go dać w odstawkę, jeśli nie zrezygnuje z picia całkowicie, ale nie uważam, żeby to znaczyło, że Kate ma jakiś problem z sobą. To jest typowa gadka pożal się boże psychologów, którzy zawsze się muszą dopatrzyć u kogoś problemów z psychiką. Czasami całkiem poukładani i normalni ludzie mają problem przez osobę, która kochają co nie oznacza, że "kochają za bardzo" albo inny BS.

29

Odp: Rozstałam się z chłopakiem, pomocy
nocnalampka napisał/a:

Kate,  to, że użalasz się nad sobą i wpadasz w takie stany emocjonalne z racji tego, że facet, który od początku nie szanował Cię, nie liczył się z Tobą i wolał alko od Ciebie, tym razem na dobre wybrał alkohol i imprezy, a nie Ciebie, najlepiej świadczy o tym, że nie zrobiłaś jeszcze ze sobą porządku.

A związek w którym jeden z partnerów czuje, że musi, czy choćby chce "pilnować" drugiego jest już wystarczające aby mówić o patologi. U Ciebie jest tego o wiele, wiele więcej. Sama poczytaj swoje posty. No chyba, że w nich zmyślałaś?

Nic nie zmyślałam, nasze pierwsze wakacje były jakie były. Ale po wakacjach się zmieniło jak zaczęliśmy się widywać normalnie. I szybko go ustawiłam do pionu, że nie dam sobą rządzić. I tak się stało. Na początku byłam głupia, zakochana. Pierwszy chłopak.
I została tylko kwestia alkoholu. tamto to przeszłość, z którą w miarę szybko się uporaliśmy.

30

Odp: Rozstałam się z chłopakiem, pomocy

Krokodylu, poczytaj inne posty Kate. A twierdzenie "to alkohol robi z kogos bydle" jest niczym wiecej jak usprawiedliwieniem. A Kate juz dosc go usprawiedliwia. Miłość miłościa, ale ktoś, kto w racjonalny sposob kocha sam siebie, nie da się w imie milości wkrecic w cos co go krzywdzi.

Kate, dalej jestes glupia bo zakochana zakochana. Pokochaj najpierw siebie. Uwierz, że zaslugujesz na duzo wiecej niz ten niby-zwiazek Ci dawał. Uwierz, ze jestes warta tego, zeby ktos Ciebie stawial na pierwszym miejscu, Ciebie kochal i Ciebie wybierał.

31 Ostatnio edytowany przez krokodyl666 (2013-07-07 21:12:52)

Odp: Rozstałam się z chłopakiem, pomocy
nocnalampka napisał/a:

(...)A twierdzenie "to alkohol robi z kogos bydle" jest niczym wiecej jak usprawiedliwieniem. A Kate juz dosc go usprawiedliwia. Miłość miłościa, ale ktoś, kto w racjonalny sposob kocha sam siebie, nie da się w imie milości wkrecic w cos co go krzywdzi.
Kate, dalej jestes glupia bo zakochana zakochana. Pokochaj najpierw siebie. (...)

Nie jest usprawiedliwieniem, ale stwierdzeniem faktu - jak ktoś jest uzależniony to nie ma znaczenia czy kocha czy nie, to jest nałóg i od tego się nie ucieknie, jeśli nie uświadomisz sobie problemu i nie postanowisz przestać. A nawet wtedy to nie jest łatwe i nie każdemu się udaje z tego wyjść.
Co do "problemu" Kate - to jest całkowicie normalne, że jak się kogoś kocha naprawdę to chce się z nim być na dobre i złe. Problem pojawia się wtedy, gdy nałóg staje się ważniejszy niż partner(ka) i niszczy życie obu osobom. W takich przypadkach niestety jedyna odpowiedzią jest bycie bezwzględnym. A to nie jest łatwe kiedy się kogoś naprawdę kocha. Przed takim dylematem stają nie tylko partnerzy alkoholików, ale rodzice uzależnionych dzieci i generalnie każdy kto jest w bliskiej relacji z kimś w nałogu. Wmawianie Kate, że coś jest nie tak z nią nic nie wnosi - to jest normalny ludzki odruch, że chce wspierać i pomagać osobie, którą kocha, niestety czasem się nie da. Zdarza się, że rodzic musi wykopać dziecko z domu na ulicę - czy matka, która może latami się wzbraniać przed taką decyzją też wg Ciebie ma problem z sobą? Kate jak widać sobie to uświadomiła i podjęła ciężką, choć moim i jak widać Twoim zdaniem słuszną decyzję. Co nie znaczy, że cierpenie z powodu tej decyzji jest czymś nienormalnym i świadczy, że ona ma problem. Moim zdaniem to dobry objaw świadczący, że dziewczyna ma serce i potrafi kochać.

nocnalampka napisał/a:

Uwierz, ze jestes warta tego, zeby ktos Ciebie stawial na pierwszym miejscu, Ciebie kochal i Ciebie wybierał.

Widzisz, radzisz jej, żeby znalazła kogoś kto będzie ją stawiał na pierwszym miejscu a jednocześnie tłumaczysz jej, że ma problem, bo stawia kogoś kogo kocha na pierwszym miejscu. To się nie trzyma kupy. Oczywiście pozostawanie w związku z alkoholikiem czy innym typie toksycznego związku nikomu nie pomaga, ale moim skromnym zdaniem Kate jest po prostu normalną kochającą osobą, której łamie serce to, że musi zostawić osobę, którą kocha by ratować siebie.

32

Odp: Rozstałam się z chłopakiem, pomocy

Krokodylu, ale nie rozumiesz, czy nie chcesz zrozumieć? Nawet Biblia mówi o kochaniu bliźniego jak siebie samego. Nie bardziej, nie zamiast, ale TAK JAK SIEBIE. Co oznacza, że najpierw kocham siebie i jeśli ktoś krzywdzi mnie, to znaczy, że mnie nie kocha i jeśli ja zgadzam sie na krzywdzenie siebie, to też siebie nie kocham. I tyle.  I tak, każdy, kto w imię miłości pozwala siebie krzywdzić, ma problem. Poważny problem. Tłumaczysz tym "bo kocha", "bo miłość" zupełnie niepotrzebnie. Odróżnijmy miłość od głupoty. Miłość buduje i wzmacnia, głupota przywodzi do cierpienia. Czym zatem jest "kochanie" kogoś, kto nas nie kocha i nie liczy się z nami? Czym jest kochanie najpierw kogoś takiego a daleko, daleko potem siebie? Powtórze raz jeszcze - ktoś, kto zna swoją wartość, dobrze czuje się sam ze sobą, zdrowo kocha siebie, nawet przez chwilę nie trwa w związku z alkoholikiem, despotą, przemocowcem itp. A trwanie w takim układzie jest skutkiem, nie przyczyną. A aby wyleczyć się należy znaleźć i zwalczyć przyczynę, a nie skutek.

I co do alkoholizmu. Serio? W dupie mam czy nałóg, czy brak charakteru, czy cokolwiek innego. Takie mówienie jak Twoje tylko usprawiedliwia "biednego uzależnionego". Bo co on winny, jak to alkohol robi z niego bydle? A to winny, że nikt mu do gardła nie leje na siłę. To winny, że nawalenie się jest dla niego ważniejsze niż jego kobieta. I to jest kwestia wyboru. Albo, albo. Ten człowiek nie jest trzylatkiem, który nie wie co robi. To dorosły facet, który dokonał świadomego wyboru. Wcześniej wielokrotnie w kwestii alkoholu oszukiwał, o czym autorka wielokrotnie pisała. Nie róbmy z niego ofiary. Jak nie ma tyle rozumu, żeby sam dokonać mądrych wyborów, to niech ma problem. I tu wracamy do punktu wyjścia - kobieta, która jest świadoma tego, że powinna oczekiwać nie 20% czy 40% miłości i szacunku, ale 100% takiemu dałaby kopa w zadnią część ciała już po góra drugim wyskoku. A Kate trzyma się go uparcie od ponad roku. Płacze na forum, ale trzyma się. Teraz, zamiast poczuć ulgę, nadal płacze... Doprawdy uważasz, że to znak, że nie ma naprawdę żadnego problemu?

33

Odp: Rozstałam się z chłopakiem, pomocy
nocnalampka napisał/a:

Co oznacza, że najpierw kocham siebie i jeśli ktoś krzywdzi mnie, to znaczy, że mnie nie kocha i jeśli ja zgadzam sie na krzywdzenie siebie, to też siebie nie kocham. I tyle. I tak, każdy, kto w imię miłości pozwala siebie krzywdzić, ma problem. Poważny problem. (...) A trwanie w takim układzie jest skutkiem, nie przyczyną. A aby wyleczyć się należy znaleźć i zwalczyć przyczynę, a nie skutek.
I co do alkoholizmu. Serio? W dupie mam czy nałóg, czy brak charakteru, czy cokolwiek innego. Takie mówienie jak Twoje tylko usprawiedliwia "biednego uzależnionego". Bo co on winny, jak to alkohol robi z niego bydle? A to winny, że nikt mu do gardła nie leje na siłę. (...) Doprawdy uważasz, że to znak, że nie ma naprawdę żadnego problemu?

Nie zgadzam się. Po pierwsze nałóg jest chorobą i to zostało dawno udowodnione. Jeśli ktoś jest psychicznie/fizycznie uzależniony to wyjście z tego jest bardzo trudne. To tak samo jak mówienie osobie w ciężkiej depresji, że powinna wziąć się w garść. Owszem, są narkomani i alkoholicy, którzy wychodzą z nałogu i najczęściej motywuje ich do tego mocny kopniak od życia i bliskich, ale nie zmienia to faktu, że nie jest to już wybór jak jesteś uzależniony. Wyborem jest podjęcie leczenia i próba wytrwanie w abstynencji, ale nie każdemu się to udaje i nie koniecznie oznacza to, że ta osoba nie chce. Różni ludzie są w różnym stopniu podatni na uzależnienie, istnieją naukowe dowody, że to może być częściowo genetyczne.
To po pierwsze. Po drugie - nie wiem czy masz dzieci, ale wyobraź sobie, że Twój syn albo córka wpada w nałóg. Nie pomagają groźby, prośby, nic. Ta osoba kłamie, kradnie Twoje rzeczy i pieniądze itp., żeby mieć możliwość kupienia np. narkotyku. Czy dochodzisz do wniosku, że Twoje dziecko Cię nie kocha? Czy wyrzucasz je za drzwi i wymazujesz, bo przecież kochasz siebie przede wszystkim, a nie kogoś tam, kto Cię krzywdzi? Przypuszczam, że nie. Przypuszczam, że każda normalna kochająca osoba w takiej sytuacji długo by się łudziła i biła z myślami zanim podjęłaby taką bolesną decyzję. Niektórzy nie podejmują jej nigdy. Nie uważam, że to oznacza, że nie "kochają siebie". Oznacza to, że kochają te drugą osobę i sprawia im ból konieczność chronienia siebie przez opuszczenie tej osoby. Oczywiście, możesz powiedzieć, że facet to nie Kate dziecko, ale to też jest forma miłości. Moim zdaniem to jest normalne i zdrowe. Nic co Kate napisała nie świadczy o tym, że nie kocha siebie jako osoby. Moim zdaniem takie określenia to pseudopsychologiczne bzdury. Tak, życie jest ciężkie i czasem osoba, która kochasz na to nie zasługuje albo mimo, że ją kochasz to ją krzywdzisz albo ona mimo, że cię kocha krzywdzi ciebie. Widziałam to niejednokrotnie w różnych kontekstach. Owszem są czasem związki, gdzie jedna strona jest psychopatą bez uczuć, która celowo próbuje manipulować uczuciami i obniżać poczucie własnej wartości u partnera, ale twierdzenie, że ktoś kto znalazł się w złym związku i jest mu niełatwo opuścić osobę, którą kocha ma problem z sobą jest moim zdaniem patologią. A co lepsza jest osoba, która jest w stanie z dnia na dzień odwrócić się na pięcie i przestać kochać, bo podejmie taką decyzję? A co to jest za miłość?
Nie twierdzę, że Kate powinna z nim zostać, ale rozumiem, że nie jest to łatwe i potrzebuje wsparcie, którego jak widać szuka na tym forum - ludzi, którzy spojrzą na to trzeźwo i utwierdzą ją w tej decyzji. I Kate ma również prawo cierpieć z tego powodu i płakać w poduszkę i tęsknić, bo to jest normalne. I złudzenia i próby wytłumaczenia tej osoby też są normalne, choć w tej sytuacji jej niestety nie pomagają.

34

Odp: Rozstałam się z chłopakiem, pomocy

nocnalampa chyba trochę przeginasz. Nie jestem głupia, co najwyżej możesz powiedzieć naiwna. Głupia jestem, bo kocham faceta, który jako pierwszy odważył się mnie pokochać taką jaką jestem, dzięki któremu nabrałam tyle pewności siebie...?Nie wyobrażasz sobie, z ilu mnie wyleczył kompleksów.  Była masa dobrych chwil w naszym związku, zdecydowana większość. Przy nim czułam, że zyję, że moje marzenia w końcu się spełniają.
Wszyscy sugerujecie poważny problem alkoholowy, alkoholizm? To też choroba. Czy sądzisz, że tak łatwo opuścić człowieka, z którym się spędziło tyle czasu? Kocham go, i mam go teraz zostawić o tak  z tym wszystkim. Skoro widzę, że coś jest nie tak, próbuję mu uświadomić, że to alkohol niszczy nas. Mieszkając ze mną w akademiku w tyg nie tykał piwa. Chcę mu pomóc, jednak łudząc się, że to zerwanie podziała na niego jak zimny prysznic. Wg Cb mam odwrócić się bye bye i mieć go gdzieś, mając w świadomości, że on załamie się i prawdopodobnie zacznie więcej pić i nie daj Boże stoczy się na dno. Nie potrafię tak, chcę znaleźć złoty środek.
wiem, że mam za dobre serce. On mi stale mówi, że to kocha we mnie najbardziej, że jestem wspaniała, śmieje się, że po śmierci nasze drogi się rozejdą, ja niebo on piekło.. Mam brata alkoholika i jak widzę co z niego zostało, ile się za nim brudów ciągnie to chce mi się płakać, bo to mój brat, mimo wyrządzonych mi krzywd, mam przejść obojętnie wobec tego?

Dzisiaj jak jechałam do pracy, nagle wsiadł do autobusu na jakimś przystanku. ZASKOCZYŁ MNIE.  Powiedział, że musiał mnie zobaczyć, przytulić. To jeszcze nic nie zmienia.
Ale wiem na pewno, że on mnie kocha. Tak, pijąc sprawiając mi przykrość, nie okazuje tego wtedy. Ale może on serio jest już na drodze alkoholizmu?
Długo nie mogłam zrozumieć o co chodzi z tym jego piciem. Nikt nic mi nie chciał powiedzieć. Ale on przeżył naprawdę poważną tragedię będąc w młodym wieku, i nie umiał sobie z nią poradzić najwyraźniej inaczej. Gówniarz wybrał najłatwiejsza drogę. Rozstali się za obopólna zgoda, on z tą dziewczyną, zamiast się wzajemnie wspierać. I jego ojciec, nie wiedzieć czemu nienawidzi go wręcz i też se lubi wypić. Może ma po ojcu złe geny.
Chcę jego szczęścia. Mimo wszystko.
Czas pokaże, jak się potoczą nasze losy. Tymczasem spadam spać.
A Wy się nie kłóćcie!

35

Odp: Rozstałam się z chłopakiem, pomocy
krokodyl666 napisał/a:

Nie twierdzę, że Kate powinna z nim zostać, ale rozumiem, że nie jest to łatwe i potrzebuje wsparcie, którego jak widać szuka na tym forum - ludzi, którzy spojrzą na to trzeźwo i utwierdzą ją w tej decyzji. I Kate ma również prawo cierpieć z tego powodu i płakać w poduszkę i tęsknić, bo to jest normalne. I złudzenia i próby wytłumaczenia tej osoby też są normalne, choć w tej sytuacji jej niestety nie pomagają.

Wychodzenie ze zlych wyborów zawsze boli i to normalne jest. I zgadzam sie, ze Kate potrzebuje pomocy, wsparcia i pokierowania. Ale w opaciu o całośc jej wypowiedzi i zwierzen na forum, obawiam się, że na forum tej pomocy, której potrzebuje nie otrzyma. Forum może pomóc poznać inne perspektywy, ale tu potrzebna jest decyzja i działanie, które wymagają sporo pewności siebie, siły i samozaparcia. A niestety Kate, pomimo, że może i jest lepiej niż było, to nadal jest osobą zakompleksioną, zagubioną, bezradnie uwikłaną w niszczący związek. I forum tego nie zmieni.

Droga Kate, uświadom sobie, że możesz mieć związek, w którym nie będziesz na kolejnym miejscu - po piwie, imprezach i kolegach. Że możesz mieć partnera, który nie będzie Cię lekceważył, którego nie będziesz musiała "pilnować", ale w którym możesz mieć wsparcie. Ale najpierw musisz nauczyć się żyć sama ze sobą, pokochać siebie i nikomu nie pozwolić tego podważyć. Naprawdę nie chce mi się teraz chodzic po forum i przypominać Ci wszystkich Twoich rozpaczliwych postów w których opisywałaś jak bardzo ten człowiek Cię nie szanuje, nie liczy się z Tobą i zwyczajnie krzywdzi Cię. I tak, mądra kobieta nie pozwoliłaby  sobie na takie traktowanie. Mądra nie intelektem, ale samoświadomością. Ale z tym człowiek się raczej nie rodzi. Mało która z nas nie była kiedyś głupia. I z tej głupoty nie dała się skrzywdzić. Ale grunt, to wyciągnąć wznioski i nie powielać błędów.  No chyba, że ktoś chce. Nie ma obowiązku bycia szczęśliwą. Skoro komuś wystarcza tkwienie w niesatysfakcjonującym związku, bo silniejsze niż cokolwiek jest przekonanie, że "nie zasluguje na nic lepszego" i wmawianie sobie licznych dobrodziejstw tegoż, to wolna wola. Krzywdzenie samego siebie nie jest karalne.

36

Odp: Rozstałam się z chłopakiem, pomocy
kate1234 napisał/a:

Przepraszam, że zakładać piędziesiąty wątek o tym samym. Ale proszę pomóżcie mi. Nie mam znajomych za bardzo, nie ma mnie kto pocieszyć w tych trudnych chwilach. Siedzę i ryczę. I jak se pomyślę, że już mnie nigdy nie przytuli, nie obejmie, nie pocałuje na dzień dobry, na dobranoc, nie rozśmieszy, nie utuli do snu, nie powie że mnie kocha, nie napisze miłego smsa, to łzy lecą mi ciurkiem, nie wiem jak je zatrzymać. Jak zapomnieć, jak dać sobie z tym radę. A jak pomyślę, że będzie mieć inną. On ma niestety taką taktykę, żeby zapomnieć, szybko szuka sobie nowej. Mamy wspólnych znajomych, więc pewnie za mc będzie latać z inną. Na samą myśl o tym serce mnie boli i mam ochotę się pogodzić, żeby do tego nie dopuścić:( pewnie powiecie, że zachowuję się jak pies ogrodnika.
Mam 24 lata, to był mój pierwszy chłopak, pierwsza osoba na tej ziemi, która mnie kochała. Nikt mnie nigdy nie kochał, nie dbał o mnie. Nie mam pojęcia jak sobie z tym poradzić. Proszę napiszcie mi jakieś rady, które mi pomogą i ulżą.
On był naprawdę kochany, ale niestety na równi ze mną, a może nawet bardziej kocha piwo i okłamywał mnie coróż. A ja już tak dłużej nie mogłam. Zerwał ze mną, pokłócił się, żeby mógł sam pójść na imprezę i bez kontroli nachlać się i jak on to mówi ZNISZCZYĆ. A ja za nim wskoczyłabym w ogień sad

Kate nie ma co płakac nad rozlanym mlekiem. Zapamiętaj -nigdy więcej imprezowicza!

37

Odp: Rozstałam się z chłopakiem, pomocy
kate1234 napisał/a:

Dzisiaj jak jechałam do pracy, nagle wsiadł do autobusu na jakimś przystanku. ZASKOCZYŁ MNIE.  Powiedział, że musiał mnie zobaczyć, przytulić. To jeszcze nic nie zmienia.
A Wy się nie kłóćcie!

To zupełnie nic nie zmienia. Jeśli facet przestanie pić cokolwiek przez następne parę miesięcy to możesz się zastanawiać. Archetypiczny alkoholik jak raz na czas wytrzeźwieje to też jest kochany, przeprasza i przynosi żonie kwiaty. Stanowczość - to jedyne co może coś pomóc. Musisz mu powiedzieć, że dopóki pije nie chcesz mieć z nim nic wspólnego i się tego trzymać. Co on z tym zrobi to już jego problem - możesz mu pomóc (właśnie tak: będąc bezwzględną w temacie picia), ale nie wyleczysz się za niego.
Nie wiem na pewno, że on jest alkoholikiem, ale nawet jeśli nie jest całkiem uzależniony już to jest na najlepszej drodze i powinien przestać natychmiast.

38

Odp: Rozstałam się z chłopakiem, pomocy

Cześć.Przeszłam 4 miesiące temu też rozstanie przez alkohol.Byliśmy razem 4 lata,zawsze próbowałam tłumaczyć go,ale miarka się przebrała kiedy zaczął kłamać patrząc mi w oczy,że nie pił.Nie widział problemu.Raczej twierdził ,że biorę go pod pantofel.Dawałam szanse na zmianę jego postępków,mówiłam że jak się nie poprawi ,odejdę!!nic nie dało.Więc odeszłam bez słowa.Nawet nie próbował dzwonić,nic,zero odzewu:( czyli wybrał alkohol:( boli mnie to,bo wiem teraz że nic dla niego nie znaczyłam.Nie wiem jak długo będzie tak bolało.Jak go nie widzę jest w miarę,ale jak gdzieś przypadkiem go zobaczę z daleka łza płynie:(

39

Odp: Rozstałam się z chłopakiem, pomocy

Dawno się tu nie udzielałam, praca, praktyki, magisterka. Chroniczny brak czasu wink
Sytuacja z moim chłopakiem na razie podąża ku lepszemu. Dzień po tym jak przyszedł do mnie na przystanek zadzwonił czy może po pracy wpaść do mnie, że zrobimy jakiś obiad itp. Odmówiłam, on zaczął prosić, że tęskni za swoją dziewczyną. Odpowiedziałam mu, że nie jestem już jego dziewczyną... To stało się coś, czego się nie spodziewałam. Zaczął płakać do telefonu, błagać mnie, że mnie kocha jak nigdy nikogo, że nie wyobraża sobie życia beze mnie, że jestem dla niego wszystkim, że ma gdzieś piwo, że nie wiedział że to aż tak wielka bariera dla mnie. Sama się poryczałam z tego wszystkiego. Nigdy wcześniej nie widziałam, nie słyszałam go płaczącego ;( Niestety poruszyło mnie to. I zgodziłam się na spotkanie...I zapytałam się go czy naprawdę widzi dlaczego to wszystko się dzieje, i przyznał, że sam wie, że nie umie kontrolować się, że za szybko pije. To ostatnie to najgorsze... I odpowiedziałam, że daje mu okres próbny, że w zależności od tego jak się będzie zachowywać i czy będzie potrafił przestać pić. Od tego zależy nasza przyszłość. Dzwoni do mnie 5 razy dziennie, pisze smsy. I byłam świadoma, że za szybko na całkowite rzucenie alkoholu i ustaliliśmy że piwo max dwa dziennie może tam wypić, ale po powrocie jak ja już będę koniec koniec koniec. Zobaczymy jak to się potoczy. W ten weekend wybieramy się tam do niego ze znajomymi pod namioty. Mam nadzieję, że będzie dobrze. Ale staram się też nie napalać, wolę podchodzić do tego realnie.
A teraz skupiam się na swoich obowiązkach, nie myślę tyle o nim. I mam dużo czas dla siebie i przede wszystkim na pisanie pracy big_smile

40

Odp: Rozstałam się z chłopakiem, pomocy

Cóż, nie wiem czy na całkowite rzucanie jest za wcześnie - jak on ma naprawdę problem to powinien w ogóle przestać pić. Ale zobaczysz jak będzie i czy wytrzyma dłużej niż kilka dni... Nie chce być pesymistką, ale mam wątpliwości.
Daj znać czy wszystko się układa, mam nadzieję, że będzie dobrze.

41

Odp: Rozstałam się z chłopakiem, pomocy

Wiem o co Ci chodzi, Jak wróci z tych wakacji wie, że nie chcę go więcej widzieć z piwem. Ale po prostu nie wierzyłam w to, że będzie w stanie przez 2 tygodnie nie tknąć kropli piwa. Są też tam jego trzej koledzy, ich matka kumpluje się z jego rodzicami. I myślę, że ciężko by było przez 2 tygodnie znosić ich presję. Ci znajomi to debile za przeproszeniem. No nie wiem, ale wiedząc jak tam może być sama powiedziałam, że piwko dwa może wypić z nimi. Ale po powrocie będę bezwzględna.
I uwierz mi, ja też jestem pesymistką i niestety nie wierzę już  w ten związek. I zaczynam odkładać kasę na życie w pojedynkę od marca...
Jeszcze prawie 2 tyg zostały, okaże się. Najlepszy test będzie w ten weekend o ile pojadę, bo jednak już trochę się boję, że znowu wyjdę na idiotkę, która z nim jest mimo tego sad I coraz częściej myślę o tym, że oszukuję sama siebie.
Ktoś tu zarzucał mi brak pewności siebie. Napisałam, że jest dużo lepiej z tym. Bo tak, ale nie da się tego wyleczyć do końca.
Jestem posiadaczką bardzo oryginalnej urody, wiadomo co się kryje pod tym pojęciem. I nienawidzę jak ktoś mówi, że nie ma brzydkich ludzi, są zaniedbani itp...To gó... prawda. Byłam w niedzielę na plaży, szłam z koleżanką, jacyś chłopacy zaczęli za nami gwizdać. Odwróciłam się, bo na początku nie wiedziałam skąd te gwizdy i usłyszałam  O BLE ALE BRZYDKA. Powiecie, nie przejmuj się, to debile. Ale to nie pierwsi debile, których spotkałam na swojej drodze. Myślę, że gdybym liczyła, to doszłabym do setki już... wink I nie jestem zaniedbana. Kiedyś tak, ale zmieniłam w sobie masę rzeczy. Moje zdjęcia z przeszłości a mój obecny wizerunek, zmiana o 180stopni. Ale niestety, nie da się tego zatuszować do końca. Pierwsi chłopacy zainteresowali się mną dopiero na studiach. Wcześniej koledzy ze szkoły nie mówili mi nawet cześć, mijając mnie na ulicy. Niektórzy do dzisiaj tak mają. Pewnie są i tacy dobrze wychowani, którzy nie traktują jak trędowatą. Faceci, którzy się mną interesowali, to niestety takie typy, których nikt nie chce, desperaci. każda jest w ich typie. nawet ja, kurde nawet ja! ... I mam nadzieję, że nikt nie ma mnie za płytką osobę. Ale na pewno każda z Was zna takiego chłopaka, z którym by się za nic nie umówiła. I oczywiście nie mowa o urodzie. Mój obecny chłopak, był pierwszym, że tak powiem z wyższej ligi. Chłopakiem z historią, z doświadczeniem i jest naprawdę przystojny, inteligentny, zabawny. I nie jestem idiotką, która na niego poleciała od razu, bo się pojawił. Trochę mu kazałam o siebie walczyć. I nie wstydzi się iść ze mną za rękę, przedstawić mnie kolegom, pocałować w tłumie. On mi tyle dał, chociaż jednocześnie zabrał. Poznałam wszystkie jego wcześniejsze dziewczyny, nie ma porównania. Akurat one to mogą przebierać w chłopakach.
Przed chwilą rozmawiałam z koleżanką, że może to jednak desperacja mnie przy nim trzyma, naiwność, głupota, że właśnie dla mnie się zmieni, i to tylko puste słowa "że dla mnie się zmieni" ona to skwitowała -no niestety nie ma wyboru.
I myślę, że i tak zrobiłam postęp. Bo przyzwyczaiłam się do tego, że jestem brzydka, nie płaczę już, nie mam myśli samobójczych, bo ktoś powiedział, że jestem brzydka. Życie. tak miało być trzeba pogodzić się z tą wolą i pocieszać się, że uroda przemija wink
A tak jakoś mnie wzięło na refleksję.



krokodyl666 napisał/a:

Cóż, nie wiem czy na całkowite rzucanie jest za wcześnie - jak on ma naprawdę problem to powinien w ogóle przestać pić. Ale zobaczysz jak będzie i czy wytrzyma dłużej niż kilka dni... Nie chce być pesymistką, ale mam wątpliwości.
Daj znać czy wszystko się układa, mam nadzieję, że będzie dobrze.

42

Odp: Rozstałam się z chłopakiem, pomocy

Kate, przeczytaj jeszcze raz swojego ostatniego posta. Wiesz co tam napisałaś? W skrócie: "jestem brzydka, więc nie mam pewności czy zasługuję na faceta, który będzie mnie cenił, szanował i wielbił, bo może z racji mojego wyglądu należy mi się tylko alkoholik dla którego będę na którymś tam miejscu - po imprezach, piwku i całej reszcie."
Kobito, otrząśnij się! Kwestia podstawowa, że to jest ładne co się komu podoba. A zdziwiłabyś się jakie rzeczy w innych ludziach potrafią zauroczyć wink Tylko daj sobie szanse aby to dostrzec!

A na marginesie, to zapytaj dowolnej kobiety, która nie miała adoratorów z kategorii "każda jest w moim typie, choć ja nie jestem w typie żadnej". Tacy zwykle nie mają krzty samokrytycyzmu i cholewy smalą jak leci, wiec to akurat nie jest argument na nic. A Ty, mam wrażenie, masz  samokrytycyzmu aż za dużo...

43

Odp: Rozstałam się z chłopakiem, pomocy

Hmmmm wg mnie autorka poprostu boi sie, ze nikogo sobie nie znajdzie. Ze kompleksy biora gore... tak wynika zwlaszcza z ostatniego postu... ja powiem tak... dziwie sie, ze tyle z nim wytrzymalas. Na picie nie ma wytlumaczenia, bo to bo tamto bo owamto... jak ja sie rozstalam z facetem ktorego pokochalam naprawde, ale rozstalismy sie przez alkohol, co zaczelam robic? imprezowac. przez dwa tygodnie dzien w dzien... i uwazam to za najwieksza durnote zycia... bo co to daje? nic! jeszcze wiekszego dola, jeszcze wieksza zalamke. powiem Ci tak, osoba ktora nie chce przestac pic nie przestanie. on musi sam tego chciec. dla siebie, nie dla Ciebie...
Tez zawsze bylam zakompleksiona, nie te wlosy, nie ta twarz, nie ta figura... zawsze bylam odrzucana przez tych co mi sie podobali. nie dla krotkich spodenek, nie dla spodnic, nie dla ladnego makijazu, nie na wszystko! dopoki nie zmienilam stylu ubierania sie, wlosow itd... nagle ci, ktorzy mnie odrzucali zaczeli byc zainteresowani moja osoba, nagle im nie przeszkadzaja moje dodatkowe kilogramy itd. nagle zaczeli uwazac, ze mam super charakter. ale czy to oznacza, ze powinnam na to leciec? zaczac z ktoryms z nich byc? nie... bo charakter mam ten sam co wtedy, a ze nagle teraz zaczeli to zauwazac, to juz ich problem nie moj... pamietaj, ze jesli ktos ma Cie pokochac to za to jaka jestes w srodku, a to co z zewnatrz to tylko dodatek...

44

Odp: Rozstałam się z chłopakiem, pomocy
mery90 napisał/a:

Hmmmm wg mnie autorka poprostu boi sie, ze nikogo sobie nie znajdzie. Ze kompleksy biora gore... tak wynika zwlaszcza z ostatniego postu... ja powiem tak... dziwie sie, ze tyle z nim wytrzymalas. Na picie nie ma wytlumaczenia, bo to bo tamto bo owamto... jak ja sie rozstalam z facetem ktorego pokochalam naprawde, ale rozstalismy sie przez alkohol, co zaczelam robic? imprezowac. przez dwa tygodnie dzien w dzien... i uwazam to za najwieksza durnote zycia... bo co to daje? nic! jeszcze wiekszego dola, jeszcze wieksza zalamke. powiem Ci tak, osoba ktora nie chce przestac pic nie przestanie. on musi sam tego chciec. dla siebie, nie dla Ciebie...
Tez zawsze bylam zakompleksiona, nie te wlosy, nie ta twarz, nie ta figura... zawsze bylam odrzucana przez tych co mi sie podobali. nie dla krotkich spodenek, nie dla spodnic, nie dla ladnego makijazu, nie na wszystko! dopoki nie zmienilam stylu ubierania sie, wlosow itd... nagle ci, ktorzy mnie odrzucali zaczeli byc zainteresowani moja osoba, nagle im nie przeszkadzaja moje dodatkowe kilogramy itd. nagle zaczeli uwazac, ze mam super charakter. ale czy to oznacza, ze powinnam na to leciec? zaczac z ktoryms z nich byc? nie... bo charakter mam ten sam co wtedy, a ze nagle teraz zaczeli to zauwazac, to juz ich problem nie moj... pamietaj, ze jesli ktos ma Cie pokochac to za to jaka jestes w srodku, a to co z zewnatrz to tylko dodatek...

Ja nie mam kompleksów. To po prostu czysty fakt, że jestem brzydka. I oswoiłam się już z tym jakiś czas temu. Style ubierania, włosy itd mam dawno za sobą. Pomogło jedynie, że rzadziej mnie zaczepiają na ulicy jacyś idioci, śmiejący się z mojego wyglądu.

45

Odp: Rozstałam się z chłopakiem, pomocy

Nie wiem, czy jesteś brzydka czy nie, ale to z reguły nie ma takiego znaczenia. Sama jestem ponoć dosyć ładna (nie jakaś piękna, ale niczego sobie), a nie mogę sobie nikogo znaleźć. A są dziewczyny dużo brzydsze ode mnie, które mają faceta od lat. Poza tym uroda to też kwestia względna, założę się, że każda dziewczyna jest dla kogoś piękna, a dla kogoś innego brzydka. Niektórzy lubią grube, inni chude itp., a tak naprawdę liczy się czy się w kimś zakochasz i czy będziecie w stanie ze sobą żyć.

46 Ostatnio edytowany przez kate1234 (2013-07-22 23:26:32)

Odp: Rozstałam się z chłopakiem, pomocy

Niestety, miałyście rację. Alkohol > ja
sad


Ale przynajmniej próbowałam i już wiem, że nie ma czego żałować.
Pewnie szybko sobie znajdzie nową i go znienawidzę i po bólu big_smile

47

Odp: Rozstałam się z chłopakiem, pomocy
kate1234 napisał/a:

Niestety, miałyście rację. Alkohol > ja
sad


Ale przynajmniej próbowałam i już wiem, że nie ma czego żałować.
Pewnie szybko sobie znajdzie nową i go znienawidzę i po bólu big_smile

Przykro mi bardzo sad Ale jak to mówią: nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło smile
Kiedyś będzie żałować, że taką fajną dziewczynę- Ciebie!, opuścił.. Ściskam smile

48

Odp: Rozstałam się z chłopakiem, pomocy

Ważne, że się przekonałaś teraz a nie po ślubie i 2gim dziecku. Uratowałaś się być może przed bardzo niedobrymi doświadczeniami i zmarnowanym życiem.

49

Odp: Rozstałam się z chłopakiem, pomocy

Widzisz Kate, dobrze mówią, że lepiej teraz, niż później. Olej gnojka i wyciągnij dla siebie naukę smile

Posty [ 50 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Rozstałam się z chłopakiem, pomocy

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026