netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Jaką drogą podążac? Long story od faceta.

12 odpowiedzi2 824 wyświetleniazałożony przez Cuttooth, 06.07.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Jaką drogą podążac? Long story od faceta.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 13 ]

1

Temat: Jaką drogą podążac? Long story od faceta.

Cześć!

Byłem bardzo sceptyczny czy poszukać porady w internecie, ale może Wy wpadniecie na jakiś pomysł.
Historia w skrócie jak większość: jedna osoba chce czegoś, więcej, później już nie, później druga osoba czegoś chce i tutaj należałoby to zapętlić.

A teraz już w szczegółach, dość długich. Wybaczcie za słowotok, chcę nakreślić sytuację jak najbardziej szczegółowo.

Poznaliśmy się z panią X 2 lata temu. Moment poznania jak my to nazywamy był idealnym przykładem 'dobrego miejsca, dobrego czasu'. Co do sekund.
A już dodając, że kilkadziesiąt minut przed tym jak ją poznałem dowiedziałem się, że wakacje spędzę w naszym rodzinnym mieście, a nie jak planowałem na innym kontynencie z zupełne inną (na szczęście niedoszłą) dziewczyną to już w ogóle. Z poznaną panią X nadawaliśmy na tych samych falach, kontakt był codzienny. Ona była wtedy wolna, ja niczego nie szukałem bo siedziała mi w głowie moja niedoszła kobieta. Raz czy dwa były aluzje od X że nasza znajomość mogłaby potoczyć się po innych torach. Na samym początku. Ale ja nie chciałem niczego więcej na ten czas. Powodów było kilka, największym był fakt, że zaczynałem studia na drugim końcu Polski, a w związki na odległość nie wierzę i wiedziałem, że to nie ma prawa bytu, podobne zdanie o takich związkach miała X. No to ciągnęliśmy znajomość, doświadczenie mi mówiło, że stąpamy po kruchym lodzie z tą całą przyszłą przyjaźnią damsko-męską. Przez dwa tygodnie się nie widzieliśmy i cholera zacząłem do niej tęsknić. Nie pamiętam żeby w życiu mi brakowało po tak krótkim czasie czyjegoś widoku, obecności, uśmiechu. Czy na tamten czas się zauroczyłem? Pewnie tak. Na pewno się nie zakochałem, bo dla mnie jest dość duża przepaść między tymi słowami. Ale o tym później. Jako, że nasza znajomość była dość krótka, nie było nic do stracenia, więc po moim powrocie stwierdziłem, że jej powiem, że chciałbym zaryzykować mimo wszystko, ale ona już nie chciała. No cóż, powiedzmy, że zniosłem to dość dobrze. Nasze stosunki się trochę ochłodziły, głównie ja chciałem nabrać do tego dystansu. Ale kontakt był, z każdym tygodniem większy i tak w sumie ja się ze wszystkim pogodziłem, staram się patrzeć realistycznie na świat i nie przejmować się rzeczami, na które nie mam wpływu.
Zaczęły się studia, tym razem ona zaczęła tęsknić. Czy mi jej brakowało? Oczywiście, ale nie miałem nawet czasu ani chęci nad tym rozmyślać. Nie było możliwości się spotkać, chociaż na telefonach siedzieliśmy dość często. Nomen omen czułem się jak w jakimś pokręconym pseudo związku na odległość patrząc na czas, który sobie poświęcaliśmy codziennie mimo miliona innych obowiązków. Od tamtego momentu do dnia dzisiejszego skracając opowieść: były momenty gdy z nas dwojga ona była z kimś w związku. Czy byłem zazdrosny? Pewnie byłem, ale nie było to nic szaleńczego, że chciałem umrzeć. Sam nie wiem czy to była zazdrość o przyjaciółkę czy potencjalną kandydatkę na dziewczynę. Były momenty gdy ja byłem w związku, a ona nie. Ale przez większość czasu albo byliśmy oboje wolni albo po prostu z kimś się spotykaliśmy na początkowych etapach znajomości wspólnie sobie dopingując. Spotykaliśmy się raz na miesiąc, dwa. Albo ona przyjeżdżała do mnie, albo ja do niej. Ot takie zwykłe(niezwykłe?) spotkania po 12 albo i więcej godzin. Czasami kilka dni... aby nadrobić zaległości. Niektóre po alkoholu, czasami aż tak, że pewne momenty potrafiły się urwać, ale do niczego intymnego nie zaszło - X mimo tego, że nie jest osobą wierzącą, ma pogląd na seks  "tylko po długim czasie związku albo w ogóle". I tak to trwa do dzisiaj. Zauważyłem, że mamy takie okresy wahania w znajomości: czasami jest to rozmowa raz na kilka dni, a czasami znowu dziwny twór typu "związek na odległość czyli rozmawiamy kilka godzin dziennie prze telefon" Wszystko jest po staremu z jednym wyjątkiem: będziemy w jednym mieście przez najbliższy rok albo i dłużej. I ja coraz częściej łapię się na tym, że myślę o niej częściej niż zwykle. Jest moją bratnią duszą, wiec to oczywiste, że zajmuje ważne miejsce w moim życiu. Ale czasami mam wrażenie, że mimo tego, że nie mam problemów z pójściem na randkę z jakąś dziewczyną, to X jest moim pierwszym wyborem i na pewno mnie to blokuje aby się zaangażować w związek z inną kobietą. Kilka razy słyszałem od kobiet, z którymi byłem w związku słowo "kocham cię". Ja nigdy nie potrafiłem odpowiedzieć, ani przed poznaniem pani X, ani po tego słowa. Mam jakąś cholerną blokadę, ani razu nie czułem że to jest "to", przynajmniej jeszcze nie,więc nie chciałem okłamywać byłych kobiet. I wiecie co? I ostatnio sobie uświadomiłem, że gdybym miał komukolwiek powiedzieć, że kogoś kocham to byłaby to X. Bo to ona jest dla mnie najważniejszą osobą w moim życiu czy tego chcę czy nie, to jej pierwszej chce o czymś co się u mnie wydarzyło i przeżyłem z nią więcej niż ze wszystkimi ex razem. Co mnie blokuje? To, że jej stosunek do mnie nie uległ zmianie tak nagle jak mój do niej. Ja się po prostu okłamywałem od jakiegoś czasu. Zapewne skończy się na poważnej rozmowie, ale ja jej tak naprawdę nie chcę odbyć, bo znam jej rezultat. Nikogo nie powinno się stawiać pod ścianą w takiej sytuacji. Wiem, że jestem dla niej ważny, ale nie potrafię powiedzieć w jakim stopniu. A z drugiej strony zawsze grałem z kobietami w otwarte karty, więc nie mam pojęcia jak dać jej subtelnie do zrozumienia, że chcę czegoś więcej.  Uprzedzając pytania: tak, podoba mi się jako kobieta. Ale na początku znajomości nie było żadnej szalonej chemii, a po dwóch latach raczej nagle się nie pojawi. Na pewno pociąga mnie i psychicznie i fizycznie, bo jest atrakcyjną kobietą. Czy ma wady, które jakoś podświadomie zniechęcałyby mnie do związku z nią? Każdy ma wady, to jest oczywiste. Ale ja chcę ją taką jaką jest z całym asortymentem zalet i wad, które znam na wskroś.
Jakieś przemyślenia/porady? smile

2

Odp: Jaką drogą podążac? Long story od faceta.

Czemu zakładasz, że gra w "otwarte karty" by nie wypaliła?

3

Odp: Jaką drogą podążac? Long story od faceta.

Już zagrał w otwarte karty i nie wypaliło.


To mnie rozbawiło;

ma pogląd na seks  "tylko po długim czasie związku albo w ogóle"

Takie gadanie puszcza się mimo uszu. To ma odpędzać słabe jednostki od jej ciała, poniewaz "mi nie wolno, bo ona tak powiedziała, więc nawet nie spróbuję".

A może to był klucz do rozwiązania? Wziąć się za nią tak jakby już była Twoją kobietą?
Powiedz mi jeszcze co wy robicie na tych 12h spotkaniach? Na czym polega "nadrabianie zaległości"?

4

Odp: Jaką drogą podążac? Long story od faceta.

W sieci można znaleźć "jak rozpoznać czy dziewczyna jest zainteresowana" albo inne takie. Co mówi jej zachowanie jeśli przeanalizujesz je pod tym kątem? Co mówi Twoje doświadczenie? Może zrób wywiad, dowiedz się od dziesiątego znajomego co mówi o Tobie swoim psiapsiółkom? Może ona czeka na Twój ruch i jest sfrustrowana, że nie ma nic z Twojej strony?

5

Odp: Jaką drogą podążac? Long story od faceta.

Prawy: to nie tak, ona jest dziewicą. Nigdy nie była w dłuższym związku.
Co robimy? Po prostu spędzamy ze sobą czas. Widzimy się rzadko i nawet po wielu godzinach nie ma mowy o jakiejkolwiek niezręcznej ciszy mimo, że przed spotkaniem i tak jesteśmy na bieżąco ze swoim "życiem". Spotkania przeróżne. Czy to wypad na imprezę do wspólnych znajomych, czy koncerty, kina, zwykłe siedzenie gadanie na trzeźwo, czasem i po sporej ilości alkoholu. Gdyby dodać do tego intymność większość spotkań można by nazwać randkami. Czy bywały dwuznaczne sytuacje? Pewnie. Ale wszystko wokół tej cienkiej granicy bliskiej przyjaźni. Kiedyś stwierdziliśmy, nie pamiętam już od kogo wyszła ta inicjatywa, cże nasz związek znając nasze charaktery rozpadłby się dość szybko, bo któreś z nas by coś spieprzyło i zostalibyśmy z niczym.

W sieci można znaleźć "jak rozpoznać czy dziewczyna jest zainteresowana" albo inne takie. Co mówi jej zachowanie jeśli przeanalizujesz je pod tym kątem? Co mówi Twoje doświadczenie? Może zrób wywiad, dowiedz się od dziesiątego znajomego co mówi o Tobie swoim psiapsiółkom? Może ona czeka na Twój ruch i jest sfrustrowana, że nie ma nic z Twojej strony?

Powiem tak: nigdy nie miałem problemów z odczytaniem intencji kobiet. A ją analizowałem tyle razy, że już nie potrafię zliczyć. I mimo to, że nie znam na świecie nikogo lepiej tak ona nadal mnie potrafi zadziwić tym, że nie potrafię jej rozgryźć.
Co mówi? To samo co mówię ja moim znajomym. Że to tylko przyjaźń. Ale już nie pamiętam nawet ile razy ludzie myśleli, że jesteśmy razem.

6

Odp: Jaką drogą podążac? Long story od faceta.
Cuttooth napisał/a:

Prawy: to nie tak, ona jest dziewicą. Nigdy nie była w dłuższym związku.
Co robimy? Po prostu spędzamy ze sobą czas. Widzimy się rzadko i nawet po wielu godzinach nie ma mowy o jakiejkolwiek niezręcznej ciszy mimo, że przed spotkaniem i tak jesteśmy na bieżąco ze swoim "życiem". Spotkania przeróżne. Czy to wypad na imprezę do wspólnych znajomych, czy koncerty, kina, zwykłe siedzenie gadanie na trzeźwo, czasem i po sporej ilości alkoholu. Gdyby dodać do tego intymność większość spotkań można by nazwać randkami. Czy bywały dwuznaczne sytuacje? Pewnie. Ale wszystko wokół tej cienkiej granicy bliskiej przyjaźni. Kiedyś stwierdziliśmy, nie pamiętam już od kogo wyszła ta inicjatywa, cże nasz związek znając nasze charaktery rozpadłby się dość szybko, bo któreś z nas by coś spieprzyło i zostalibyśmy z niczym.

Czy aby nie robisz błędnego założenia, że jesteś jaki jesteś i choćby świat miał się skończy to taki zostaniesz?
Dlaczego zakładasz, że nie potrafisz np nauczyć się rozwiązywać konflikty w racjonalny sposób zamiast dać się porwać emocjom? W swoim życiu musiałeś nauczyć się wielu rzeczy i czasami wykształcić nowe nawyki aby przebrnąć przez szkołę lub żyć wśród ludzi bez robienia im krzywdy. Dlaczego nie miałbyś wykształcić w sobie kilku pozytywnych cech, które pozwolą Ci żyć z z osobą na której Ci zależy? Czyżby nie była warta takiego poświęcenia z Twojej strony? Nie chcę Cię zdenerwować a jedynie pokazać absurdalność ostatniego zdania Twojego komentarza.

W sieci można znaleźć "jak rozpoznać czy dziewczyna jest zainteresowana" albo inne takie. Co mówi jej zachowanie jeśli przeanalizujesz je pod tym kątem? Co mówi Twoje doświadczenie? Może zrób wywiad, dowiedz się od dziesiątego znajomego co mówi o Tobie swoim psiapsiółkom? Może ona czeka na Twój ruch i jest sfrustrowana, że nie ma nic z Twojej strony?

Powiem tak: nigdy nie miałem problemów z odczytaniem intencji kobiet. A ją analizowałem tyle razy, że już nie potrafię zliczyć. I mimo to, że nie znam na świecie nikogo lepiej tak ona nadal mnie potrafi zadziwić tym, że nie potrafię jej rozgryźć.
Co mówi? To samo co mówię ja moim znajomym. Że to tylko przyjaźń. Ale już nie pamiętam nawet ile razy ludzie myśleli, że jesteśmy razem.

Rozważałeś "rozpoznanie  w boju"? Idź na całość. Zapytaj. Może kiedyś to nie działało bo to nie była właściwa osoba? Czy jest sens zadręczać się i żyć w niepewności? Może ona czeka . Jeśli nie to co najgorszego może się wydarzyć? Czy to wpłynie na wasze stosunki?

7

Odp: Jaką drogą podążac? Long story od faceta.

Nie pytaj, tylko zacznij działać. Sam mówisz, że wszystko się dzieje na płaszczyźnie przyjacielskiej, więc oczywiste jest, że jeśli chcesz czegoś więcej to Ty niemal MUSISZ przełamać ten schemat.

To, że nie ma między wami tej tzw. "niezręcznej ciszy" to też nie do końca działa na plus dla Ciebie. Czujecie się przy sobie super komfortowo i walę w ciemno, że aż za bardzo, przez co bardzo mocno siedzisz w szufladce z napisem "przyjaciel" Tragedii nie ma, ale aby coś z tego było powinieneś ograniczyć tą wszechstronną komfortowość w Twoim towarzystwie i robić coś co panne na tyle zbije z tropu aby zaczęłą czuć do Ciebie pociąg seksualny- w końcu tym różni się przyjaźń od intymnej relacji.

A jak wiadomo intymność to dotyk. Ty nie bój się jej dotykać, łapać za ręke, po wewnętrznej stronie uda,  a w końcu i pocałować. Bez tego ni chu chu nie pociągniesz tej relacji tak jak byś chciał.

generalnie już nie chce mi się rozpisywac bo jest późno i troche podpity jestem, ale kolego- zmień nastawienie do panny. Z 'przyjaciel' na 'kochanek'.

8

Odp: Jaką drogą podążac? Long story od faceta.

takijedenfacet820: ten tekst, że pewnie by któreś z nas coś spieprzyło to równie dobrze mogło być coś w stylu "lubimy się ale jako przyjaciele". Ot po prostu trzeba było wtedy wyjaśnić kilka spraw i znaleźć powód "z dupy" który niby był racjonalny dlaczego nie będziemy razem. A przynajmniej tak mi się wydaje.
Tak czy siak nigdy nie ma pewności czy w związku będzie się człowiek tak samo dogadywał z drugą osobą jak w okresie przed. No ale kto nie ryzykuje ten nie wygrywa.


To, że nie ma między wami tej tzw. "niezręcznej ciszy" to też nie do końca działa na plus dla Ciebie. Czujecie się przy sobie super komfortowo i walę w ciemno, że aż za bardzo, przez co bardzo mocno siedzisz w szufladce z napisem "przyjaciel" Tragedii nie ma, ale aby coś z tego było powinieneś ograniczyć tą wszechstronną komfortowość w Twoim towarzystwie i robić coś co panne na tyle zbije z tropu aby zaczęłą czuć do Ciebie pociąg seksualny- w końcu tym różni się przyjaźń od intymnej relacji.

Wiem, trzeba po prostu eskalować dotyk. Standard. Tylko wiecie, ona dla mnie była przez dłuższy czas "kumplem z cyckami" i też siedziała u mnie w koszyku "przyjaciółka - nie ruszać" mimo tego, że jest atrakcyjna. No i trzeba będzie się po prostu przestawić.

9

Odp: Jaką drogą podążac? Long story od faceta.

Szczera rozmowa zawsze pomaga. Na Twoim miejscu postawiłabym jednak wszystko na jedną kartę i spróbowała. Powiedz jej otwarcie wszystko to co napisałeś tutaj. Wiem, że to trudne, bo trzeba się liczyć, że od tego nie będzie już odwrotu, ale czy dasz radę ciagnąć to tak jak wygląda teraz? Jestem o krok do przodu od Ciebie i powiem Ci, że jednak nie żałuję, że spróbowaliśmy ze sobą być, bo to i tak wcześniej czy później by się stało. Ale to cholernie trudne być z przyjacielem. Najgorsze jest to, że wiesz o tej osobie wszystko, co lubi a czego nie i przez to zmieniasz się, starasz się podświadomie dorównać ideałom o których Ci opowiadała. I przez to się pieprzy, bo nie jesteś już sobą, a i ta druga osoba nie chciała byś się zmieniał, bo poczuła coś do Ciebie takim jakim jesteś.
Życzę Ci powodzenia w przemianie 'kumpla z cyckami' w Twoją kobietę smile Jest dużo do stracenia, ale można tez mnóstwo zyskać, bo wielu się udaje smile

10

Odp: Jaką drogą podążac? Long story od faceta.

Uhm, no cóż. Powiedziałem to co miałem i chciałem powiedzieć, bo z każdym dniem przekonywałem się, że dla mnie to ta jedna, jedyna. Otworzyłem się przed nią zupełnie. Nie będę wchodził w szczegóły bo rozmowa i spotkanie było cholernie długie, no a jaka jest puenta? Że szczęśliwe zakończenia są tylko na filmach.

Za miesiąc reorganizuje swoje życie, 2000km stąd ze świetnymi perspektywami zawodowymi, które mnie ustawią za kilka lat finansowo niesamowicie. Tylko co z tego? Zapewne będzie to najgorszy i najtrudniejszy miesiąc w życiu mając ją tak blisko, a jednocześnie tak daleko i nie wiadomo co będzie dalej, ale innego wyjścia nie widziałem.
Tyle ode mnie smile

11

Odp: Jaką drogą podążac? Long story od faceta.

Stawianie kawy na ławę nigdy nie jest dobrym rozwiązaniem w takich sytuacjach.
Jeżeli chodzi o przejście w związek to trzeba działać, a nie rozmawiać.

12 Ostatnio edytowany przez Katarina87 (2013-07-15 17:31:54)

Odp: Jaką drogą podążac? Long story od faceta.
Cuttooth napisał/a:

Ale ja chcę ją taką jaką jest z całym asortymentem zalet i wad, które znam na wskroś.

Sam odpowiedziałeś na swoje pytanie smile teraz tylko działaj wink

Posty [ 13 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Jaką drogą podążac? Long story od faceta.

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026