Od poltora roku jestem z chlopakiem a rzekomo z narzeczonym bo rok temu oswiadczyl mi sie . Stwierdzil ze z przymusu bo tylko mi zalezalo na tych zareczynach . Ma bardzo glupie zarty typu ze jak widzi jakas dziewczyne to mowi ze by ja przelecial mimo ze wie ze mnie to rani. Ciagle mnie wini o klutnie w naszym zwiazku jak sie poklucimy to zawsze ja walcze o nasz zwiazek . Teraz stwierdzil ze musi przez tydzien przemyslec nasz zwiazek . On nie walczy nawet o mnie . Jak zapytalam go czemu mnie nie zostawi to powiedzial ze ja mu nie daje odejsc tylko nie wiem czy to jego kolejny zart czy prawda . Ale z drugiej strony to jakby nie kochal mnie to w dupie mialby to cy ja mu dam odejscie czy nie i odszedlby. Nie wiem co mam myslec co robic , nie mam wsparcia u nikogo nawet u wlasnej matki
POMOZCIE
Podobne tematy
Ja bym się z nim rozstał. Przecież widzisz, że nic z tego nie będzie.
Chcesz stabilizacji? Szybko dziecko...? Jak mąż będzie do bani, to nie będziesz miała stabilizacji, a na utrzymaniu i jego i dziecko + milion problemów.
Zgadzam się z przedpiścą w 100%. Szkoda czasu na takiego gościa.
Jego zachowanie dobrze o nim raczej nie świadczy, powiedziałabym nawet że nie ma do Ciebie szacunku. Nie wiem czy związek z nim jest dobrym rozwiązaniem. Zastanów sie moja droga, żebyś nie popełniła czegoś czego potem będziesz żałować