Jakie jest Wasze zdanie na temat przekłuwania uszu maleńkim dzieciom? Ciekawa moda czy barbarzyństwo? Niemowlę z kolczykami wygląda prześlicznie czy jest... okaleczone i oszpecone? Co sądzicie o matkach, które zabierają kilkumiesięczne pociechy do kosmetyczki, bo "to tak słodko wygląda, wreszcie będzie widać, że to dziewczynka, no i jak dziecko jest takie malutkie, to się nie boi"?
Podobne tematy
Ja bym poczekała aż dziecko podrośnie i samo wyrazi chęć przekłucia uszu.
3 2013-07-02 03:19:40 Ostatnio edytowany przez Ruapehu (2013-07-02 03:22:47)
Nigdy nie rozumiałam idei przekuwania uszu niemowlętom. Kwestię gustu pomijam, bo wiadomo że każdy będzie miał na tej płaszczyźnie inne zdanie, ale jest szereg innych argumentów, które oponują za tym, aby tak malutkim dzieciom jednak tych uszu nie przekuwać: rozpoczynając na higienie, poprzez bezpieczeństwo, na świadomym zadawaniu dziecku przez rodzica bólu, jak również w niektórych przypadkach oszpeceń kończąc.
Jako osoba, która od wielu lat interesuje się różnymi modyfikacjami ciała, w tym sztuką piercingu najdłużej, z wytrzeszczonymi oczami obserwuję głupotę niedouczonych rodziców, którzy zanoszą takie małe szkraby do kosmetyczki, gdzie pistoletem rozrywa im się uszka. Polecam wziąć do ręki kartkę, wbić w nią igłę i długopis - dokładnie taki sam efekt daje pistolet, jaki zrobił długopis, czyli rozrywa tkankę zamiast ją przekuć. Druga kwestia jest taka, że pistolety używane do przekuwania w salonach kosmetycznych, są niesterylne. Z uwagi na to, że posiadają plastikowe elementy, które rozpłynęłyby się pod wpływem wysokiej temperatury, nie są przystosowane do sterylizowania w autoklawie, i tym samym nigdy nie będą idealnie czyste. Pomijam już fakt, że kosmetyczka nie powinna zajmować się przekuwaniem czegokolwiek. Od przekuwania są piercerzy, ale żaden szanujący się piercer, nie podejmie się przekucia jakiegokolwiek miejsca małemu dziecku, gdyż jego odporność na ból jest zdecydowanie inna, a proces gojenia utrudniony.
Dla mnie przekuwanie uszu maleńkiemu dziecku jest wyrazem kompletnej głupoty. Kolczyk zawsze może o coś zaczepić i rozerwać ucho. Może wypaść i dziecko może go połknąć. Brrry! Od razu mam przed oczami tysiąc makabrycznych scenariuszy.
A co do wyglądu - dla mnie wygląda to po prostu dziwnie. Ni w pięć ni w dziewięć.
Jako osoba, która od wielu lat interesuje się różnymi modyfikacjami ciała, w tym sztuką piercingu najdłużej, z wytrzeszczonymi oczami obserwuję głupotę niedouczonych rodziców, którzy zanoszą takie małe szkraby do kosmetyczki, gdzie pistoletem rozrywa im się uszka. Polecam wziąć do ręki kartkę, wbić w nią igłę i długopis - dokładnie taki sam efekt daje pistolet, jaki zrobił długopis, czyli rozrywa tkankę zamiast ją przekuć. Druga kwestia jest taka, że pistolety używane do przekuwania w salonach kosmetycznych, są niesterylne. Z uwagi na to, że posiadają plastikowe elementy, które rozpłynęłyby się pod wpływem wysokiej temperatury, nie są przystosowane do sterylizowania w autoklawie, i tym samym nigdy nie będą idealnie czyste. Pomijam już fakt, że kosmetyczka nie powinna zajmować się przekuwaniem czegokolwiek. Od przekuwania są piercerzy, ale żaden szanujący się piercer, nie podejmie się przekucia jakiegokolwiek miejsca małemu dziecku, gdyż jego odporność na ból jest zdecydowanie inna, a proces gojenia utrudniony.
Bardzo dobrze, że to napisałaś, dziękuję.
Ta moda na przekłuwanie uszu to chyba wzięła się z seriali meksykańskich :-/. Dla mnie niemowlę choć z kolczykami wygląda ślicznie ale ich mieć nie powinno. Niemowlę to jednak niemowlę...
przekuwanie uszu małym dzieciom nie jest współczesnym (ostatnich lat) pomysłem mamusiek typu plastik fantastik. O ile mi wiadomo w Polsce moda na to jest już od dawien dawna zakorzeniona i kiedyś naturalnym było, że np dziecko do chrztu ma przebijane uszy- a rodzice chrzestni w prezencie kupują złoty medalik i złote kolczyki- oczywiście dziewczynkom ![]()
Ja jestem przeciwna, dziecko powinno samo zadecydować, czy chce kolczyki, czy nie. Spokojnie można odczekać te kilka lat i oddać decyzję dziecku, w końcu to jego ciało.
Dla mnie to zwykła fanaberia rodziców. W dodatku głupia i niebezpieczna. Naraża dziecko na ból (zupełnie niepotrzebny przecież, nawet jeśli krótkotrwały) i rozmaite powikłania.
Przekłułam sobie uszy grubo po 20-tce. Goiły się długo i marnie. Nie wyobrażam sobie niemowlaka z ropiejącymi uszami. Ma nie dotykać uszu? A niby jak?
Jaka jest pewność, że dziecko nie zrobi sobie kolczykiem krzywdy? Dodatkowy element do upilnowania...
Nie wiem czy moja córka będzie chciała kolczyki. Nie wiem, w którym miejscu będzie chciała sobie te uszy przekłuć. Jeśli nie muszę - nie podejmuję decyzji za nią.
Jak dla mnie to pomysł tyle durny, co niebezpieczny. W pełni podpisuję się pod argumentami, które już padły. Ponadto dla mnie małe dziecko z kolczykami nie wygląda ani ładnie, ani uroczo, raczej wulgarnie.
Ponadto dla mnie małe dziecko z kolczykami nie wygląda ani ładnie, ani uroczo, raczej wulgarnie.
Wulgarnie? Wg mnie - po prostu głupio. Tak jakby było świadectwem głupoty mamusi. Zwykle nie klasyfikuję ludzi, ale taki obrazek budzi we mnie tylko jedno skojarzenie "ale głupia baba ci kuku zrobiła, maluszku".
nocnalampka napisał/a:Ponadto dla mnie małe dziecko z kolczykami nie wygląda ani ładnie, ani uroczo, raczej wulgarnie.
Wulgarnie? Wg mnie - po prostu głupio. Tak jakby było świadectwem głupoty mamusi. Zwykle nie klasyfikuję ludzi, ale taki obrazek budzi we mnie tylko jedno skojarzenie "ale głupia baba ci kuku zrobiła, maluszku".
To też, ale dla mnie jest to taki rodzaj właśnie głupoty niesmacznej, wulgarnej.
Ból, ewentualne kłopoty związane z gojeniem się i z nieprzewidzianymi wypadkami (połknięcie kolczyka, rozerwanie ucha, itp.).
Warto narazić na to wszystko niemowlę (i nieco starszą dziewczynkę), by zaspokoić potrzeby estetyczne dorosłych?
Warto narazić na to wszystko niemowlę (i nieco starszą dziewczynkę), by zaspokoić potrzeby estetyczne dorosłych?
No i jeszcze taka moja refleksja odnośnie tej "estetyki" (jak dla mnie mocno wątpliwej) - czy dziecko bez kolczyków jest brzydkie, że trzeba je tak "upiększać"?
Gdzieś kiedyś wyczytałam opinie matki, która przebiła córeczce uszy "żeby było widać, że to dziewczynka". Nie skomentuję nawet tego pomysłu, jak i motywacji...
Że żadna z tych mamusiek nie wpadła na to, że istnieje coś takiego jak klipsy... (jeśli już koniecznie maluch musi nosić biżuterię).
Że żadna z tych mamusiek nie wpadła na to, że istnieje coś takiego jak klipsy... (jeśli już koniecznie maluch musi nosić biżuterię).
Akurat klipsy to na pewno niemowlak by zjadł ![]()
vinnga napisał/a:nocnalampka napisał/a:Ponadto dla mnie małe dziecko z kolczykami nie wygląda ani ładnie, ani uroczo, raczej wulgarnie.
Wulgarnie? Wg mnie - po prostu głupio. Tak jakby było świadectwem głupoty mamusi. Zwykle nie klasyfikuję ludzi, ale taki obrazek budzi we mnie tylko jedno skojarzenie "ale głupia baba ci kuku zrobiła, maluszku".
To też, ale dla mnie jest to taki rodzaj właśnie głupoty niesmacznej, wulgarnej.
Ja wam dziewczyny podam przykład "wulgarnej głupoty mamusi"...
Pewna z mamusiek którą znam, nie dość że przebiła swojej córce w wieku chyba 6 miesięcy uszy, to jeszcze zakładała jej złotą bransoletka (z blaszką z wygrawerowanym imieniem) na rączkę. To jednak nie był przejaw jedynie głupoty i poczucia "estetyki", ale w większym stopniu..materializmu. To było coś w stylu "nie szkoda mi 200zł na złotą bransoletkę dla dziecka, stać mnie".
Ja córeczce nie przekułam, mała ma 3,5 roku i czasem mówi, że by chciała, więc klipsy kupiłam, takie byle co, a mała jest przeszczęśliwa
podrośnie, sama zadecyduje, po co na siłę dziecko uszczęśliwiać?
Śmiać mi się chciało (dosłownie) kiedy znajomi, niezbyt zamożni kupili na roczek złote kolczyki swojej królewnie, uszy przekłuli, a po ok roku mała je sobie odpięła, włożyła do rączki wyczekała moment na spacerku kiedy szła przez most i sru do wody
na moich oczach to się stało
apotem dodała: fuj fuj fuj, nie ma i radocha na buźce
mama gotowa była do wody skakać gdyby nie to, że marne szanse na odnalezienie złotych cudów
ja się ubawiłam, ona mniej. Już nie kupiła drugich ![]()
Dzieci też mają coś do powiedzenia. Sama wiem, że niewygodnie sie śpi w kolczykach, a dzieciom podejrzewam, że na noc nie ściągają... Ech...
18 2013-07-04 10:10:45 Ostatnio edytowany przez moniaCo (2013-07-04 10:11:12)
Przekłuwanie maleńkim dzieciom uszu, to dla mnie totalny brak wyobraźni.
Pomijam już kwestie bólu, czy trudnego gojenia się, ale takie dziecko w ferworze zabawy może sobie wyrwac po prostu taki kolczyk.
Nawet dziecko w wieku przedszkolnym, moim zdaniem jest zbyt małe.
Pamiętam kiedyś jakie osłupienie wywołała u mnie pewna maleńka dziewczynka, taka która ledwo sama siedziała w wózku.
Mogła mieć max 8-10 miesięcy i była obwieszona jak choinka! Kolczyki, łańcuszek, bransoletka na ręku!
O zgrozo!
Matki nie powinny przekłuwać uszu takim maluszkom bo to głupie i niepotrzebne. Moja córka w wieku sześciu lat przez prawie dwa miesiące chodziła za mną prosząc o wizytę u kosmetyczki. Wyjaśniłam jej na czym polega przekłuwanie ale jej to nie zniechęciło. Uznałam że jest na tyle duża że nie będzie w tym nic złego jeśli się zgodzę. Dobrze to zniosła i była bardzo zadowolona. Niestety do czasu...podczas zabawy z bratem naderwała sobie ucho w taki sposób że oczko kolczyka schowało się w środku. Nie byłam w stanie jej pomóc więc skończyło się na wizycie w szpitalnej izbie a tam pani nie była już taka miła jak zmartwiona mama. Od tego zdarzenia upłynęło trochę czasu a córka nie chce kolczyków i dobrze. Ma jeszcze czas a ja żałuję że uległam.
podzielam zdanie większości tutaj
przekłuwanie uszu niemowlętom a nawet dzieciom ponizej przynajmniej 4 roku zycia to bzdura,do tego nie rozumiem też obwieszania dzieci złotem
Na innym forum przeczytałam o mamuśce, która przekłuła uszka kilkumiesięcznemu... chłopczykowi.
Przeczytałam dziś takie doniesienia:
"Naukowcy z Uniwersytetu Jagiellońskiego przedstawili wyniki badań, które wskazują na to, że wczesne przekłuwanie uszu może być później przyczyną wielu alergii. - To przez nikiel, który jest zawarty w kolczykach - oceniają.
- Małe dziewczynki, którym przekłuto uszy, częściej mają objawy alergiczne nie tylko we wczesnych latach życia, ale i w późniejszych - oceniają alergolodzy z Collegium Medicum UJ w Krakowie.
Zdaniem alergologów nie ma znaczenia, jakie kolczyki rodzice zakładają swoim dzieciom. - Wszystko jedno, czy mała dziewczynka, np. jednoroczna, ma kolczyki złote czy srebrne, czy też z innych tworzyw. Biżuteria zawiera nikiel. Ten metal bardzo często powoduje uczulenia - przestrzega prof. Ewa Czarnobilska, kierownik zespołu, który prowadził badania.
Nikiel zawarty w kolczykach na ogół wywołuje wypryski skórne. - Rodzice często błędnie myślą, że dziecko jest uczulone na składnik jakiegoś pokarmu, np. mleka, a okazuje się, że za uczulenie odpowiada właśnie kolczyk, który ma kontakt z układem immunologicznym - wyjaśnia alergolog.
Co więcej - zauważa Czarnobliska - organizm "zapamiętuje" kontakt z uczulającym metalem i w przyszłości, nawet jeśli dziecko nie będzie nosić kolczyków, może alergicznie reagować na preparaty zawierające nikiel, np. biżuterię, metalowe części garderoby, aparaty ortodontyczne, protezy dentystyczne, płytki ortopedyczne i inne. (...)"
(źródło: tvn24)
Uważam że nie powinno się dokonywać żadnych przekłuć, nakłuć, tatuaży itp. u kogoś kto nie może zaprotestować. Jestem przeciwna przekłuwaniu uszu małym dzieciom, uważam że uszy mogą być przekłute jedynie na wyraźne żądanie - nawet dziecka ale świadomego co się z tym wiąże. Innymi słowy niech każdy sam decyduje o swoim ciele - ja bym niemowlakowi uszu nie przekłuła i nie podoba mi się gdy widzę maleńkie dzieci z kolczykami.
A ja wypowiem swoje zdanie i bedzie ono przeciwne od wiekszosci zapewne
Moje dziecko ma kolczyki. Malutkie, zlote i bezpieczne, ktore dostala od chrzestnej na chrzciny. Rodzilam w kraju, gdzie w szpitalu pielegniarki zadaja pytanie: "przebijamy uszka przy wypisie?". Na Slowacji jest to o tyle normalne, ze gdy nasza malutka miala 2 miesiace i brak kolczykow, czesto pytano mnie dlaczego jeszcze nie ma. DLa mnie rowniez to byl niewyobrazalny i karygodny czyn... Po namowach tesciowej i partnera dalam sie namowic, choc bardzo opornie mi to przylo. I powiem tyle. Nie zaluje. Mala wogole nie plakala. Zero. Bylam w szoku. Goilo sie wszystko prostolinijnie i bez problemow. Ma kolczyki przystosowane tak, ze nie zaciagnie sie nigdy. A co do polkniecia
Co kupisz, to masz. Osobiscie uwazam, ze mniejszym bolem dla dziecka jest przebicie mu kolczykow wczesniej, niz pozniej. Sama dobrze pamietam jak mi robiono dziurki na komunie i strasznie to znioslam. A moja corcia wyglada slicznie z kolczykami, czy tez bez, ale ma to z glowy.
Tak na marginesie. Nie jestem plastikowa (mam wszystko naturalne). Nie mam platyny na glowie. Nie jestem materialistka. A moje dziecko jest szczesliwe
A teraz 3,2,1 START ... Mozecie zmieszac mnie z blotem ![]()
Tinko, Twoje dziecko, Twoja decyzja, zastanawiam się tylko jak duża jest Twoja córcia i w jaki sposób pokazuje swoje poczucie szczęścia z powodu posiadania kolczyków?
Na podstawie Twojego posta można też wywnioskować, że przekłuwanie uszu jest niemal obowiązkowe i każda dziewczynka kiedyś musi przez to przejść - tak przecież nie jest.
Edit: Doczytałam właśnie, że mała ma jedenaście i pół miesiąca. Przecież to jeszcze maleństwo.
Ja powiem tak - to jest dla mnie kwestia indywidualnego wyboru rodzica, nie jest to jakaś nieodwracalna krzywda ale uważam że dziecko powinno mieć prawo do decyzji w kwestii własnego ciała. Ja sama mam kolczyki i tatuaże ale są to moje własne podjęte decyzje i nie chcę moim dzieciom narzucać nawet takich głupich kolczyków woszach... z resztą jakoś wydaje mi się że maleńkim dziewczynkom po prostu z kolczykami niewygodnie się choćby śpi.... i że jest ryzyko naderwania kiedy dziecko uczy się i poznaje swoje ciało... ale tak jak pisałam - to już każdemu zostawiam do właśnej oceny na ile WARTO
Lubię te dyskusje na temat "dziecko powinno mieć prawo wyboru czy..." w tym temacie np chce mieć kolczyki. Zastanawiam sie wtedy zawsze czy to samo pytanie zadawały te same osoby niosąc dziecko do chrztu "czy ono wyraziło na to zgodę?" ![]()
Każdy rodzic sam podejmuje decyzje odnośnie tego jak wychowuje dziecko, co mu daje do jedzenia, w co ubierze, czy założy kolczyki czy ochrzci itd. ...no ale to tak na marginesie ![]()
Nikt mi nie wmówi, że dziecko poniżej 2 latek jest szczęśliwe, bo ma kolczyki.
A to dlatego, że takie maluchy nie wiedzą, co to są kolczyki.
Miałam przekłute uszy dopiero po 8 roku życia - moja mama wcześniej nie widziała takiej potrzeby, a ja też nie zabiegałam o to. Przekłucie nie bolało mnie wcale, goiło się szybko. Nie wiem, skąd teoria, że na starszych dzieciach gorzej się goi? To taki problem poczekać parę lat, aż dziecko samo wyrazi chęć posiadania kolczyków? I sorry, ale niemowlę z przebitymi uszkami wygląda śmiesznie, nie uroczo.
Gdyby tradycją było robienie tatuażu na roczek, to też nie byłoby słowa sprzeciwu? No ludzie.
Ale wierzący rodzice są przekonani, że umożliwiając niemowlęciu chrzest, podarowują mu coś najcenniejszego. Jeśli maluch zachoruje i umrze, bez chrztu nie pójdzie do nieba (czy jakoś tak). A jak to niemowlę podrośnie i uzna, że woli inną religię/bycie niewierzącym, to w nosie będzie miało jakieś, dla niego durne, pochlapanie wodą czoła dawno temu.
A co dobrego robię dla niemowlaka, przebijając mu uszy? Własną próżność zaspokajam, nic więcej. Na dodatek może się zdarzyć tak, że funduję mu trwałe oszpecenie i okaleczenie - bardzo często dziurki po kolczykach/piercingu NIE zarastają.
Rodzic sam podejmuje decyzje, ale warto trochę pomyśleć, by te decyzje nie były głupie. Między "w co ubierać" a "jak karmić" widzę ogromną różnicę, na przykład.
I sorry, ale niemowlę z przebitymi uszkami wygląda śmiesznie, nie uroczo.
Zgadza się. Dla mnie to wygląda wręcz pretensjonalnie. Nie chciałabym nikogo urazić, ale jednak zawsze nieco dziwnie patrzę na takie maluszki z kolczykami.
31 2014-09-03 22:32:26 Ostatnio edytowany przez Iceni (2014-09-03 22:32:44)
Czekam kiedy zobaczę pierwsze niemowlę z kolczykiem w nosie, pępku albo brwi...
Że to już przesada? Nie... Tak właśnie "normalni" ludzie reagują na widok niemowląt z kolczykami w uszach...
Zwykle rodzice chrzestni czy dziadkowie kupują zlote kolczyki na chrzest, pozniej mamusia z tatusiem leca do kosmetyczki i załatwiają dziecku przebicie uszkow.
Nie mi oceniać.
Wiecie od roku w gore to ja jestem w stanie zrozumieć, ale taki paro miesięczny bobas , no to juz nie bardzo.
Sama mialam przebite uszka gdzieś kolo 7-8 lat. Tata przebił mi specjalną igla
oczywiście wszystko bylo higiecznie wykonane i co najważniejsze nie bolało.
Pozdrawiam.
Ja uważam, że to głupota przekłuwać uszy małemu dziecku. Ono samo powinno zdecydować jak będzie strasze czy chce tego czy nie, tym bardziej że to ingerencja w jego ciało...
W Hiszpanii absolutna większość kilkumiesięcznych dziewczynek ma kolczyki i nikogo to nie bulwersuje. Ha! Czasami taka kilkudniowa dzidzia wychodzi ze szpitala z kolczykami w uszach. Pielęgniarki jej przebiły.
Co kraj to obyczaj.
Temat co prawda został założony już dawno, ale że dziś natknęłam się na kilka materiałów dotyczących zagadnienia, to chciałabym dla zobrazowania jak wygląda przekłuwanie uszu niemowlętom pokazać to na dwóch zupełnie przypadkowych filmikach, przy czym podobnych można znaleźć całe mnóstwo. Niestety nadal nie rozumiem i nie podzielam tego zachwytu i radości matek, które z sobie tylko znanych pobudek fundują dzieciom taki zupełnie niepotrzebny stres i ból, o ryzyku infekcji nie wspominając.
buszmeńskie praktyki. Jeszcze piórko w tyłek do kompletu...
Swoje zdanie w temacie już tu wyrazilam:
takiemu dziecku kolczyk w uchu jest potrzebny jak zającowi dzwonek. Durne baby (niech sobie same picki poprzekłuwają) nie pomyślą nawet że taki kolczyk może się odpiąć a dziecko chętnie zje mały element. Ja odkąd urodziłam nie zakładam kolczyków właśnie ze względu na bezpieczeństwo dziecka.
buszmeńskie praktyki. Jeszcze piórko w tyłek do kompletu...
Swoje zdanie w temacie już tu wyrazilam:
Pamiętam tę dosyć burzliwą dyskusję, zresztą sama również się w niej wypowiedziałam. Mało tego, właśnie zauważyłam, że wkleiłam ten sam film, co powyżej. Ups! ![]()
Wg mnie dziecku nie dzieje sie zadna krzywda i brutalne to to nie jest tylko... zeby nie powiedziec glupie... no tandetne i niepotrzebne. A 3latce paznokcie malowac?
Głupota i próżność rodziców plus niepotrzebne narazanie MALUTKIEGO dziecka na stres.
Dzieci same w sobie są słodkie i niewinne, płeć można podkreślić ubrankiem. Mnie osobiście nie podoba się jak małe dziecko, mówimy tu o dziewczynach w wieku 1-2-3 latka ma przeklute uszy. Wyglądają trochę komiczne, jakby ktoś odebrał im tę naturalną niewinność.