Witam. Długo zastanawiałam się czy odezwać się gdzieś w tej sprawie i czy w ogóle pisać o tym publicznie, bo w sumie po co innym ludziom zawracać ,,gitarę'' o pierdoły związane z własnym życiem. Jednak czasami czuję, że jednak muszę coś ,,więcej'' zmienić w życiu, a coś moja droga do psychologa jest długa i kręta. Postanowiłam się odezwać i może uda znaleźć mi się kogoś kto w końcu pomógłby mi nakierować się na dobrą drogę bym mogła nią iść.
W chwili obecnej mam 26 lat, mieszkam obecnie sama (moja mama zmarła kiedy miałam lat 18) a mieszkałam i wychowywałam się tylko z nią, ponieważ tato założył drugą rodzinę. Po śmierci mamy zamieszkałam sama i starałam się w życiu radzić sama, ale życie mnie przerosło i przerastało i czasami jeszcze przerasta. Począwszy od złego gospodarowania finansami poprzez depresję oraz kilka wypadków, które suma summarum przyczyniły się bym w końcu zaczęła naprawiać swoje życie... rok po śmierci mamy przystąpiłam do jednego klubu - grona, w którzy poczułam się bardzo dobrze, niewyobcowana, poczułam, że mam przyjaciół z którymi dzielę wspólną pasję - sport. Ale w pewnym momencie zaczęło się coś psuć, ja zaczęłam robić się zamknięta, ,,sfochowana'' nie radziłam sobie z emocjami, ani z niczym, wszystko zaczęło się psuć (trochę zwalam winę na tę depresję po mamie) i w końcu moi znajomi odwrócili się do mnie plecami. Kiedy po małych wypadkach i leżeniu w łóżku i poczuciu, że zostałam całkowicie sama na tym świecie postanowiłam się podnieść z dołków i z syfu, który moje życie otaczał i zaczęłam powoli porządkować swoje życie...
No i właśnie niby wszystko powinno być już ok bo to już 3 lata kiedy próbuję coś w sobie naprawiać, poprawiać itd. ale nadal nie jest do końca ok i nadal moi znajomi mi nie ufają, a czasami mam wrażenie, że nie mają do mnie szacunku poprzez pryzmat przeszłości i wcale nie pomaga to, że już się zmieniłam, że staram się być miła, kulturalna, bo jestem odbierana powoli jako osoba fałszywa przez to. A ja naprawdę się staram (nie do przesady bo wiem, że można też przesadzić ze staraniem się i że inni mogą mieć dość) ale staram się być normalna, kulturalna, jeśli ktoś czegoś potrzebuje staram się spełniać prośby na miarę możliwości i przede wszystkim staram się nie narzucać nikomu i być przydatna.
Zastanawiam się, czy to moja głowa czasami jest do wymiany i co ew. mogłabym zrobić by też zmienić nastawienie, bo fakt jest faktem, że nadal jestem do ludzi nieufna i boje się oceny przez innych nawet jeśli mnie nie znają. Często mogę być odbierana przez obcych jako osoba negatywnie nastawiona, bo moja postawa trochę taka jest, przez nieufność i przez to, że martwię się złej oceny innych.
Chciałabym być inna, inaczej odbierana przez moich znajomych, szanowana, lubiana i żebym ja sama sobie nie dorabiała ew. niepotrzebnych teorii o nastawieniu innych do mojej osoby. Proszę bardzo o jakiekolwiek podpowiedzi, o pomoc. Nie jestem złym człowiekiem, tylko nie potrafię sobie ze swoim życiem poradzić.