Witam, jestem całkiem nowa na forum, więc proszę o wyrozumiałość.
Mam ogromny problem i już nie wiem zupełnie co mam robić. Jestem w związku od trzech lat, to moja pierwsza miłość, jest naprawdę wspaniale. Ale od zawsze mam problem z flirtowaniem, uwielbiałam uwodzić mężczyzn, wynika to chyba z braku poczucia własnej wartości, zawsze czułam się brzydka i takie "zawracanie im w głowach" sprawiało, że nagle czułam się piękna, pociągająca, seksowna. Na początku związku potrzeba tego zniknęła, przy Nim czułam się doskonale, czułam się wartościowa i doskonała, ale ostatnio dwa razy w krótkim czasie zrobiłam coś za co mógłby mnie zostawić, ale wybaczył, a ja wciąż nie umiem się uwolnić od tej potrzeby flirtu, a bardzo bym chciała, żeby przestać krzywdzić. Problem też polega na tym, że teraz posuwam się dalej niż kiedyś, nie wiem dlaczego, ale dotyk kogoś innego wyzwala o wiele większe emocje, są dreszcze, przyspieszone bicie serca, z Nim dotykanie jest już tylko dotykaniem. Nie wiem czy to "wypalenie", wiem, że to moja wina, bo on wciąż się stara, jest cudownie, idealnie, a ja już nie potrafię odczuwać tego co na początku. Przy ostatnim razie, powiedział w złości, że nie jestem kobietą, bo tak nie zachowuje się kobieta tylko suka, on nigdy nie przeklina więc uderzyło to we mnie strasznie i dotarło, że mam naprawdę problem. Nie wiem co robić, może powinnam się wybrać do jakiegoś psychologa?
Proszę pomóżcie, doradźcie coś, może też macie podobne doświadczenia?
Podobne tematy
Żal mi kogoś kto tak postępuje, że w taki sposób udowadnia sobie swoją wartość.
A mnie jest żal jej chłopaka. Daj mu dziewczyno spokój i pozwól sobie ułożyć życie z kimś, kto go będzie kochał i szanował. Daj mu szansę na szczęście i miłość.
Wybacz za szczerosc ale jestes głupia faceci fliruja z toba bo licza na cos wiecej a ty tu piszesz ze czujesz sie przez to piekna i seksowna..W głowie ci sie poprzewracało inne dziewczyny nie maja takiego faceta jakiego ty masz a go nie doceniasz mam nadzieje ze cie zostawi to wtedy sie ogarniesz ale w tedy moze byc za pozno takze pomysl chwile jak umiesz oczywisicie bo narazie wykazujesz sie kompletnym brakiem mozgu.
Fakt. Albo jestes trollem. Albo masz poważny problem ze sobą.
To da sie leczyć.
Nie potrafisz się powstrzymać i przedkładasz chwilową przyjemność nad szczęście dobrego związku i robisz to kosztem ranienia partnera. Jeżeli naprawdę chcesz się zmienić to proponuje jakieś kursy samoudoskonalania, musisz poznać siebie, swoje potrzeby i nauczyć się panować nad tymi mniejszymi które niszczą Twój związek.
Osobiście uważam że w Twoim wypadku powinnaś najpierw związać się z jakimś dupkiem który zachowuje się jak Ty. Myślę że gdybyś dostała trochę po d. nauczyłabyś się cenić i szanować osobę którą masz teraz...
Jest mi Ciebie żal, bo czegoś zabrakło w Twoim dzieciństwie, zapewne miłości od ojca. Gorsze jest jednak to, że w takich wypadkach scenariusz często bywa taki - Twoj facet będzie się starał, cierpiał, popadał obsesję, stanie się zazdrosny, a dla Ciebie coraz bardziej żałosny i coraz częściej będziesz miała ochotę na swoje dreszczyki emocji. Mężczyźni bardzo mocno przywiązują się do kobiet, które je ranią, zwłaszcza jeśli ranią w stronę płci przeciwnej. Będzie się niszczył coraz bardziej, aż się zniszczy. Rozstaniecie się, a on jeszcze bardzo długo będzie nieszczęśliwy, nie będzie ufał kobietom, jakość jego życia i samej chęci do życia spadnie.
Zacznij się leczyć, póki nie jest dla was za późno.
Takie zachowanie wynika z wyjątkowo niskiej samooceny. Jeśli kiedykolwiek chcesz zbudować trwały związek to powinnaś zacząć pracować nad sobą, ale tak na poważnie, najlepiej pod okiem specjalisty.
Ponadto uważam, że Twój związek też z tego wynika (tj. niska samoocena). Twój chłopak podkreślał jaka to jesteś wyjątkowa i na jakiś czas to wystarczyło, ale obecnie jego zdanie już Ci nie wystarcza i szukasz potwierdzenia także gdzie indziej. Podejrzewam też, że on sam musi mieć jakiś problem ze sobą - każdy wybiera partnera, który go najlepiej dopełnia w danym momencie, więc Ty też mu musisz coś rekompensować i to także coś poważnego.