Cześć,
byłem w związku z moją ukochaną od września ubiegłego roku, był to związek trudny bo na odległość (WAR <> WRO). Ona kończy 3 rok studiów, ja już jestem po studiach i pracuję. Związek od początku był ciężki, ze względu na jej trudne i wymagające studia nie widywaliśmy się tak często jakbyśmy chcieli (raz w miesiącu). Były chwile trudne, dla mnie dla niej, tęsknota. Mimo wszystko jakoś spotykaliśmy się i brnęliśmy do przodu. Gdy do niej przyjeżdżałem spędzaliśmy całe dnie razem. Z utęsknieniem wyczekiwałem wakacje, kiedy wróci do domu i będzie bliżej. W tę sobotę mieliśmy iść wspólnie na wesele, gdy przyjechałem do niej tydzień temu żeby się spotkać, spędzić wspólnie czas i o tym porozmawiać ona stwierdziła że nie potrafi się w tej chwili zaangażować tak jak wcześniej i że tak naprawdę skopałem wszystko na początku nie angażując się i o nią nie walcząc, co nie jest prawdą... Widzi że się zmieniłem, na lepsze ale mimo to musi odpocząć i nie chce mnie trzymać. Powiedziała że jeśli chcę żebym układał sobie życie z kim innym... Po długim spacerze (na którym mi to wszystko powiedziała), jeszcze leżeliśmy przytuleni do wczesnego ranka i rozmawialiśmy... Powiedziałem że chciałbym żeby skupiła się przede wszystkim na tym egzaminie, a ja znajdę 'kryzysową' narzeczoną na zastępstwo... Na co ona jednak zmieniła front, że z mną pójdzie, pomimo odległości i egzaminu...
Od ostatniej rozmowy się nie odzywałem (chciałem odpocząć i dać jej również czas na odpoczynek), w środę zapytałą co postanowiłem z weselem. Napisałem jej że nie chcę żeby się dla mnie poświęcała przed ważnym egzaminem (we wtorek) i traciła 3 dni nauki... Odpisała że nie chce myśleć tylko o sobie i jeśli nikogo nie znalazłem to żebym nie szedł sam... Odpisałem że zakomunikowała mi jasno że potrzebuje odpoczynku, a ta impreza nim na pewno nie będzie i że sobie z tym poradzę, niech się nie martwi.
Wiem na pewno że to nie będzie miało szans jeśli dalej, będzie nas dzieliła taka odległość. Chcę zmian i jestem na nie gotowy, tylko wydaje mi się że z jej strony, ona już tego nie chce. Chcę o nią jeszcze walczyć, dlatego daję nam taki czas oddalenia, żebyśmy pomyśleli o tym z dystansem... Mam cichy plan zrobić jej niespodziankę i pojechać tam na we wtorek na egzamin... Ale czy to coś może jeszcze pomóc?