Dylematy... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 12 ]

1

Temat: Dylematy...

Zastanawiałem się czy to właściwy wydział(sic!) forum, ale na końcu tematu jest ROZWÓD, więc...
Nie jestem tutaj nowy, można znaleźć moje archiwalne wpisy, tylko w sumie nie wiem po co.

Historia jakich wiele, wyjazd żony na zjazd licealny, powrót po 3 dniach kogoś zupełnie innego. Co Wam będę więcej opowiadał, kalka
Tak czy inaczej po prawie dwóch latach gehenny, płaczów i innego pier... dotarliśmy niemal 3 miesiące temu do rozwodu. Zgodnie z wolą naszego prawie 15 letniego syna sąd powierzył opiekę mnie.

Ad vocem
Moja bż jest osobą, którą można delikatnie określić jako "rozchwianą emocjonalnie". Oczywiście 15 lat patchworkowego małżeństwa, to nie jest hop siup i wiele win mogę wziąć na siebie, ale skoro podjęła terapię to znaczy, że sama swoje pewne deficyty też przyjęła. W sumie to nie mam bladego pojęcia co się dzieje w jej głowie.

Najważniejszą kwestią jest to, że od wielu miesięcy mam totalne wrażenie, że naszym życiem dyrygują i niebagatelny wpływ mają na nie inni ludzie. Podczas romansu jej  koleżanka, która totalnie jest w niej zaślepiona, okoliczności związane z sytuacją zdrowotną jej rodziny, a na sam koniec jej wizyty u pani psycholog już podczas terapii (to jest ważne, bo pani psycholog przekonała żonę do mojej opieki nad synem)

Syn jest w ostatniej klasie szkoły podstawowej i oczywistym dla nas obojga jest to, że spokojnie musi skończyć szkołę. Zakupiłem już mieszkanie w innej miejscowości, w której będzie mógł kontynuować naukę w liceum.
Cały wic polega na tym, że żona ponoć w konsultacji z panią psycholog, przyjęła taktykę mieszkania przez tydzień w miejscowości, gdzie ma mieszkanie po rodzicach i kochanka, a tydzień w naszym wspólnym domu, żeby "łagodnie i stopniowo to wszystko przejść dla syna"

Sporo mnie to kosztuje, ale wciąż ją kocham i potwornie mnie to obciąża

Staram się być silny, poukładać sprawy, ale kosztuje mnie to bardzo wiele i myślę, że trzeba to uciąć jak skalpelem

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Dylematy...

Skoro dom jest wspólny, to może w nim być kiedy chce.
Jak jest z kim gadać, to powiedz jak to widzisz. Jak nie ma, to krew w piach.
Nad czym tu dumać?

3

Odp: Dylematy...

w sumie racja. Można zamknąć temat

4 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2021-01-08 21:38:48)

Odp: Dylematy...
MJX napisał/a:

w sumie racja. Można zamknąć temat

Tak, temat jest do zamknięcia, ale nie z tego powodu, a z powodu naruszenia regulaminu forum, który jasno określa, że problemy związane z jedną relacją/ partnerką opisujemy w jednym wątku, a tworzenie dubli jest niedozwolone.
----------------
A to ja bardzo przepraszam!
W ferworze porządków na forum nie sprawdziłam, czy na pewno opisywałeś swoje problemy w poprzednim wątku, tylko wyciągnęłam taki wniosek z Twojego postu.
NAJmocniej przepraszam!

The past cannot be changed,
forgotten, edited, or erased.
It can only be accepted.

5

Odp: Dylematy...

Rozumiem Cię Autorze, ale wiesz... patrz na pozytywy... masz rozwód, swoje mieszkanie, syna ze sobą... chyba wyszedłeś na tym całkiem nieźle. 45 lat na karku to nie tragedia, więc jesteś teraz wolny i skorzystaj z tego bez skrupułów.

Żona z tego co piszesz ma swoje problemy emocjonalne i te problemy spowodowały, że Wasze małżeństwo się nie utrzymało. Masz więc dodatkowo ten komfort, że nie jesteś winny temu co się stało.

Jest teraz tyle możliwości randek w ciemno. Co Ci szkodzi trochę się poumawiać, żeby uwolnić się od myśli o bż?

Powodzenia smile

Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono...

6 Ostatnio edytowany przez paslawek (2021-01-08 23:05:59)

Odp: Dylematy...
noben napisał/a:

Nad czym tu dumać?

Myślę że jednak jest.Sprawa dotyczy też syna ,a nie domu i czy działania bż są dla syna czy dla byłej żony korzystne wygodne
to wygląda z jednej strony na chęć życia bż na 1/2 etatu w rodzinie,a znając trochę historię MJX i jego żony wygląda że bardzo powoduje nią w dużym stopniu skrywany brak zaufania do kochanka oraz dziwna jeszcze fascynacja nim sprzeczność, ile w tym jest dobra dla syna a ile jest dobra dla niej samej kolejny czyściec na koszt dziecka i byłego męża azyl oaza i kolejny brak odpowiedzialności za swoje decyzje,trudno nie odnieść wrażenia że bż jeszcze nie oduczyła się kłamać i manipulować Autorem ,wbrew nawet własnemu dobru i zdrowemu rozsądkowi tak jak w przypadku sprzedaży wspólnego domu,ona działa irracjonalnie nietrzeźwo impulsywnie wydaje się .
1 MjX ma dość tego że inni wpieprzają mu się do jego życia decydując za niego o nim z ukrycia 
Czy Twoja bż MJX często powołuje się na panią psycholog jak na ostateczny autorytet ?
Wcześniej kochanek bż podejmowali w ukryciu decyzje mające wpływ na Autora.
Dziewczyny po rozwodach pisują słusznie że czasem dla dobra dziecka trzeba ulec zgiąć kark prze eks ,ale granice są ważne i dbanie o siebie również.
MJX a co z drugim dzieckiem zostało z matką jak rozumiem?

Nie bój się cieni, one świadczą o tym, że gdzieś znajduje się światło

7

Odp: Dylematy...

[merle]

to jest clou sprawy, że jestem w pewnego rodzaju klinczu;) BŻ przyjmując taki sposób życia ogranicza mi jakąkolwiek możliwość skutecznego zamknięcia naszego związku. Moje pytanie tak naprawdę sprowadza się do tego czy powinienem patrząc na swój "interes" zażądać od niej całkowitej wyprowadzki kosztem częstszych kontaktów z dzieckiem. Ja zdaję sprawę, że tylko całkowite odcięcie na dłuższy czas da mi możliwość ułożenia sobie powoli pewnych spraw, a jednocześnie argument konsultacji z panią psycholog mi to odbiera. Stąd dylemat, czy mam prawo ją o to prosić

8 Ostatnio edytowany przez Gary (2021-01-08 23:11:02)

Odp: Dylematy...

Dla mnie to brzmi tak:


"Mam tysiąc problemów.
Ale żona przyjeżdża do naszego wspólnego domu, więc chciałbym z tego zrobić jeszcze jeden problem. "


Perspektywa żony:

"Rozwiodłam się, wszystko załatwione. Będę tydzień mieszkać z kochankiem, a tydzień w domu gdzie jest syn. Niestety mój mąż robi z tego mega problemy, ciągle i ciągle robi wojnę, szukając pretekstu. "


BŻ przyjmując taki sposób życia ogranicza mi jakąkolwiek możliwość skutecznego zamknięcia naszego związku

Masz rozwód? Masz...
Masz dziecko przy sobie? Masz...
I jeszcze dymisz, że ona jest w pobliżu, bo Ty biedaku nie możesz zamknąć związku...

Szukasz problemu na siłę.

Zaciśnij zęby, poczekaj, sprawa się unormuje.

Nie wszystkie żyją z tymi, których kochają. Szczęśliwe, które kochają tych, z którymi żyją. Niektóre kochają dwóch. Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości. Życie jest czasami kolorowe, ale w większości szare i właśnie w tych odcieniach szarości powinniśmy odnajdować szczęście.

9

Odp: Dylematy...
paslawek napisał/a:
noben napisał/a:

Nad czym tu dumać?

Myślę że jednak jest.Sprawa dotyczy też syna ,a nie domu i czy działania bż są dla syna czy dla byłej żony korzystne wygodne
to wygląda z jednej strony na chęć życia bż na 1/2 etatu w rodzinie,a znając trochę historię MJX i jego żony wygląda że bardzo powoduje nią w dużym stopniu skrywany brak zaufania do kochanka oraz dziwna jeszcze fascynacja nim sprzeczność, ile w tym jest dobra dla syna a ile jest dobra dla niej samej kolejny czyściec na koszt dziecka i byłego męża azyl oaza i kolejny brak odpowiedzialności za swoje decyzje,trudno nie odnieść wrażenia że bż jeszcze nie oduczyła się kłamać i manipulować Autorem ,wbrew nawet własnemu dobru i zdrowemu rozsądkowi tak jak w przypadku sprzedaży wspólnego domu,ona działa irracjonalnie nietrzeźwo impulsywnie wydaje się .
1 MjX ma dość tego że inni wpieprzają mu się do jego życia decydując za niego o nim z ukrycia 
Czy Twoja bż MJX często powołuje się na panią psycholog jak na ostateczny autorytet ?
Wcześniej kochanek bż podejmowali w ukryciu decyzje mające wpływ na Autora.
Dziewczyny po rozwodach pisują słusznie że czasem dla dobra dziecka trzeba ulec zgiąć kark prze eks ,ale granice są ważne i dbanie o siebie również.
MJX a co z drugim dzieckiem zostało z matką jak rozumiem?

Paslawek, "nasz" starszy syn jest bardzo z mamą związany emocjonalnie i w pewnym momencie totalnie przestałem być dla niego istotny, co jednak po 15 latach wspólnego życia było dla mnie ogromnie bolesne. Zaraz po rozpoczęciu romansu przez mamę było mu obojętne gdzie zamieszka, na moje pytanie czy "u tego faceta" odpowiedział, że chyba tak, byleby mama była szczęśliwa. Ma 21 lat, studiuje informatykę na 3 roku i teraz wyprowadził się do akademika, bo dostał super pracę we Wrocławiu. Pół roku temu wyprowadził się do tego mieszkania w Bielsku ponieważ chciał mieć spokój(typ naukowca) choć tutaj nic się nie działo dla niego niekomfortowego. Zero awantur, w sumie normalnie jak wcześniej, nawet powiedział bratu, że ucieka przed mamą, która zmusza go do aktywności fizycznej. Ona niby jeździła do niego, ale teraz to wytłumaczenie przestało mieć rację bytu.
Tak, ciągle słyszę, że wszyscy włącznie z panią psycholog mówią jej, że taki sposób postępowania jest jak najbardziej rozsądny.

10

Odp: Dylematy...
Gary napisał/a:

Dla mnie to brzmi tak:


"Mam tysiąc problemów.
Ale żona przyjeżdża do naszego wspólnego domu, więc chciałbym z tego zrobić jeszcze jeden problem. "


Perspektywa żony:

"Rozwiodłam się, wszystko załatwione. Będę tydzień mieszkać z kochankiem, a tydzień w domu gdzie jest syn. Niestety mój mąż robi z tego mega problemy, ciągle i ciągle robi wojnę, szukając pretekstu. "

Tak, masz rację


BŻ przyjmując taki sposób życia ogranicza mi jakąkolwiek możliwość skutecznego zamknięcia naszego związku

Masz rozwód? Masz...
Masz dziecko przy sobie? Masz...
I jeszcze dymisz, że ona jest w pobliżu, bo Ty biedaku nie możesz zamknąć związku...

Szukasz problemu na siłę.

Zaciśnij zęby, poczekaj, sprawa się unormuje.

Zaciskam jak mogę, uwierz mi. Ale też cała ta sytuacja sprawia mi cholerny ból

11

Odp: Dylematy...

Co na to młodszy syn na pomysł bż ?
Czyli starszy to już  młody facet
Przede wszystkim jesteś zobligowany ustaleniami sądowymi to minimum .
Zobacz jak to zadziała w praktyce.
Intencje,motywy,to co wymyśliła była żona to nie bardzo już twój problem jedynie dobro syna w tym przeanalizuj Ty dasz radę przyzwyczaisz się z resztą to nie na wieczność ,nie musisz z nią gadać o jej sprawach związkowych zawodowych tutaj postaw granicę i nie bądź czyśćcem,terapeutą, kołem zapasowym, odskocznią dla bż - zobaczysz jak będzie to działać .
Rozumiem że widok bż może wzbudzać wspomnienia tęsknoty żale ,myślę że dasz sobie z tym radę już dawałeś wcześniej a Twoje życie uczuciowe to nie jest już sprawa bż możesz spotykać się z kim chcesz nawet dla sportu i żeby nie wyjść z wprawy .
Ile ma niby potrwać ten okres przejściowy?

Nie bój się cieni, one świadczą o tym, że gdzieś znajduje się światło

12

Odp: Dylematy...
paslawek napisał/a:

Co na to młodszy syn na pomysł bż ?
Czyli starszy to już  młody facet
Przede wszystkim jesteś zobligowany ustaleniami sądowymi to minimum .
Zobacz jak to zadziała w praktyce.
Intencje,motywy,to co wymyśliła była żona to nie bardzo już twój problem jedynie dobro syna w tym przeanalizuj Ty dasz radę przyzwyczaisz się z resztą to nie na wieczność ,nie musisz z nią gadać o jej sprawach związkowych zawodowych tutaj postaw granicę i nie bądź czyśćcem,terapeutą, kołem zapasowym, odskocznią dla bż - zobaczysz jak będzie to działać .
Rozumiem że widok bż może wzbudzać wspomnienia tęsknoty żale ,myślę że dasz sobie z tym radę już dawałeś wcześniej a Twoje życie uczuciowe to nie jest już sprawa bż możesz spotykać się z kim chcesz nawet dla sportu i żeby nie wyjść z wprawy .
Ile ma niby potrwać ten okres przejściowy?

Młodszy syn, tak jak przez cały okres przewrotu, który wydarzył się w naszym życiu( prawie dwa lata) sprawia wrażenie w 100% przekonanego do dalszego życia przy moim boku. Stosunki z mamą ma poprawne, choć zauważałem, że jakiś czas temu bardzo się poprawiały. Niestety, kiedy ona pojawia się ostatnio sprawia wrażenie średnio zainteresowanej Młodym, nie wiem czy nie ma do niego żalu, że stanął po mojej stronie. Istotne chyba jest to, że ona wyprowadziła się 100 km od nas, natomiast nie zmieniła pracy i od nas jest jej po prostu zdecydowanie łatwiej do pracy dojechać. Aczkolwiek nie chce powiedzieć, ze traktuje nasz dam jak hotel robotniczy.
Sąd nie ustalił ze względu na wiek syna żadnych widzeń, ani nie uregulował harmonogramów opieki. Pozostawił to w naszej gestii.
Okres przejściowy prawdopodobnie potrwa jeszcze do września, bo dopiero w czerwcu dostanę klucze do mieszkania, które zakupiłem przy pomocy rodziny, a jeszcze pozostanie temat jego wykończenia, bo to nowy lokal od dewelopera. Natomiast musiałem już teraz podjąć decyzję o naszej nowej miejscówce ze względu na dalszą edukację w nowej szkole.
Może zabrzmi to dziwnie, ale pomimo moich jakichś nadmiernych starań faktycznie ktoś się pojawił, ale był na tyle wartościowy, że absolutnie nie miałem Jej prawa potraktować jak klina. Nie jestem natomiast gotowy na poważną relację, to oczywiste
Zresztą zadziwiające jak działa siła przyciągania ludzi, którzy zostali zdradzeni. W przeciągu kilkunastu miesięcy poznałem fantastycznych ludzi, nie mając na początku znajomości bladego pojęcia, że przytrafiło im się to okropne doświadczenie. Fantastyczni ludzie;)

Posty [ 12 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018