Dylematy, dylematy... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Dylematy, dylematy...

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 55 z 87 ]

1

Temat: Dylematy, dylematy...

Witam serdecznie wszystkich forumowiczów wink

Mam 37 lat, jestem mężatką od 14 lat. Mamy nastoletnią córkę. Patrząc z boku moje życie to sielanka. Oboje osiągnęliśmy zawodowy sukces, mamy stabilną sytuację materialną. Chętnie spędzamy wspólnie czas dzieląc go między pasję i życie rodzinne.
Ale zawsze gdzieś jest ukryta ciemna strona...
Mój mąż nigdy nie pociągał mnie fizycznie. Do tego z biegiem lat bardzo się zaniedbał, nie pomagają żadne sugestie. Sypiamy z sobą regularnie, a nasz seks określiłabym jako średnio satysfakcjonujący. Do tego od lat traktuje mnie jako przyjaciółkę. Jestem zadbaną kobietą, która słyszy komplementy od obcych a nigdy od męża.
Cała sytuacja plus Jego skupienie na pracy doprowadziły w tamtym roku do poważnego kryzysu. Uprzedzając pytania... też nie jestem aniołem i widzę swoje wady.
Zalogowałam się na jednym z portali - ot tak dla zabawy, żeby potwierdzić że się jeszcze komuś podobam. Spotkałam się z kilkoma mężczyznami. Do niczego nie doszło.
Do czasu... spotkałam kogoś z kim pojawiła się chemia totalna. Świetna relacja oparta na fascynacji, genialnym seksie i porozumieniu.
Nie ma szans na zmianę życia. Żadne z nas tego nie chce. Bo mimo zauroczenia każdy wie że najważniejszy jest dom i to co w nim.
Jest świetnie, nikt nie ma ochoty tego zakończyć. Tylko pytanie do czego nas to zaprowadzi... każdy wie, że to stąpanie po kruchym lodzie.
Nie proszę o radę, ale chętnie posłucham Waszych refleksji.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Dylematy, dylematy...

Podpowiadam, nadejdzie dzien, znajomy/znajoma meza was zobaczy, zrobi fotke telefonem, maz sobie doda dwa do dwoch, dostaniecie szanse na bycie razem z kochankiem po rozwodzie, I to nie jest kwestia czy? tylko kiedy tak sie stanie

Z tym największy jest ambaras, żeby dwoje chciało naraz

Tadeusz Boy-Żeleński - Słówka

3

Odp: Dylematy, dylematy...

Dlaczego wyszłaś za człowieka który Cię nie pociągał? W jaki sposób się zaniedbał?

4

Odp: Dylematy, dylematy...
12miecio12 napisał/a:

Podpowiadam, nadejdzie dzien, znajomy/znajoma meza was zobaczy, zrobi fotke telefonem, maz sobie doda dwa do dwoch, dostaniecie szanse na bycie razem z kochankiem po rozwodzie, I to nie jest kwestia czy? tylko kiedy tak sie stanie

Nie ma takiej opcji ponieważ nigdy nie spotykam się w miejscu w którym mieszkam. Ale oczywiście istnieje milion możliwości żeby to się wydało.

5

Odp: Dylematy, dylematy...
jo_ga napisał/a:
12miecio12 napisał/a:

Podpowiadam, nadejdzie dzien, znajomy/znajoma meza was zobaczy, zrobi fotke telefonem, maz sobie doda dwa do dwoch, dostaniecie szanse na bycie razem z kochankiem po rozwodzie, I to nie jest kwestia czy? tylko kiedy tak sie stanie

Nie ma takiej opcji ponieważ nigdy nie spotykam się w miejscu w którym mieszkam. Ale oczywiście istnieje milion możliwości żeby to się wydało.

A meza znajomi, rodzina nigdy nie wyjezdzali z miejsca w ktorym mieszkasz? zycie zna cos co jedni nazwali pechem, inni przypadkiem, jeszcze inni losem, po prostu zamiast oszukiwac meza, dziecko, badz raz sama wobec siebie uczciwa, powiedz mu prosto w oczy ze sie z nim meczysz, ze twoje zycie z nim to pomylka, wasze dziecko to pomylka, a ty jestes szczesliwa z innym, zaoszczedzisz mezowi straconego czasu

Z tym największy jest ambaras, żeby dwoje chciało naraz

Tadeusz Boy-Żeleński - Słówka

6

Odp: Dylematy, dylematy...
Janix2 napisał/a:

Dlaczego wyszłaś za człowieka który Cię nie pociągał? W jaki sposób się zaniedbał?

Byłam młoda... nie miałam związkowych doświadczeń. Ujął mnie charakterem, swoim podejściem do mnie. Oczywiście, że wiedziałam na co się decyduję.
Szybkie wejście w codzienność sprawiło, że atrakcyjność była automatycznie na dalszym planie. Ludzie podejmują różne decyzje, nie zawsze są one racjonalne.

Nie przeszkadza mi to że przytył. Nie oczekuję adonisa. Ale jeśli ewidentnie wstydzę się z nim wychodzi to jest to smutne. Nie zwraca kompletnie uwagi na to jak wygląda.
Przez lata sugerowałam mu to delikatnie, później bardziej wprost. Zwyczajnie nie jest to dla niego istotne.

Ale jest to tylko jeden z wielu problemów. Przeszkadza mi jego chłód emocjonalny, brak umiejętności rozwiązywania problemów, kwitowanie wszystkiego milczeniem.

Finał jest taki że wycofałam się i nie walczę o zmianę. Dałam sobie gdzie indziej to czego potrzebuję... okrutne ale prawdziwe.

7

Odp: Dylematy, dylematy...

Jak chcesz refleksji to poinformuj męża smile to będzie refleksyjne.

To jest forum, na którym jest masa ludzi zranionych, zdradzanych latami. Ciągle nie potrafię zrozumieć, jaki tupet trzeba mieć, żeby przyjść tu i opisywać swoje zdrady, których nawet się nie chce zmieniać.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

8

Odp: Dylematy, dylematy...
jo_ga napisał/a:
Janix2 napisał/a:

Dlaczego wyszłaś za człowieka który Cię nie pociągał? W jaki sposób się zaniedbał?

Byłam młoda... nie miałam związkowych doświadczeń. Ujął mnie charakterem, swoim podejściem do mnie. Oczywiście, że wiedziałam na co się decyduję.
Szybkie wejście w codzienność sprawiło, że atrakcyjność była automatycznie na dalszym planie. Ludzie podejmują różne decyzje, nie zawsze są one racjonalne.
Nie przeszkadza mi to że przytył. Nie oczekuję adonisa. Ale jeśli ewidentnie wstydzę się z nim wychodzi to jest to smutne. Nie zwraca kompletnie uwagi na to jak wygląda.
Przez lata sugerowałam mu to delikatnie, później bardziej wprost. Zwyczajnie nie jest to dla niego istotne.
Ale jest to tylko jeden z wielu problemów. Przeszkadza mi jego chłód emocjonalny, brak umiejętności rozwiązywania problemów, kwitowanie wszystkiego milczeniem.
Finał jest taki że wycofałam się i nie walczę o zmianę. Dałam sobie gdzie indziej to czego potrzebuję... okrutne ale prawdziwe.

Wiesz ja kiedys wygladalem inaczej, wazylem polowe tego co dzisiaj, lubilem tanczyc, teraz nie bardzo moge, ucieta noga w wypadku sprawia ze utykam, nie zatancze juz tak jak dawniej, dlatego bardzo podziwiam moja zone ze dalej jest przy mnie, tym bardziej ze wiele lat zmagalem sie z silna depresja po samobojstwie brata, I wierz mi nie dam sobie zlotego medalu za moj character - tylko nie o to w tym wszystkim chodzi - ja zonie od zawsze powtarzam, nie pasuje, rozstajemy sie w jeden dzien, nie stane na drodze do jej szczescia, tylko prosze o uczciwosc, jest ze mna to chce wylacznosci, tylko ze mna

Z tym największy jest ambaras, żeby dwoje chciało naraz

Tadeusz Boy-Żeleński - Słówka

9 Ostatnio edytowany przez Janix2 (2020-01-29 16:55:19)

Odp: Dylematy, dylematy...

Ale wiesz że obecny związek to chodzenie po polu minowym. Najuczciwiej było by rozwieść się i poukładać życie na nowo. Oszukujesz męża i niestety także siebie. Wyda się prędzej czy później i wtedy dopiero będzie problem. W sumie to nie bardzo wiem po co założyłaś wątek na forum skoro nic nie chcesz naprawiać w małżeństwie. Chyba że szukasz porady typu: jak się skutecznie ukrywać.

10 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2020-01-29 18:42:39)

Odp: Dylematy, dylematy...

Świeża adeptka romansowa. Współczuję Ci początku tej trudnej drogi prowadzącej do rozwodu. Bardzo dużo cierpienia przed Tobą. Twoje życie na najbliższe lata zmieni się niedopoznania. Mąż stanie się nieakceptowalny. Jeszcze dzisiaj nie akceptujesz rozwodu ale zobaczysz za 2-3 lata co to będzie.

Kochanek raczej ciebie zostawi. Rozkochaną i porzuconą bo emocjom nie da się powiedzieć, że nie ma szans.

Bądź uczciwa i nie sypiaj z mężem. Bo sypianie z dwoma doprowadzi cię do moralnego doła i skrzywienia.

11 Ostatnio edytowany przez paslawek (2020-01-29 17:53:02)

Odp: Dylematy, dylematy...
jo_ga napisał/a:
12miecio12 napisał/a:

Podpowiadam, nadejdzie dzien, znajomy/znajoma meza was zobaczy, zrobi fotke telefonem, maz sobie doda dwa do dwoch, dostaniecie szanse na bycie razem z kochankiem po rozwodzie, I to nie jest kwestia czy? tylko kiedy tak sie stanie

Nie ma takiej opcji ponieważ nigdy nie spotykam się w miejscu w którym mieszkam. Ale oczywiście istnieje milion możliwości żeby to się wydało.

Witaj no i w tym właśnie jest największy problem bo oprócz samych potajemnych niecodziennych spotkań wielkiej radochy euforii z nimi związanych, to zabezpieczanie i logistyka w romansie i na boku jednocześnie daje frajdę bo trzeba pokombinować i odnieść małe zwycięstwo nad partnerem tj mężem znaczy wykiwać go usprawiedliwić się przed sobą i zagłuszyć skrupuły w początkowej fazie fascynacji chemią i seksem to przychodzi bez większego trudu schematyczna i stereotypowa filozofia zdradzania obecna w "eterze" ,kłamstwa dla dobra małżeństwa i " w szczytnym celu" zachowania pozorów i status quo przychodzą bez mrugnięcia okiem jest to wszystko pomocne i skutecznie działa te tajemnice sekrety i emocje, nadzieje, oczekiwania wszystko niby gra ale kosztuje to mnóstwo energii i to się mocno na początku romansu lekceważy, bo spotkania dodają do czasu energii i skrzydeł to się wyczerpuje jednak im dłużej się jest w romansie i zdradzaniu partnera, usypia się też czujność ta czujność musi odpocząć i wtedy na ogół popełnia się błąd różnie to trwa i to dość indywidualne sprawy, jeżeli jesteś mona i masz nerwy ze stali jak Dzierżyński to nawet parę lat ,ale tu kolejne ale,ktoś może pęknąć i się zaangażować, zakochać, przekroczyć cieniutką linię zaczną się zwiększać oczekiwania i roszczenia, tęsknoty i wymagania w tym pojawią się też oczywiście rozczarowania i konflikty i z kochankiem i partnerem może narodzić się coś jak nałogowa regulacja uczuć skanalizowanie i odreagowywanie , w życiu uczuciowym musi być czasem źle żeby doznawać ulgi w romansie to wchodzi w nawyk szybko i niezauważalnie, mimowolnie, a po drugie masz już przenoszony, zniekształcony i zaczynasz mieć coraz bardziej niechętny, krytyczny, stosunek do męża to się może pogłębiać i utrata nad tym kontroli jest bardzo częsta dodatkowo niechęć do partnera wzmaga i pogłębia złudzenie "prawdziwych" głębokich  uczuć żywionych do kochanka lub kochanki .Jedni to odkrywają niby nagle jak wchodzą  w  taką "niejasną ,spełnienie"znajomość spotykają kogoś jest też jak u Ciebie już przed romansem byłaś zawiedziona życiem z mężem w pewnych dziedzinach nic nie zrobiliście skutecznego z tym Twoje pragnienie atencji i adoracji niestety przekształciło się chyba w coś jak natręctwo i uzależnienie w samej zdrowej potrzebie bycia od czasu do czasu docenionym i kochanym nie ma nic złego natomiast znaczenie tego zjawiska jak przerośnie to zaczyna się problem do innych zbyt wiele zależy i mają władzę kontrolę nad nami złudzeniem jest przekonanie że to my kręcimy tym cyrkiem.To że mąż Ciebie fizycznie nie pociąga i wyszłaś za mąż z rozsądku bez doświadczenia i że według Ciebie się zaniedbał nie wróży dobrze ani w romansie ani na przyszłość mordęga Ciebie czeka prawdopodobnie, bo chce się coraz więcej ,apetyt i tolerancja wzrasta na emocje ,a zwłaszcza jak umie się oszukiwać i okłamywać partnera bez konsekwencji -  sprawny intelekt wytłumaczy dosłownie, każdą podłość i świństwo przerzuci odpowiedzialność i winę na drugą stronę .Za jakiś czas zmieni się teraz to jesteś krótko w tym i jesteś oszołomiona ale mąż za chwilę zauważy zmianę i będzie Ci to przeszkadzać coraz bardziej,samo jego istnienie też, niby wiele domysłów z mojej strony ale przewidywalne to wszystko co się dzieje do pewnego stopnia - nie jesteście zbyt oryginalni a ja ciebie nie mam zamiaru ani potępiać a ni nawracać umoralniać uruchomiła też czysto organiczne procesy w sobie nie zatrzymasz ich w łatwy sposób z resztą chyba nie masz zamiaru bo nie do końca wierzysz w to co czytasz .Jak się wyda będzie dramat  utrata zaufania u męża pewna ale nie myśli się o tym bo emocje emocje są najważniejsze .Swoje wadziłem i przeżyłem mnóstwo tu na forum historii takich będzie fajnie a potem nie będzie nawet jak przez lata się nie wyda zniszczysz coś tam w sobie same chyba że masz zapasowe życie.
Teraz nie zrezygnujesz ciężka sprawa pewnie nawet nie chcesz bo przecież Ci się należy to i owo no i romans po prostu musi wybrzmieć co może potrwać nie wiadomo ile czy jesteście wyjątkowi i nic wam nie zrobi zdradzanie partnerów jest bardzo mało prawdopodobne małżeństwa wasze są na wykończeniu już umierają powoli , ,choć zdaje się może wam inaczej że coś uzupełniacie rozszerzacie to bzdury substancje wewnątrz podczas zauroczeń amoków i hajów tak przez jakiś czas działają.
I tak nie przerwiesz teraz tego romansu swoje na własnej skórze przeżyjesz przekonasz się lub nie jeżeli jesteś bystra.
Raczej nie ma możliwości byś była psychopatką i już masz dylemat to wewnętrzne rozdarcie raczej też jest pewne i Ciebie czeka.
Jak jeszcze się zabujasz w kochanku to w ogóle,ale na wszystko jeszcze przyjdzie czas - i rożnie może być
przywiązanie,jakiś tam emocje to za mało i to stanie się pułapką w romansie i małżeństwie.

Nie bój się cieni, one świadczą o tym, że gdzieś znajduje się światło

12 Ostatnio edytowany przez madoja (2020-01-29 17:38:59)

Odp: Dylematy, dylematy...

Mam koleżankę w dokładnie tym samym położeniu, z tą różnicą że ona nie zdradza męża fizycznie.
Na początku tez mnie oburzyło jej podejście, ale gdy mi to wytłumaczyła, zrozumiałam.
Mąz nigdy nie pociągał jej jakoś bardzo mocno, po prostu były ważniejsze rzeczy niż "dupa" (za przeproszeniem) - zaufanie, jego dobro, oddanie itd. Do tego chyba każdy się zgodzi że jest taka ogólne społeczna presja na kobietach by nie patrzyły na wygląd mężczyzny, ani na seks, tylko na charakter. Te teksty "z ładnej miski się nie najesz" lub to jak się traktuje kobietę która zwraca uwagę jaki facet jest w łóżku. Nie piszcie że tak nie jest, bo będziecie oszukiwać samych siebie.

Zwróćcie nawet uwagę na to, że gdy czasami pojawi się temat "on mi się nie podoba, ale jest dobry i inteligentny, czy spotykać się z nim dalej?" to wprawdzie są odpowiedzi "nie, to nie ma sensu", ale jest bardzo dużo odpowiedzi "tak, daj temu szansę, wygląd i seks to nie wszystko, z czasem on ci się zacznie podobać". I tak właśnie rodzą się te historie.

Teraz po latach ona idzie na seks z nim jak na ścięcie, to obowiązek małżeński.
Nie odejdzie od niego, bo nadal jest uczucie, przywiązanie, inne podstawy miłości niż seks. No i dziecko.
On nie przywiązuje wagi do tego jak wygląda. Nie mogę powiedzieć że jest jakiś szpetny, ale faktycznie gdy przychodzą np. do nas na imprezę, ona wygląda jak gwiazda filmowa, a on byle jak. Wielu ludzi mówiło że nie pasują do siebie wizualnie pod względem zadbania. Zwłaszcza w obecnej erze, gdzie mężczyźni naprawdę dbają o siebie - siłownia, fryzjer, dobre ciuchy.

Ona się "spełnia" szukając sobie.. hmm... kolegów w internecie. Takich seksownych - muskularnych, wysokich, z tatuażami. Wymienia się z nimi zdjęciami, filmikami, pisze z nimi podniecające rzeczy. Ale nigdy się nie spotyka, bo nie chce realnie zdradzić. To co robi jej wystarczy.
Oczywiście nieoficjalnie. Wiem tylko ja i jeszcze jedna koleżanka.

Ona mi powiedziała mniej więcej słowami "codziennie po trochu umieram. Jestem taka młoda, a chcę jeszcze kiedyś mieć normalny, satysfakcjonujący seks, chcę się podniecać, nie pamiętam już jak to jest podniecić się przy seksie, a na pewno nie chce opuścić R., bo tyle nas łączy i mamy dziecko"
Jeśli się nad tym zastanowicie to w sumie jest smutne i straszne.

Osobiście sądzę że skończy się kiedyś jak u Ciebie - pozna jakiegoś, który jej tak zawróci w głowie że się z nim spotka i...

13

Odp: Dylematy, dylematy...

Kolejna nielojalna przyszła na forum. Ja nie wiem po kiego te romanse, które niby są takie świetne, to porozumienie ciał itd. skoro musicie z innymi rozkminiać swoje rozterki. Jesteś zapewne kolejną laską do dymania i tyle, żadna tu nowość.

14

Odp: Dylematy, dylematy...

"....Nie ma szans na zmianę życia. Żadne z nas tego nie chce. Bo mimo zauroczenia każdy wie że najważniejszy jest dom i to co w nim"
                                                                        ?????????????????????????????
Bardzo proszę napisz coś szerzej o tym 'najważniejszym domu i tym co w nim' , za nic też nie pojmuję początku bo niby co Ci przeszkadza w 'zmianie' notabene dość dużą wprowadziłaś np sypiałaś z jednym sypiasz z dwoma

15

Odp: Dylematy, dylematy...

Niezwykle dołujące są takie historie. Też się zastanawiam, dlaczego osoby aż tak niepasujace do siebie wiążą sie ze sobą. Nie można niedoceniać przecież przyjaźni czy zgodności charakterów w związku, co nie zmienia faktu, że jeśli nie czuję się pociagu do partnera, do potem ciężko coś budować. Chociaż może i być tak, że w pewnym stopniu atrakcyjność fizyczna partnera może sie pojawiać. I tu właśnie można nad sobą popracować. Natomiast jego braki w sferze emocjonalnej, milczenie czy bezradność zapewne próbowałaś rozwiązywać poprzez rozmowę?
Jeszcze co do ubioru: ja na przykład nie chodze na siłownię, czasami zdarzy mi się poćiwczyć w domu a w sezonie pobiegać, czy pojeździć rowerem. No nie narzekam smile tylko że właśnie każdy musi chcieć się zmieniać DLA SIEBIE a nie dla kogoś innego. Tym bardziej, jeśli czuje sie presję z zewnątrz, to człowiek się irytuje i chce osiągnąć coś szybciej. Kwestia ubierania się: no do niektórych rzeczy ciężko jest się zmusić, chociaz powinno się mieć jakieś poczcuei stylu i elegancji. Nie wiem, jak bardzo Twój mąż odbiega od przeciętnego stylu  wyjściowego, ale chyba na spotkania nie wychodzi w dresie? smile

Ciężko wróżyć szczęśliwy koniec tej historii. Wasza relacja z kochankiem nie potrwa pewnie za długo a mąż z czasem się pewnie dowie. To oszukiwanie i podwójne życie z czasem Ciebie też dobije. Żadem człowiek nie zaśługuje na to, zęby byc oszukiwanym. Na jego miejscu chyba czułbym się lepiej, gdybym się dowiedział i rozwiódł wcześniej niz w przypadku kiedy ktoś robi ze mnie idiotę przez dłuższy czas.

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

16 Ostatnio edytowany przez balin (2020-01-29 18:31:30)

Odp: Dylematy, dylematy...
bagienni_k napisał/a:

I tu właśnie można nad sobą popracować.

Czytasz porady? Pracować to ma facet, on ma nadskakiwać, on ma zabiegać, domyślc się kiedy trzeba siedzieć cicho, a kiedy ma tworzyć atmosferę do rozmowy. A to wszystko i tak jest bez sensu, bo jest beciakiem, nudna karuzelą z kucykami. Jego pani jest myślami przy kochanku dającym igrce.

17

Odp: Dylematy, dylematy...
jo_ga napisał/a:
Janix2 napisał/a:

Dlaczego wyszłaś za człowieka który Cię nie pociągał? W jaki sposób się zaniedbał?

Byłam młoda... nie miałam związkowych doświadczeń. Ujął mnie charakterem, swoim podejściem do mnie. Oczywiście, że wiedziałam na co się decyduję.
Szybkie wejście w codzienność sprawiło, że atrakcyjność była automatycznie na dalszym planie. Ludzie podejmują różne decyzje, nie zawsze są one racjonalne.

Nie przeszkadza mi to że przytył. Nie oczekuję adonisa. Ale jeśli ewidentnie wstydzę się z nim wychodzi to jest to smutne. Nie zwraca kompletnie uwagi na to jak wygląda.
Przez lata sugerowałam mu to delikatnie, później bardziej wprost. Zwyczajnie nie jest to dla niego istotne.

Ale jest to tylko jeden z wielu problemów. Przeszkadza mi jego chłód emocjonalny, brak umiejętności rozwiązywania problemów, kwitowanie wszystkiego milczeniem.

Finał jest taki że wycofałam się i nie walczę o zmianę. Dałam sobie gdzie indziej to czego potrzebuję... okrutne ale prawdziwe.

Bardzo przykre jest to, co piszesz. Myślałam, że w związku jest się nie dla wyglądu, a charakteru. Jak można wstydzić się własnego męża? Chodzi brudny, śmierdzący? Bo nie bardzo rozumiem. My, kobiety, same nie chcemy być postrzegane poprzez wygląd. Obecnie siedzę w domu już miesiąc, ponieważ mam zagrożona ciążę. Chodzę w dresach, nie maluje się, tylko dbam o higienę. Zero seksu (zakazany) i mimo tego, mąż codziennie mi mówi jaka jestem piękna, nawet po głaskaniu moich pleców nad toaleta, gdy wymiotuje. Działa to w obie strony, mój mąż łysieje i przytył (chociaż dalej jest szczupły), a podoba mi się jeszcze bardziej, bo wiem, że byłam obserwatorem tych zmian w jego ciele.
Piszesz, że Twój mąż ma wspaniały charakter, ale kiepski jest seks, więc znalazłaś kochanka. Zostaw męża, daj mu szansę na partnerkę, która go doceni, bo nie można w życiu zjeść ciastko i mieć ciastko.

18

Odp: Dylematy, dylematy...

Godzinę próbowałem napisać, jakiś komentarz, ale po prostu nie wiem co napisać.

Z takim myśleniem kobiet nie opłaca się skupiać na pracy, żeby dorobić się kasy dla rodziny. Nie te czasy. Lepiej skupić się na siłowni, wyglądzie, wziąć rozdzielność majątkową i myśleć o sobie i swojej atrakcyjności. A jeszcze lepiej robić to co robiłem kiedyś. Czyli to co robi Twój kochanek.

Pozostaje jeszcze nadzieja, że nie wszystkie kobiety są takie jak Ty.

19

Odp: Dylematy, dylematy...

"Każdy wie, że najważniejszy jest dom i to co w nim"
W tej wypowiedzi chyba chodzi o budynek i telewizor i inne dobra materialne w nim zgromadzone bo na pewno nie o rodzinę bo tak się nie traktuje ukochanych osób.

Rozstanie zawsze jest trudne ale wierz mi lepiej się rozstać bo coś nie trybi niż porzucić kogoś dla kogoś innego, a jeszcze wcześniej go zdradzać. To jest okrutne dla tej osoby, niszczy ją na całe życie i utrudnia budowanie nowego życia.

Wygląda na to, że oboje macie na siebie wywalone. On się dla ciebie nie stara, ty nie widzisz już w nim godnego siebie partnera. Nie wiem ile pracowaliście nad naprawą związku (rozmowy, terapie itp),  ale jak znam życie to mąż nawet nie ma pojęcia, że się męczysz w związku. Dowie się dopiero jak odkryje zdradę lub go porzucisz dla innego bo wtedy tak będziesz się pewnie tłumaczyć - że od lat się męczyłaś.

Poczytaj wątek Hrefiego. Zobaczysz jakie patologie i dramaty powstają z takiego braku poszanowania partnera, zakończonych/wykrytych romansów, prób powrotu na łono rodziny - już nic nie jest takie samo....

20 Ostatnio edytowany przez MartaMaFarta (2020-01-29 20:41:15)

Odp: Dylematy, dylematy...
jo_ga napisał/a:

Mój mąż nigdy nie pociągał mnie fizycznie.


Reszty nawet nie czytam! Więc skoro "nigdy", dlaczego to zrobiłaś? Czy nie jest to oszustwo z Twojej strony?

Moim zdaniem nie masz tu prawa do swoich żali. Nie oszukuj nigdy więcej swego (przyszłego) męża!

Mam nadzieję, że kiedyś jednak zmądrzeje i da Ci zupełnie zasłużonego kopa w "dupę" tongue Dupa to za mało tongue Jak to się mówi dziś w "pysk", bo niby co z takim trollingiem niby zrobić?

21 Ostatnio edytowany przez paslawek (2020-01-29 23:10:18)

Odp: Dylematy, dylematy...
Pikupik2019 napisał/a:

"Każdy wie, że najważniejszy jest dom i to co w nim"
W tej wypowiedzi chyba chodzi o budynek i telewizor i inne dobra materialne w nim zgromadzone bo na pewno nie o rodzinę bo tak się nie traktuje ukochanych osób.

Rozstanie zawsze jest trudne ale wierz mi lepiej się rozstać bo coś nie trybi niż porzucić kogoś dla kogoś innego, a jeszcze wcześniej go zdradzać. To jest okrutne dla tej osoby, niszczy ją na całe życie i utrudnia budowanie nowego życia.

Wygląda na to, że oboje macie na siebie wywalone. On się dla ciebie nie stara, ty nie widzisz już w nim godnego siebie partnera. Nie wiem ile pracowaliście nad naprawą związku (rozmowy, terapie itp),  ale jak znam życie to mąż nawet nie ma pojęcia, że się męczysz w związku. Dowie się dopiero jak odkryje zdradę lub go porzucisz dla innego bo wtedy tak będziesz się pewnie tłumaczyć - że od lat się męczyłaś.

Poczytaj wątek Hrefiego. Zobaczysz jakie patologie i dramaty powstają z takiego braku poszanowania partnera, zakończonych/wykrytych romansów, prób powrotu na łono rodziny - już nic nie jest takie samo....

Pikupik też mi wątek Hrefiego przyszedł na myśl żeby zaproponować Autorce przeczytanie go.
Tylko mam wrażenie że Autorka się już nie pojawi w swoim wątku co jest częste w takich tematach (z romansem w romansie a najczęściej przed romansem ale już w tęgim odlocie )  bo nie ma ochoty na refleksje i nie sięgnęła dola związanego ze zdradą dla niej teraz to wcale nie zdrada uzupełnia się i spełnia na boku z kimś innym i to w początkowym okresie romansowania albo" słusznej z racją stanu" zdrady/nie zdrady .Egzaltacja,fascynacja itp po prostu pozamiatane na jakiś czas tylko skąd te dylematy i oczekiwanie że miłość w małżeństwie ma się nagle pojawić jak tam podobno chłód emocjonalny brak komplementów i stalowy rozsądek obawa przed zmianą niepewność co do przyszłości w nowym stanie np.po rozwodzie.
Nie pociąga jej mąż ciekawe od kiedy bo to nigdy to dla mnie jakieś mało przekonywujące chyba że kasa była i układy oprócz charakteru ważne dobry charakter a jednak w konsekwencji nie wytrzymał próby czasu i oczekiwań roszczeń Autorki i nawet to że ma ją za przyjaciółkę brzmi jak zarzut w jego stronę.Ma nie być Adonisem a wstydzisz się z nim wychodzić jak jest sprzeczne nie do pogodzenia wydawało by się sprawy to są To teraz co mąż ma tak zrobić żeby rozkochać na zabój dziwne bo może nawet nie wie że jesteś niezadowolona z niego być może do początku związku z nim ..Pełno tu takich wątków niestety i ciągu dalszego ni ma tylko jedna strona poklasku pochwały nie ma też i nikt nie wie jak poru...ć i zachować cnotę .

Nie bój się cieni, one świadczą o tym, że gdzieś znajduje się światło

22 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2020-01-29 21:13:48)

Odp: Dylematy, dylematy...

Autorka może się nie pojawić, ale wydaje mi się, że teraz czyta te wszystkie komentarze, zbierając cięgi, chociaż i tak ciężko bedzie jest pogodzić się z oczywistymi faktami. W kontekście obecności na forum tylu osób, które doświadczyły zdrady, takie wyznania wywołują zrozumiałą reakcję.
Tu chyba nawet nie chodzi o jakieś niedopasowania w łóżku czy brak postrzegania partnera jako kogoś atrakcyjnego, bo tego w ogóle nie było. Wygląda na to, że chyba od samego początku coś jeszcze nie grało. Póki utrzymuje się wszystko w tajemnicy to będzie "jedynie" pasmo stresu i rozdarcie ze strony Autorki. Jak zdrada wyjdzie na jaw lub dojdzie do rozstania, to się zacznie dopiero jazda..

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

23 Ostatnio edytowany przez paslawek (2020-01-29 22:15:13)

Odp: Dylematy, dylematy...
bagienni_k napisał/a:

Autorka może się nie pojawić, ale wydaje mi się, że teraz czyta te wszystkie komentarze, zbierając cięgi, chociaż i tak ciężko bedzie jest pogodzić się z oczywistymi faktami. W kontekście obecności na forum tylu osób, które doświadczyły zdrady, takie wyznania wywołują zrozumiałą reakcję.
Tu chyba nawet nie chodzi o jakieś niedopasowania w łóżku czy brak postrzegania partnera jako kogoś atrakcyjnego, bo tego w ogóle nie było. Wygląda na to, że chyba od samego początku coś jeszcze nie grało. Póki utrzymuje się wszystko w tajemnicy to będzie "jedynie" pasmo stresu i rozdarcie ze strony Autorki. Jak zdrada wyjdzie na jaw lub dojdzie do rozstania, to się zacznie dopiero jazda..

Do tego Autorce jeszcze trochę daleko tylko po co ten wątek jak jest tak genialnie tam w "najważniejszym" domu córka co myśli że ma fajną mądrą uczciwą i w porządku matkę (chyba tak ale to  domniemanie to jest moje )stabilny choć wadliwy,gruby mąż zapatrzony w żonę ale nie umi kurde komplementować i chłodny emocjonalnie od kiedy ten chłód i kto go bardziej czuje wyczuwa widzi dostrzega i okazuje albo kto od kogo bardziej wymaga uczuć ciepła serdeczności,  ten chłód od kogo pochodzi to rzeczywistość czy złudzenie ,projekcja własnego chłodu na męża , seks średni a za to trzeba sobie odbić ,sprawić gratyfikację w postaci kochanka - bezpiecznego na razie bo nie żąda odejścia od męża i nie obiecuje że odejdzie od żony "czysty"układ pod pozorem dobra tych nieszczęsnych rodzin jeszcze niczego nie przeczuwających ale już tracą i są okradani powoli pomału sukcesywnie małżonkowie odpływają coraz dalej..
Na "cięgi " to Autorka jest odporna ma gotowe odpowiedzi pewnie dla zdradzonych,rozgoryczonych,podłamanych domyślam się że może nawet są ostre .

Nie bój się cieni, one świadczą o tym, że gdzieś znajduje się światło

24

Odp: Dylematy, dylematy...
karn napisał/a:

Godzinę próbowałem napisać, jakiś komentarz, ale po prostu nie wiem co napisać.

Z takim myśleniem kobiet nie opłaca się skupiać na pracy, żeby dorobić się kasy dla rodziny. Nie te czasy. Lepiej skupić się na siłowni, wyglądzie, wziąć rozdzielność majątkową i myśleć o sobie i swojej atrakcyjności. A jeszcze lepiej robić to co robiłem kiedyś. Czyli to co robi Twój kochanek.

Pozostaje jeszcze nadzieja, że nie wszystkie kobiety są takie jak Ty.

Serio? A mało tu było wątków odwrotnych, że mąż za mało pracuje, albo za mało kasy przynosi? U autorki akurat nie pasuje to o czym wspomniała. Inna zacznie swędzieć to wymyśli, ze nie pasuje jej, że znalazła męża skarpety pod łóżkiem, inna, że mąż chodzi do pubu na mecz z kumplami. Zdradzaczki zawsze znajda powody, by usprawiedliwić swoje ......

25

Odp: Dylematy, dylematy...

Dziękuję za wszystkie Wasze głosy.

Zanim odpowiem na pojedyncze komentarze: kto jest bez winy niech pierwszy rzuci kamień. Nie szukam usprawiedliwienia i rozgrzeszenia tego co robię. Tak, jest to jawne oszustwo.
Chcę Wam pokazać moją historię gdzie pewne wybory ciągną się za nami całe życie a zadry z przeszłości kumulują się kulę śnieżną.

Moi Drodzy: gdyby każdy był kryształowy to żylibyśmy w utopii. Tak niestety nie jest. Wielu z nas jest poranionych oraz samemu rani. Niestety dotyka to najbliższych nam osób.

26

Odp: Dylematy, dylematy...
paslawek napisał/a:
jo_ga napisał/a:
12miecio12 napisał/a:

Podpowiadam, nadejdzie dzien, znajomy/znajoma meza was zobaczy, zrobi fotke telefonem, maz sobie doda dwa do dwoch, dostaniecie szanse na bycie razem z kochankiem po rozwodzie, I to nie jest kwestia czy? tylko kiedy tak sie stanie

Nie ma takiej opcji ponieważ nigdy nie spotykam się w miejscu w którym mieszkam. Ale oczywiście istnieje milion możliwości żeby to się wydało.

Witaj no i w tym właśnie jest największy problem bo oprócz samych potajemnych niecodziennych spotkań wielkiej radochy euforii z nimi związanych, to zabezpieczanie i logistyka w romansie i na boku jednocześnie daje frajdę bo trzeba pokombinować i odnieść małe zwycięstwo nad partnerem tj mężem znaczy wykiwać go usprawiedliwić się przed sobą i zagłuszyć skrupuły w początkowej fazie fascynacji chemią i seksem to przychodzi bez większego trudu schematyczna i stereotypowa filozofia zdradzania obecna w "eterze" ,kłamstwa dla dobra małżeństwa i " w szczytnym celu" zachowania pozorów i status quo przychodzą bez mrugnięcia okiem jest to wszystko pomocne i skutecznie działa te tajemnice sekrety i emocje, nadzieje, oczekiwania wszystko niby gra ale kosztuje to mnóstwo energii i to się mocno na początku romansu lekceważy, bo spotkania dodają do czasu energii i skrzydeł to się wyczerpuje jednak im dłużej się jest w romansie i zdradzaniu partnera, usypia się też czujność ta czujność musi odpocząć i wtedy na ogół popełnia się błąd różnie to trwa i to dość indywidualne sprawy, jeżeli jesteś mona i masz nerwy ze stali jak Dzierżyński to nawet parę lat ,ale tu kolejne ale,ktoś może pęknąć i się zaangażować, zakochać, przekroczyć cieniutką linię zaczną się zwiększać oczekiwania i roszczenia, tęsknoty i wymagania w tym pojawią się też oczywiście rozczarowania i konflikty i z kochankiem i partnerem może narodzić się coś jak nałogowa regulacja uczuć skanalizowanie i odreagowywanie , w życiu uczuciowym musi być czasem źle żeby doznawać ulgi w romansie to wchodzi w nawyk szybko i niezauważalnie, mimowolnie, a po drugie masz już przenoszony, zniekształcony i zaczynasz mieć coraz bardziej niechętny, krytyczny, stosunek do męża to się może pogłębiać i utrata nad tym kontroli jest bardzo częsta dodatkowo niechęć do partnera wzmaga i pogłębia złudzenie "prawdziwych" głębokich  uczuć żywionych do kochanka lub kochanki .Jedni to odkrywają niby nagle jak wchodzą  w  taką "niejasną ,spełnienie"znajomość spotykają kogoś jest też jak u Ciebie już przed romansem byłaś zawiedziona życiem z mężem w pewnych dziedzinach nic nie zrobiliście skutecznego z tym Twoje pragnienie atencji i adoracji niestety przekształciło się chyba w coś jak natręctwo i uzależnienie w samej zdrowej potrzebie bycia od czasu do czasu docenionym i kochanym nie ma nic złego natomiast znaczenie tego zjawiska jak przerośnie to zaczyna się problem do innych zbyt wiele zależy i mają władzę kontrolę nad nami złudzeniem jest przekonanie że to my kręcimy tym cyrkiem.To że mąż Ciebie fizycznie nie pociąga i wyszłaś za mąż z rozsądku bez doświadczenia i że według Ciebie się zaniedbał nie wróży dobrze ani w romansie ani na przyszłość mordęga Ciebie czeka prawdopodobnie, bo chce się coraz więcej ,apetyt i tolerancja wzrasta na emocje ,a zwłaszcza jak umie się oszukiwać i okłamywać partnera bez konsekwencji -  sprawny intelekt wytłumaczy dosłownie, każdą podłość i świństwo przerzuci odpowiedzialność i winę na drugą stronę .Za jakiś czas zmieni się teraz to jesteś krótko w tym i jesteś oszołomiona ale mąż za chwilę zauważy zmianę i będzie Ci to przeszkadzać coraz bardziej,samo jego istnienie też, niby wiele domysłów z mojej strony ale przewidywalne to wszystko co się dzieje do pewnego stopnia - nie jesteście zbyt oryginalni a ja ciebie nie mam zamiaru ani potępiać a ni nawracać umoralniać uruchomiła też czysto organiczne procesy w sobie nie zatrzymasz ich w łatwy sposób z resztą chyba nie masz zamiaru bo nie do końca wierzysz w to co czytasz .Jak się wyda będzie dramat  utrata zaufania u męża pewna ale nie myśli się o tym bo emocje emocje są najważniejsze .Swoje wadziłem i przeżyłem mnóstwo tu na forum historii takich będzie fajnie a potem nie będzie nawet jak przez lata się nie wyda zniszczysz coś tam w sobie same chyba że masz zapasowe życie.
Teraz nie zrezygnujesz ciężka sprawa pewnie nawet nie chcesz bo przecież Ci się należy to i owo no i romans po prostu musi wybrzmieć co może potrwać nie wiadomo ile czy jesteście wyjątkowi i nic wam nie zrobi zdradzanie partnerów jest bardzo mało prawdopodobne małżeństwa wasze są na wykończeniu już umierają powoli , ,choć zdaje się może wam inaczej że coś uzupełniacie rozszerzacie to bzdury substancje wewnątrz podczas zauroczeń amoków i hajów tak przez jakiś czas działają.
I tak nie przerwiesz teraz tego romansu swoje na własnej skórze przeżyjesz przekonasz się lub nie jeżeli jesteś bystra.
Raczej nie ma możliwości byś była psychopatką i już masz dylemat to wewnętrzne rozdarcie raczej też jest pewne i Ciebie czeka.
Jak jeszcze się zabujasz w kochanku to w ogóle,ale na wszystko jeszcze przyjdzie czas - i rożnie może być
przywiązanie,jakiś tam emocje to za mało i to stanie się pułapką w romansie i małżeństwie.


Serdecznie dziękuję Ci za tę wypowiedź.
Oczywiście, że nie robię tego z zimną krwią i mam dylematy. Zawsze gardziłam takim oszukiwaniem a teraz sama to robię. Tak jakby wypierać wstręt do samego siebie.
Uzależnienie od regulacji emocji... przerażające jeszcze bardziej ale tak jest.
Będę jeszcze wielokrotnie do tego wracać co napisałeś i przetrawiać to co trudne.

27

Odp: Dylematy, dylematy...
karn napisał/a:

Godzinę próbowałem napisać, jakiś komentarz, ale po prostu nie wiem co napisać.

Z takim myśleniem kobiet nie opłaca się skupiać na pracy, żeby dorobić się kasy dla rodziny. Nie te czasy. Lepiej skupić się na siłowni, wyglądzie, wziąć rozdzielność majątkową i myśleć o sobie i swojej atrakcyjności. A jeszcze lepiej robić to co robiłem kiedyś. Czyli to co robi Twój kochanek.

Pozostaje jeszcze nadzieja, że nie wszystkie kobiety są takie jak Ty.

Mniej więcej to samo pomyślałem po przeczytaniu wpisu autorki. Po co w ogóle wchodzić w bliższe relacje z kimś, kto - o zgrozo! - może przytyć, postarzeć się albo, co gorsza, stracić na swoim statusie majątkowym. wink

28

Odp: Dylematy, dylematy...
MarekDV napisał/a:
karn napisał/a:

Godzinę próbowałem napisać, jakiś komentarz, ale po prostu nie wiem co napisać.

Z takim myśleniem kobiet nie opłaca się skupiać na pracy, żeby dorobić się kasy dla rodziny. Nie te czasy. Lepiej skupić się na siłowni, wyglądzie, wziąć rozdzielność majątkową i myśleć o sobie i swojej atrakcyjności. A jeszcze lepiej robić to co robiłem kiedyś. Czyli to co robi Twój kochanek.

Pozostaje jeszcze nadzieja, że nie wszystkie kobiety są takie jak Ty.

Mniej więcej to samo pomyślałem po przeczytaniu wpisu autorki. Po co w ogóle wchodzić w bliższe relacje z kimś, kto - o zgrozo! - może przytyć, postarzeć się albo, co gorsza, stracić na swoim statusie majątkowym. wink

Wiem dlaczego tak lubiłam zawsze interpretacje utworów literackich: każdy widzi to co chce widzieć.

Chyba to jasne że opisałam zaledwie część naszej historii.

29

Odp: Dylematy, dylematy...
jo_ga napisał/a:

Dziękuję za wszystkie Wasze głosy.

Zanim odpowiem na pojedyncze komentarze: kto jest bez winy niech pierwszy rzuci kamień. Nie szukam usprawiedliwienia i rozgrzeszenia tego co robię. Tak, jest to jawne oszustwo.
Chcę Wam pokazać moją historię gdzie pewne wybory ciągną się za nami całe życie a zadry z przeszłości kumulują się kulę śnieżną.

Moi Drodzy: gdyby każdy był kryształowy to żylibyśmy w utopii. Tak niestety nie jest. Wielu z nas jest poranionych oraz samemu rani. Niestety dotyka to najbliższych nam osób.

Moim zdaniem bardzo dziwnie pojmujesz wszechświat. To, że ktoś kiedyś zdradził współmałżonka, to Ciebie w jakikolwiek sposób usprawiedliwia? Uwierz mi, że są małżeństwa, które nawet nie stosują za bardzo tzw. "małych kłamstw".
Powinnaś podjąć konkretną decyzje albo w lewo, albo w prawo, bo uważam, że Twój mąż, nie zasługuje na coś takiego. Ale to tylko moje zdanie, każdy ma gdzie indziej granice swojej moralności.

30

Odp: Dylematy, dylematy...
jo_ga napisał/a:

Moi Drodzy: gdyby każdy był kryształowy to żylibyśmy w utopii. Tak niestety nie jest. Wielu z nas jest poranionych oraz samemu rani. Niestety dotyka to najbliższych nam osób.

amen wink

pewnie ludzie jednak wolą ta swoją utopię jak mierzenie się z niedoskonałościami swoimi, innych czy też otaczającej nas rzeczywistości

Chyba nigdy nie wiemy wszystkiego o drugim człowieku ja wręcz będę się upierał że najczęściej wiemy niewiele, oskarżamy siebie o bycie nie fair bo o sobie wiemy dużo, wiemy też jak dużo ukrywamy przed innymi a ci inni najczęściej wcale nie mniej mają do ukrycia.

Zdrada niejedno ma imię i pewnie jest w życiu większości z nas tylko rzadko wychodzi na jaw a jak wychodzi to może być punktem zwrotnym bo bardziej jest skutkiem a nie nie przyczyną problemów.

31

Odp: Dylematy, dylematy...

Ciągle spotykam ludzi którzy robią dziadostwo i nie potrafią powiedzieć: tak robię dziadostwo i już, potrafią jednak choćby na siłę, szukać kumpli do swojego dziadostwa byle tylko nie być samemu odpowiedzialnym za to swoje dziadostwo, filozofie jakie przy tym powstają dorównują starożytnym mędrcom smile

32 Ostatnio edytowany przez bullet (2020-01-31 16:46:32)

Odp: Dylematy, dylematy...
jo_ga napisał/a:

Mój mąż nigdy nie pociągał mnie fizycznie. Do tego z biegiem lat bardzo się zaniedbał, nie pomagają żadne sugestie. Sypiamy z sobą regularnie, a nasz seks określiłabym jako średnio satysfakcjonujący. Do tego od lat traktuje mnie jako przyjaciółkę. Jestem zadbaną kobietą, która słyszy komplementy od obcych a nigdy od męża..

Niestety, jesteś zupełnie niewiarygodna, od tego momentu

jo_ga napisał/a:

spotkałam kogoś z kim pojawiła się chemia totalna. Świetna relacja oparta na fascynacji, genialnym seksie i porozumieniu.

odwróciłaś kolejność, jeśli było źle, trzeba było się rozwieść i potem wystawiać wdzięki na widok. Widać nie było ... próbujesz wyłącznie wytłumaczyć, zrelatywizować i uzyskać jakaś formę pociechy. Mam nadzieję, że jej nie otrzymasz

jo_ga napisał/a:

Wiem dlaczego tak lubiłam zawsze interpretacje utworów literackich: każdy widzi to co chce widzieć.

No jasne, banalne.
To tylko sex z totalnym odjazdem emocjonalnym, to nic wielkiego, wyłącznie kwestia interpretacji.
Powiedziałaś mężowi ? Powiedz, skoro to nic takiego to będzie zadowolony z Twojego szczęścia, może da jeszcze błogosławieństwo.

33

Odp: Dylematy, dylematy...
jo_ga napisał/a:

Przeszkadza mi jego... brak umiejętności rozwiązywania problemów ...
Finał jest taki że wycofałam się i nie walczę o zmianę.

Znaczy, że oboje nie potraficie rozwiązywać problemów.

34 Ostatnio edytowany przez Wincenty 2 (2020-01-31 19:53:57)

Odp: Dylematy, dylematy...

Rany julek jakbym widział swoją żonę.
Ja 186 cm 109 kg ona =opina mojego brata stryjecznego -,,... twarz ładne ale figura nieziemska "
To ja zostałem ze tak się wyrażę ,,poderwany" małżeństwo z boku zajefajne uzupełniamy się wymieniamy dogadujemy,... wiele podobnych zainteresowań ...jedno ale sex średni w dodatku mimo róznicy wieku (ja 5 lat starszy) czułem, że pani nie traktuje mnie poważnie, jestem zabawką, zrozumiałem zbyt późno, że mój zwiazek to dla niej tylko i wyłącznie ustatkowanie się czytaj bezpieczna przystań.
Do czasu jak to piszą przedmówcy.
Jakiś czas temu odwoziłem pijana znajoma mojej żony z tzw babskiego wypadu. Pani przeholowała z alko lub innymi używkami/ no i jej stan byl na tyle ,,poważny", że moja luba zdecydowała się zadzwonić do mnie i poprosić mnie o ,,usługę przewozową"
Dodam, że pani rozwodziła się ze swoim mężem a to dlatego, że była niewierną ...
Widocznie moja mina nie spodobała się pani i hm nie będę śmiecił nie mój wątek ale otrzymałem gwizdek a na nim nagranie rozmowy miłości mojego życia ze starszym od niej 27 lata facetem (przyjacielem rodziny, kolegą jej ojca)
Co usłyszałem? Ano że po szkole sexu u niego chętnie sobie odpocznie u mego boku i że odpowiada jej taki spokojny misio o mikroskopijnych wymaganiach seksualnych, któremu do głowy by nie przyszło traktować jej jak ....aktorki filmów porno....dalej śmiech obojga i tekst: ba on nie wie że lubisz ostro i 34 minuty nazwijmy to ostrej jazdy bez trzymanki.
Po wszystkim moja tzw żona informuje go, że to był osrani ich raz bo ona nie będzie ryzykować nie ma zamiaru mnie i naszej wspólnej córeczki tracić ...śmiech a ta córeczka to na 100% jego...
Pani poważnieje i twierdzi jego, podnosi się i wychodzi....
Oczywiście jak jesteś zainteresowana to mogę kontynuować... jak błaga, jak prosi by jej wybaczyć,
itd itp
Widzisz wsio jest piękne i cacy dopóki się nie wyda i nie trzeba podjąć decyzji wóz albo przewóz i nagle nie przeszkadza pani nadwaga, i pani deklaruje sex w wersji heard ...co mi po tym jak mleko się rozlało
Tak między nami kochaś cię przyjmie z walizkami, które twój mąż wystawi?
Zaakceptujesz niechęć – nienawiść dziecka, które będzie twierdziło, że nie jesteś jego mama bo wszystko popsułaś?
Tyle w temacie

35

Odp: Dylematy, dylematy...
Wincenty 2 napisał/a:

Widocznie moja mina nie spodobała się pani i hm nie będę śmiecił nie mój wątek ale otrzymałem gwizdek a na nim nagranie rozmowy miłości mojego życia ze starszym od niej 27 lata facetem

Powinieneś założyć jednak swój wątek, historia ciekawie się zapowiada i można by było wnioski wyciągnąć.

36

Odp: Dylematy, dylematy...
19:40 napisał/a:
jo_ga napisał/a:

Moi Drodzy: gdyby każdy był kryształowy to żylibyśmy w utopii. Tak niestety nie jest. Wielu z nas jest poranionych oraz samemu rani. Niestety dotyka to najbliższych nam osób.

amen wink

pewnie ludzie jednak wolą ta swoją utopię jak mierzenie się z niedoskonałościami swoimi, innych czy też otaczającej nas rzeczywistości

Chyba nigdy nie wiemy wszystkiego o drugim człowieku ja wręcz będę się upierał że najczęściej wiemy niewiele, oskarżamy siebie o bycie nie fair bo o sobie wiemy dużo, wiemy też jak dużo ukrywamy przed innymi a ci inni najczęściej wcale nie mniej mają do ukrycia.

Zdrada niejedno ma imię i pewnie jest w życiu większości z nas tylko rzadko wychodzi na jaw a jak wychodzi to może być punktem zwrotnym bo bardziej jest skutkiem a nie nie przyczyną problemów.

No dobrze, ale to, to że coś jest - być może - statystycznie nawet częste nie zmienia i nie umniejsza faktu, że jest to w dalszym ciągu wyjątkowo denne i że w miarę normalnie ukształtowany moralnie człowiek, przy założeniu, że preferuje monogamię, gdyby miał zawczasu świadomość, że jego partner dopuści się zdrady, przez roztropność nawet przez ścierę by go nie tknął. Nie wiem czy to miła świadomość, no mnie by chyba trochę przeszkadzała, ale widać różne są stopnie uwrażliwienia.

Nie wiem co tak pocieszającego jest w tym, że i innym  zdrada się  zdarza. Taka to logika, a raczej jej brak, jakby dajmy na to, uznać że nie ma problemu w tym, że waży się 130 kilo bo taki dziś odsetek otyłych na świecie. No głupie? Głupie.

There is nothing quite so tragic as a young cynic, because it means the person has gone from knowing nothing to believing nothing.

37

Odp: Dylematy, dylematy...
Wincenty 2 napisał/a:

Rany julek jakbym widział swoją żonę.
Ja 186 cm 109 kg ona =opina mojego brata stryjecznego -,,... twarz ładne ale figura nieziemska "
To ja zostałem ze tak się wyrażę ,,poderwany" małżeństwo z boku zajefajne uzupełniamy się wymieniamy dogadujemy,... wiele podobnych zainteresowań ...jedno ale sex średni w dodatku mimo róznicy wieku (ja 5 lat starszy) czułem, że pani nie traktuje mnie poważnie, jestem zabawką, zrozumiałem zbyt późno, że mój zwiazek to dla niej tylko i wyłącznie ustatkowanie się czytaj bezpieczna przystań.
Do czasu jak to piszą przedmówcy.
Jakiś czas temu odwoziłem pijana znajoma mojej żony z tzw babskiego wypadu. Pani przeholowała z alko lub innymi używkami/ no i jej stan byl na tyle ,,poważny", że moja luba zdecydowała się zadzwonić do mnie i poprosić mnie o ,,usługę przewozową"
Dodam, że pani rozwodziła się ze swoim mężem a to dlatego, że była niewierną ...
Widocznie moja mina nie spodobała się pani i hm nie będę śmiecił nie mój wątek ale otrzymałem gwizdek a na nim nagranie rozmowy miłości mojego życia ze starszym od niej 27 lata facetem (przyjacielem rodziny, kolegą jej ojca)
Co usłyszałem? Ano że po szkole sexu u niego chętnie sobie odpocznie u mego boku i że odpowiada jej taki spokojny misio o mikroskopijnych wymaganiach seksualnych, któremu do głowy by nie przyszło traktować jej jak ....aktorki filmów porno....dalej śmiech obojga i tekst: ba on nie wie że lubisz ostro i 34 minuty nazwijmy to ostrej jazdy bez trzymanki.
Po wszystkim moja tzw żona informuje go, że to był osrani ich raz bo ona nie będzie ryzykować nie ma zamiaru mnie i naszej wspólnej córeczki tracić ...śmiech a ta córeczka to na 100% jego...
Pani poważnieje i twierdzi jego, podnosi się i wychodzi....
Oczywiście jak jesteś zainteresowana to mogę kontynuować... jak błaga, jak prosi by jej wybaczyć,
itd itp
Widzisz wsio jest piękne i cacy dopóki się nie wyda i nie trzeba podjąć decyzji wóz albo przewóz i nagle nie przeszkadza pani nadwaga, i pani deklaruje sex w wersji heard ...co mi po tym jak mleko się rozlało
Tak między nami kochaś cię przyjmie z walizkami, które twój mąż wystawi?
Zaakceptujesz niechęć – nienawiść dziecka, które będzie twierdziło, że nie jesteś jego mama bo wszystko popsułaś?
Tyle w temacie

a dziecko jak duze? bo panie wincent teraz masz armagedon, twoja jeszcze zona to szuja, zyjesz jak w centrum epidemic nowego wirusa, nie wiesz jakiego ciosu spodziewac sie od zycia po tych rewelacjach, a jak ktoregos dnia twoja jeszcze zona poinformuje o prawdziwym tatusiu coreczke, ty z dnia na dzien staniez sie obcym wrogiem, a lata poswiecone dziecku pojda momentalnie w zapomnienie, masz 6 miesiecy od uzyskania wiedzy ze dziecko moze byc nie twoje na zrobienie testow DNA I sprawe o ojcostwo

Z tym największy jest ambaras, żeby dwoje chciało naraz

Tadeusz Boy-Żeleński - Słówka

38 Ostatnio edytowany przez Wincenty 2 (2020-01-31 22:11:15)

Odp: Dylematy, dylematy...

nie panie miecio nie mam armagedonu
w podstawówce bylem gruby w gimnazjum gruby w liceum gruby na studiach no trochę odbiłem ale i tak życzliwi mówili : masz już masę trzeba trenować rzeźbę..."
Związek z moją od początku wydał mi się dziwny no wiesz ja otyły a tu taka żyleta.
Finanse też ną bo ten sam poziom.
Córka nawet obrażać się potrafi jak moja siostra zresztą wypisz wymaluj oczy mojego ojca ...itd itp
Płakałem pół roku mimo że jestem gruboskórny i dlatego teraz piszę tak spokojnie
Co do tematu próbowałem założyć ale emocje jeszcze za silne, może za jakiś czas
Co do dyskrecji na która tak liczy autorka tegoż wątku..
Kilka lat wstecz moja kuzynka z Łodzi, zakończyła studia w Toruniu...
Zostałem poproszony przez moją chrzęsną a jej babcie by ją przewieść do Łodzi...
We Włocławku zatrzymaliśmy się na 40 minut na obiad w karczmie Młyn i w tym czasie moja żona dostała trzy telefony od znajomych że jem obiad z atrakcyjną młoda ....
Inne miasto.... daleko od tego w którym mieszkam świat jest mały.....
Co do DNA wiesz zacząłem jak Pompa ano najsampierw zaniosłem flachę do biura w którym on i moja pracują z podzięką ba czołem mu biłem że dzięki niemu wzrok odzyskałem i wiesz co później było wesele ze strony moje szony...
Oczywiście best frend mojego teścia był na nim i wiesz co udając narąbanego zacząłem się zwracać do niego per szwagier smile))
Ba jego żona zainteresowała się tematem no to ją uświadomiłem, że słodkości moich teściów skosztowaliśmy we dwóch tyle że on zeżarł najlepszą część i innym w tym mnie zostawił ochłapy...mina moje szony bezcenna
Co mam napisać ,,,szon wie że ja wiem, nie wie skąd i ile,  gwizdka jej nie puściłem bo dałem słowo tej jej znajomej zresztą siostrzenicy jej trenera seksu że jej nie wydam (zależności finansowe....)
Prawnik kombinuje jak ją wyeksmitować od praw nad córeczką tzn nie jestem potworem kontaktu jej nie będę zabraniał chodzi mi o rozwód z jej winy i by córeczka została ze mną
Co jeszcze, ano to kazałem jej zrobić badania na choroby zakaźne ....i zastanawiam się nad testem DNA ale boje się reakcji córki...
Co jeszcze buta i duma moje szon wyparowała, teraz stara się zgadywać moje myśli kaja się....gdybym był naiwny to bym uwierzył, że zaczęło jej na mnie zależeć  będzie o Nas walczyć - za późno jak na mój gust i co tu gadać nikt jej nie zmuszał do ślubu ze mną, nikt jej nie zmuszał do składania przysięgi, a słowo nie dym jak mawiał mój przodek
Dom moich rodziców więc waguję się czy ją wywalić przed rozprawą czy po

39

Odp: Dylematy, dylematy...
Wincenty 2 napisał/a:

nie panie miecio nie mam armagedonu
w podstawówce bylem gruby w gimnazjum gruby w liceum gruby na studiach no trochę odbiłem ale i tak życzliwi mówili : masz już masę trzeba trenować rzeźbę..."
Związek z moją od początku wydał mi się dziwny no wiesz ja otyły a tu taka żyleta.
Finanse też ną bo ten sam poziom.
Córka nawet obrażać się potrafi jak moja siostra zresztą wypisz wymaluj oczy mojego ojca ...itd itp
Płakałem pół roku mimo że jestem gruboskórny i dlatego teraz piszę tak spokojnie
Co do tematu próbowałem założyć ale emocje jeszcze za silne, może za jakiś czas
Co do dyskrecji na która tak liczy autorka tegoż wątku..
Kilka lat wstecz moja kuzynka z Łodzi, zakończyła studia w Toruniu...
Zostałem poproszony przez moją chrzęsną a jej babcie by ją przewieść do Łodzi...
We Włocławku zatrzymaliśmy się na 40 minut na obiad w karczmie Młyn i w tym czasie moja żona dostała trzy telefony od znajomych że jem obiad z atrakcyjną młoda ....
Inne miasto.... daleko od tego w którym mieszkam świat jest mały.....
Co do DNA wiesz zacząłem jak Pompa ano najsampierw zaniosłem flachę do biura w którym on i moja pracują z podzięką ba czołem mu biłem że dzięki niemu wzrok odzyskałem i wiesz co później było wesele ze strony moje szony...
Oczywiście best frend mojego teścia był na nim i wiesz co udając narąbanego zacząłem się zwracać do niego per szwagier smile))
Ba jego żona zainteresowała się tematem no to ją uświadomiłem, że słodkości moich teściów skosztowaliśmy we dwóch tyle że on zeżarł najlepszą część i innym w tym mnie zostawił ochłapy...mina moje szony bezcenna
Co mam napisać ,,,szon wie że ja wiem, nie wie skąd i ile,  gwizdka jej nie puściłem bo dałem słowo tej jej znajomej zresztą siostrzenicy jej trenera seksu że jej nie wydam (zależności finansowe....)
Prawnik kombinuje jak ją wyeksmitować od praw nad córeczką tzn nie jestem potworem kontaktu jej nie będę zabraniał chodzi mi o rozwód z jej winy i by córeczka została ze mną
Co jeszcze, ano to kazałem jej zrobić badania na choroby zakaźne ....i zastanawiam się nad testem DNA ale boje się reakcji córki...
Co jeszcze buta i duma moje szon wyparowała, teraz stara się zgadywać moje myśli kaja się....gdybym był naiwny to bym uwierzył, że zaczęło jej na mnie zależeć  będzie o Nas walczyć - za późno jak na mój gust i co tu gadać nikt jej nie zmuszał do ślubu ze mną, nikt jej nie zmuszał do składania przysięgi, a słowo nie dym jak mawiał mój przodek
Dom moich rodziców więc waguję się czy ją wywalić przed rozprawą czy po

mimo wszystko armagedon czy nie raju u ciebie nie widze, raczej zgliszcza, ale sam piszesz ze watpliwosci co do intencji szona u ciebie siedzialy od lat, wiec mimo wiedzy jaka posiadles, nie jest to dla ciebie takie totalne nowum, wiediziales ze cos gdzie, teraz dostajesz detale

Z tym największy jest ambaras, żeby dwoje chciało naraz

Tadeusz Boy-Żeleński - Słówka

40

Odp: Dylematy, dylematy...

Mieciu ja to zrozumiałem że kochanek żony Wincentego w "żartach" wyraził wątpliwość w rozmowie z nią, czy aby córka Wincentego jest na pewno jego, pewnie pod wpływem podziwu dla wierności żony Wincentego, jej stosunku do męża i szacunku do młodszej kochanki a żona Wincentego mając swój honor obruszyła się na te niecne insynuacje - a propos interpretacji ja to tak zrozumiałem - Wincenty popraw jak się mylę.

Nie bój się cieni, one świadczą o tym, że gdzieś znajduje się światło

41 Ostatnio edytowany przez Wincenty 2 (2020-01-31 22:30:09)

Odp: Dylematy, dylematy...

Miecio nie było wątpliwości tylko zdziwienie i radość, ba początki jak to zwykle cacy i fajne, po pięciu latach zaczęło się dziwnie ale jak dla mnie to nawet ten ochłap byl fajny, bo w marzeniach na takie coś nigdy nie liczyłem, więc byłem paziem po dobrej woli.
Oliwa się wylała, oglądałem sobie filmik porno z moją szon w roli głównej kilka razy dziennie.....
Jeszcze raz myślałem, że jest oziębła no wiesz rożne charaktery, niby nic nie ukrywała przed ślubem nawet zakomunikowała mi o wielkiej miłości swojego życia, z którą straciła na zawsze bo wybrał inną....
Wiesz pasławek nie mam pojęcia o co chodziło temu macho odnośnie mojej córki pewnie o to że w tym czasie też uprawiali seks ale to już tylko mój domysł bo ja nie szpiegowałem jej więc co mam powiedzieć sądzić myśleć teraz mi to lotto
Zresztą nie mój wątek więc ja nie będę śmiecił, myślę tylko, że autorka wątku powinna sobie zadać pytanie czy było warto.
Fajnie by bylo by autorka tegoż wątku sama sobie odpowiedziała na pytanie czy było warto bo moja szon teraz twierdzi że nie

42 Ostatnio edytowany przez balin (2020-01-31 22:30:50)

Odp: Dylematy, dylematy...
Wincenty 2 napisał/a:

zastanawiam się nad testem DNA ale boje się reakcji córki...

A swojej się nie boisz? Tu masz słaby punkt i tego lepiej nie ruszać.

Wincenty 2 napisał/a:

Fajnie by bylo by autorka tegoż wątku sama sobie odpowiedziała na pytanie czy było warto bo moja szon teraz twierdzi że nie

Mam nadzieję, że jej nie wierzysz?

43 Ostatnio edytowany przez Wincenty 2 (2020-01-31 22:35:26)

Odp: Dylematy, dylematy...

Nie wiem czy bym to nazwał ,,boisz się" bo wiesz co nawet jakby to nie była moja krew to i tak ją bym uwielbiał
tyle w temacie.
Jak mam wierzyć komuś kto złamał przysięgę?
Przysięgę złożona po dobrej woli bez przymusu
Może i jestem gruby ale nie naiwny ...

44 Ostatnio edytowany przez paslawek (2020-01-31 23:24:32)

Odp: Dylematy, dylematy...

Autorka wątku to jest jeszcze w tęgim odlocie i ma chwile jakiegoś przebłysku nie wiem czym spowodowanego - dylematy, poczyta, pomyśli,włączy mechanizmy obronne spychając sumienie wyrzuty jakieś, skrupuły jeżeli się pojawiły na moment, głęboko jak najszybciej bo i tak nie ma najmniejszego zamiaru niczego w sobie zmieniać przestawać i rezygnować z kochanka, zdradzania,męża,romansu, seksu ,emocji stosowne przyzwolenie i argumenty dużo wcześniej sobie wydała ten wątek to chyba sekunda "słabości" żeby coś potwierdzić,zaprzeczyć odświeżyć racjonalizacje i "filozofię" i to że trzeba się ukrywać - utrwalić, do dołka jeszcze chyba daleko ,piorun sprawiedliwości za zdradzanie i kłamstwa złamane słowo nie poraził nic się nie stało instant karma nie działa,stąpanie po kruchym lodzie to tylko obawa przed wydaniem,ujawnieniem romansu i tym co potem się stanie ewentualnie - komplikacje ,kłopoty,rozwód obciach podział majątku itp tak to mi się wydaję jak znam życie i historie z tego forum - koleiny jak po sznurku, sztampa.Poczucie winny i tego że robi krzywdę sobie i bliskim już teraz a nie jak się wyda i od jakiegoś czasu nie mają raczej dostępu nie na tym etapie .Tak to widzę Jogo nie chce wcale Ci dowalać ale to tak jest bardzo bardzo często w podobnych przypadkach jak Twój .Z męża nie stanie się kochanek też - teraz to już dla męża Himalaje nie do zdobycia i nie sprawi że go pokochasz jeżeli go nie kochałaś wcześniej i nie kręci Ciebie.Z resztą od początku nie miał u Ciebie za wielkich szans na uczucia,namiętność,genialny seks,miłość, to że się zaniedbał ,zdobył spoczął na laurach nie ma takiego znaczenia w takim kontekście i w gruncie rzeczy dodatkowa rzecz przeciwko niemu,liczyć że jakoś to będzie to błąd który goni błąd i samo się nie nic ułoży co najwyżej byle jak - nic nowego.Z siebie nic nie wydusisz na siłę możesz jedynie udawać .
Jeszcze jeden wątek polecam Autorce do przeczytania https://www.netkobiety.pl/viewtopic.php?id=116845
jeżeli chce

Nie bój się cieni, one świadczą o tym, że gdzieś znajduje się światło

45

Odp: Dylematy, dylematy...
Wincenty 2 napisał/a:

/.../
Może i jestem gruby ale nie naiwny ...

[OT] a jednak trzeba było swój wątek założyć. [/OT]
To już tu było napisane, ale nie pamiętam w który wątku i przez kogo: " jak poczytasz ten dział, to odchodzi ochota na małżeństwo"

"Ludzi można z grubsza podzielić na dwie kategorie: miłośników kotów i osoby poszkodowane przez los." 
Oscar Wilde
gg: 12848803

46

Odp: Dylematy, dylematy...

Popełniłaś najwyraźniej błąd wychodząc za faceta, który Cię nie pociągał i wypłynęło to z czasem. W związku fajny charakter nie wystarczy, pożądanie też powinno być. Gdy nie ma, to seks jakoś tam się realizuje, ale to tyle i potem jest tak jak u Was.
Trudno Ci coś mądrego powiedzieć, poza oczywistością, że zdrady nic nie usprawiedliwia i twój mąż nie jest winny temu, że kiedyś tak wybrałaś,więc nie powinien ponosić za to konsekwencji. Zaniedbał się, to możesz go motywować do zadbania o siebie. Nie ma między wami dobrej komunikacji, to możecie nad tym pracować. Ale jak rozwiązać to, że nie pociągał Cię nigdy i teraz się obudziłaś, to nie wiem. Mam wewnętrzne opory przed doradzaniem komuś rozwodu, jednak mąż nie powinien spędzić dalszych lat będąc oszukiwanym, a czy tak nie będzie, skoro jesteś w tym małżeństwie niespełniona?
Na pewno musisz określić swój dalszy cel. Naprawa małżeństwa, bo ważniejsze jest to, co was łączy niż to, czego nie ma, i wtedy rezygnacja z zaspokajania potrzeb gdzie indziej i nawet brania tego pod uwagę - albo koniec fikcji i układanie sobie życia na nowo, na co on też powinien mieć szansę.
Trzeba określić cel i wykonać krok w którymś z tych kierunków.

"[...]po raz kolejny upewniłem się w od dawna nurtującej mnie idei, iż życie składać się też może z kilku zdań. Kilka zdań może krążyć wokół ciebie przez całe życie. Od czasu do czasu będą ci je przypominali najzupełniej przypadkowi rozmówcy. Przeczytasz je w codziennej gazecie, w przypadkowo otwartej powieści. Reszta zaś - wszystko, co powiesz i usłyszysz - będą to wariacje na ich temat."

47 Ostatnio edytowany przez Lawinia (2020-02-01 02:14:25)

Odp: Dylematy, dylematy...
jo_ga napisał/a:

Witam serdecznie wszystkich forumowiczów wink

Mam 37 lat, jestem mężatką od 14 lat. Mamy nastoletnią córkę. Patrząc z boku moje życie to sielanka. Oboje osiągnęliśmy zawodowy sukces, mamy stabilną sytuację materialną. Chętnie spędzamy wspólnie czas dzieląc go między pasję i życie rodzinne.
Ale zawsze gdzieś jest ukryta ciemna strona...
Mój mąż nigdy nie pociągał mnie fizycznie. Do tego z biegiem lat bardzo się zaniedbał, nie pomagają żadne sugestie. Sypiamy z sobą regularnie, a nasz seks określiłabym jako średnio satysfakcjonujący. Do tego od lat traktuje mnie jako przyjaciółkę. Jestem zadbaną kobietą, która słyszy komplementy od obcych a nigdy od męża.
Cała sytuacja plus Jego skupienie na pracy doprowadziły w tamtym roku do poważnego kryzysu. Uprzedzając pytania... też nie jestem aniołem i widzę swoje wady.
Zalogowałam się na jednym z portali - ot tak dla zabawy, żeby potwierdzić że się jeszcze komuś podobam. Spotkałam się z kilkoma mężczyznami. Do niczego nie doszło.
Do czasu... spotkałam kogoś z kim pojawiła się chemia totalna. Świetna relacja oparta na fascynacji, genialnym seksie i porozumieniu.
Nie ma szans na zmianę życia. Żadne z nas tego nie chce. Bo mimo zauroczenia każdy wie że najważniejszy jest dom i to co w nim.
Jest świetnie, nikt nie ma ochoty tego zakończyć. Tylko pytanie do czego nas to zaprowadzi... każdy wie, że to stąpanie po kruchym lodzie.
Nie proszę o radę, ale chętnie posłucham Waszych refleksji.

Prosiłaś o refleksje. Moja jest taka: w jakim celu napisałaś o tym wszystkim na forum? Co, może podskórnie, pcha Cię by o tym wszystkim rozmawiać i pytać innych o przyślenia? Może to jakoś Ci pomoże... Nie odpowiadaj na to pytanie tu na forum, ale odpowiedz samej sobie

Jeszcze jedna refleksja: Twój post wygląda tak, jakbyś chwaliła się tym co zrobiłaś i robisz. Jakbyś szukała poklasku... Jakby to, co się dzieje miało nikogo nie zranić, jakby nie było niczym złym. Mnie taka postawa i taki ton wypowiedzi bardzo uderzył i jakoś przeraził. Nad tym też się możesz zastanowić: nie tylko dlaczego napisałaś, ale też czemu w tak okropny sposób?

Na koniec dodam, co sama pewnie wiesz, że ranisz innych. Że wyrzucasz swoją godność do śmietnika, swoją relację z mężem jakoś unieważniasz, a Twoje "dom jest najważniejszy" brzmi conajmniej kaleko. Straszne, że to, co robisz innym i sobie wyraźnie ignorujesz ... Szkoda mi Twojej rodziny sad

48

Odp: Dylematy, dylematy...

Już zakochałaś się w nim, prawda? I boisz się, że on się rozmyśli? Że zostaniesz z tym co było wcześniej? Tylko wyprana emocjonalnie.
Nie pojmuję, jak można z kimś być tylko dla seksu i wracać do męża? I jeszcze to przed sobą i światem usprawiedliwiać?

49

Odp: Dylematy, dylematy...

Wincenty, załóż, proszę, własny wątek, bo niechcący rozwalasz go komuś innemu.

50

Odp: Dylematy, dylematy...

Cała rodzina, bo nie tylko Ty będzie ponosić teraz konsekwencje Twojego wyboru. Facet nie spełniał Twoich oczekiwań pod względem fizycznym ( widocznie dla Ciebie bardzo istotnym) i liczyłaś, że wszystko przyjdzie z czasem. Ułożyło sie jednak tak a nie inaczej.  Jedyne, co jest pewne to to, ze facet nie zasługuje po prostu na życie w kłamstwie.

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

51

Odp: Dylematy, dylematy...
jo_ga napisał/a:

Wiem dlaczego tak lubiłam zawsze interpretacje utworów literackich: każdy widzi to co chce widzieć.

Chyba to jasne że opisałam zaledwie część naszej historii.

Ale co tu jest do interpretowania? Wyszłaś za faceta, który Cię nie pociągał, więc znalazłaś sobie kochanka, a z mężem nie zamierzasz się rozstać, rzucając idiotycznymi hasłami o tym, że dom jest najważniejszy. Gdzie tu miejsce na interpretacje? Tu nie trzeba dorabiać żadnych ideologii, sama napisałaś wystarczająco. Można co najwyżej zgadywać, dlaczego się nie rozwiodłaś - z wygody, ze strachu, dlatego, że kochanek Cię nie zechce w roli pełnoprawnej partnerki, czy coś tam jeszcze innego, ale to nie ma znaczenia, bo to Ty podjęłaś tę decyzję, a Twój mąż nie ma nawet wszystkich danych, więc Twoja motywacja jest naprawdę nieistotna.

52

Odp: Dylematy, dylematy...

jo_ga napisał/a:
Wiem dlaczego tak lubiłam zawsze interpretacje utworów literackich: każdy widzi to co chce widzieć.
                                                                 ==================
Ja mam zdanie że te interpretacje autorki utworów literackich, kiedyś tam w szkole to raczej słabe były albo czytała bez zrozumienia bo te jej analizy życiowych przypadków dzisiaj, te dylematy, te pytania, jej wybory, dobitnie o tym świadczą, no za wiele z tych lektur nie wyniosła, nawet by nie musiała,  tylko skąd to jej przeświadczenie że akurat ona widzi jak jest - najlepiej

53

Odp: Dylematy, dylematy...
słaba kobietka napisał/a:

Już zakochałaś się w nim, prawda? I boisz się, że on się rozmyśli? Że zostaniesz z tym co było wcześniej? Tylko wyprana emocjonalnie.
Nie pojmuję, jak można z kimś być tylko dla seksu i wracać do męża? I jeszcze to przed sobą i światem usprawiedliwiać?

Zawsze nawet zupełnie przypadkiem, mąż się może o wszystkim dowiedzieć i wtedy wszystko pęka jak bańka mydlana. Trzeba pamiętać, że mąż też jest elementem tego całego układu.

54

Odp: Dylematy, dylematy...

Wiesz Autorko, był tu na forum dość niedawno taki wątek nie pamiętam dobrze, ale chyba w stylu, mam romans i nie zamierzam go przerywać...gdzie Pani usprawiedliwiajac swoje kures....wo pisała źle o mężu i oczywiście nie zamierzała przerywać romansu. Była harda i pewna siebie, że skoro w domu nie ma tego, co chce to znalazła poza.  tony pomyj dostała na głowę oraz wiele mądrych i cennych komentarzy, które oczywiście miała w poważaniu. Za jakiś czas odezwała się, że wszyscy mieli rację, myślała że to coś wyjątkowego, a okazało się jak zwykle. I wiesz Autorko, gdybyś trochę przejrzała forum, zobaczylabys, że to co teraz dzieje się w Twoim życiu nie jest wcale wyjątkowe, mało tego, to taki przewidywalny schemat, którego zakończeniem jest zawsze czyjś płacz, niestety.

Życie jest łatwiejsze niż się wydaje.
Wystarczy godzić się z tym, co jest nie do przyjęcia, obywać się bez tego, co niezbędne i znosić rzeczy nie do zniesienia. /Kathleen Norris /

55

Odp: Dylematy, dylematy...

I co teraz do końca życie będziesz z mężem który Cię nie pociaga? Jeżeli nic nie da się z tym zrobić (a Twoje zachowanie to potwierdza) to się rozwiedz. Ale nie... Nie masz jaj na takie mocne kroki, bo dokąd pojdziesz, przecież kochanek wyraźnie mówi Ci, że jesteś tylko darmowa seks-maszynka.

"Bo prawdziwa miłość jest czymś wyjątkowym, zdarza się dwa, może trzy razy na wiek. Poza tym jest próżność lub nuda.? Camus

Posty [ 1 do 55 z 87 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Dylematy, dylematy...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018