Nie pytam o to kiedy i z kim, ale głównie o Wasze emocjonalne wrażenia. Mówi się, że ten pierwszy raz jest magiczny, wyjątkowy, taki, do którego z sentymentem wraca się przez całe życie i przez całe życie wspomina jako niezwykle ważne doświadczenie, ale przecież doskonale wiemy, że temu przeżyciu najczęściej towarzyszy stres, nierzadko ból, silne emocje o różnym podłożu.
Niektórzy z nas pamiętają to wszystko bardzo dokładnie, wspominają ciepło, inni jak przez mgłę, ale są i tacy, którzy zupełnie chcieliby te chwile wykasować z pamięci. A jak to było u Was? Czuliście szczęście czy rozczarowanie? A może w ogóle podeszliście do tematu chłodno i obojętnie?
Pytam o wspomnienia, o to czy ten pierwszy raz, z perspektywy czasu i późniejszych doświadczeń, dziś rzeczywiście wydaje się tak istotny i przywiązujecie do niego tak wielką wagę, jak to się zwykło powszechnie sądzić? A może jest zwyczajnie p r z e r e k l a m o w a n y?