Mam 23 lata i jestem facetem w związku z tym, że to forum jako jedyne wygląda całkiem przyzwoicie to postanowiłem tu zapytać się o radę... pomimo faktu, że to forum kobiet
. Otóż mam problem z rozmową z ludźmi... Nie potrafię się rozluźnić, spotykając nową osobę kiedy staje z nią twarzą w twarz to tak jakby nastawała zupełna pustka w głowie... Jestem w stanie ciągnąć kogoś za język, komentować, może zażartować z tego co ktoś mówi i czasem może wtrącić coś swojego. Niestety gdy zapadnie cisza temat się wyczerpie to choćbym nie wiem jak bardzo chciał to nie wyczaruje nowego tematu.. Ewentualnie mogę zadać jakieś pytanie by dalej ciągnąć tą osobę za język niestety sam nic o sobie nie powiem. W ostatecznym rozrachunku słyszę, że nic o sobie nie mówię... że ogólnie mało sam mówię.. Od dłuższego czasu z tym walczę. Zaczęło się od psychoterapii (wciąż trwa), rozwijało się w taki sposób, że zacząłem spotykać się z ludźmi, umawiać na "randki" (czy jak to inaczej można nazwać) i trochę czytać o pewności siebie. Niestety wszystko stoi w miejscu... nie widzę żadnego progresu, wciąż mnie zatyka. Rozmowa nawet z bliskimi osobami jest trudna, nie mówię że kiepsko wychodzi tylko, że nie jestem w stanie czerpać z niej przyjemności. To jest ciągłe napięcie i myślenie o tym, żeby nie zapadła cisza. Dużo zastanawiałem się czy jestem introwertykiem i po prostu tak musi zostać ale... odczuwam przyjemność ze spotykania się z ludźmi (oczywiście z tych udanych spotkań kiedy udało mi się trochę pogadać czyli sytuacja, w której a druga strona ciągnęła rozmowę i umiejętnie mnie w nią wciągała), chowam się w domu tylko kiedy faktycznie potrzebuję odpocząć od tego napięcia, które mi towarzyszy przy każdym spotkaniu. No to może małomówny? Pytanie w takim razie gdzie leży granica pomiędzy małomównym a tym gadatliwym... Gdy trafimy na temat, na którym się znam i osobę po drugiej stronie faktycznie interesuję to co mam do powiedzenia to potrafię długo gadać.. oczywiście jeżeli czuję się przy tej osobie swobodnie w 100% ( w sumie jedyne takie osoby to mój jedyny przyjaciel no i była dziewczyna ), jeszcze mogą do tego dojść ludzie ze studiów.. do których przełamanie się trochę mi zajęło (o ile w grupie jest super i ludzie mnie lubią to czasami mając okazje porozmawiania z jakąś osobą sam na sam to już wchodzą w grę nerwy i pustka w głowie).. Takim ogólnym podsumowaniem jakie ja zauważyłem to fakt, że ja po prostu muszę się do ludzi przełamać, potrzebuję na to sporo czasu a dajmy na to w sytuacjach gdy idę na randkę to niestety
nie ma szans, że kogoś sobą zainteresuję... O ile przyciągam wyglądem (to opinia wielu osób wokół mnie) to nie jestem w stanie zatrzymać charakterem bo nie jestem go w stanie pokazać
dopóki ktoś nie będzie na tyle wytrwały, żeby mnie poznać i ciągnąć za język to nic z tej znajomości nie będzie (i dokładnie tak jest za każdym razem gdy spotykam się z jakąś nowo poznaną dziewczyną)... Więc już nie zanudzając i podsumowując całość... Wydaję mi się, że próbuję wszystkiego - psycholog, wychodzenie do ludzi, literatura. To mimo wszystko nie widzę efektów i liczę na jakieś rady osób, które może miały lub mają podobny problem i sobie z nim radzą? Nie chcę taki być więc raczej nie pogodzę się z tym jak wyglądają moje relacje z ludźmi...
DODAM JESZCZE: nie mam problemu z załatwianiem spraw, chodzeniem do sklepu, zapytaniem kogoś o godzinę lub trasę do jakiegokolwiek punktu...
1 2013-06-01 13:32:14 Ostatnio edytowany przez Own_gr (2013-06-01 13:33:57)
Podobne tematy
Skoro psycholog Ci nie pomógł, bo zrozumiałam, że korzystałeś i nie przyniosło to efektu to już naprawdę ciężko mi powiedzieć kto i co jest Ci w stanie pomóc. Jedyne co mi przychodzi na myśl to właśnie fachowa pomoc. Pozdrawiam ![]()
A może jednak wyolbrzymiasz sprawę
Może nie jest z Tobą aż tak zle
Nieśmiałość ma swoje uroki. Być może tak jak w pytaniu które sobie zadajesz w wątku ma to związek ze swoją niską samooceną, ludzie mówią że jesteś przystojny więc pewnie tak jest, a czy Ty uważasz się za takiego?więcej wiary
polub siebie
bo na pewno fajny z Ciebie gość.
A może jednak wyolbrzymiasz sprawę
Może nie jest z Tobą aż tak zle
Nieśmiałość ma swoje uroki. Być może tak jak w pytaniu które sobie zadajesz w wątku ma to związek ze swoją niską samooceną, ludzie mówią że jesteś przystojny więc pewnie tak jest, a czy Ty uważasz się za takiego?więcej wiary
polub siebie
bo na pewno fajny z Ciebie gość.
Dużo ludzi mówi, że jestem przystojny więc zacząłem w to wierzyć. Fajny gość też słyszałem problem w tym, że nie umiem tego pokazać na pierwszym spotkaniu bo się spinam i mało mówię... i wciąż walczę z psychologiem no ale niestety progresu nie widzę... dlatego liczyłem może ktoś ma jakieś konkretne rady co pomogło. No ale polubienie siebie to tez może być jakiś sposób bo wysokiej samooceny nie mam
więc bardzo dziękuje za odpowiedź ![]()
Napisz jakie książki czytasz w ramach terapii, jakie techniki stosujesz. Może to pomoże coś wymyśleć i nie będziemy pisac czegoś o czym wiesz ![]()
Napisz coś o swoich zainteresowaniach i studiach.
Pozdrawiam.
Napisz jakie książki czytasz w ramach terapii, jakie techniki stosujesz. Może to pomoże coś wymyśleć i nie będziemy pisac czegoś o czym wiesz
Napisz coś o swoich zainteresowaniach i studiach.
Pozdrawiam.
M. Karbowski - Sztuka Przyciągania Ludzi, Nieśmiałość - jak się jej pozbyć? ALEKSANDER ŁAMEK, Potęga podświadomości - Joseph Murphy. Terapia terapią.. Psychoterapeuta nie doradza mi jeżeli chodzi o czytanie książek czy wychodzenie do ludzi (zajmujemy się rozmową, żadnych zadań) . To moja inicjatywa. Co studiuję? Zarządzanie. Czym się interesuję? Sport, seriale, filmy, gotowanie, technologia, informatyka, gry komputerowe...
rosalinda08 napisał/a:A może jednak wyolbrzymiasz sprawę
Może nie jest z Tobą aż tak zle
Nieśmiałość ma swoje uroki. Być może tak jak w pytaniu które sobie zadajesz w wątku ma to związek ze swoją niską samooceną, ludzie mówią że jesteś przystojny więc pewnie tak jest, a czy Ty uważasz się za takiego?więcej wiary
polub siebie
bo na pewno fajny z Ciebie gość.
Dużo ludzi mówi, że jestem przystojny więc zacząłem w to wierzyć. Fajny gość też słyszałem problem w tym, że nie umiem tego pokazać na pierwszym spotkaniu bo się spinam i mało mówię... i wciąż walczę z psychologiem no ale niestety progresu nie widzę... dlatego liczyłem może ktoś ma jakieś konkretne rady co pomogło. No ale polubienie siebie to tez może być jakiś sposób bo wysokiej samooceny nie mam
więc bardzo dziękuje za odpowiedź
Nie ma za co dziękować
Powodzenia życzę ![]()
takijedenfacet820 napisał/a:Napisz jakie książki czytasz w ramach terapii, jakie techniki stosujesz. Może to pomoże coś wymyśleć i nie będziemy pisac czegoś o czym wiesz
Napisz coś o swoich zainteresowaniach i studiach.
Pozdrawiam.M. Karbowski - Sztuka Przyciągania Ludzi, Nieśmiałość - jak się jej pozbyć? ALEKSANDER ŁAMEK, Potęga podświadomości - Joseph Murphy. Terapia terapią.. Psychoterapeuta nie doradza mi jeżeli chodzi o czytanie książek czy wychodzenie do ludzi (zajmujemy się rozmową, żadnych zadań) . To moja inicjatywa. Co studiuję? Zarządzanie. Czym się interesuję? Sport, seriale, filmy, gotowanie, technologia, informatyka, gry komputerowe...
Straszne te Twoje lektury ....
Jaki masz największy problem z zastosowaniem tego co przeczytałeś?
Jeśli jakoś sobie rozmawiacie , wszstko idzie płynnie i nagle temat się wyczerpie to raczej naturalne jest , ze sytuacja staje się dizwna. Nie każdą rozmowę trzeba ciągnąć. Jak czujesz, że temat sie urywa to możesz albo jakoś elegancko zakończyc albo zrobić jakąś przerwę(powiedzieć , że musisz coś sprawdzić w telefonie, czy coś w ten deseń). Jak dziewczyna Ci "ucieknie" to bez pańki, ważne, że zrobiłeś dore wrażenie i może znów zaczniecie rozmawiać albo dopiero podczas kolejnego spotkania. Kilka takich pogaduszek a powinienneś nabrać wprawy. W międzyczasie(poza spotkaniami) mógłbyś pomyśleć o tematach awaryjnych na wypadek gdybyś wpadł w pańkę.
Jak radzisz sobie z wizualizacją i tym co napisał Murphy? Rozumiesz coś tego czy masz z tym problem? To jest trudna książka więc pisz śmiało.
Sorry jeśli napisałem coś o czym wiesz ![]()
9 2013-06-05 13:30:15 Ostatnio edytowany przez Own_gr (2013-06-05 13:32:11)
Own_gr napisał/a:takijedenfacet820 napisał/a:Napisz jakie książki czytasz w ramach terapii, jakie techniki stosujesz. Może to pomoże coś wymyśleć i nie będziemy pisac czegoś o czym wiesz
Napisz coś o swoich zainteresowaniach i studiach.
Pozdrawiam.M. Karbowski - Sztuka Przyciągania Ludzi, Nieśmiałość - jak się jej pozbyć? ALEKSANDER ŁAMEK, Potęga podświadomości - Joseph Murphy. Terapia terapią.. Psychoterapeuta nie doradza mi jeżeli chodzi o czytanie książek czy wychodzenie do ludzi (zajmujemy się rozmową, żadnych zadań) . To moja inicjatywa. Co studiuję? Zarządzanie. Czym się interesuję? Sport, seriale, filmy, gotowanie, technologia, informatyka, gry komputerowe...
Straszne te Twoje lektury ....
Jaki masz największy problem z zastosowaniem tego co przeczytałeś?
Jeśli jakoś sobie rozmawiacie , wszstko idzie płynnie i nagle temat się wyczerpie to raczej naturalne jest , ze sytuacja staje się dizwna. Nie każdą rozmowę trzeba ciągnąć. Jak czujesz, że temat sie urywa to możesz albo jakoś elegancko zakończyc albo zrobić jakąś przerwę(powiedzieć , że musisz coś sprawdzić w telefonie, czy coś w ten deseń). Jak dziewczyna Ci "ucieknie" to bez pańki, ważne, że zrobiłeś dore wrażenie i może znów zaczniecie rozmawiać albo dopiero podczas kolejnego spotkania. Kilka takich pogaduszek a powinienneś nabrać wprawy. W międzyczasie(poza spotkaniami) mógłbyś pomyśleć o tematach awaryjnych na wypadek gdybyś wpadł w pańkę.
Jak radzisz sobie z wizualizacją i tym co napisał Murphy? Rozumiesz coś tego czy masz z tym problem? To jest trudna książka więc pisz śmiało.
Sorry jeśli napisałem coś o czym wiesz
Czemu straszne lektury? ![]()
Co do rozmowy... ok jak jest temat to spoko czasem przed spotkaniem jestem w stanie wymyślić parę rzeczy, których chciałbym się dowiedzieć lub pogadać o nich. Ale gdy przyjdzie co do czego tematy się skończą te co przemyślałem to nie jestem w stanie wpaść na żaden inny w trakcie spotkania
Porównałbym to do pustki w głowie. Nie jestem w stanie myśleć... nawet się nie denerwuje po prostu mam próżnie w głowie
. Staram się nabrać wprawy no ale idzie opornie. Co do wizualizacji to chyba nie pamiętam czegoś takiego w Murphym.. Zatrzymałem się chyba w połowie i jedyne co mi utkwiło w pamięci to dużo informacji o podświadomości.. i afirmacje jako forma wpłynięcia na tą podświadomość. Co myślę o tym? Na pewno nie zaprzeczam istnienia podświadomości.. analizując mój problem mam pewien dylemat. Psycholog próbuje znaleźć zdarzenia w moim życiu, które mnie jak to wcześniej określiłem "zatkały", uformowały pewne zachowania i emocje w różnych sytuacjach. Czy próbując wpłynąć na podświadomość, wmawiając sobie, że jestem gadułą, wszystko co mówię jest ciekawe (czasami to mi siedzi w głowie jak ostatecznie chce coś powiedzieć) jestem te zachowania w stanie zmienić? Nie próbowałem się stosować do ćwiczeń, które umieszcza w książce bo wydają się być wręcz nierealne... jak czytanie sobie afirmacji przed snem kiedy się zupełnie rozluźnię może wpłynąć na ukształtowaną już przez lata osobę? Może to mnie właśnie blokuje przed zmianą to, że niektóre te ćwiczenia wydają się być bez sensu dla mnie i nie próbuje ich wykonywać... (z ćwiczeń czytałem też o Demonic Confidence... ale chyba nie mam odwagi chyba, że ktoś się wypowie? Może warto...)
Czemu straszne lektury?
Co do rozmowy... ok jak jest temat to spoko czasem przed spotkaniem jestem w stanie wymyślić parę rzeczy, których chciałbym się dowiedzieć lub pogadać o nich. Ale gdy przyjdzie co do czego tematy się skończą te co przemyślałem to nie jestem w stanie wpaść na żaden inny w trakcie spotkaniaPorównałbym to do pustki w głowie. Nie jestem w stanie myśleć... nawet się nie denerwuje po prostu mam próżnie w głowie
. Staram się nabrać wprawy no ale idzie opornie. Co do wizualizacji to chyba nie pamiętam czegoś takiego w Murphym.. Zatrzymałem się chyba w połowie i jedyne co mi utkwiło w pamięci to dużo informacji o podświadomości.. i afirmacje jako forma wpłynięcia na tą podświadomość. Co myślę o tym? Na pewno nie zaprzeczam istnienia podświadomości.. analizując mój problem mam pewien dylemat. Psycholog próbuje znaleźć zdarzenia w moim życiu, które mnie jak to wcześniej określiłem "zatkały", uformowały pewne zachowania i emocje w różnych sytuacjach. Czy próbując wpłynąć na podświadomość, wmawiając sobie, że jestem gadułą, wszystko co mówię jest ciekawe (czasami to mi siedzi w głowie jak ostatecznie chce coś powiedzieć) jestem te zachowania w stanie zmienić? Nie próbowałem się stosować do ćwiczeń, które umieszcza w książce bo wydają się być wręcz nierealne... jak czytanie sobie afirmacji przed snem kiedy się zupełnie rozluźnię może wpłynąć na ukształtowaną już przez lata osobę? Może to mnie właśnie blokuje przed zmianą to, że niektóre te ćwiczenia wydają się być bez sensu dla mnie i nie próbuje ich wykonywać... (z ćwiczeń czytałem też o Demonic Confidence... ale chyba nie mam odwagi chyba, że ktoś się wypowie? Może warto...)
Szkoda, że jest tak jak myślałem
Ale nie przejmuj się.
Według mnie Murphy to pralnia mózgu, tak jak Demonic Confidence. Co do innych to nie mam zdania ale nie pokładłbym w nich nadziei ![]()
Ale do rzeczy. Twój psycholog na rację, powinienneś popracować w tym kierunku.
Czy aby nie masz kłopotu ze zbadaniem "zatykających" sytuacji? Chodzi mi o to , że nie potrafisz się skupić na tym czego masz szukać. Wmawianie sobie czegokolwiek jest bez sensu i chyba nie taki ma cel szukanie zdarzeń z przeszłości.
Musisz przećwiczyć kilka zachowań, ale efekty powinny się pojawić. To pod warunkiem , że się nie poddasz. Skonsultuj się z kim chcesz w tej sprawie. Ja opiszę co na mnie działa ![]()
Pierwsze: aby być zdolnym do skupienia myśli, oderwania rozmyślania od emocji robię co następuje: wyobraź sobie jakąś pozycję ciała, która jest niekomfortowa/dziwna np stania na głowie/rękach. Nie jest istotne czy w danej chwili jesteś do tego zdolny czy nie (ale lepiej abys chociaż próbował to zrobić z asekuracją). Nawet jeśli próbowałeś bezskutecznie to powinno wystarczyć. W zacisznym miejscu zajmij wygodną pozycję. Przypomnij sobie nieudane próby, na tej podstawie zacznij sobie wyobrażać jak to jest gdy stoisz na głowie, które mięśnie są napięte, jak wygląda świat z tej perspektywy. Byłoby dobrze, gdybyś po kilku takich sesjach spróbował tego w rzeczywistości. To powinno pozwolić Ci opanować strach przed upadkiem lub znalezieniem się w tej pozycji. Gdy w końcu staniesz na głowie nie wpadniesz w pańkę gdy nagle Twoje ciało się wychyli z pozycji równowagi, Twój mózg będzie wiedział jak się zachować dzięki wcześniejszemu rozmyślaniu, będziesz bardziej opanowany.
To tylko przykład, możesz wymyśleć coś innego ale nie ryzykuj życia bo np boisz się wysokości i wybierzesz chodzenie po wieżowcach, to nie jest potrzebne. nie ryzykuj czynności, które wywołują u Ciebie np wymioty lub ataki pańki. Na to jest zbyt wcześnie.
Gdy opanujesz już to co napisałem, możesz pokusić się o rozmyślanie nad swoją przeszłością, a jeszcze lepiej nad teraźniejszością. Nie chcę tworzyć opowiadania ale napiszę więcej jeśli chcesz, tylko później ![]()
Ciekawe jest to co mówisz... Na pewno spróbuje. Skąd takie informacje i sposoby? Powiedziałbyś coś o sobie... w sensie bo widze, że temat ogarniasz znaczy, że prawdopodobnie miewasz podobny problem albo miewałeś i sobie z nim poradziłeś?
12 2013-06-13 21:33:52 Ostatnio edytowany przez takijedenfacet820 (2013-06-13 21:37:17)
W całej tej zabawie chodzi o to aby nauczyć się rozdzielać analizę problemu(tu chęć stania na głowie, stan fizyczny) od emocji jakie ten problem wywołuje(strach przed upadkiem) i znaleźć jakieś rozwiązanie(szybka reakcja odpowiednich mięśni, tu trzeba się skupić na konkretnym działaniu). Myślę, że jest to skuteczna metoda aby nauczuć oderwać umysł od strachu i niepokoju jaki towarzyszy takim problemom jakie masz(a przynajmniej nie powinna zaszkodzić
). Wraz z kolejnymi próbami spokój i "luz" przychodzą coraz szybciej, desperacjie próby podtrzymania rozmowy nie mieszają się ze strachem przed kolejną porażką itp. Oczywiście, można to robić bez gimanstyki lecz trzeba wiedzieć jakiego stanu umysłu się poszukuje (tak to mogę ująć w skrócie). To jest problem całej literatury motywacyjnej. Piszą o czymś czego człowiek oderwany od telewizora nigdy nie doświadczył nawet w minimalnym stopniu. Można sobie powatarzać, że jest się tygrysem lub inne podświadome hokus-pokus ale efekt jest taki, że od gadania zasycha w gardle.
Miałem(i częściowo mam nadal) problem z ludźmi: z ich opiniami, krytyką, wystąpieniami publicznymi, kontaktami, rozmową itp. Strasznie dołowały mnie moje porażki, straciłem wiele okazji przez brak zdecydowania i strach przed kolejną gafą lub błędem. Dosyć przypadkowo zacząłem treningi, których elementem było właśnie stanie na głowie. Przy okazji odkryłem drugią stronę takiej fizyczno-umysłowej gimnastyki. Teraz miewam problemy jak wcześniej ale rozwiązuję je w ciągu kilku dni lub na bieżąco i nie męczę się miesiącami.
W Twoim przypadku to ćwiczenie niech będzie dodatkiem do terapii. Im prędzej poradzisz sobie z problemami i poznasz siebie tym lepiej.
Taki typ ludzi to kwestia braku pewności siebie. Warto coś z tym robić - ćwiczenia, afirmacje mp3, treningi osobowości