netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

9 lat związku i co dalej????

10 odpowiedzi4 407 wyświetleńzałożony przez Zdezorientowana25, 31.05.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » 9 lat związku i co dalej????

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 11 ]

1

Temat: 9 lat związku i co dalej????

Witam,
Chciałabym podzielić się z Wami moimi przeżyciami, a i przy okazji usłyszeć opinii osób, które mnie nie znają i na pewno będą obiektywne.
Otóż związałam się z facetem, gdy miałam 16 lat on wtedy miał 18.. to była dla obojga nas pierwsza miłość i pierwszy związek. Świata poza sobą nie widzieliśmy, każdą wolną chwilę chcieliśmy spędzać razem. Byliśmy ze sobą w dobrych i złych chwilach. Jedną z takich okropnych chwil była śmierć mojego chłopaka (miał wtedy 20 lat). Został sam z mamą, musiał przejąć wszystkie obowiązki, iść do pracy, utrzymać dom.. Dla takiego młodego człowieka to bardzo dużo, ale w jakiś sposób sobie poradził.. tak mi się przynajmniej wydawało, teraz patrząc wstecz widzę, że to był dla niego straszny cios. Wtedy nie widziałam albo nie chciałam widzieć, że zaczął popijać. Ale dalej ze sobą byliśmy. Po 7 latach postanowiliśmy wkońcu ze sobą zamieszkać. Na początku było super, wkońcu razem 24 godziny. Nie trzeba było się umawiać na spotkania, ale wtedy też wyszło na jaw że mój chłopak pije praktycznie codziennie. Wcześniej go broniłam bo myślałam, ze tylko na imprezach się opija, ale potem już wiedziałam że każda okazja do picia była dobra. Razem mieszkaliśmy 1,5 roku próbowałam do niego dotrzeć prośbami, groźbami wszystkimi sposobami, żeby zrozumiał że ma problem z alkoholem i musi przestać pić. Było wiele kłótni, awantur, obiecywał ze przestanie ale na słowach się kończyło...szedł pił, wracał do domu albo i nie a na drugi dzień uważała ze wszystko jest ok i nie musi się tłumaczyć. W tym roku powiedziałam dość i się wyprowadziłam do rodziców. Trochę to nim wstrząsnęło. Przestał pić na tydzień, nawet zapisał się do psychiatry. Wizyta dopiero 17 czerwca, ale ja widzę że on nadal pije tylko ukrywa to przede mną. Przez te 9 lat zawsze byłam na każde jego zawołanie, bo kochałam. Teraz już miesiąc z nim nie mieszkam, ale oficjalnie nadal jesteśmy razem tylko że ja nie tęsknię, a wręcz jestem szczęśliwa, że wkońcu mam czas tylko dla siebie i wcale nie mam ochoty się z nim spotykać. I tutaj pojawia się moje pytanie: Czy ja go wogóle jeszcze kocham??Czy chce nadal z nim być??

2

Odp: 9 lat związku i co dalej????

ja radziłabym Ci jeszcze poczekać miesiąc nie utrzymując z nim ŻADNEGO kontaktu,zobaczysz,czy za nim zatęsknisz jeśli tak-to obadaj sytuacje i ewentualnie daj temu szanse,a jeśli dalej nic nie będziesz czuła... no to cóż,chyba sama wiesz

3

Odp: 9 lat związku i co dalej????

Podzielę się z Tobą swoim doświadczeniem.

Po pierwsze : twój partner jest osobą CHORĄ, której nie zmienią twoje groźby, prośby, dawane "ostatniej" szansy itp sztuczki. Twój partner potrzebuje leczenia odwykowego i podjęcia decyzji o całkowitej abstynencji. Są ośrodki odwykowe, grupy AA , inne formy pomocy, wystarczy wpisać hasło do internetu. Ale to musi być JEGO decyzja, a podejmie ją tym szybciej , im mniej pomocy dostanie od ciebie czy rodziny. Pomaganie ( jakiekolwiek: materialne, emocjonalne) osobie uzależnionej opóźnia jej zdrowienie! Ona musi osiągnąć dno, żeby mieć motywację do terapii. Nie wpadnij w pułapkę kobiety, "która kocha za bardzo", co mi się przytrafiło.  Tak się skoncentrowałam na niesieniu pomocy swojemu partnerowi, że zaniedbałam całkowicie swoje życie, zdrowie , relacje z innymi, pracę , hobyy itd. Nic nie osiągnęłam , a czuję się wyczerpana i wykorzystana.

Po drugie: osoby uzależnione tworzą związki przemocowe!!! Ja dowiedziałam się o tym po 8 latach związku ze swoim facetem, kiedy trafiłam na grupę wsparcia . Nie miałam siniaków ani połamanych kości, to wszystko było bardziej subtelne (przemoc psychiczna ), tylko, że nie mniej raniące ! Dziś pracuję nad odzyskaniem niezależności, którą tak lekkomyślnie poświęciłam w imię miłości. Nie jest to łatwy proces, lepiej w to nie wchodzić.

Po trzecie: słuchaj swoich uczuć i ufaj im! One pokazują ci twoje potrzeby i szanuj to, bo w ten sposób szanujesz po siebie i mądrze dbasz o siebie . Ja wiele decyzji podejmowałam, bo tak "trzeba", "wypada" , bo miłość " zobowiązuje". Dziś uważam to za błąd. Odpowiadam za swoje życie, nie za życie drugiej osoby. Miłośc można ofiarować, jeśli jest się wolnym ,a nie przymuszonym do czegoś. Nawet jeśli są to szczytne hasła.  Byłam osobą, która ciągle  dawała i dawała, a kiedy nie miałam wzajemności, wtedy dawałam jeszcze więcej... Dziś trudno mi samej w to uwierzyć, ale zaślepiały mnie tzw dobre chęci. Sądziłam , że to najlepszy dowód jak kocham swojego faceta... Dziś chcę być dobra przede wszystkim DLA SIEBIE, odbudować swoje poczucie wartości , niezależność finansową, relacje z przyjaciólmi... Chcę żyć samodzielnie, a nie jako satelita chorego faceta...Czy to oznacza, że całkowicie go przekreślam? Niekoniecznie, ale jestem już na tyle trzeźwa i rzeczowa, iż wiem, że wychodzenie z uzależnienia i praca nad swoim wnętrzem, gdzie leży źródło uzależnienia ( tzw terapia głębi ) to minimum kilka lat ( przy rzetelnym przyłożeniu się ). A nie tak często spotyka się facetów, których te rejony psychiki wogóle interesują, co jeszcze zmniejsza szanse...

Po czwarte: nie bądź ze swoimi problemami sama! Psycholog, grupa wsparcia, warsztaty itp naprawdę pomagają i są źródłem siły, której potrzebujesz . Powodzenia!!!

4

Odp: 9 lat związku i co dalej????

Dziękuje Wam za odpowiedzi.
Potrzebowałam wypowiedzi osób, które nie znają mnie ani jego.
Decyzje, które podjęłam w ostatnim były bardzo przemyślane. Dużo czasu zajęło mi, żeby do tego dojrzeć. I wiem, że sama powinnam się zgłosić do poradni osób współuzależnionych bo cały czas męczą mnie wyrzuty sumienia, że może jednak nie powinnam go zostawiać samego.
Teraz dopiero zaczynam robić coś dla siebie.Spotkania ze znajomymi, wyjścia na spacery, czytanie książek (które tak kocham)..to jest naprawdę coś czego mi brakowało bo zawsze na pierwszym miejscu był on. Sprawdzanie czy nie pije, ciągła kontrola, dzwonienie i proszenie żeby już nie pił. Teraz widzę, że to nie miało sensu bo on tego nie chciał.

doświadczonawmiłości "Ja wiele decyzji podejmowałam, bo tak "trzeba", "wypada" , bo miłość " zobowiązuje"" też tak cały czas myślałam, w sumie to teraz też niekiedy tak myślę..ale odpycham to od siebie..
Mam nadzieję, że dam radę wytrwać..

5

Odp: 9 lat związku i co dalej????

Dodam jeszcze, że nie wierzę w to że on przestanie pić. Po wyprowadzce został ze swoją mamą, która mu gotuje, sprząta, robi zakupy. Nawet jeśli pójdzie na odwyk to nie wiem czy to coś da.
Poza tym mam czekać nie wiadomo ile czasu aż wkońcu zrozumie, że sam sobie nie da rady, bo w sumie do psychiatry idzie bo mi obiecał.

6

Odp: 9 lat związku i co dalej????

Nie wiem czy kiedykolwiek czytałaś o alkoholizmie wysyłam Ci treść listu może on coś Ci podpowie
Jestem alkoholikiem. Potrzebuję Waszej pomocy!

Nie róbcie mi wymówek, nie wińcie ani nie łajcie mnie. Nie bylibyście na mnie źli, jeżeli miałbym raka czy też cukrzycę. Alkoholizm jest także chorobą.

Nie wylewajcie mojej wódki, jest to nadaremne, ponieważ ja zawsze znajdę sposób, aby dostać więcej.

Nie pozwólcie, abym prowokował Wasz gniew. Kiedy atakujecie mnie słownie lub fizycznie, potwierdzacie tylko moją złą opinię o samym sobie. Ja już nienawidzę siebie sam wystarczająco.

Nie pozwólcie na to, aby Wasza miłość i niepokój zmuszały Was do zrobienia tego, co ja sam powinienem dla siebie zrobić. Jeżeli przejmiecie na siebie moje własne obowiązki, utrwalicie moją niezdolność do ich wykonywania. Umocni to moje poczucie winy, a i Wy sami będziecie tym zagniewani.

Nie polegajcie na moich przyrzeczeniach. Przyrzeknę wszystko, aby się tylko wykręcić. Natura mojej choroby nie pozwala mi na dotrzymanie przyrzeczeń nawet wtedy, kiedy mam szczerą chęć je wykonać.

Nie groźcie nadaremnie. Kiedy podejmiecie decyzję - trwajcie przy niej. Nie wierzcie wszystkiemu, co mówię do Was, może to być kłamstwem. Przeczenie rzeczywistości jest objawem mojej choroby. W dodatku prawdopodobnie stracę szacunek dla tych, którzy dają się łatwo oszukać .

Nie pozwólcie, abym Was wykorzystał, czy też eksploatował w jakikolwiek sposób. Miłość nie może istnieć długo bez poczucia sprawiedliwości.

Nie starajcie się mnie ochraniać ani w jakikolwiek sposób oszczędzać mi skutków mojego picia. Nie kłamcie za mnie, nie płaćcie moich rachunków, nie pracujcie, aby pokryć moje zobowiązania w utrzymaniu domu. Może to zapobiec, albo też zmniejszyć kryzys, który mógłby mnie zmusić do szukania pomocy. Mogę zaprzeczać, że mam problem z piciem tak długo, jak długo będziecie mi umożliwiać automatyczną ucieczkę od skutków mojego picia.

Ponadto nauczcie się wszystkiego, co tylko możecie o alkoholizmie i o Waszej roli w stosunku do mnie. Chodźcie na otwarte zebrania AA, kiedy tylko jesteście w stanie. Uczęszczajcie na zebrania Al-Anon rgularnie, czytajcie literaturę i utrzymujcie kontakt z członkami grupy. Są to ludzie, którzy mogą Wam pomóc w jasnym pojęciu całej sytuacji.

Kocham Was

Wasz Alkoholik

7

Odp: 9 lat związku i co dalej????

asia549 - bardzo Ci dziękuje.
Jeśli o chodzi o czytanie to tak dużo czytałam. Zarówno o alkoholikach, alkoholiźmie i osobach współuzależnionych (do których przyznaje się że należę). Zrozumiałam to wtedy kiedy właśnie po moich ciągłych próbach wyciągnięcia go z tego nic to nie dawało. Dlatego postanowiłam się wyprowadzić żeby samą siebie z tego wyciągnąć i móc spojrzeć na to wszystko z boku. Problem w tym, że ja chciałam to zrobić dla jego i swojego dobra, ale jest jeszcze jego mama, która z nim została i cały czas robi wszystko żeby ukryć przed wszystkimi to że on pije. Ona tylko wymaga żeby przynosił do domu pieniądze i nic więcej ją nie interesuje. Ona robi zakupy, płaci rachunki, gotuje, sprząta, pierze.. więc on nie odczuwa mojego zniknięcia no poza tym że nie ma z kim uprawiać seksu.
Może jestem egoistyczna ale gdzie w tym wszystkim jestem ja..jak jest trzeźwy to niby mówi że mnie kocha, że chce wziąć ślub i być ze mną, ale ja w to nie wierzę..boję się że to tylko chwilowe a jak zacznie pić to będzie to samo. Bo wiem że pije, może nie w takich ilościach jak wcześniej ale pije :-( Jakieś 2 może 3 lata temu byłam gotowa wyjść za niego za mąż, założyć rodzinę, teraz już chyba tego nie chcę..
I czy wogóle można być z kimś skoro mu się wogóle nie ufa?

8

Odp: 9 lat związku i co dalej????

to że mama mu usługuje i że tylko kasa się dla niej liczy to nie znaczy że za jakiś czas dalej będzie miała do tej sytuacji takie samo podejście. Pracę może stracić a mama może wtedy przejrzy na oczy. Teraz myśl o sobie.
Dodam Ci sama od siebie że mój tata też pije, prawie że co stracił pracę, ale obiecał że pójdzie na odwyk i zatrzymał posadę. I co był na odwyku ponad miesiąc, wrócił nie pił jakieś 2 miesiące i zaczął od nowa popijać. Moja mama i tak przypuszczała że nie wytrzyma nawet pół roku bez picia i się nie pomyliła. Na razie nie urządza ojciec jej awantur ale nie dam sobie ręki obciąć że nie wróci taka sytuacja, gdzie mama musiała policję wzywać. Jesteś młoda i szkoda życia na wieczne zamartwianie się. Alkoholikiem jest się do końca życia. Ja mam męża ale nasz związek to też porażka z tym, że Tobie łatwiej odejść nie macie dzieci, ślubu itp. Ja mam córkę 7 letnią i jestem w 6 miesiącu ciąży więc jest mi gorzej z tym wszystkim i często żałuję że nie byłam stanowcza za 1 razem i nie odeszłam od niego tylko pozwoliłam mu wrócić do nas bo uwierzyłam w obietnice.

9

Odp: 9 lat związku i co dalej????

On nie pracuje już od 1,5 miesiąca, bo praca była do dupy..ale że potrafi robić wiele rzeczy to sobie dorabia..
Wątpię żeby jego mama coś zrozumiała jego ojciec zmarł bo się zapił i ona wtedy też na to wszystko patrzyła..taka kobieta..
Współczuje Ci bo gdybym była w twojej sytuacji to już wogóle nie wiem co bym zrobiła :-(
Narazie poczekam jeszcze chwilę i zobaczę co da jego pójście do psychiatry.. a to czy nadal go kocham i chce z nim być to pewnie wyjdzie przy okazji..

10 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2013-07-03 23:43:49)

Odp: 9 lat związku i co dalej????

Witaj,

Skoro Twój były chłopak ma problem z alkoholem to trzeba zrobić wszystko żeby zgodził się pójść na leczenie. Wiem, że to nie jest takie łatwe, ale może gdy przestanie pić to znów poczujesz do niego coś więcej. Teraz obawiasz się, że będzie codziennie się upijał, a przecież nie o takim życiu marzysz. Powinnaś z nim szczerze porozmawiać, jeśli nie czujesz się na siłach to możesz poprosić o pomoc jego przyjaciela. Myślę, ze gdy zdecyduje się na leczenie to wszystko zacznie się układać. Słyszałam o ośrodku spam - możecie sobie o nim przeczytać, na spokojnie przemyśleć co dalej zrobić. Uważam, że warto próbować, przede wszystkim dla niego samego ale również i dla Was. Życzę powodzenia!

Posty [ 11 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » 9 lat związku i co dalej????

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026