Witam was wszystkich na forum ![]()
Jestem z moim partnerem rok, ja jestem dziewica a on prawiczkiem, jeśli mozna to tak nazwać, bo uprawiamy petting, wiec z tym naszym dziewictwem to tak nie do końca. Jednak nikt z nas seksu klasycznego nie uprawiał. ja mam 20 lat on 22. Planujemy nasz pierwszy raz na rocznice naszego związku, czyli juz niedługo, bardzo sie kochamy, jak sie do tego dobrze przygotowac? znamy na wylot swoje ciala, nie wstydzimy się, o wszystkim rozmawiamy otwarcie, nie mamy zadnych zahamowań jesli chodzi o tematy rozmów. Nie chce zeby coś poszło nie tak. Nie boje sie ze to bedzie boleć, moze troszeczke sie boje ciąży, ale nawet i jesli to końca świata nie bedzie. zastanawia mnie to, jak najbardziej umilić nam ten pierwszy raz? chce zeby bylo wspaniale, to nie tylko moj start w seksie ale takze i jego, wiec chce zeby jemu jak najbardziej było dobrze. Wiem ze on sie boi że mnie bedzie boleć i nie chce zrobic mi krzywdy, nie chce zeby przez ten stres miał problem z "hydrauliką" jak on to nazywa
czego panowie najbardziej oczekujecie ? a kobitki niech mi powiedzą jak samej najlepiej to przeżyc, na co sie nastawić ?
Podobne tematy
elizabeth19 przede wszystkim SKUTECZNE zabezpieczenie przed ciążą. Nie myśl emocjami: "tragedii nie będzie" - masz 19 lat, po co utrudniać sobie życie? Związki tak młodych ludzi często się rozpadają, naprawdę warto pomyśleć głową.
Pierwszy raz to sprawa techniczna, naprawdę nie warto nastawiać się na fajerwerki i bóg-wie-co.
Wybierzcie odpowiednie miejsce i czas by nikt wam nie przeszkadzał, ale najważniejsze pomyślcie o zabezpieczeniu.
oczywiście że się zabezpieczymy, prezerwatywa będzie
mamy plan wyjechać wtedy na pare dni. No własnie marwie sie ze fajarwerków nie bedzie, bo nie uprawialam takiego seksu a orgazmów miałam już chyba z 50, wiec martwie sie rozczarowaniem troche, ze jednak ten normalny seks bedzie nudny ![]()
Po pierwsze zabezpieczenie, po drugie miejsce, w którym czujecie się dobrze i bezpiecznie, jakieś ekstrema typu namiot radze sobie darować, najlepsze na początek jest własne łóżko. Nie stawiaj przed sobą oczekiwań, nie myśl jak zaspokajać partnera, nie ma po co dokładać sobie stresu, do i tak już stresowej sytuacji. A seks ma tyle możliwości, że przy nim to co robiłaś do tej pory może się wydać nudne bądź zwyczajne. Fajerwerki będą, nie koniecznie za pierwszym razem, nie nastawiaj się na nie. Jest to pierwszy raz was obojga, a czasem facet, który jeszcze nie współżył ma bardzo szybki wytrysk a całość trwa minutę, dwie, trzy. Trzeba przymknąć na to oko, partner musi nabrać trochę odporności zanim będzie w stanie wytrzymać dłużej
Jedna z moich koleżanek próbowała kilka razy, zanim udało im się ten pierwszy raz, że tak brzydko powiem, zaliczyć.
Spotkałam się też z opinią, że nie wskazana jest długa gra wstępna, ze względu na ukrwienie się tkanek w okolicy pochwy, w tym błony dziewiczej, podobno w takiej sytuacji może być więcej, krwi i większy ból. Czasem też za pierwszym razem zadbać o dodatkowe nawilżenie w postaci żelu, koniecznie przeznaczonego do tego celu, stosowanie czegoś innego może uszkadzać prezerwatywę.
ja sie nie stresuje
i nie bede
a zastanawiam sie co z ta blona, bo uzywam tamponow, uprawialam gimnastyke a do tego petting
, już sie nie moge doczekac, namawiam go juz teraz, ale on twierdzi ze ustalilismy ze w rocznice to w rocznice i za to go kocham, jest najwspanialszym mezczyzna na swiecie, oboje czekalismy na tą prawdziwą miłość zeby zrobić to z kimś kogo bardzo kochamy i zapowiada się wspaniała noc
nie nastawiam sie na długi stosunek, już z nim o tym rozmawiałam ze pewnie bedzie krótko
każdemu życze takich otwartych i szczerych relacji i takiej milosci ![]()
Dla mnie jakby coś miało wyznaczony termin i było czymś co robię po raz pierwszy to w miarę zbliżania się terminu stres jakiś by narastał. Osobiście odeszłabym od ustalania konkretnej daty, ale to wasza decyzja ![]()
Błony nie przerwiesz tamponem, gimnastyka też jej nie uszkodzi, to rzadkie przypadki, co do pettingu zależy jak to wyglądało, czasem się trochę rozciągnie a nie pęknie. Zresztą różnie to bywa, u niektórych jest dużo krwi u innych prawie wcale.
Szczere i otwarte relacje są bardzo ważne i to moim zdaniem coś co w dużej ilości związków kuleje.
Jeszcze, że tak się zapytam, wiecie jak się "obsługuje" prezerwatywę, niby proste to ja drut, ale słyszałam kilka zabawnych historii odnośnie pierwszych razów z tym zabezpieczeniem w roli głównej. Po paru latach to bohaterowie tych opowieści mieli z tego niezły ubaw ale wówczas stanowiło to dla nich dodatkowy stres.
no właśnie trenujemy zakładanie
chcemy dobrac dobry rozmiar zeby bylo bez niespodzianek. Nasze relacje są tak bliskie, ze jedyne czyms sie martwie to to zeby on sie nie martwił:) Od początku się z niczym nie spieszymy, wszystko powoli i z głową.
To ja nie mam nic więcej do powiedzenia
Powodzenia ![]()
Widać że podchodzicie z głowoą i bardzo dużo rozmawiacie, to bardzo dobrze. Fajnie czyta się takie rzeczy. Ja myślę że w takim wypadku jak macie już wszystko obcykane że tak powiem, że znacie swoje ciała bardzo dobrze i że się kochacie to ten pierwszy raz będzie tylko formalnościa i niczym więcej. Jak wiecie jak sie zaspokajac i zadowalać to sam seks będzie ok ![]()
11 2013-05-30 12:15:49 Ostatnio edytowany przez Catwoman (2013-05-30 12:16:55)
To znaczy..... ja uważam, że ten pierwszy raz będzie niewypałem
Bo będzie zupełnie inny od tego, jaki sobie wyobrażasz, ot tyle ![]()
Facet pewnie skończy zanim wejdzie (normalne), Ty nie będziesz miała orgazmu (normalne) i uznasz, że magii to to w tym nie było (normalne) ![]()
Im więcej czekania tym więcej rozczarowania, dlatego moja rada jest następująca:
potraktujcie to - oboje - jak operację rozdziewiczenia Ciebie, by później, za każdym razem było lepiej ![]()
ps. jeśli użyjecie gumki, proponuję wyposażyć się i w pigułkę "po" (na receptę, zatem warto zawczasu) na wszelki wypadek, gdyby gumka pękła co niewprawionemu partnerowi może się zdarzyć.
Catwomen masz racje, jak ja wspominam ten swój pierwszy raz, bądź robi to ktoś z moich znajomych to na twarzy pojawia się pobłażliwy uśmiech na wspomnienie tego niewypału. Na pewno nie będzie to jakieś wzniosłe wydarzenie
Ważne, żebyś je miło wspominała ![]()
nie chce tego traktowac jako "operacje rozdziewiczenia mnie" to okropne, w naszym życiu erotycznym jest tyle delikatności, zmysłowości, uczucia, zaufania, nie chce tego traktowac w ten sposób. Nawet jeśli to potrwa tylko chwile to chce zeby było fajnie, a nie jako "coś co trzeba zrobić" bardzo długo czekałam z tym pierwszym razem, chociaz mialam tez innych chłopaków których kochałam, to zawsze jednak wiedzialam ze warto czekać, nie raz miałam na to ochote, ale zdrowy rozsądek trzymał mnie w ryzach, też nigdy nie natrafiłam na chłopaka który by mi to proponował, albo naciskał, może dlatego ze jestem bardzo władcza i sie bali
Wiec czuje ogromną swobodę i spokój. Jak to się stanie to dopiero się dowiem jak to jest, czy rzeczywiście porażka, czy moze nie do końca
a może będzie wspaniale bo sie bardzo kochamy i nie mamy przed sobą żadnych tajemnic. Zobaczymy ![]()
Oczywiście, że zobaczycie, ale po tym pierwszym razie, nie zakładaj wątku "On mnie już nie kocha, w łóżku nam się nie układa", "Pierwszy raz a ja nie miałam orgazmu, czy jestem chora?" itd ![]()
Pamiętaj: wszystko, co się wydarzy będzie normalne. Nawet jeśli odbiegnie od Twoich wyobrażeń.
Dopiero jak nabierzesz doświadczenia to zobaczysz o jaką porażkę i o jaki niewypał nam chodzi, bo to wbrew pozorom nie są negatywne pojęcia.
Z moim partnerem, czasem nabijam się z naszego pierwszego razu, chociaż dla żadnego z nas nie był to pierwszy,pierwszy, ale z perspektywy czasu oceniamy ten seks jako totalną klapę, ale klapę która na samo wspomnienie wywołuje "banana" na twarzy.
Oczywiście, że zobaczycie, ale po tym pierwszym razie, nie zakładaj wątku "On mnie już nie kocha, w łóżku nam się nie układa", "Pierwszy raz a ja nie miałam orgazmu, czy jestem chora?" itd
Pamiętaj: wszystko, co się wydarzy będzie normalne. Nawet jeśli odbiegnie od Twoich wyobrażeń.
widzę ze nie wiecie jak jesteśmy dojrzali, piszesz do mnie w sposób jakbym miala 16 lat
nie raz już stało się tak, że nie było tak jak chcieliśmy bo albo ja coś nie mogłam, albo on
ale nikt sie tym nie przejmował i nie obwiniał drugiego
Nie oczekuje orgazmu albo nie wiadomo czego
chce zeby było miło i zeby to bylo dla nas coś ważnego i coś co nas jeszcze bardziej zblizy do siebie
ale dzięki za dyskusje, zawsze to lepiej z kimś o tym pogadac ![]()
Ach no zapomniałam jakim jest się w wieku 19 lat dojrzałym ![]()
No to dobrze, ważne, to nie oczekiwać cudów.
Wyczuwam ironie
Droga autorko lepiej żeby ktoś udzielił, Ci rady, której nie potrzebujesz, aniżeli miałby pominąć radę, która by się przydała. Lepiej jest mieć niż nie mieć ![]()
19 2013-05-30 16:38:09 Ostatnio edytowany przez jagoda.01 (2013-05-30 17:02:35)
Może to, co powiem z własnego doświadczenia, trochę unaoczni autorce tematu o co chodzi Catwoman i agnik :-)
Otóż, byłam dziewicą dość długo. Miałam wcześniej wielu chłopaków, rozrabialiśmy na milion sposobów, ale jakoś wiecznie czułam, że to nie są ci, z którymi chcę przeżyć pierwszy raz (w sensie klasycznego seksu). Wychodziłam z założenia, że to jest dla mnie tak intymna sprawa, że chcę to przeżyć z kimś, kogo będę pewna i z kim będę się czuła swobodnie. Poznałam świetnego chłopaka, mimo że przed nim miałam wielu innych, dopiero przy nim poczułam, że to "to", że to właśnie z nim chcę. Psychicznie przygotowywałam się do tego dość długo, rozmawialiśmy o tym, on rozumiał i mnie wspierał (mimo że przede mną spał z 8 kobietami). I mimo że byłam "dość doświadczona" w sprawach intymności i męskiej anatomii (
), to cały czas upatrywałam w pierwszym prawdziwym stosunku czegoś szczególnego, zbliżenia innego rodzaju, takiego, który zapamiętam na zawsze i blablabla.. No i cóż, doszło do tej długo oczekiwanej i planowanej chwili i niestety czar prysł, stosunek potrwał zaledwie kilka minut. Nie dlatego, że on nie wytrzymał, bo był doświadczony, ale dlatego, że mi to zupełnie nie sprawiało przyjemności. Nie bolało, ale przyjemne też nie było. Takie "nijakie". Potem przez pewien czas w ogóle nie miałam ochoty na więcej, bo wydawało mi się, że zadowalanie siebie nawzajem innymi sposobami jest milion razy przyjemniejsze od stosunku. Dopiero po kilku miesiącach seks zaczął sprawiać mi przyjemność, a mojego pierwszego razu już prawie nie pamiętam. Gdybym wcześniej wiedziała, że to takie w zasadzie nic, to uwierz, nie czekałabym aż tyle na tego jedynego. Z którym zresztą i tak niedługo po się rozstałam.
Elizabeth19, możesz się denerwować naszymi opiniami na ten temat, ale niestety taka jest prawda, że pierwszy raz jest czynnością formalno-techniczną. Oczywiście jeśli tak świetnie rozumiecie swoje potrzeby i siebie nawzajem, to na pewno będzie to dla was i tak niesamowite przeżycie, ale jedynie pod kątem prawdziwego zbliżenia i intymności. Jeśli chodzi o kwestie przyjemności, fajerwerków nie będzie. Nie mamy na celu Cię "sprowadzać na ziemię" i dobijać, bo widzę, że strasznie się kochacie
Tylko po prostu miej na uwadze to, co piszemy. Żebyś w jakikolwiek sposób nie poczuła się rozczarowana. Wszystko przyjdzie z czasem! ![]()
Witam was wszystkich na forum
Jestem z moim partnerem rok, ja jestem dziewica a on prawiczkiem, jeśli mozna to tak nazwać, bo uprawiamy petting, wiec z tym naszym dziewictwem to tak nie do końca. Jednak nikt z nas seksu klasycznego nie uprawiał. ja mam 20 lat on 22. Planujemy nasz pierwszy raz na rocznice naszego związku, czyli juz niedługo, bardzo sie kochamy, jak sie do tego dobrze przygotowac? znamy na wylot swoje ciala, nie wstydzimy się, o wszystkim rozmawiamy otwarcie, nie mamy zadnych zahamowań jesli chodzi o tematy rozmów. Nie chce zeby coś poszło nie tak. Nie boje sie ze to bedzie boleć, moze troszeczke sie boje ciąży, ale nawet i jesli to końca świata nie bedzie. zastanawia mnie to, jak najbardziej umilić nam ten pierwszy raz? chce zeby bylo wspaniale, to nie tylko moj start w seksie ale takze i jego, wiec chce zeby jemu jak najbardziej było dobrze. Wiem ze on sie boi że mnie bedzie boleć i nie chce zrobic mi krzywdy, nie chce zeby przez ten stres miał problem z "hydrauliką" jak on to nazywaczego panowie najbardziej oczekujecie ? a kobitki niech mi powiedzą jak samej najlepiej to przeżyc, na co sie nastawić ?
Nastaw się, że nie będzie tak, jak w filmach: wielka namiętność, orgazm, fajerwerki i totalne zapomnienie. Ale to nie znaczy, że będzie klapa. Pierwszy raz może być bardzo przyjemny, może być bez bólu, tyle, że przeżywania rozkoszy z seksu trzeba się nauczyć, jak to mówią ,,trening czyni mistrza".
To, że sobie ufacie, szczerze rozmawiacie to bardzo dużo, to już buduje atmosferę. Ja też miałam zaplanowane z moim chłopakiem, że zrobimy to w konkretny dzień i nic z tego nie wyszło, bo stres mnie ,,zjadł". Zrobiliśmy to w końcu pod wpływem chwili (zabezpieczenie oczywiście było), w zwykłe popołudnie bez żadnych szczególnych przygotowań i takiego pierwszego razu życzę wszystkim dziewczynom.
Mi stres zjadł chłopaka i pomimo tego, że przeleciałam wszystkie znane mi sposoby "URUCHOMIENIA" hydrauliki ta działała przez kilka minut a później krew odpływała i nici z penetracji... czy czegokolwiek. Z każdym kolejnym razem było dłużej i dłużej i dłużej aż pewnego dnia po prostu hamulce puściły i było okej.
Ale nie powiem, że nie byłam zawiedziona
Także oczywiście wiesz lepiej, że będzie magicznie i cudownie ale przyjmij nasze doświadczenia jako jakąś ewentualność - KTÓRA JEST CAŁKOWICIE NORMALNA. Jeżeli będzie idealnie - to tylko zazdrościć
Jeżeli będzie tak jak mówimy - nie będziesz zaskoczona ![]()
źle mnie zrozumiałyście, tu nie było żadnej ironii
i tak jak pisalam wczesniej jestem świadoma tego że moze być źle, krótko, nieprzyjemnie
ale tez nie jest powiedziane ze tak bedzie:) i jakoś mimo wszystko nie mam zamiaru tego traktować czysto technicznie.
Mam jeszcze pytanie odnośnie tabletek "po" wiem ze powinnam pytac w innym dziale ale tak jakoś już tu gadamy. Jak czytałam w internecie te tabsy zapobiegają zagnieżdżeniu sie zarodka, a teraz moje pytanie, czy to działa na podobnej zasadzie jak tabletki wczesnoporonne? to to samo? i mozna tak samo to traktować? wiem ze to moze glupie ze tego nie wiem, ale chyba w zyciu bym nie chciala sie pozbyć istnienia, które wlasnie się zaczyna. Mozecie mi coś powedziec na ten temat?
internet zawiera wszystkie informacje których potrzebujesz.
"Zadaniem tabletki jest niedopuszczenie do zagnieżdżenia się w macicy zapłodnionej komórki jajowej. Pigułka zawiera dużą dawkę progestagenów, które wpływają na błonę śluzową macicy i nie pozwalają na zagnieżdżenie. Dochodzi do krwawienia i zapłodniona komórka usuwana jest z organizmu.
Tego typu antykoncepcja [...] przez niektórych traktowana jest jako środek wczesnoporonny. Nie jest nim jednak, ponieważ mimo że działa już po zapłodnieniu, to jeszcze przed implantacją, którą uważa się za początek ciąży. Środki wczesnoporonne to takie, które działają już po implantacji, czyli usuwają istniejącą ciążę."
Dokładnie tak jak pisze Sara, ale zawsze znajdą się jakieś fanatyczki, które uznają użycie tej tabletki za jednoznaczne z morderstwem
Pierwszy raz autorki i partnera. Co może być?
Hmm... Ciąża ![]()
I tego strzegłbym się jak ognia. Reszta już nie tak ważna.
Pierwszy raz autorki i partnera. Co może być?
Hmm... CiążaI tego strzegłbym się jak ognia. Reszta już nie tak ważna.
Tu się zgadzam.
hej. Szczerze z wlasnego doswiadczenia,moge powiedziec ze nie ma co sie umawiac na konkretny dzien itp. Sama z moim partnerem sie umowilismy na TEN dzien akurat jak dom mial byc pusty
i tak nic z tego nie wyszlo. poniewaz wygladalo to w ten sposob ze nadszedl ten dzien mamy sie kochac i juz. Nie wyszlo
lecz kilka dni pozniej mielismy na siebie wieksza ochote i wtedy spontanicznie wszystko wyszlo i bylo ok. poprzednicy maja racje ze nie ma co nastawiac sie na fajerwerki. Teraz z biegiem czasu gdy dluzej sie znamy i dluzej sie kochamy czerpie radosc z takich zblizen,wczesniej tez owszem ale w mniejszym stopniu. Powodzenia i pamietaj ze czasem warto isc na spontanicznosc. Pozdrawiam.
Ja pierwszy raz wspominam dobrze. Nie było wcale tak krótko, na pewno nie kilka sekund, mimo że dla nas obojga to był pierwszy raz. Także to bywa różnie. No, ale fakt faktem, trochę pobolało, podczas przerywania błony dziewiczej. No, ale wiedziałam, że to wstęp do czegoś znacznie lepszego. Tak właśnie warto to traktować. Ani chwili nie przejmowałam się, że nie było orgazmu. Dla mnie to było oczywiste, że przyjdzie z czasem. To nie wyścigi.
Zadbajcie o zabezpieczenie. To dobrze, że o tym rozmawiacie ![]()
Ja też nie umówiłam się a konkretny dzień z moim partnerem. Po prostu kiedyś w rozmowie stwierdziliśmy że jesteśmy gotowi i chcemy to zrobić. A potem jakoś "przypadkiem" miał przy sobie prezerwatywy jak nikogo nie było w domu, a ja byłam w bezpiecznym okresie. Nazwałam to zaplanowaną spontanicznością
Wiemy, że chcemy i mniej więcej kiedy możemy więc jak wyjdzie to będzie dobrze. My też byliśmy ze sobą długo i znaliśmy swoje ciała, ale fajerwerków doznaniowych nie było (dopiero za trzecim razem było lepiej, a że kochaliśmy się trzy pod rząd..
), a dwa pierwsze mnie bolały. Też uznaliśmy, że to sprawa niby czysto techniczna, ale ja to wspominam niesamowicie dobrze. Jak potem przytulaliśmy się i cieszyliśmy ryjki, że bliżej już być się nie da i w ogóle zawaliście, i o jejku ale super. Więc pierwszy raz może być udany. Ale lepiej jakby był spontaniczny (do tego pewnego stopnia, co by się zabezpieczyć), nie zdążycie się zestresować i nie powinno być problemów natury, że tak powiem, technicznej. Powodzenia! ![]()
Mój pierwszy raz też był taka "zaplanowaną spontanicznością" jak u Akhaty2763
Pewnego dnia PRAWIE do tego doszło, podkreślam PRAWIE
. I na następny dzień umówiliśmy się u chłopaka, bo nikogo u niego miało nie być przez dłuższy czas. I dało się wyczuć że TO się stanie. Pierwszy raz nie był może tak dobry jak te późniejsze, ale uznałam go za udany. Przede wszystkim czułam, że zrobiłam to z kims kogo szczerze kocham i kto kocha mnie i jak powiedziała poprzedniczka poczułam coś takiego że bliżej już nie da się być
Nie sądzilem Szanowne Panie, że dla kobiet utrata dziewictwa jest traktowana jako "sprawa techniczna", czy też "operacja rozdziewiczenia" A gdzie są w tym wszystkim uczucia, gdzie jest ta niewinność i czystość ofiarowana wybranemu partnerowi do tak wznioslego przeżycia, które ma miejsce tylko raz w życiu ? Ciekawe dlaczego pamięta się zawsze ten pierwszy raz, a nie pamięta się tego setnego, choć ten równie dobrze mógl być niewypalem. Pisanie o tym, że nie będzie fajerwerków wydaje się być trochę niestosowne, bo jakim cudem ta dziewica może liczyć konkretnie na coś, czego jeszcze nigdy nie przeżyla
Moim zdaniem w tak niewątpliwie wznioslej chwili osoby uprawiające po raz pierwszy seks są zaabsorbowani zupelnie innymi przeżyciami, no chyba, że ktoś jest bez uczuć i robi to machinalnie. Nie należy zatem przez pryzmat doświadczenia deptać tego co czyste i niewinne, bo na tą rutynę przyjdzie jeszcze czas.
Dzenaro bo pamięta się wiele "pierwszych razów" w życiu
Pamiętam np. pierwszy pocałunek, pierwszy raz gdy wyjechałam jako kierowca na miasto, pierwszy raz gdy zafarbowałam włosy, pierwszy raz gdy się upiłam. Taka już domena "pierwszych razów" że się je raczej pamięta.
Do mnie nie przemawia ta cała wizja ofiarowania się? Co to jakiś rytuał?
Pamięta się bo jest to doświadczenie nowe, tak jak pisze Catwomen wiele jest nowych doświadczeń, które się pamięta, ale nie oznacza to, że nie pamięta się kolejnych, im jest ich więcej tym trudniej się pamięta, ale z tymi wyjątkowymi nie ma problemu.
34 2013-06-04 11:40:58 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2013-06-04 11:43:28)
Nie sądzilem Szanowne Panie, że dla kobiet utrata dziewictwa jest traktowana jako "sprawa techniczna", czy też "operacja rozdziewiczenia" A gdzie są w tym wszystkim uczucia, gdzie jest ta niewinność i czystość ofiarowana wybranemu partnerowi do tak wznioslego przeżycia, które ma miejsce tylko raz w życiu ? Ciekawe dlaczego pamięta się zawsze ten pierwszy raz, a nie pamięta się tego setnego, choć ten równie dobrze mógl być niewypalem. Pisanie o tym, że nie będzie fajerwerków wydaje się być trochę niestosowne, bo jakim cudem ta dziewica może liczyć konkretnie na coś, czego jeszcze nigdy nie przeżyla
Moim zdaniem w tak niewątpliwie wznioslej chwili osoby uprawiające po raz pierwszy seks są zaabsorbowani zupelnie innymi przeżyciami, no chyba, że ktoś jest bez uczuć i robi to machinalnie. Nie należy zatem przez pryzmat doświadczenia deptać tego co czyste i niewinne, bo na tą rutynę przyjdzie jeszcze czas.
Zgadzam się. W tej chwili dla mnie liczyły się uczucia, więc nawet, gdyby technicznie byłó słabo, to nie zwróciłabym na to uwagi. Pisałam tylko, że traktowałam to jako wstęp do czegoś na lepszego, w sensie, że no wiadomo, z każdym razem może być jeszcze lepiej.
Autorko, to dobrze też, że dużo o tym rozmawiacie. Wydaje mi się, że wiele młodych ludzi są szybcy do uprawiania seksu, a z rozmową gorzej, potem wychodzi brak zabezpieczenia itp... A żeby całkiem cieszyć się tą chwilą, to warto o tym rozmawiać. To zwłaszcza kobiecie daje poczucie bezpieczeństwa, ja też, gdy o tym rozmawiam to po prostu czuję, że między mną a partnerem nie ma tematów tabu i dopiero wtedy można uprawiać seks. Wtedy widzisz też, że partner Cię szanuje, nie kieruje nim tylko np chęć zaspokojenia.
Dzenaro bo pamięta się wiele "pierwszych razów" w życiu
Pamiętam np. pierwszy pocałunek, pierwszy raz gdy wyjechałam jako kierowca na miasto, pierwszy raz gdy zafarbowałam włosy, pierwszy raz gdy się upiłam. Taka już domena "pierwszych razów" że się je raczej pamięta.
I w tym jest cale sedno, przy tym pierwszym razie towarzyszy zawsze najwięcej emocji, przeżyć itp. doznań, które kodujemy w pamięci stalej/dlugiej, natomiast wszystkie kolejne, przechowywamy w pamięci krótkiej, które z czasem ulatują. Myślę również, że te pierwsze razy zasadniczo się różnią od siebie, bo co innego przeżywać je samemu, a co innego z kimś, tworząc tym samym wspólne przeżycia, a to już jest wyższy etap.
Do mnie nie przemawia ta cała wizja ofiarowania się? Co to jakiś rytuał?
Pamięta się bo jest to doświadczenie nowe, tak jak pisze Catwomen wiele jest nowych doświadczeń, które się pamięta, ale nie oznacza to, że nie pamięta się kolejnych, im jest ich więcej tym trudniej się pamięta, ale z tymi wyjątkowymi nie ma problemu.
Każdy jest inny, toteż każdy ma inne podejście do wielu rzeczy. Wszystko zależy od stopnia wrażliwości, uczuciowości, romantyzmu i nastawienia.