Witam serdecznie wszystkich,
zastanawiam się co robić w sytuacji kiedy jestem zdenerwowany, albo poirytowany, i mam bardzo zły humor. Chodzi mi o to by nie wyładowywać swoich frustracji na partnerce, tym bardziej kiedy przyczyna stresu jest poza związkiem. Niestety jestem osobą która sosunkowo łatwo się wścieka, mam mocną samokontrolę, tak więc nie będę krzyczeć, ale widać będzie że jestem podminowany i że tłumie w sobie negatywne emocje. Na szcześci taki stan jest raczej przejściowy, ale potrafie się zdenerwować bardzo mocno. Jak obronić kobietę przed tymi emocjami? Nie chce w przyszłości wyzywac się na najbliższej osobie.
Pozdrawiam!