netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

Nasz związek dąży do autodestrukcji.

1 odpowiedź2 570 wyświetleńzałożony przez Duska23, 20.05.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Nasz związek dąży do autodestrukcji.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 2 ]

1

Temat: Nasz związek dąży do autodestrukcji.

Witam, moj pierwszy post. Opowiem cala historie od poczatku do konca. Poznalam pana K jeszcze w szkole dwa lata temu, mam dwie corki z poprzedniego zwiazku z czlowiekiem panem T ktory jest w wiezieniu od czterech lat bo stosowal przemoc wobec mnie, dzisiaj zupelnie niewiem co w nim widzialam, podejrzewam ze imponowal mi bo byl starszy, taki typ z pod ciemnej gwiazdy, zupelne przeciwienstwo mnie, owszem byly ze mna problemy, nie chcialam sie uczyc w szkole, alkohol, pierwsze probowanie uzywek ktore zostalo zakonczone porazka poniewaz nie podobalo mi sie to. No i ciaza z nim w wieku 16 lat pierwsza, a potem juz przymusowa druga dwa lata pozniej. Wydawalo mi sie ze go kocham, teraz usmiecham sie z obrzydzeniem na to slowo i wymysl tych uczuc do niego. Skrzywdzil mnie teraz moge to powiedziec bez uczuc, bez uczucia ze to moja wina, ze ja go prowokowalam bo to glownie probowal mi wmowic zawsze gdy mnie uderzyl i potem przepraszal. Wiec, wracajac do sedna, poznalam Pana K w technikum, zupelne przeciwienstwo T, mily, zabawny, inteligentny, przystojny i z perspektywami na przyszlosc, chociaz rodzice mieli go gdzies , dawal rade i daje.To on uswiadomil mi jak wyglada prawdziwy zwiazek, jakie sa zdrowe relacje pomiedzy partnerami, przynajmniej do czasu... Ale oczywiscie tacy faceci sa zawsze zajeci, pozostawala mi przyjazn i tak sie zaczelo. Byla chemia miedzy nami, nie ukladalo mu sie w zwiazku byl z nia 3 lata ale nie wiedzial po co jest dalej, to ja uswiadomilam mu ze to sensu nie ma, ze to tylko przywiazanie, zdradzal ja zanim mnie poznal, przelotnie jednorazowo z kilkoma pannami. Wiedziala o jednej zdradzie. Ja bylam sama z dziecmi, nie wiedzial ze je mam przez pierwsze 3 miesiace do poki do niego pierwszy raz nie przyjechalam i od slowa do slowa nie uslyszalam z jego ust "Wiem o Tobie wiecej niz Ci sie wydaje" no i przyznalam sie. Powiedzial ze wie o tym ale chcial zeby to wyszlo ode mnie i w zadnym wypadku mu to nie przeszkadza. Bylo milo,  do tamtej pory nikomu o tym nie mowilam z poza mojego bliskiego srodowiska, balam sie reakcji ze w  tak mlodym wieku mam dzieci i to jeszcze dwojke, nie chcialam kazdemu opowiadac jaka jest moja historia, ludzie niestety oceniaja po okladce nie zagladajac do srodka co jest czestym bledem. I po tym jak stawalismy sie sobie bardziej bliscy chyba zaczelam sobie uswiadamiac ze chce go miec w zyciu, ze moze byc idealnym partnerem dla mnie i dzieci. Oczywiscie nie moglo to byc tak latwo jak sobie wymarzylam, mial dziewczyne i to nie byl krotki zwiazek, bylam gotowa czekac poki sie to nie rozwali, az do dnia gdy razem uczylismy sie nad rzeka w sloneczny cieply dzien, gdy mielismy sie zbierac bo zaczynalo sie robic pozno, uslyszalam "Pocaluj mnie" myslalam ze sie przeslyszalam, powtorzyl. Nie zrobilam tego, obrocilam wszystko w zart. Powtorzyl to 5 dni pozniej i... Zrobilam to...  Zachowywalismy sie jak para, on przestal sie widywac ze swoja dziewczyna juz jakis czas wczesniej ale ona nie dawala za wygrana, w sumie z nia jeszcze wtedy oficjalnie byl. Nie wytrzymalam pewnego dnia i kazalam mu wybierac, ja albo ona. To uczucie bycia ta 3 jest okropne, nie bylam pewna co dalej a coraz bardziej w nim zaczynalam sie zakochiwac. Zerwal z nia, nie dawala za wygrana, wymyslia ciaze, jej matka do niego dzwonila ze ona jest w ciazy, ze nie moze jej tak zostawic. Trwalam przy nim jak pies, powiedzialam mu ze damy rade, ze nawet jak to prawda to przeciez bedzie jej pomagal ze nie musi z nia byc na sile bo dziecko. Nie wiedzial co ma robic, chcial wrocic. Okazalo sie ze nie jest w ciazy, pozniej zaczela wypisywac do mnie na fb ze dziekuje mi ze wyrwalam ja w z tego zwiazku, napisalam ze tez sie z tego cieszymy jak kolwiek to dla niej znaczy, odgryzla sie i napisala ze sie ja  pocalowal jak sie spotkali po rozstaniu. Chcialam z nim skonczyc, niszczylo mnie to, ciagly strach o to czy on do niej nie wroci. Ciezko mu bylo, mowil mi. Wytlumaczyl mi ze to tylko bylo w policzek, ze nic nie znaczylo. Ze zrozumial ze mnie kocha ze to ja do niego pasuje (minely dwa lub trzy miesiace od ich rozstania). No i uwierzylam... Potem bylo cudownie, pierwsze kilka miesiecy bez klotni, bez sporow, zawsze zgodni i zawsze razem, dzieci z nim fantastyczny kontakt mialy, a z reszta, maja. teraz mija rok za miesiac. Od trzech miesiecy sie sypie, mialam romans z facetem z pracy, upilismy sie i w sumie do niczego nie doszlo oprocz pocalunkow, ale pan K sie o tym dowiedzial, nie usunelam smsow.  Zalamalam sie, kiedy to zrobilam bylismy w klotni, oddalil sie ode mnie i chyba to co zrobilam pozwolilo nam uswiadomic sobie nasza wzajemna wartosc, po tym gdy do mnie wrocil choc to rozstanie wcale dlugie nie bylo powiedzial ze od nowa sie zakochal. Nie wierzy mi chyba ze nie spalam z nim, nie mam jak mu tego udowodnic, od tego wydarzenia minely 2 miesiace, tego faceta w Polsce juz nie ma, wyjechal za granice do pracy. A problemem teraz dla którego pisze jest to ze dowiedzialam sie wczoraj, w sumie podkusilo mnie, nigdy tego nie robie, wychodze z zalozenia ze gdy jest dobrze to nie ma po co sie doszukiwac czegos zlego, lepiej nie wiedziec by tego nie psuc. A wiec kiedy poszedl pod prysznic wzielam  jego telefon i przeczytalam wiadomosci na fb, jego z BYLA, ta sama ktora probowala zniszczyc nasz zwiazek, nie kontaktowal sie z nia przez dlugi okres czasu, a tu niespodzianka, ona ma faceta, ma z nim zdjecia, wyglada na szczesliwa. A u nas sie sypie, wydawalo mi sie ze tylko ze mna mial zwyczaj gdy zostawal u mnie na noce to ze rano pilismy kawe z trzepanym mlekiem, a to ona mu napisala ze musza sie wlasnie na taka kawe spotkac, dokladnie takich slow uzyla, w kilku wiadomosciach nalegala na spotkanie, ale pan K ja zbywal ze nie ma czasu lub ze moze kiedys... Przylapal mnie wszedl do pokoju gdy mialam telefon w rece. Chcialam uciec z pokoju gdy mnie zlapal i wpadlam w spazme placzu, ze nie mowil mi ze z nia pisze ze nie chce jej w naszym zyciu, poklocilismy sie. Przyszlam przeprosilam gdy zaczal sie pakowac, prosilam by obiecal mi ze nie spotka sie z nia poki mi najpierw nie powie ze zamierza, obiecal. Powiedzialam mu tez ze czuje sie tak jak by mnie zdradzil, powiedzial ze napewno nie i ze nie chce mi wypominac. Niby teraz jest ok, przytulil mnie pocalowal. A pozniej pojechal do domu po obiedzie. A od dzis rana mnie meczy to... Boje sie ze mnie zdradzi, przeciez ja zdradzal, albo ze odejdzie ze jakims cudem znajda do siebie sciezke i ze mnie zostawi. Nie wyobrazam sobie zycia bez niego. Czy ja tak duzo chce od niego? Chcialabym byc ta jedyna dla niego, chcialabym zeby ze mna zamieszkal (do tej pory tego nie zrobil bo jeszcze sie wszystko nie  "ulozylo"). A z drugiej strony sama zastanawiam sie czy nie odejsc, peknie mi serce jezeli to zrobie i oczywiscie duzo wysilku zajmie mi nie odzywanie sie do niego, ale musiala bym dac rade ze wzgledu na dzieci. Juz niewiem co mam robic, Kocham Go. Z gory dziekuje za wasze przemyslenia i wogole jezeli to przeczytalyscie za poswiecony mi czas.

Posty [ 2 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Nasz związek dąży do autodestrukcji.

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026