jestem z moim chłopakiem ponad 3 lata. wszystko było wporządku az do czasu gdy dowiedziałam się przypadkiem że mnie oszukał. nie wiem co mam z tym zrobić. nie lubie kłamstwa. nie potrafie sobie z tym poradzić.
Był taki czas kiedy kłócilismy sie bezprzerwy, a zawsze z jednego powodu KOLEDZY- jego koledzy. wiem ze nie powinnam mu zabraniac spotykac sie z kolegami, kiedyś nie miałam nic przeciwko ale zmieniło sie to. początkowo prosiłam go zeby ograniczył spotkania na ktorych pili. nie podobało mi sie to zeby chłopak upijał sie jak jakiś żul. pozniej zauwazyłam że koledzy wykorzystują go. woził ich kiedy oni pili był jednym słowem ich keirowcą. on oczywiscie nie widział tego. a przeciez w tym czasie mogł byc ze mną . nie umiał jednak im powiedziec NIE. zaczeło mnie to wkurzac do tego stopnia z eznienawidziłam jeog kolegów. nie potrafiłam zaakceptowac zadnych spotkań z nimi. On jak twierdził nie spotyka sie z nimi dla mnie. nie mam podstaw zeby twierdzić ze kłamał. wiem ze dla niektorych moze to być głupie ale niestety ja potrafiłam inczej dla mnei było ajsne ONI albo ja. chce pokreślić ze wcześniej on również nie był przychylnmy na moje spotkania z kolezankami. ja dla Nieog potrafiłam zrezygnowac ze wsyztskiego nie tak ze odrzuciłam kolezanki bo przeciez spotykałysmy sie w szkole a poza tym po prostu umawiałysmy sie w towarzystwie mieszanym , i przychodziłam z moim chłopakiem. wszytsko nam sie dobrze układało odbudowalismy nasz związek było naprwde dobrze. pewnego dnia dowiedziałam sie ze On był w zupełnie innym miejscu niz mi mówił. nie mogłam w to uwierzyc. myslałam z emoze po rpostu ktos sobie robi zartyy on zaprzeczał mówił ze nigdzie nie był. to było okropne jednka wkońcu przyznał się. koledzy zaproponowali mu wspolny wypad do kina. mogł przeciez odmówic albo zabrac mnie ze sobą. rozumiem męski wypad- ale wiedział jak to na mnie działa jak bardzo tego nienawidzę. teraz mówi ze załuje ze nie chciał mnie skrzywdzic i wiecej tak nie zrobi. ale jak moge mu ufac skoro mnie okłamał chociaz zapewniał ze nie bedzie tego robił ;( nie wiem co mam robić. ja nie potrafie zapomniec nie umiem zachowywac sie tak jakby tego nei było bo było. nie wierze mu w oole
( nie wiem czy jest sens dawac mu szansę. kocham Go jak nigdy nikogo. wszytsko bym oddała za niego. ale nie umiem o tym zapomniec ;(
Podobne tematy
Mi się wydaje , że troche przesadzasz. NIe możesz mu zabronić całkowice spotkań z kolegami, bo koleś niewytrzyma i CIe zostawi. Gdybys mu nie zabraniała, pewnie by CIe nie okłamał. Mówisz ,że robią z niego frajera-kierowce, ale przecież ona chyba ma swój rozum i wie na ile może sobie pozwolić. Może mu sie dokładają do paliwa , czy odwdzięczają się w jakiś inny sposób. Ja na Twoim miejscu porozmawiałabym z nim i ustaliła jakieś dni, kiedy on widuje się z kolegami , a TY w tym czasie spotykasz się z koleżankami . Powiec mu wprost, że przeszkadza CI to ,że tyle z nimi pije i nie chcesz aby tak robił. ALe pamiętaj, niczego nie zabraniaj , ani nie stawiaj żadnych warunków. Związek nie powinien być tzw.klatką.
Szczerze mówiąc wcale się nie dziwię Twojemu chłopakowi, że Cię oszukał. Oplotłaś się wokół niego jak bluszcz, nie pozwalając mu na jakiekolwiek własne życie - co znaczy po prostu, że go nie szanujesz. Naturalną reakcją było u niego poszukiwanie utraconej wolności, a najprościej mógł ją odnaleźć poprzez kłamstwo. Dziwię się jedynie, że zamiast odejść od Ciebie, woli marnować energię na kłamstwa. Ja bym nie wytrzymała chyba tygodnia z osobą, która zabrania mi się spotykać z innymi ludźmi i oczekuje, że wszędzie będę ją ze sobą zabierać.
nie chodzi juz o picie bo kiedy prosiłam go o to zeby tego nie robił bo mi sie to nie podoba rozumiał to. tak było tylko na początku i kolegom juz nie usługuje
chyba zmadrzał. problem w tym ze mnie okłamał. zostawić mnie mogł już dawno kiedy zauwazył że nie akceptuje już wgl jego spotkań z nimi. a jednak nigdy tego zrobić nie chciał. czasem spotykalismy sie z jego kolegami czy moimi kolezankami i było ok. sama wiem ze nie powinnam mu tego zabraniać , ale etraz juz za daleko to zaszło i naprwde chocbym bardzo chciała nie umiem tego zmienić. nie wiem co mam robić bo nie potrafie mu wybaczyć od kilku miesięcy ;( on nie chce rozstania ja bardzo bym chciała o nim zapomniec ale za bardzo go kocham ;(
ja Go rozumiem że chciał sie z nimi spotkac.. ale skoro wiedział ze tego nie toleruje mogł to zrobić razem ze mną- ja tak robiłam kiedy jemu przeszkadzało to ze gdzies wyszłam. umiałam dla niego to zmienić. okłamał mnie raz(przynajmniej o tylu wiem) a nie potrafię mu wybaczyć. ja bym nigdy nie zrobiła nic przeciw Niemu. po prostu umówiłabym sie z koelzankami i z Nim.
A może po prostu naucz się to tolerować? On może i wie, że tego "nie tolerujesz", ale może po prostu podjął własną, autonomiczną decyzję, do której podjęcia miał prawo? Akurat to, że Ty zmieniasz od razu wszystko, co mu przeszkadza, to tylko strzelanie sobie w stopę - kiedyś to pewnie zrozumiesz, jak jego zabraknie, a Ty zostaniesz bez jakichkolwiek przyjaciół. I jeszcze jedno - mnie trafia szlag, kiedy umawiam się z koleżanką, a ona ciągnie za sobą swojego chłopa... po prostu brak taktu i pomyślunku. Jak umawiam się z koleżanką, to dlatego że mam ochotę porozmawiać z koleżanką, a nie z koleżanką i jej facetem.
Tutaj nikt za CIebie nie zdecyduje, czy powinnaś wybaczyć, czy nie. Sama musisz do tego dojść. Jeśli nie potrafisz, zostaw go , jeśli potrafisz , bądź z nim. Moim zdaniem to on tak naprawde nic nie zrobił. Chciał sobie wyjść i nie kłócić sie z TObą . KOleś też potrzebuje troche wolnego czasu bez Ciebie. Zrozum to.
A może po prostu naucz się to tolerować? On może i wie, że tego "nie tolerujesz", ale może po prostu podjął własną, autonomiczną decyzję, do której podjęcia miał prawo? Akurat to, że Ty zmieniasz od razu wszystko, co mu przeszkadza, to tylko strzelanie sobie w stopę - kiedyś to pewnie zrozumiesz, jak jego zabraknie, a Ty zostaniesz bez jakichkolwiek przyjaciół. I jeszcze jedno - mnie trafia szlag, kiedy umawiam się z koleżanką, a ona ciągnie za sobą swojego chłopa... po prostu brak taktu i pomyślunku. Jak umawiam się z koleżanką, to dlatego że mam ochotę porozmawiać z koleżanką, a nie z koleżanką i jej facetem.
Mam dokładnie takie same zdanie na ten temat.
o to chodiz ze sie nie naucze tego tolerować.;////i tego nie zmienie chcoiaz bym chciała i to juz wiem. nie mówie ze sie nie spotykam z kolezankami bez chłopaka bo tak nie jest. i do niego tez koledzy przychodza wiec tu nie am problemu. chodzi mi o takie wypady.. moim zdaniem nie powinien tego robić skoro jak twierdzi kocha mnie nad życie.
rozumiem Go naprawdę.. tylko że ja tego już zmienić nie potrafię. moim błędem było to ze dałam mu sie omotać. i dla niego rezygnowałam ze wszystkiego. przez co zaczelismy sie wzajemnie ograniczac az w końcu zawsze to za daleko i jest jak jest.
chciałam Go zostawić ale to nie ejst takie proste. za dużo nas łączy i trudno jest tak po prostu odejsc
może to nie jest jakies straszne kłamstwo ale jednak jest kłamstwem, a ja ciagle o tym myślę i nie umiem dac mu szansy mimo że o nią prosił.
Słodko11 i magda, proszę, byście nie dodawały postów jeden pod drugim, tylko używały opcji "Edytuj" gdy chcecie coś dopisać.
Magdo, ja po części rozumiem i Ciebie, i Twojego chłopaka. Ciebie, bo czujesz się oszukana, a jego, bo coś go do tego kłamstwa doprowadziło. Jak sama piszesz - wiele niedobrego już sobie wzajemnie zafundowaliście i teraz rzeczywiście będzie ciężko to odkręcić, ale nie jest to niemożliwe. Kluczem do tego jest praca nad sobą samym - to nieprawda, że Ty nie umiesz tego zmienić, po prostu jest to trudne. Ale choćbym nie wiem jak się starała, nie potrafię zrozumieć, co takiego złego jest w wyjściu do kina z kolegami, bez dziewczyny. Ty jesteś po prostu chorobliwie zazdrosna o wszystko, co zabiera Ci uwagę Twojego chłopaka i niestety - to jest Twój problem, z którym musisz poradzić sobie sama. W przeciwnym razie nawet jeśli z tym chłopakiem Ci nie wyjdzie, każdy Twój następny związek też będzie tak wyglądał.
nigdy nie oszukiwaliśmy się , nie robiliśmy niczego przeciw sobie az do tej chwili kiedy mnie okłamał. masz rację że nie ma w tym nic złego. tylko wiedząc że mi sie to nie spodoba, nie powinien tak postąpic. wiedział że przestane mu ufać. a jednak pokazał ze nie jestem dla niego na tyle wazna wiec nie wiem czemu po prostu mi nie powie tego.. twierdzi ze mnie kocha, że chce ze mną spędzisz resztę życia a pokazuje cos zupełnie innego. jakby koledzy i wypady z nimi były wazniejsze niż moje uczucia. ja nie pozwoliłabym zeby cierpiał przeze mnie że go oszukałam.. mineło bardzo duzo czasu od tego a nic sie nie zmieniło. On chyba uważa ze przepraszam, pare łez i obietnica, ze to sie nie powtórzy wszystko załatwia.. a ja tak nie potrafię ![]()
Czy Ty rzeczywiście go tak bardzo kochasz? Myśle, że gdybyś bardzo kochała wybaczyłabyś mu . Ty chyba powinnaś się wybrać do psychologa, bo zabardzo wyolbrzymiasz pewne sprawy. Idealne związki , są tylko w filmach , a żeby być razem trzeba umieć sobie wybaczyć i pójść na kompromis. Inaczej związek niema sensu.
może i powinnam się wybrać do psychologa , dzięki za radę
jakbym Go nie kochała nie pisałabym o tym.. po prostu olałabym i pożegnała się z Nim.. a nie brnęła w to mimo że się męczę.. jestem zdania, że skoro raz okłamał to dlaczego nie zrobi tego więcej razy.. gdybym miała pewność, że tak nie będzie na pewno próbowałabym dać nam szansę.
Dla niego zrezygnowałaś ze wszystkiego? A kto Ci kazał rezygnować? Pewnie olałaś koleżanki, żeby spędzać więcej czasu z chłopakiem a od biedaka żądasz tego samego.
To co robisz jest chore,nie lubię takiego postępowania u kobiet, i żaden normalny facet tego nie wytrzyma. Z reguły jak taką osaczającą dziewczynę chłop porzuci to jest ostatnim ch****jem, bo ona go tak kochała, zrobiłaby wszystko dla niego, a on ją zostawił dla piwa i kolegów.
Sama dusisz swój związek albo zmienisz postępowanie albo zostaniesz sama, nawet bez koleżanek. Czasem trzeba od siebie odpocząć, a nie patrzeć sobie w oczy i trzymać się za rączki.
jakbys przeczytał wszystko dokładnie wiedziałbys ze nie zrezygnowałam z koleżanek..
Idz sie powies bo Cie oklamal ...
Boze .... masz14lat? Tak sie zachowujesz... dramatyzujesz tak jakby do tego kina poszedl z kolezanka a nie z kumplami... a dzieki Tobie w koncu do tego dojdzie...
Wyluzuj i daj mu normalnie zyc... zycie nie polega tylko na zwiazku...
chodzi o kłamstwo nie kino. takie uwagi zatrzymaj dla siebie ![]()
Tak. Tylko robisz z tego problem conajmniej tego jakby Cie oklamal ze byl w domu a spotkal sie z kolezanka. Wy wzajemnie siebie wykonczycie i obydwoje albo bedziecie jeszcze gorzej sie traktowac albo sie znienawidzicie rozstaniecie i nie bedziecie w stanie sie zwiazac z nikim innym...
Nie masz pojecia co Ty mu dziewczyno tym wszystkim robisz... ja bylam w takim zwiazku jakis czas... tylko to ja bylam osoba w sytuacji Twojego chlopaka... minal ponad rok a ja nie umiem poczuc do nikogo czegokolwiek w obawie ze znow wejde w klatke zaborczosci... wiec mu szczerze wspolczuje
20 2013-05-16 18:53:34 Ostatnio edytowany przez magda1993x (2013-05-16 19:00:45)
to masz problem
zycie.
nic strasznego Mu nie robię, bo chcę byc wobec niego wporządku chce mu okazywac miłość i robic wszystko żeby było jak najlepiej. a to że czegos nie toleruję to akurat nie jest powód żeby mnie kłamać tylko to rozwiązać.. nie napsiałam tutaj aby ktos mi podsuwał wspaniałe pomysły typu idz sie powies itd. po prostu chciałam z kim o tym porozmawiać co inni sądzą o tym.czy jest sens wybaczyć czy nie. więc bardzo dziękuję Ci za "pomoc" ![]()
21 2013-05-16 19:13:22 Ostatnio edytowany przez NinaLafairy (2013-05-16 19:19:12)
Wy sobie wzajemnie powinniście wybaczyć i dać szansę. Zmusiłaś go swoją postawą do kłamstwa. On Cię okłamał , a Ty mówisz , że widocznie wystarczająco Cię nie kochał.
No cóż , Ty też go nie kochasz tak jak twierdzisz skoro nie możesz zmienić nawet takiej rzeczy dla niego. I już z góry zakładasz, że się nie uda.
Albo sobie wzajemnie wybaczacie, oboje rozumiecie swoje błędy i ogarniacie razem sytuacje (a nie , że on Cię błaga o szansę i wyznaje miłość, a Ty jesteś wielce zraniona) która się zrobiła, albo lepiej się pożegnajcie bo nic z tego nie będzie.
Lekko dziwi mnie też, że takiego typu kłamstwa w takiej sprawie nie umiesz wybaczyć od kilku miesięcy, i to mężczyźnie, którego kochasz jak nigdy nikogo.
Ja nie cierpię kłamstwa również. Mój mąż za moimi plecami palił papierosy, papierosy doprowadzają mnie do szału (kilka osób zmarło mi na raka płuc) jak wyczułam to on mi wkręcał, że mi się wydaje , aż mój kolega musiał potwierdzić, że też czuje. Wkurzyłam się jak nie wiem , dwa dni się nie odzywałam innym głosem niż warczeniem. Ale fakt, że on wiedział jaka będzie moja reakcja więc nie dzielił sie swoją chwilą słabości ze mną i skłamał. Ale przecież, na Boga. Wybrałam być z nim i gdyby to miało rozwalić nasz związek to jaki ten związek miałby sens. Przecież to nie zdrada, nie kradzież, nic co miało mnie skrzywdzić w zamiarze.
22 2013-05-16 19:54:26 Ostatnio edytowany przez magda1993x (2013-05-16 19:55:41)
nie podawazajcie mojej miłosci do niego
jak mówie ze kocham to znaczy ze tak jest. Kocham Go bardzo i to dlatego tak bardzo boli.. jakbym go nie kochała to przeciez by mnie to nie zabolało prawda? ja tak sądzę.. ponad trzy lata związku raczej nie świadczy o braku miłości..
A fakt faktem nie mogę tego zmienić i tak zostanie. zawsze może ze mna zerwać. nie trzymam go siłą. a wybaczyc tego "małego" kłamstwa nie mogę, ponieważ od zawsze tłumaczyłam Mu ze tego nienawidzę.. i nie mam pewność że to sie nie powtórzy. a tego bym nie zniosła.. byłam wobec niego wporządku i tego samego oczekuje od niego.
Nie jest tak że ja nie chce mu dać tej szansy.. chcę ale nie potrafię udawac ze nic sie nie stało.
widocznie każdy facet tak ma, że woli kłamać niż po prostu poświęcic coś dla dobra związku, niż być fair wobec swojej kobiety.
23 2013-05-16 20:12:24 Ostatnio edytowany przez NinaLafairy (2013-05-16 20:17:05)
Niestety nieprawda. Jakbyś go nie kochała to też by mogło Cię to zaboleć, z wielu innych powodów niż miłość.
I ponad trzy lata związku również nie musi świadczyć o miłości , moi dziadkowie razem są od 52 lat i się nie kochają i nie kochali.
Wiesz co to wielka miłość? To miłość , która może przeskoczyć wielkie przepaści również. W waszym związku nie ma wielkich problemów, to kłamstwo to błaha rzecz. A zmiana nastawienia to kwestia pracy nad sobą i może terapii. Skoro tego nie możesz zrobić, to po co upierasz się przy tym, że to wielka miłość?
Gdybym ja miała poglądy, które niszczą związek z mężczyzną którego kocham nad życie to bym zrobiła wszystko żeby to naprawić.
I w Twojej sytuacji 'poświęcanie czegoś dla dobra związku' to źle powiedziane, raczej 'poświęcanie czegoś dla mojej słabości i lęków'
Tak jakbym ja żądała od męża 'właź po schodach bo ja się boje windy, nie toleruje jeżdżenia windą' i chciała żeby właził na czternaste piętro schodami, kiedy go boli kolano, bo ja włażę schodami.
Powiedzmy to głośno, on poszedł do kina z kolegami. Nie do burdelu, nie na popijawę.
Nie powiedział Ci tego bo Ty nie tolerujesz wypadów z kolegami, do kina bez Ciebie.
Zobacz jak to brzmi. Powiedz to sobie głośno.
Nie powinien kłamać, ale nie dziwi mnie, że skłamał nie każdy jest tak silny by stawić czoła komuś kogo kocha. Już łatwiej się kłócić z kimś kogo się nie znosi.
I o co? O głupie kino.
no jednak go kocham
i nie bede zmieniac tego w sobie bo nie potrafie i to jednak tak zostanie. dzieki za rozmowe ![]()
Boze swiety i matko bosko kochano... trzymajcue mnie, bo pie*dolne baranka o sciane i zlitujcie sie w koncu....
CZY TY AUTORKO UMIESZ CZYTAC?
Po co tu piszesz skoro WIESZ NAJLEPIEJ, skoro nie buerzesz zadnej rady do siebie? BO TY WIESZ NAJLEPIEJ. Idz wiec i go kochaj, niszcz chlopaka. I dalej rob z siebie skrzywdzona lusesite a zobaczymy co zrobisz jak Cie naprawde w czyms konkretnym oklamie.
nie chodzi o to że ja cos wiem najlepiej.. nie interesują mnie propozycje zebym sie pogodziła z tym zeby sobie urządzał wypady z kolegami- tym bardziej po tym ze dla nich mnie okłamał. cięzko to zrozumiec? chodziło mi o zdanie innych czy jest sens wybaczyć jak juz pisałam także dziekuję bardzo :
Tak. Jest sens wybaczyc, bo to jest blahe. Nie ma sensu sie spinac o cos takiego i nie byc kobieta bluszcz. Dac wiecej swobody i jemu i sobie;)
28 2013-05-16 21:17:22 Ostatnio edytowany przez agnik (2013-05-16 21:18:20)
Droga autorko jesteś straszną egoistką i do tego jesteś okropnie niedojrzała. Piszesz o jakiś poświęceniu dla związku... piszesz o miłości a chyba sama nie wiesz czym jest i jak powinna wyglądać.
Nie jesteś księżniczką wokół, której trzeba skakać, a facet potrzebuję męskiego towarzystwa, jakiegokolwiek innego towarzystwa, bo się porzyga od ciągłego patrzenia na Ciebie. Wszyscy próbują Ci to tu wyjaśnić, nie którzy podają przykłady własne niektóry nie przebierają w słowach ale wszyscy mają rację.
W związku widzisz tylko siebie i swoje potrzeby. Twój chłopak może coś tam chcieć, bo go kochasz i zrobisz dla niego wszystko, ale to coś musi zgadzać się z Twoimi potrzebami i pasować Tobie inaczej musi z nich zrezygnować w imię miłości.
Problem tkwi w Tobie, jesteś nieszczęśliwa na swoje własne życzenie !!!
dziękuję ![]()
Droga autorko, wybacz, że będę brutalna, ale masz świetne zadatki na toksyka. O ile jeszcze nim w pełni nie jesteś.
Nigdzie nie wyjaśniłaś, dlaczego właściwie tak ci przeszkadzają jego spotkania z kumplami (już pomijając tamtą sytuację z kłamstwem). Z koleżankami jeszcze bym zrozumiała, ale koledzy, serio?
Próbowałaś go zrozumieć? Okłamał cię, bo chciał się spotkać z kolegami, ale również ciebie kocha - wiedział, że się wściekniesz i wolał tego uniknąć... Piszesz o poświęceniu dla dobra związku, ale to nie on powinien się tu poświęcać, tylko ty. Nie tylko dla związku, dla siebie też. I nie pisz, że to niemożliwe, bo możliwe, tylko trzeba chcieć. Skoro nie chcesz - spoko, twoja wola. Facet póki co ma anielską cierpliwość, ale kiedyś mu się skończy.
Ja tu nic z tej "tragedii" nie rozumiem... Piszesz, że nie możesz chłopakowi tego co zrobił wybaczyć, a jednocześnie pytasz, czy warto mu wybaczyć. No to możesz, czy nie możesz mu wybaczyć? Zdecyduj się.
Moje zdanie? Tu nie ma nic do wybaczania, to Ty jesteś czepialska i chorobliwie zazdrosna. on ma prawo wyjść z kolegami na piwo, do kina, czy gdziekolwiek, a Ty nie masz nic do gadania, on nie musi mieć na to Twojej "zgody". Jak będziesz miała dzieci to je będziesz wychowywać i im zabraniać, dorosłemu chłopakowi się nie zabrania i nie stawia warunków. Miłość polega na tym, że się daną osobę akceptuje taką jaką jest. Zapomnij o jakichkolwiek "zmianach" specjalnie dla Ciebie, to tak nie działa. Jeśli Ci gość nie pasuje to pora się rozstać i znaleźć pantofla, który będzie robił wszystko idealnie tak jak Ty chcesz. Bo Ty go nie kochasz, Ty kochasz swoje własne wyobrażenie o nim, to kim by był, gdyby...
Wyjasnila, trzeba sie wczytac gdyby nie spotykal sie z kolegami mialby wiecej czasu dla niej
Trochę pokory + słowa agnika bierzesz głęboko do siebie i będzie git.
Wyjasnila, trzeba sie wczytac gdyby nie spotykal sie z kolegami mialby wiecej czasu dla niej
Jak dla mnie jakieś słabe
myślałam, że napisze coś więcej, czy boi się czegoś, czy co...
Tak, że wypad do kina skończy sie libacją i homoseksulanym grupowym seksem.
36 2013-05-16 22:45:53 Ostatnio edytowany przez spider123 (2013-05-16 22:46:21)
No, wtedy to byłaby przynajmniej paranoja...
(...) jestem zdania, że skoro raz okłamał to dlaczego nie zrobi tego więcej razy.. gdybym miała pewność, że tak nie będzie na pewno próbowałabym dać nam szansę.
Wiesz kiedy będziesz miała pewność, że Cie nie okłamie? Gdy przestaniesz go tak kontrolować. Wtedy będzie wiedział, że może powiedzieć o wszystkim, bez ryzyka że znów "coś będzie się Tobie nie podobało", że znów "tego nie będziesz tolerować"...
Koniecznie musisz popracować nad sobą, swoja samooceną i tą chorobliwą zazdrością. Musisz poczuć sie pewna w związku, ale do tego potrzebne są szczere rozmowy, wspólne rozwiązywanie problemów, a już na pewno nie zabranianie sobie wzajemnie kontaktów z innymi. No i pomysł z wizyta u psychologa, na prawdę jest dobrym pomysłem. To żadna złośliwość, a jedynie konstruktywna rada. Psycholog pomoże zrozumieć niektóre rzeczy, jak ta że każdy człowiek potrzebuje "swojej prywatnej przestrzeni", nawet w związku.
nie chodzi juz o picie bo kiedy prosiłam go o to zeby tego nie robił bo mi sie to nie podoba rozumiał to.
A gdyby tak Ciebie ktoś prosił, abyś była inna niż jesteś to co byś pomyślała? Niech chodzi pić, aż mu się znudzi. Niech wozi kolegów, aż zobaczy, że go w konia robią. Chciałabyś mieć tego chłopaka i urobić go jak plastelinę, a to może być niewykonalne.