Witam wszystkich ![]()
Zdaję sobie sprawę, że mój problem, w porównaniu z innymi przedstawionymi w tym dziale jest błahy, ale cóż... nie radzę sobie z tym i potrzebuję Waszego wsparcia.
Właśnie kończę studia i muszę pisać pracę magisterską, a wybitnie mi to nie idzie. Zawsze przy pisaniu takich prac jest niechęć i lenistwo, ale ostatecznie potrafię się do tego zmotywować i stworzyć projekt zaliczeniowy na czas. Nawet z licencjatem nie było aż takich problemów, a teraz... Siedzę nad tym i siedzę od lutego, a ilość stron tylko nieznacznie się zwiększa. Mam wrażenie, że ta praca w ogóle nie idzie do przodu, w dodatku nie potrafię się zmusić do pisania tego
Próbowałam stworzyć realny plan pracy, tj. 1 rozdział tygodniowo, ale nie wykonałam go. Próbowałam ustalać sobie nagrody za postępy, ale nawet te najbardziej kuszące przestały mnie interesować. Próbowałam ustalić karę za brak postępów (rezygnacja z ukochanych zajęć i pasji, dopóki nie napiszę wymaganego rozdziału), ale to zaowocowało tylko niechęcią do życia. Próbowałam robić sobie kilka dni przerwy - gdy zajmowałam się tym, co kocham, nagle energia i radość wracały, ale gdy nadchodził wyznaczony czas pisania, wszystko znów wracało do poprzedniego, beznadziejnie biernego stanu.
Zdaję sobie sprawę, że czasu jest coraz mniej, za miesiąc najpóźniej trzeba będzie oddawać to do dziekanatu (a przecież nie napiszę wszystkiego w jeden dzień!), a jednocześnie jestem wściekła, gdy widzę, ile już miesięcy na to zmarnowałam i jak nikłe są tego efekty. Gdybym te długie tygodnie poświęciła na swoje pasje, przynajmniej chciałoby mi się wstawać rano i żyć, a teraz tylko leżę godzinami w łóżku. Sama myśl o tym, że mam to pisać odbiera mi energię i chęci do życia
W końcu zwlekam się z łóżka, siadam do tego, ale myśli w ogóle nie płyną, jestem rozkojarzona (kawa nie pomaga), nie wiem, co pisać (choć notatki i książki mam), a to, co napiszę wydaje mi się nijakie i mierne, więc tylko gapię się przez okno i tak uciekają godziny. Nie zliczę, ile to już razy płakałam z niemocy, ile razy mówiłam, że rzucam studia, ale to nie jest żadna perspektywa. Muszę napisać tę pracę, żeby nie zmarnować ostatnich dwóch lat studiowania, i to muszę zrobić to teraz, żeby jak najmniej czasu stracić (wrzesień nie wchodzi w grę - nie mam najmniejszej ochoty zmarnować na to g... całych wakacji
).
Napiszcie mi, co mam robić, jak się zachęcić do pisania tego, jak zmotywować, by powstało wymagane 80 stron (20 "już" mam), bo ja już nie mam pomysłów, ani sił
Może jest tu też ktoś, kto ma lub wkrótce będzie miał podobny problem i ten wątek pomoże nie tylko mnie ![]()