1) PYK: Na początku podejrzewasz a jak podejrzewasz zjawiają się sami szczególnie jak mają interes i to do kogoś takiego jak ja: mogącego im załatwić kilka tematów.
2) PYK: Łamanie haseł narzeczonej, szybki raport na biurko jak raport z cen trzody chlewnej na biurku Ministra Rolnictwa i już wiesz, że zdradza cię od dwóch lat kiedy ty wulgaryzm jak mały robocik. Wcale w weekendy nie pracowała. Oglądanie dat, zdjęć, czytanie korespondencji tnie cię na pół i blokuje jakiekolwiek reakcje życiowe na wiele minut. Nawet nie jesteś pewien czy wtedy oddychasz.
3) PYK: W końcu jakoś a sam nie wiesz jak przebaczasz bo to może jakiś wypadek.
4) PYK: Po roku 'darmowy' raport kolegów po fachu: hasła do bilingu, maila, i Fejsa. Dowiadujesz się, że znowu cię zdradza.... ale z innym.
5) PYK: Rano jak robot wychodzisz z psem, czekasz aż wyjdzie do pracy, zamawiasz busika, pakujesz rzeczy i czujesz, że oczy masz zimne jak lód.
6) PYK: Gdy już wyjdzie ciśnienie przy pośpiesznym znoszeniu po cichu rzeczy rośnie do granic. Miękną kolana i masz zawroty głowy. Wściekłość, bezradność i tępy ból utrudniają znieść samemu wszystkie rzeczy ale tak trzeba więc spieszysz się i walczysz by się nie poddać.
7) PYK: Szybki wyjazd z rzeczami, klepiący po ramieniu i dający otuchę kierowca busa, że było to męskie i teraz już tylko 'ta jedyna'. Podajesz adres i czekasz aby jak najszybciej ruszyć.
8) PYK: Wolny zaliczam skok z trampoliny do ciepłego basenu, dzisiaj już tylko do dna...
9) PYK: Piąta rano, instynktownie niepokoje się, że zaraz do pracy.
10) PYK: Zegarek, telefon. portfel. Uff wszystko jest, nigdzie nie muszę biec i jestem w znanym miejscu. Otwieram puszkę piwa i wysyłam te dziesięć kroków do wolności, które udało mi się dzisiaj zrobić...
wulgaryzm jak dużo mi się dzisiaj udało...
1 2013-05-14 05:27:57 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2013-05-14 07:13:51)
Podobne tematy
Gratuluje, ze az tak duzo
i bardzo mi przykro, ze cos Cie sklonilo do tych 10 krokow..
Witaj...
Przerabiałam punkt 2/4 w nieco innej postaci - łamanie hasła na laptopie męża. Już wiedziałam, że jest jakaś "ta druga".
Jeszcze nie wierzyłam, jeszcze miałam nadzieję, że ten SMS i MMS znalezione 2 miesiące wcześniej to faktycznie pomyłka.
To nie była pomyłka.
W kompie a także na penie, dowodów na dwuletni związek z kochanką bez liku.
A każdy kolejny dowód zabijał, zgniatał...
Jeszczemąż wyprowadził się w grudniu, jak szczur -wyszedł rano do pracy z ciuchami. Pakował się w nocy. Zostawił mnie i dziecko. Zamieszkał z kochanką, która zostawiła jedyne dziecko i męża. Ponoć, kochają się, planują ślub.
No cóż, chyba jednak najpierw powinni się rozwieść
Do dzisiejszego dnia pozew rozwodowy do sądu nie wpłynął.
A ja, umarłam i zmartwychwstaję. Wciąż korzystam z wizyt u psychologa, wciąż biorę leki, i nie wiem, kiedy wrócę do pracy. Ale jest lepiej. Powoli, powolutku, wypływam na powierzchnię, łapię oddech.... Muszę, dla dziecka, dla siebie.
A małżeństwo trwa prawie 30 lat..................
Trzymaj się, Ty też dasz radę! Powodzenia!