Taki banał. Zaprosiłam męża do kina. Poszedł kupić coś do picia ja zajęta byłam staniem w kolejce po bilety. Kiedy je kupiłam poszłam do sklepu gdzie był mąż. Zobaczyłam go jak rozmawia przez telefon. Nic nadzwyczajnego, ale .... jego wzrok, uśmiech ... tańczył ze szczęścia. Wewnątrz zapaliło się światło - uwaga! Poczekałam aż skończy i zapytałam z kim rozmawiał. Podobno nikt ważny, ale aparatu nie chciał mi podać.
I od tego się zaczęło.... podwójne, poczwórne życie... jak to nazwał każdy ma mieć swoją prywatność, ale zapomniał, że naszej nie było.
Smutne, żałosne, ale spadły mi łuski z oczu.
Kochani, odkryłam i nauczyłam się, że w związku:
NALEŻY PAMIĘTAĆ O SWOICH POTRZEBACH I JE SPEŁNIAĆ
umieć się razem śmiać
czuć się lepszym człowiekiem
dawać i brać
chcieć rozmawiać nie tylko o codzienności
bardzo dbać o swój fizyczny wizerunek
być egoistą pozytywnym
mieć niezależność finansową
wierzyć, że jest się wartościowym człowiekiem.
I PAMIĘTAĆ, ŻE NIE JEST SIĘ WŁASNOŚCIĄ DRUGIEGO CZŁOWIEKA - I VICE VERSA.
Ja.... zapomniałam o tym. I mam w plecy dużo lata życia.
Nie zaufam już mężowi, zmieniam się, przyjęłam do wiadomości, że jestem osobą samotną będąc we dwoje. Jak mi jest z tym - wygodnie. Dbam o dom, domowników. Jestem odpowiedzialna. I mam swoje życie. Zgodnie ze słowami męża. I wciąż jesteśmy razem.
Żałuję, że byłam taka głupia, wszystko oddawałam dla rodziny. Dla bezpieczeństwa. Nie pomyślałam, że ważna jest też moja osoba.
Nadrabiam to.
A zaufanie.... największe trzeba mieć do siebie samego. A jeśli się nim dzielisz traktuj to jako dar, za który możesz dostać w plecy, ale nie musisz:)
Dziewczyny, dbajcie o siebie, liczcie na siebie, bądźcie silne i niezależne. Kochajcie, ale pamiętajcie o sobie.
Cud Miłości jest ulotny...
niestety
i to przez nasze ułomności..
Chrońcie siebie i uczucia.
Pozdr.