Witam.
Dziewczyny, mam pewien problem. Jestem poważnym, jednak bez przesady dwudziestolatkiem. Oczywiście to nie oznacza, że nie lubię się pośmiać, często w rozmowach szukam okazji do żartów, jednak nie lubię gdy mogą one kogoś urazić. Wydaje mi się, że mam dobrze poukładane w głowie i do głupich nie należę. Wiem, czego chcę od życia, staram się poszerzać moje zainteresowania. Lubię imprezy, traktuje je jako dobry sposób do poznania ludzi, jednak nie przepadam za wypadami do tłocznych klubów. Wybieram wartościowych ludzi do mojego towarzystwa, nie toleruje cwaniactwa, agresji. Nie chcę być lubiany przez wszystkich, bo wiem, że się nie da. Dbam o siebie, jednak moim mankamentem jest młody wygląd i niski wzrost (nie mam nawet 170 cm wzrostu) przez co wyglądam maksymalnie na licealistę. Co prawda nigdy nie było to moim kompleksem, ale ostatnio zastanawiam się, że może w tym tkwi problem. Od dłuższego czasu nie byłem z żadną dziewczyną na spotkaniu typu randka, czy też zwykłym spacerze z koleżanką sam na sam, a moje próby aby takie spotkanie zaaranżować często dają koleżanką do myślenia, że chcę czegoś spróbować, mimo że nie mam takich intencji i spotykam się z odmową. Nie miałem bliskich relacji z kobietą (dłuższe spotykanie się, nie mówiąc o związku) od roku. Nigdy nie byłem w prawdziwym związku. Seks uprawiałem raz w życiu z przyjaciółką, z którą już nie utrzymuje kontaktu - nie wyszło nam. Chyba nigdy nie spotkałem się ze szczerym zainteresowaniem do mojej osoby od jakiejś kobiety, no może oprócz wspomnianej wcześniej przyjaciółki. Szczerze nie rozumiem tej sytuacji, czy jestem tak odpychający dla kobiet, czy jest to spowodowane tym, że może nie traktują mnie na poważnie z racji mojego wyglądu. Prosiłbym was o pomoc, chętnie odpowiem na pytania, bo chciałbym znaleźć prawdziwe powody mojego problemu.
1 2013-05-04 19:48:24 Ostatnio edytowany przez BillyKid (2013-05-04 20:00:01)
Podobne tematy
Ktoś, kto zadaje takie pytania może uzyskać jedną odpowiedź: nie może. No chyba, że popracuje nad sobą i zyska na pewności siebie i wierze w swoją wartość.
Młodym wyglądem się nie przejmuj. Nie on jest przyczyną.
Czy ja wiem, czy przyczyną jest brak pewności siebie? Rozmawiam z kobietami na luzie, poprawiłem swoją pewność siebie w porównaniu z okresem kiedy kogoś miałem, wydoroślałem. Jednak martwi mnie ten brak jakiegokolwiek zainteresowania, nawet najzwyklejszych uśmiechów, które dziewczyny ślą innym facetom. Może wyolbrzymiam, ale w tym momencie tak to widzę.
Wiesz....to jest statystycznie niemożliwe po prostu. O ile ty ich czymś nie zrażasz to po prostu sam nie zauważyłeś, że jakiejś dziewczynie się podobałeś. Nie zauważyłeś przez to, że nie wierzysz, że możesz się podobać, że możesz wzbudzać zainteresowanie....
Yoghurt007 ma rację, dziewczyny lecą na pewność siebie. Młody wygląd czy niski wzrost to naprawdę nie jest duży problem. Uwierz w siebie po prostu. A jeżeli brakuje Ci kobiecych uśmiechów to sam zacznij się uśmiechać, na pewno któraś odpowie tym samym ![]()
Ktoś, kto zadaje takie pytania może uzyskać jedną odpowiedź: nie może. No chyba, że popracuje nad sobą i zyska na pewności siebie i wierze w swoją wartość.
Mądrzejszej rady nie uzyskasz, Autorze.
Staaaary nie użalaj się nad sobą i gadaj, śmiej się, baw się. I nie peniaj przy tym!
Ok! Dzięki za rady ![]()
Czy nie sadzisz, ze w tym co piszesz o sobie jest cos co mozna by nazwac blokada, kompleksem?
Skupiajac sie na swoim wygladzie zamykasz sobie pole widzenia na reszte Twoich spraw - od wzrostu na wyglad, z wygladu na cos tam a z czegos tam na wzrost/wyglad, bo to jest zalezne od niego - i bledne kolo sie zamyka.
Cos chyba asertywnosc u Ciebie kuleje...
Z tymi kompleksami jest jak z niepelnosprawnoscia, Jeżeli ktoś się swojej niepełnosprawności wstydzi i uważa się za gorszego, to rzeczywiście używa określenia PRZYZNAĆ SIĘ. Jeśli zaś swoją niepełnosprawność uważa za integralną część siebie - to nie ma się do czego PRZYZNAWAĆ. Po prostu "take it, or live it".
A skoro potrafisz swoje niedociagniecia obrocic w zart i sam sie z siebie smiac, wyczuwasz granice dobrego smaku w tym wszystkim, to juz jestes na dobrej drodze. Jesli ktos strzela focha z tego tytulu i nie potrafi odpowiedziec zartobliwa riposta, moze swiadczyc o jednym - wstydzi sie swoich kompleksow, nawet gdy sa traktowane z przymrozeniem oka.
Okazujac cos komus nie oczekuj z miejsca nagrody, bo to Cie moze niespodziewanie zasypac "prezentami", ze sam z podziwu nie wyjdziesz.
Jak ktos kiedys powiedzial "Nie wiem drogi przyjacielu, czy mozna przezwyciezyc wlasne wady ale za to doskonale wiem, ze mozna sie bardzo zniechecic do wlasnych zalet, zwlaszcza dostrzegajac je u innych."
Ja wiem, ze wady mozna przezwyciezyc a jak ktos sie oburza na swoje zalety, dostrzezone w formie zartu u kogos, no to...
No nie wiem.....
To miłe, iż tak wspieracie kolegę, ale ja szczerze uważam, iż wcale bym się nie zdziwiła, jeśli za jego brakiem powodzenia u płci przeciwnej naprawdę kryje się ten niski wzrost. Przeczytacie sobie post, czego by dziewczyny nie zaakceptowały u swojego partnera. jedna z najczęstszych odpowiedzi, to wzrost poniżej 175/180.
Z moich doświadczeń również wynika, że moje polskie koleżanki mają obsesję na tym punkcie, nawet jeśli same są niskie.
Niski wzrost u faceta jest jak nadwaga u dziewczyny, zdecydowanie zmniejsza powodzenie u płci przeciwnej. Nie ma co się oszukiwać.Co nie znaczy, iż uniemożliwia znalezienie sobie kogoś kto doceni daną osobę taką jaka ona jest.
Nie zgadzam się z Tobą, mam mnóstwo kolegów o wzroście w okolicach 170cm i większość z nich ma dziewczyny. Są przystojni, sympatyczni i inteligentni, więc wzrost nie jest żadnym problemem. Jest mnóstwo dziewczyn, które nie przywiązują aż takiej wagi do wyglądu.
Nie zgadzam się z Tobą, mam mnóstwo kolegów o wzroście w okolicach 170cm i większość z nich ma dziewczyny. Są przystojni, sympatyczni i inteligentni, więc wzrost nie jest żadnym problemem. Jest mnóstwo dziewczyn, które nie przywiązują aż takiej wagi do wyglądu.
Ah No to super.
Dla mnie tez to nie jest żadne kryterium wartościowania człowieka, ale wiem że różnie to bywa z dziewczynami. W Hiszpani gdzie kilka lat mieszkałam to w ogóle nie jest problem.