Nie dość, że mam problem z chłopakiem to jeszcze nie wytrzymuję na tle psychicznym.
Mam bardzo niską samoocenę i nie wiem jak to zmienić żeby poczuć się lepiej. Na okrągło czymś się zadręczam, że to mi nie wychodzi mimo iż chcę dobrze i się staram, poddaję się przed zrobieniem czegoś, bo wiem, że mi się nie uda. Jeśli chodzi o wygląd to po części też mogę o tym napisać, nie żebym była jakaś brzydka, ale jak idę gdzieś z chłopakiem i tam są jakieś dziewczyny to dziwnie się czuję one zawsze są wystrojone, wymalowane i wtedy nachodzi mnie dziwna myśl i czuję gorsza nie wiem dlaczego przecież niczego w sumie mi nie brakuje, ale jednak coś jest nie tak. Nie wiem jak temu zapobiec, żeby te myśli zniknęły. Może ktoś ma jakieś pomysły co mogłabym zrobić w tym kierunku żebym się lepiej poczuła ?
Podobne tematy
A napisz nam coś o swojej rodzinie i dzieciństwie.
Btw - Twój ogólny image Ci odpowiada, czy trochę "jest taki bo jest", a podobają Ci się np. ciuchy, makijaż w nieco innym stylu?
Podoba mi się mój własny styl, bo ubieram się raczej rockowo i większość mojej odzieży jest czarna. Tak się czuję dobrze i nie chcę zmieniać stylu ubierania się. Mój chłopak też ma podobny styl, bo ubiera się raczej na czarno. Make up mam zazwyczaj łagodny, tylko trochę pudru i tusz do rzęs, od czasu do czasu się mocniej pomaluję. Wiem, że taka właśnie mu się podobam, ale jak jesteśmy w jakimś lokalu, dyskotece i ogólnie w towarzystwie w którym są nasze znajome, czuję się gorsza. One zawsze są wystrojone, seksownie ubrane i wymalowane mam wrażenie, że w ten sposób chcą sprowokować mojego chłopaka i innych, sama nie wiem. Może jest inaczej, ale na prawdę mam takie uczucie jak tylko jestem w ich towarzystwie. Mój chłopak uważa, że podobam mu się taka jaka jestem, ale wczoraj miał pretensje, bo zawsze gdy się z nim widuję to się lekko pomaluję, włosy wyprostuję żebym ładnie wyglądała a wczoraj nie wyprostowałam włosów, bo nie miałam czasu na to, tylko splątałam sobie dwa warkocze. On stwierdził, że nie wyglądam ładnie dzisiaj, bo lepiej wyglądam w rozpuszczonych. Trochę mnie to zdołowało:( ale nie powiedział tego w towarzystwie innych tylko sam na sam. Wiem, że to ze mną musi być coś nie tak. Jak zobaczyłam nasze znajome to jak zwykle wymalowane, wystrojone ( typu Barbie), ale tu nie chodzi o to, że im zazdroszczę, bo nie w tym rzecz ja nawet nie ubrałabym się na różowo czy podobnie jak one, ale sprawiają wrażenie że lepiej wyglądają i przez to tak się czuję.. one na pewno są bardzo pewne siebie, bo to taki typ dziewczyn, ja natomiast nie potrafię tak. Co mogę zrobić sama, żeby to jakoś przełamać?
Czuje się jakbym czytała własny opis charakteru... moja niska samoocena sięgnęła dna i nie wiem jak mam sie od niego odbić. Jestem osobą, na która w dzieciństwie rodzice i rodzina chuchali i dmuchali ze wzgledu na moja chorobę teraz czuje tego skutki w dorosłym życiu, zawsze wszystkiego wszystkim zazdrościłam i czułam się gorsza od wszystkich, zawsze to moja siostra była ta najładniejszą, najmądrzejszą i ogólnie ach ze mnie się tylko wyśmiewano niby że w żartach ale mnie takie żarty raczej nie bawią. Wszyscy zawsze utwierdzali mnie w przekonaniu ze w niczym sobie nie poradze, w niczym nie jestem dobra. Nie chcę żebym została tutaj źle zrozumiana moja mama jest cudowna i wiem że mnie kocha więc nie chce zeby było tu odebrane ze mialam zle dziecinstwo bo nie mialam ale jednak docinki na temat mojej osoby odbijaja się w dorisłym życiu. Na temat mojego wyglądu tez się moge wypowiedzieć.. jestem okropna, moja siostra zawsze byla i jest chuda ja nie twierdze ze jestem jakims wielorybem bo przy wzroscie 162 waże 51 kg wiec niby jest ok ale nie cierpie patzec na siebie, faceta tez nie mam wcale mnie to nie dziwi nawet cudem byloby gdybym miala. Spotykałam się ostatnio z jedym facetem ale on takze utwierdzał mnie w przekonaniu że jestem brzydka, gruba i porownywal mnie do swojej ex ktora podobno jest idealna a wcale tak nie jest jak na moje jestem ładniejsza od niej ale widocznie sie myle. Czuje się źle w swoim ciele w swoim, ze swoim charakterem. Nie wiem co mam robić mam dni kiedy patrze na siebie w lustrze wybucham płaczem. Co mam zrobić żebym choc przez chwile poczuła się atrakcyjna, zebym poczula się dobrze i nabrala pewnosci siebie bo chyba tak dalej zyc nie mozna.
5 2013-05-02 12:15:23 Ostatnio edytowany przez ogień (2013-05-02 12:18:08)
valentinetine a ja myślę że właśnie dlatego że jesteś inna, masz swój styl, ubierasz się tak jak lubisz a nie by się przypodobać otoczeniu, malujesz się tak jak uważasz że Ci pasuje, myślę że dlatego podobasz się Twojemu facetowi ![]()
nie jesteś taka sama jak większość.
podobasz mu się.
a to normalne że np woli Cię w rozpuszczonych włosach, to tak jak on Tobie np bardziej w określonym ubraniu a w innym mniej.
trochę nie pomyslał że mógł powiedzieć to inaczej, albo Ty mogłaś powiedzieć, spóźnimy się 10 min bo chcę włoski zrobić. on by myślę grzecznie zaczekał albo pomógł skoro tak lubi
uwierz czasami wspólnie robienie czegoś jest świetną zabawą, czasem jest przy tym pełno smiechu ![]()
nie spiesz się z niczym, po co, rób tak żebyś czuła się dobrze. to Twoje samopoczucie pokazuje jaka jesteś a nie to jak wyglądasz czy jesteś wyzywająco ubrana. jeśli będziesz zadowolona z siebie będziesz 10 razy bardziej atrakcyjniejsza dla otoczenia.
ps. polecam książkę pt "pokochaj siebie".
przestańcie porównywać się do innych
to do niczego nie prowadzi , a tylko wpływa źle na samopoczucie.
Droga Debby,
ważne jest to żeby uwierzyć w siebie, zawsze każdy mi to powtarzał, ale ja sama jakoś tak nie potrafię. Skoro jedni mówią, że jestem atrakcyjna a drudzy zaś temu zaprzeczają. Przykro jest słyszeć jak ktoś Cię porównuje do kogoś, bo wiadomo, że każdy jest inny, ale każdy też jest ładny na swój sposób. Nie jestem jakaś brzydka, ale wydaje mi się, że piękna to też nie jestem.. Ciężko mi z tym, Tobie pewnie też. Mam podobną sytuację do Twojej jeśli chodzi o rodzeństwo, moja siostra jest ode mnie ładniejsza i mądrzejsza, ale też jest starsza i wyrozumiała. Zawsze powtarza mi, że wygląd nie jest najważniejszy w życiu, ale dobre serce i cechy charakteru, daje mi rady jak być sobą i jak pokazać się ludziom w innym świetle, ale to nie jest takie łatwe.
W dzieciństwie też nie miałam tego co miały inne dzieci, ze względu na to, że moi rodzice nie mają jakiś dużych zarobków, bo moja mama nie pracuje( jest chora) i utrzymuje nas tylko ojciec, który pracuje za granicą, ale ważne jest to, że mam dach nad głową i mam co jeść, mam na podręczniki do szkoły i jakieś ciuchy, ale nie stać mnie na to co chciałabym sobie kupić. Jeszcze się uczę i nie pracuje dlatego jeszcze utrzymują mnie rodzice i wiem, że pieniądze są nam potrzebne na życie teraz. Ale myślę, że tu pieniądze nie grają roli, bo przecież pieniądze szczęścia nie dają, może tylko w jakimś stopniu.
Miło by było usłyszeć od czasu do czasu od kogoś, że mam fajną fryzuję czy jakiś ciuch. Ale inni patrzą tylko na siebie. Jedynie bliscy po części mnie wspierają, jednak sama nie potrafię sobie z tym poradzić...
przestańcie porównywać się do innych
to do niczego nie prowadzi , a tylko wpływa źle na samopoczucie.
tak wiem, ale to na prawdę nie jest takie łatwe. Staram się i to bardzo, ale mi to nie wychodzi. Na prawdę nie potrzebuję jakiś super ciuchów i pieniędzy żeby być szczęśliwą, ale jak wychodzę do ludzi to dopiero wtedy dopada mnie to uczucie, gdy jestem sam na sam ze swoim chłopakiem czy z jego kolegami jest Ok, ale jak już w naszym towarzystwie są dziewczyny to wszystko się zmienia.. może tak jest, bo to one mają taki cel, by pokazać się z jak najlepszej strony może tak być? Nie chcę nikogo źle oceniać, ale nie wiem co jest tego powodem i jakoś nie mogę się z tym pogodzić...
Jeszcze chciałam poprosić o kilka jakiś małych rad. Na prawdę nie wiem jak sobie pomóc, czy jakbym zmieniła coś w sobie to by coś dało? Oczywiście nie chce się całkowicie zmieniać, mianowicie chodzi mi np. jakaś nowa fryzura, może mogłabym zakupić jakieś ciuchy podkreślające moją kobiecość? sama nie wiem, bardzo chcę coś z tym zrobić bo już z tym żyć nie mogę tak mnie to zadręcza. Może ktoś jest w stanie jakoś mi pomóc, bo sama raczej nic nie wymyślę:( Dlatego byłabym wdzięczna za jakiekolwiek rady.
Droga Debby,
ważne jest to żeby uwierzyć w siebie, zawsze każdy mi to powtarzał, ale ja sama jakoś tak nie potrafię. Skoro jedni mówią, że jestem atrakcyjna a drudzy zaś temu zaprzeczają. Przykro jest słyszeć jak ktoś Cię porównuje do kogoś, bo wiadomo, że każdy jest inny, ale każdy też jest ładny na swój sposób. Nie jestem jakaś brzydka, ale wydaje mi się, że piękna to też nie jestem.. Ciężko mi z tym, Tobie pewnie też. Mam podobną sytuację do Twojej jeśli chodzi o rodzeństwo, moja siostra jest ode mnie ładniejsza i mądrzejsza, ale też jest starsza i wyrozumiała. Zawsze powtarza mi, że wygląd nie jest najważniejszy w życiu, ale dobre serce i cechy charakteru, daje mi rady jak być sobą i jak pokazać się ludziom w innym świetle, ale to nie jest takie łatwe.
W dzieciństwie też nie miałam tego co miały inne dzieci, ze względu na to, że moi rodzice nie mają jakiś dużych zarobków, bo moja mama nie pracuje( jest chora) i utrzymuje nas tylko ojciec, który pracuje za granicą, ale ważne jest to, że mam dach nad głową i mam co jeść, mam na podręczniki do szkoły i jakieś ciuchy, ale nie stać mnie na to co chciałabym sobie kupić. Jeszcze się uczę i nie pracuje dlatego jeszcze utrzymują mnie rodzice i wiem, że pieniądze są nam potrzebne na życie teraz. Ale myślę, że tu pieniądze nie grają roli, bo przecież pieniądze szczęścia nie dają, może tylko w jakimś stopniu.
Miło by było usłyszeć od czasu do czasu od kogoś, że mam fajną fryzuję czy jakiś ciuch. Ale inni patrzą tylko na siebie. Jedynie bliscy po części mnie wspierają, jednak sama nie potrafię sobie z tym poradzić...
Widzisz twoja siostra chociaz cie wspiera a moja.. szkoda gadac.. ja jestem starsza ona tez rzuca hasła pod moi adresem ktore nie sa fajne oczywiscie twierdzi ze zartuje ale mnie zarty na swoj temat nie bawią. poza tym masz faceta ktory cie kocha taka jaka jestes ja niestety takiego szczescia nie mam i raczej juz miec nie bede. Nie wiem moze jestesm za bardzo przewrazliwona , ale po prostu tak czuje i nic na to nie poradze
Nie możesz tak mówić. Może i mam kochającego chłopaka, wspierające rodzeństwo ale co z tego kiedy ja sama nie potrafię sobie pomóc? Chodziłam nawet po psychologa i to nic nie dało. Sama nie wiem co robić w tym kierunku, ale ważne by się nie załamywać i poczuć się pewnie. Ja próbuje coś zmienić w swoim żuciu żeby poczuć się lepiej, na razie żadnych skutków, ale trzeba próbować bo inaczej już zawsze będziemy się nas sobą użalać, że jesteśmy nie doskonałe. Widzisz np. z tym momencie, gdy to piszę czuję się pewnie, ale gdy wyjdę w towarzystwo innych dziewczyn znowu to samo. I co jest tego powodem, tego chyba nikt nie wie...
Ja mam to samo jak jestem na imprezie ze znajomymi w jakims klubie czy nawet głupim pubie mam wrazenie ze wszystkie dziewczyny sa lepsze niz ja... nie wiem skad sie bierze taka niska samoocena u mnie i wogole u ludzi czy to przez innych ludzi ktorzy nas otaczaja czy my sobie same to wmawiamy?
same ..
same ..
też mi się tak wydaje, że to My same wmawiamy to sobie niestety. Jeszcze nie spotkałam się z osobami, które powiedziały mi wprost, że jestem gorsza od kogoś a wręcz przeciwnie. Może zdarzyło się kilka takich dziwnych sytuacji, że ktoś dawał mi to do zrozumienia, ale gdyby ktoś powiedział mi o tym to pewnie już bym się załamała, bo za bardzo wszystko biorę do siebie.
Nie raz ktoś zażartuje sobie na mój temat (niby żart tylko), ale mimo wszystko nie podoba mi się to , nie potrafię się śmiać z czyiś żartów, zwłaszcza jeśli one dotyczą mnie. Wiele osób mówi mi, że jestem za sztywna i powinnam się wyluzować nie brać wszystkiego aż tak do siebie, bo wiadomo, że nie które słowa bolą bardziej niż czyny. Ale co zrobię, nic na to nie poradzę taka już jestem i chyba to się nie zmieni:/ na to chyba nie ma rozwiązania:(
jeszcze Ci się dużo zmieni..
za kilka lat pomyślisz "jak mogłam się przejmować tym i tym" - jestem niemal pewna że tak będzie.
a to że ktoś o Tobie powie coś złego to co..
wiesz ile osób mówi coś przykrego specjalnie (myśląc tak naprawdę inaczej)?
albo..starają się popsuć komuś nastrój aby sobie go poprawić? tak tak tacy też istnieją i nie jest ich mało..
ważne jest to co mówią Ci najbliżsi, a i tak ich słowa też należałoby przepuszczać przez swój filtr.
ja wiem że to nie jest proste.. sama nad tym pracuję.
ja sobie chyba z tym nie poradzę a raczej na pewno:( dziś mam takiego doła, że całkowicie straciłam swoją pewność siebie. Nawet nie mam się komu wygadać to wszystko jest straszne.... ![]()
Przestan się oglądać na innych i skup się na sobie. Stan przed lustrem, popatrz na siebie i sie zastawno co Ci sie w Tobie nie podoba i co chciałabyś zmienic. jeśłi masz za grube uda, zacznij biegać, jeśli masz za ciemne włosy przefarbuj się itd. Spójrz na siebie i zmien to co Ci się w Tobie nie podoba - większość rzeczy jesteśmy w stanie zmienić, tylko nam się nie chce! Pewnie jesteś młodą jeszcze osobą, wierz mi, nie masz jeszcze na co narzekać, wieć bierz się za siebie! Mniej siedzenia na tym forum czy Fb, wiecej aktywnego wypoczynku!
Jeśli chodzi o moją sylwetkę to mi się podoba, biegam regularnie i od czasu to czasu idę na rower/rolki więc chyba nie mam co narzekać. A tak dzieje się tylko w towarzystwie innych dziewczyn...Ale bardziej chodzi o mój charakter, nie potrafię docenić tego co jest we mnie dobre tylko widzę same wady, z resztą nie tylko ja.
Najgorsze to chcieć podobać się wszystkim i zawsze. Po tym co napisałyście wnioskuję, że nie jest z wami tak źle jak same sobie wmawiacie
Żeby mieć więcej luzu i dystansu do siebie w pierwszej kolejności trzeba zaakceptować swoje wady, które rzeczywiście mamy. A jak sami potrafimy z nich żartować to już pełen sukces. Nikt nie jest idealny, szczególnie my dla siebie ![]()