NinaLafairy napisał/a:No, no Yogi. Szkoda tylko, że nie powiedziałam niczego takiego.
Nie powiedziałam, że nie masz prawa czuć obrzydzenia. Powiedziałam, że nie masz prawa żądać by Twoje obrzydzenie (które jest Twoim problemem) zmuszało innych do nie robienia lub robienia czegoś.
Nie powiedziałam też nic o uśmiechu. Nikt tak nie powiedział. Mówiliśmy o obojętności.
Twierdziłaś, że mam powstrzymać odruch wymiotny na widok mężczyzn całujących się namiętnie w mojej obecności i nie mam nawet prawa zwrócić im uwagi, że dla mnie i większości ludzi jest to bardzo nieprzyjemny widok.
NinaLafairy napisał/a:Nie wiem skąd bierzesz te bzdury, że ludzie którzy w coś wierzą są lepsi od tych, którzy nie wierzą.
Niema ludzi, którzy w nic nie wierzą.
Są.
Są bardzo nieszczęśliwi, bo człowiek przestaje wierzyć w cokolwiek w najgłębszej depresji. Ciekawe, że tego nigdy nie zauważyłaś.
NinaLafairy napisał/a:Tobie chodzi zdaje się o wiarę w sensie religii?
Także. Wiara, że w sytuacji krytycznej możemy liczyć na "boską" pomoc pozwala nam łatwiej się z tą sytuacją zmierzyć.
NinaLafairy napisał/a:Moja koleżanka psycholog właśnie wyśmiała Twoją teorie i powiedziała, że mało który się z tym zgodzi.
Z tym, że człowiek w najgłębszej depresji nie wierzy już w nic?
Czy z tym, że dzięki wiary w siły nadprzyrodzone część ludzi daje sobie radę w bardzo trudnych sytuacjach?
NinaLafairy napisał/a:Ludzie wierzą w różne rzeczy, od całkiem nielogicznych jak Bóg do przesadnie przyziemnych i materialnych jak pieniądze. Ale zawsze w coś wierzą.
Widziałem (na własne oczy) ludzi, którzy nie wierzą już w nic.
A osobiście wolałbym, aby wierzyli w boga niż w pieniądze (choć dla niektórych, to właśnie pieniądze są bogiem
)
NinaLafairy napisał/a:O dziwo większość ludzi dobrych których znam , to ludzie którzy nie wyznają żadnej religii.
Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.
Trochę zaskakuje mnie, że wśród swoich znajomych nie masz żadnej osoby, którą obrzydza namiętny pocałunek osób tej samej płci, wszystkich znanych Ci homoseksualistów brzydzą heteroseksualne czułości, a większość dobrych ludzi w Twoim otoczeniu to ateiści. Wg mnie trąci to jakąś anomalią.
Oczywiście nie sugeruję, że ateista musi być zły i niegodny
. Uważam jednak, że większość ludzi została wychowana w jakiejś wierze i prawdziwych ateistów wcale nie jest tak wielu. Ja również nie chodzę do kościoła, ale nie oznacza to, że uważam siebie za ateistę.
NinaLafairy napisał/a:Ja nie oceniam jacy są Muzułmanie , którzy siedzą w swoim państwie, i tak naprawdę to ich sprawa jacy są. Ja oceniam tych i tylko tych, którzy żyją nie u siebie, a chcą wprowadzać swoje zasady.
Pragnąłbym zauważyć, że Ty jesteś w tamtym kraju takim samym gościem jak krytykowani przez Ciebie muzułmanie.
NinaLafairy napisał/a:Ja rozumiem, że im się nie podoba demokracja, albo to jak kobiety są półnagie w Londynie, a faceci chodzą z piwem. Ale wtedy fora ze dwora i do swojego cudownego kraju, gdzie takich rzeczy niema. A nie zakładają 'policje' która gania ludzi i tyłek zawraca.
No fakt, jak się komuś nie podoba facet spod budki z piwem, to powinien natychmiast opuścić taki kraj. Nie ma to jak tolerancja
.
O co chodzi z tą 'policją' ?
NinaLafairy napisał/a:Nie wiem czy znasz lepiej tą religię
Nie twierdzę, że znam ją lepiej.
NinaLafairy napisał/a:ale to bzdura , że jest to 'religia pokoju' tak mówić można sobie jak się chce mydlić oczy.
Może nie znam tej religii nazbyt dobrze, ale wiem, że dzieli się ona na wiele nurtów. Ten agresywny wcale nie jest tak ważny, jak to sugerują nam media.
Inna sprawa, że Palestyńczyk, któremu Izrael zburzył dom, odebrał gospodarstwo i podczas odwetowego bombardowania zabił kogoś z rodziny, łatwiej ulega wpływom tego agresywnego nurtu. Po tym jak "demokracja" zniszczyła gospodarkę, szkolnictwo i bezpieczeństwo Iraku, wielu jego mieszkańców również skłania się ku agresji.
W czasie II w.św. tacy dokonujący aktów terrorystycznych wobec okupanta Polacy, nazywali się partyzantami, a ich działania nie miały wiele wspólnego z jakąkolwiek religią. Dzisiaj jesteśmy z nich dumni.
W tamtych rejonach wszystkie bojówki związane są z jakimś nurtem religijnym. To nie religia wywołuje nienawiść, to poniżeni przez okupanta ludzie szukają w agresywnych nurtach religijnych pomocy w walce o wolność.
NinaLafairy napisał/a:Ciebie też mają za gorszej kategorii osobę, nie martw się.
Nie wątpię.
NinaLafairy napisał/a:Mój kolega raz powiedział przemiłej koleżance w pracy muzułmance , że kiedyś był z dziewczyną muzułmanką, a ta przemiła koleżanka w szał wpadła i darła się wniebogłosy, że on kłamie i kobieta wierna nigdy by się nie spotykała z żadnym innowiercą obrzydłym.
A wykształcona była, uprzejma nauczycielka w szkole dla dzieci.
Ti
, a tej muzułmanki również nie brzydzi namiętny pocałunek osób tej samej płci? Bo jakoś nie mogę w to uwierzyć
.
Przecież to także osoba z Twojego otoczenia.