netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

Brak zrozumienia,czy taka miłość ma jeszcze sens?

7 odpowiedzi6 925 wyświetleńzałożony przez mycha11, 29.04.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Brak zrozumienia,czy taka miłość ma jeszcze sens?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 8 ]

1

Temat: Brak zrozumienia,czy taka miłość ma jeszcze sens?

Witajcie.

Sama nie wierzę,że nie potrafię sobie sama poradzić ze swoim problemem:(
Jestem żoną i młodą mamą.Z mężem jesteśmy niecałe 4 lata po ślubie,mamy prawie 1,5-roczną córeczkę.Jestem na urlopie wychowawczym,chcę poświęcić czas na wychowanie córeczki,choć wiem,że być może ryzykuję utratę pracy -wszyscy wiemy,jakie są realia polskiego życia.Ale to nie wątek o tym,więc przejdę do rzeczy.
Nasze życie partnerskie zaczęło się psuć właściwie po ślubie ,a to za sprawą szanownej teściowej:(Cały czas wtrącała się w nasze życie,narzucała swoje decyzje,krytykując nasze poczynania.Mąż był między młotem a kowadłem.Gdy dowiedziała się o mojej upragnionej ciąży,jedynym słowem jakie wydusiła z siebie było to,że "ogarnęła ją konsternacja"...To wszystko tak jakoś nas zaczęło poróżniać,trwało to i trwało...a teraz nie potrafimy już się prawie w ogóle odnaleźć i dogadać.

Cały czas słyszę od męża,że to on zarabia i haruje,a ja np.siedzę na ogródku z dzieckiem i się relaksuję. Dodam,że przed zajściem w ciążę naprawdę dużo pracowałam,do tego stopnia,że nie wiedziałam,czy z tego przepracowania uda mi się zajść w ciążę-pracowałam nawet w nocy,podczas gdy on oglądał sobie telewizję leżąc do góry brzuchem i nikt nie zwracał mu uwagi. Teraz ,gdy ja opiekuję się córką na wychowawczym,wciąż słyszę,że to on zarabia na rodzinę,że ja odpoczywam - choć każda mama na wychowawczym powie,że urlop wychowawczy nie ma nic wspólnego z siedzeniem,piciem kawy i urlopem pod palemką,bo pracy jest tyle,że nie wystarcza doby.
Nasze dogadywanie się jest w opłakanym stanie,ciągłe wypominanie,brak przyjaźni...mąż nie traktuje mnie już jako kobiety,czuję się bardziej mamą,pokojówką, sprzątaczką i kucharką:(Brak między nami czułości,co tłumaczymy brakiem wolnego czasu w związku z małym dzieckiem...
Co dziwne,mój instynkt macierzyński i serce pragną drugiego dziecka,nie chciałabym też,żeby nasza Niunia była sama w tym wielkim świecie- rodzeństwo daje poczucie,że zawsze ktoś stoi za tobą murem.
Czy w takim wypadku braku zrozumienia,ciągłych awantur,nieporozumień mam prawo w ogóle marzyć i myśleć o drugim dzidziusiu?Dlaczego to, co miało być przyjemne i uskrzydlające,stało się problematyczne?Czy zwariowałam,że w takim "układzie" myślę jeszcze o drugim dziecku?:(
Proszę o szczere opinie...dziękuję.

2

Odp: Brak zrozumienia,czy taka miłość ma jeszcze sens?
mycha11 napisał/a:

Teraz ,gdy ja opiekuję się córką na wychowawczym,wciąż słyszę,że to on zarabia na rodzinę,że ja odpoczywam - choć każda mama na wychowawczym powie,że urlop wychowawczy nie ma nic wspólnego z siedzeniem,piciem kawy i urlopem pod palemką,bo pracy jest tyle,że nie wystarcza doby.

Może dobrym rozwiązaniem będzie terapia szokowa: zostaw męża samego z dzieckiem na calutki weekend i jedź do koleżanki czy gdzieś do rodziny - wyjedź w piątek wieczorem i wróć w niedzielę wieczorem. Niech sobie posiedzi z małą i sprawdzi, jak bardzo będzie czuł się zrelaksowany i wypoczęty po takim weekendzie.

3

Odp: Brak zrozumienia,czy taka miłość ma jeszcze sens?

Problem w tym,że bałabym się zostawiać małą samą - mąż często wielu rzeczy nie widzi,nie słyszy,ma też wiele "ciekawych"pomysłów na zabawy,które mnie przyprawiają o dreszcze.Będąc gdzieś tam,obawiałabym się,czy zastanę po swoim powrocie dziecko w jednym całym kawałku.

Niestety nastał długi weekend i jak zwykle przy spędzaniu  24 godzin na dobę z własnym mężem czuję się przybita,zgaszona,bo między nami nie ma żadnego porozumienia,rozmów,są za to podniesiony ton,krzyki,pretensje,wypominanie.Powoli nie znoszę długich weekendów,świąt,bo zawsze niosą one z sobą kłótnie i ciężar na sercu...Czuję pustkę,mimo że mam męża...nie należę do osób,które myślą o zdradach i tego typu sprawach,ale czy tak ma wyglądać całe moje życie??Samotnie i bez pozytywnych uczuć???:(

4

Odp: Brak zrozumienia,czy taka miłość ma jeszcze sens?

Mam to samo. Chciałabym coś zmienić w związku ale nie wiem jak. Z moim mężem zupełnie nie da się rozmawiać, jest tylko krzyk i wyzwiska a ja chciałabym w końcu wszystko szczerze wyjaśnić sobie. Cały czas słyszę tylko negatywne rzeczy, słyszę od niego, że mnie nienawidzi ale jednak wciąż tkwi przy nas - mamy dwójkę dzieci. Nie jestem w stanie rozstać się i nie jestem w stanie dojść z nim do porozumienia. Czuję, że tkwię w martwym punkcie. Mój mąż tak jak twój nie jest osobą godną zaufania, boję się zostawiać z nim dzieci. A wiem o czym mówię, ponieważ kilka razy z powodu delegacji byłam do tego zmuszona. Pił wtedy, kłócił się ze mną przez telefon a potem nie odbierał. Co to była za katorga! Chciałam czym prędzej być już w domu i mieć na oku swoje dzieci.
Drugie dziecko? No nie wiem... Fakt, dzieci są kochane i w tej chwili nie żałuję, że mam dwójkę ale wiem też, że jest to podwqójny ciężar dla kobiety w tak trudnej sytuacji. Gdy na partnera nie można liczyć to tak naprawdę nigdy nie wiadomo co się może wydarzyć. Dzieci dają mi oparcie ale z drugiej strony gdyby nie one już dawno odeszłabym od tego człowieka i chyba żyłabym samotnie, bo z tego co widzę, to już chyba nie ma prawdziwych mężczyzn, przy których można czuć się bezpiecznie.
Rozważam wizytę u psychologa, bo już naprawdę nie mam pojęcia, co robić, żeby się coś zmieniło. Z jednej strony marzę aby między nami było dobrze a z drugiej gdy dochodzi do nieporozumień a uwierz mi każde nasze nieporozumienie kończy się wojną i niestety dzieci na to patrzą marzę o tym, żeby go nie było!

5

Odp: Brak zrozumienia,czy taka miłość ma jeszcze sens?

Też chciałabym się podpiąć pod ten wątek, bo mam podobny problem. Mamy dwuletnią córeczkę, oboje pracujemy i czasami wydaje mi się, ze do wszystkiego jestem sama. Niestety też poświęca mnie i rodzinie bardzo mało czasu. W weekendy go nie ma, bo albo wieczorem spędza czas z kolegami, albo jeździ z nimi na rajdy samochodowe (ma takie hobby). Przychodzi często późno podpity i śpi do południa w niedzielę, potem włocza komputer i gra w te swoje gry samochodowe a w tygodniu dużo czasu spędza w garażu przy aucie. Nawet nie pamiętam kiedy ostatni raz rodzinnie gdzieś wyjechaliśmy na weekend lub choćby na niedzielę. Myślałam już może, że kogoś ma, że woli spędzać weekendy poza domem, ale sprawdziłam (koleżanka poszła do tej knajpy, do której chodzi z kolegami i rzeczywiście byli sami faceci).  W domu wszystko muszę robić sama, bo nawet po sobie nie powyciera uważa to za babskie zajęcia. Zarabia więcej ode mnie, ale do domu dokłada niewiele, resztę przeznacza na swoje hobby. Szczerze pieniędzy, które dokłada i z mojej skromnej wypłaty żyje się średnio, więc nawet na wakacje nie starcza. Jemu wakacje nie są potrzebne i tak wyjeżdża na rajdy samochodowe. Miałam teraz długi weekend z córeczką u rodziny na wsi.Tylko tydzień, ale odpoczęłam i pogadałam z rodziną, którzy radzili mi też wyjechać na weekend i zostawić mu naszą córeczkę, żeby się nią zajął na parę dni i zobaczył jak to jest, może wtedy będzie mnie bardziej szanował, doceni, że to ciężka praca.  W końcu też ją kocha i nic złego jej nie zrobi. Szczerze to nawet w życiu jej nie przebrał, nawet mleka nie potrafi jej zrobić. Jak się nią zajmuje to tylko zabawa. Jak wróciłam to widać było, że się stęsknił, więc trochę mnie to wzruszyło, ale jednak w domu był straszny syf i znowu wszystko  musiałam robić sama, bo niewiele pomógł, trochę się z nami pobawił i jak córka zasnęła wrócił do komputera. Przed tym weekendem rodzina mnie trochę podburzyła, ale po powrocie było widać, że mu zależy. Tym bardziej, że mimo że wyjeżdża na weekend na rajdy to jednak zadzwoni i słychać, że tęskni. Wiem, że inni mają gorzej (dziewczyna jego kolegi opowiadała, że jej facet to w weekend nawet do niej nie dzwoni, tylko wyśle smsa na dobranoc), ale też chcę coś zmienić.
Najbardziej mnie wkurza, że tak dużo kasy przeznacza na swoje przyjemności mało dokładając do domu. Rozumiem, że każdy facet ma swoje hobby i chce na to przeznaczać swoje pieniądze. Jestem pod tym względem tolerancyjna. Ale przecież nie musi tak często wyjeżdżać lub często wychodzić z kolegami, wtedy możnaby odłożyć parę groszy na wakacje albo na wspólny krótki wyjazd. Oprócz tego chciałabym, żeby choć trochę pomógł mi w domu, ale on uważa, że nawet zmywanie naczyń to babska robota.
Nie wiem jak z nim porozmawiać, nie chcę mu czegoś zabraniać, ale chcę, żeby też zauważył moje potrzeby. Nie chcę też mówić, że jest złym człowiekiem, bo zawsze gdy go proszę o rzeczy poza domem - żeby zrobił zakupy, popłacił rachunki, naprawił w domu jakieś usterki, odebrał córkę ze żłobka albo nawet  się z nią pobawił nie ma z tym problemów. Ale gdy zwrócę mu już uwagę na pomoc w "babskich" rzeczach, albo żeby trochę pieniędzy zamiast na hobby odłożył dla rodziny to kończy się awanturą. Od razu są krzyki i wyzwiska, że się czepiam, że nic złego nie robi, że nie pozwalam mu być facetem chce trzymać na smyczy w domu, że nie chce być pantoflarzem i te wyzwiska, że "głupia cipa jestem" "wredna suka" (to te łagodne). Ja chciałabym tylko czasami rodzinnie gdzieś wyjechać na weekend. Albo przynajmniej jakiś film zobaczyć razem, bo gdy ja siedzę przed telewizorem on gra na komputerze albo siedzi w garażu.  Jak z nim porozmawiać jak mu to wytłumaczyć już nie wiem, po tym weekendzie przełamałam się postanowiłam prosić tutaj o pomoc.

6

Odp: Brak zrozumienia,czy taka miłość ma jeszcze sens?
samma napisał/a:

Jak z nim porozmawiać jak mu to wytłumaczyć już nie wiem,
po tym weekendzie przełamałam się postanowiłam prosić tutaj o pomoc.

Myślę, że rozwiązaniem Waszych problemów może być tylko wizyta u specjalisty.
Szczere rozmowy na nic się raczej nie zdadzą. Nie poradzisz sobie sama z tym. 
Spróbuj zaciągnąć go do psychologa.

To taki typ wiecznego chłopca. Ewidentnie nie dojrzał do roli ojca i męża.
Mam na dzieję że otworzą mu się w końcu oczy.
Hobby i praca to nie wszystko dla kogoś kto założył rodzinę.

7

Odp: Brak zrozumienia,czy taka miłość ma jeszcze sens?
mycha11 napisał/a:

Witajcie.
[...]Nasze dogadywanie się jest w opłakanym stanie,ciągłe wypominanie,brak przyjaźni...mąż nie traktuje mnie już jako kobiety,czuję się bardziej mamą,pokojówką, sprzątaczką i kucharką:(Brak między nami czułości,co tłumaczymy brakiem wolnego czasu w związku z małym dzieckiem...
Co dziwne,mój instynkt macierzyński i serce pragną drugiego dziecka,nie chciałabym też,żeby nasza Niunia była sama w tym wielkim świecie- rodzeństwo daje poczucie,że zawsze ktoś stoi za tobą murem.
Czy w takim wypadku braku zrozumienia,ciągłych awantur,nieporozumień mam prawo w ogóle marzyć i myśleć o drugim dzidziusiu?Dlaczego to, co miało być przyjemne i uskrzydlające,stało się problematyczne?Czy zwariowałam,że w takim "układzie" myślę jeszcze o drugim dziecku?:(
Proszę o szczere opinie...dziękuję.

Problem w tym,że bałabym się zostawiać małą samą - mąż często wielu rzeczy nie widzi,nie słyszy,ma też wiele "ciekawych"pomysłów na zabawy,które mnie przyprawiają o dreszcze.Będąc gdzieś tam,obawiałabym się,czy zastanę po swoim powrocie dziecko w jednym całym kawałku.

Wydaje się, że dziecko jest Twoją / Waszą wymówką. To aż niemożliwe aby przeszkadzało Wam nawet w pocałunku na dzień dobry. Jakimś sposobem sami stworzyliście taką chorą sytuację. Może to dlatego, że konflikt z teściową "zabrał " wam całą czułość przed pojawieniem się dziecka? Kiedy to się zaczęło?

Czyli boisz się, że ojciec zrobi dziecku krzywdę? Najpierw dostawał bury od swojej matki teraz Ty swoimi lękami pozbawiasz go roli do jakiej stworzyła go natura? Wiesz co może czuć? Frustrację. To prowadzi do wypominania i całej reszty.

Zaciągnięcie go do psychologa będzie jak dolanie benzyny do ognia. Może sama znajdź jakiegoś specjalistę i po jego poradzie spróbuj małymi kroczkami poprawić wasze relacje? Nie twierdzę, że tylko Ty jesteś winna, ale Ty możesz mieć siłę aby uczynić coś dla rozwiązania problemu. On jest sfrustrowany i przez to niezdolny do racjonalnego działania. Znajdzie wiele wymówek aby tkwić w tej sytuacji i zmuszając go do czegoś tylko zaognisz konflikt.

Posty [ 8 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Brak zrozumienia,czy taka miłość ma jeszcze sens?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026