netkobietyWszystkie działy
Relacje z przyjaciółmi, relacje w rodzinie

ULTIMATUM - "Rodzina albo chłopak..."

7 odpowiedzi2 584 wyświetleniazałożony przez 19Karolina19, 28.04.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » ULTIMATUM - "Rodzina albo chłopak..."

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 8 ]

1

Temat: ULTIMATUM - "Rodzina albo chłopak..."

WIEM, ŻE HISTORIA MOJEGO PROBLEMU JEST DŁUGA NA PIERWSZY RZUT OKA. MIMO WSZYSTKO PROSZĘ O PRZECZYTANIE I POMOC... sad
Obecnie znajduję się w naprawdę ciężkiej sytuacji, i prócz mojego chłopaka i koleżanki nie mam kogo prosić o pomoc ( o radę ). Zacznę od początku...
Z moim T. jestem półtora roku, on bez rodziców, zawsze musiał sobie radzić sam, ma tylko siostrę... Od początku naszego związku moi rodzice bardzo go lubili, rodzeństwo tak samo. Traktowali go prawie jak syna. Uważali, że jest spokojnym chłopakiem, ani nie pije ani nie pali. Do dziewczyn także nie śmiały. Pół roku temu postanowili z moim bratem założyć spółkę i otworzyć sklep motoryzacyjny. Sklepem zajmował się w 90% mój T. ponieważ brat miał jeszcze inną pracę. T. brał na siebie całą odpowiedzialność, za wszelką cenę chciał pokazać, że potrafi dopilnować wszystko, i że bez pomocy i konsultacji da radę. Niestety, trochę się w tym wszystkim pogubił. Pieniędzy z tego nie było, trzeba było opłacać inne wydatki, a poza sklepem T. miał jeszcze DOM na głowie i inne problemy... Przez ten sklep relacje zaczęły się psuć a konkretniej to moja mama - mój brat i T... Miesiąc temu postanowili że spółkę rozwiążą, sklep zlikwidują, a towarem się podzielą. Wtedy moja mama wkroczyła w akcję, zaczęła T. robić wyrzuty, że nie dopilnował nic, że pieniędzy nie ma, i że nie będzie żadnego podziału towaru tylko mają wszystko sprzedać, i dopiero pieniądze sobie wezmą. (A podkreślam że sklep był brata, tyle tylko, że on ZAWSZE ze wszystkim leciał do mamy - jak małe dziecko, a ma 35 lat...) T. wcześniej każdy życiowy/osobisty problem mówił mojej mamie i radził się w wielu sprawach. Miał jeden konflikt z prawem, przez co dostał zawiasy, ale to była naprawdę głupota, zwykłe wykroczenie finansowe, którym myślał że sobie trochę pomoże... Niedawno kolega zaproponował mu żeby razem jednak coś otwarli, jakiś warsztat, T. zgodził się, ma nadzieję, że może z tego będzie coś więcej pieniędzy. Moją mame oczywiście bardzo to wkur**ło, też zaczęła wypominać, że poszedł gdzie indziej...  O relacjach T. - moja mama - brat - tyle... Teraz opiszę krótko moją rodzinę. W rodzinie ewidentną rolę i władzę przejęła moja mama która uważa, że wszyscy MUSZĄ się jej podporządkować. Wszystkimi bardzo chce rządzić, siostrą, bratem, tatą i mną. Tata ma nieco inny charakter niż ona i dla świętego spokoju woli się nic nie odzywać, nawet wtedy kiedy ma odmienne zdanie, bo inaczej się pokłócą i nie będą odzywać tydzień czy tam dwa. Siostra i brat, na każdym kroku się podporządkowują mojej mamie, a ja jestem trochę inną przez co uważają mnie za najgorszą ( bo mam swoje zdanie - odmienne zawsze od wszystkich ). Rodzeństwo zawsze powtarza mi, ze matkę mam tylko jedną i muszę jej słuchać. Dobrze, matkę mam jedną, wysłuchać mogę ale nie mogę zawsze spełniać jej zachcianek. Oni niestety inaczej interpretują to co ona ma do powiedzenia i wszystko zawsze robią. Nawet przy wyborze kierunku studiów byłam pod presją, kiedy chciałam studiować coś innego wtedy była awantura, że po co, co po tym, to się nie przyda. Więc dla świętego spokoju wybrałam pielęgniarstwo na które matka przystała... To akurat musiałam zrobić, ponieważ jestem zależna finansowo. O rodzinie tyle. Teraz relacje T. i ja, dogadujemy się naprawdę dobrze, owszem był czas, że kłóciliśmy się, no ale w każdym związku tak się dzieję. Zawsze na siebie mogliśmy liczyć, on na mnie ja na niego. Gdzie byśmy nie jechali zawsze, za mnie płaci, aż mi głupio, staram się mu oddawać na siłę ale i tak wszystko zwraca. Na każdą okazję potrafi kupić nie byle jaki prezent. Na wigilię zaprosiłam go, i prezenty dla moich rodziców i rodzeństwa kupił naprawdę wyjątkowe i konkretne, sądzę że to właśnie w podziękowaniu za okazaną pomoc. Bardzo często rozmawiamy na nasz temat i przyszłości, T. bardzo chciałby spędzić ze mną resztę życia, powiedział nawet, że moglibyśmy najpierw wziąć cywilny ślub, a za jakiś czas kiedy będzie więcej pieniędzy normalnie kościelny.  Łącząc to wszystko co wcześniej napisałam w całość - sytuacja wygląda tak: Mama nienawidzi T. do tego stopnia, że karze mi go zostawić, twierdząc, że jest idiotą (to było jakoś tydzień temu) i że dojdzie do tego że będę wybierać między rodziną albo nim... oczywiście pokłóciłam się z nią, swoje wykrzyczałam, że tego nie zrobię i w końcu się wyprowadzę... Dzień się z nią nie odzywałam, potem na siłę chciała jednak się ze mną odzywać, nawet kupiła mi dość drogi ciuch, a mało kiedy to robiła. Cieszyłam się, że może zrozumiałam że T. jest dla mnie ważny i ja bynajmniej powodu do tego nie mam by kończyć znajomość.. No niestety się pomyliłam... Przekabaciła siostrę na swoją stronę, siostra oczywiście próbowała mi przegadać jaki to T. nie jest, że jeszcze będę płakać przez niego bo niby ma dziewczynę jakąś inną i to z tej samej miejscowości co ja tongue Mama mówi, że nie chce go widzieć w naszym domu i że jest to kryminalista - tylko nie wiem na jakiej podstawie i nie chce go w naszej rodzinie. Nagle widzi  go od najgorszej strony, nagle jest zły, i nagle wszyscy ludzie niby jej mówią z kim ja to chodzę i przynoszę wstyd rodzinie. NAGLE... Porozmawiałam z nim, powiedziałam mu o tej niby jego dziewczynie jakiejś innej, i zrobiło mu się bardzo przykro, chyba nawet się rozpłakał (rozmawiałam z nim przez telefon wtedy). I wczoraj poszedł do mojej siostry na spokojnie o tym porozmawiać, wtedy ona nie wiedziała co ma mu odpowiedzieć, mówiła że dowiedziała się od kogoś, ale nie potrafiła powiedzieć od kogo... T. powiedział że ma w związku ze mną inne plany niż wydaje się to siostrze i mamie, że im udowodni, że wcale nie jest taki zły jak wszyscy sądzą i że jest mu przykro że wymyślają cuda żebym tylko go zostawiła... Siostra od razu poleciała z tym do mojej mamy... Wtedy ta do mnie zadzwoniła (wczoraj jak byłam u chłopaka) i zaczęła na mnie krzyczeć, że "sram w swoje gniazdo" mówiąc T. o tym, że mnie zdradza, że jestem wredna. I że on swoje plany to może sobie wsadzić w d*pę, a dopiero po jej trupie mogę zrobić co chcę... Nie pamiętam dokładnie jak to było wypowiedziane, ale dodała jeszcze coś w stylu że powiesi się na moich oczach jak tak będzie.. Rozłączyłam się wtedy i rozpłakałam ;( Powiedziałam mu to, zrobiło mi się naprawdę tak strasznie przykro, ale powiedział że i tak nie odpuści, że nie chce mnie stracić. Zasugerował nawet żebym się przeprowadziła do niego,  a jeśli nie chciałabym tak od razu to żebym została trochę u koleżanki  (która także proponowała mi takie wyjście). Strasznie boję się takiego kroku, bez środków do życia (bo nie pracuję). T. oczywiście powiedział, że opłaci mi i studia, i da na wszystko czego będę potrzebować, że sobie poradzimy i zawsze będę mogła na niego liczyć. Okropnie bym sie czuła mając świadomość że tyle pieniędzy jest w stanie mi zaoferować. Tylko jak ja mu się odwdzięczę za to wszystko? Co ja TERAZ mogłabym mu zaoferować? To mnie także smuci sad Zastanawiam się, jeśli już bym podjęła decyzję o przeprowadzeniu się, co powie dalsza rodzina? Jak to wszystko się zmieni? Bardzo kocham mojego T. i nie wyobrażam sobie życia z kimś innym. Nie chce nawet na chwilę go zostawiać... Na ogół jestem osoba nie palącą, niestety z tych nerwów zaczęłam sobie podpalać i brać tabletki na uspokojenie. Bardzo proszę o radę, jak to rozegrać co zrobić... W razie jakichkolwiek pytań proszę pytać. Z góry dziękuję!

2

Odp: ULTIMATUM - "Rodzina albo chłopak..."

Przyjmij pomoc od swojego chłopaka. Zamieszkajcie razem, zero kontaktów z matka, jedynie od święta, a na pewno będzie lepiej.

3

Odp: ULTIMATUM - "Rodzina albo chłopak..."
maggie93 napisał/a:

Przyjmij pomoc od swojego chłopaka. Zamieszkajcie razem, zero kontaktów z matka, jedynie od święta, a na pewno będzie lepiej.

Trochę zbyt radykalne: z jednego uzależnienia w drugie.

Matka despotyczna? Bywa. Zastanowiłaś się jednak czy matka zupełnie nie ma racji co do niego? Pomijam w tym miejscu formę w jakiej to przedstawia, bo ta jest rzeczywiście niewłaściwa.

4

Odp: ULTIMATUM - "Rodzina albo chłopak..."

Witaj.   smile

Zatem pytam: ile zostało Ci lat do zakończenia studiów, w jakim wieku jest Twój chłopak i jak długo się znacie, czy dom jest tylko jego?

Piszesz, że spółka, którą założył z Twoim bratem miesiąc temu splajtowała. Znaczy, że zero zysków.
Teraz próbuje rozwinąć interes z kolegą.

Wszystkie wspólne wyjścia płaci za Ciebie, a Twoją rodzinę również obdarowuje konkretnymi prezentami.
Zatem zastanawia mnie skąd miał/ma na to środki.
Już raz zrobił jakiś przekręt finansowy.

Twoja rodzina stała mu się nieprzychylna, wręcz szczują Cię na niego.
Ty nadal jesteś na jej utrzymaniu, bo jeszcze nie pracujesz.
Zatem, może tak po kolei: skończ studia, podejmij pracę i wtedy pomyślcie o wspólnym zamieszkaniu.

Miej na uwadze to, że chłopak nie ma za bardzo ręki do interesów, no i potrafi kombinować.
Skoro dostał wyrok w zawieszeniu, to myślę, że nie był to przekręt na parę złotych.
Masz dopiero 20 lat, ale pomyśl tak rozsądnie, czy to nie są dla Ciebie sygnały ostrzegawcze.

Kontaktów z rodziną nie zrywaj, bo pewnie w konsekwencji odetną finanse, a jego zarobki są 'patykiem na wodzie pisane', bo dopiero wszedł w nową spółkę.
Gdy teraz razem zamieszkacie, może Wam nie wyjść i zostaniesz na przysłowiowym lodzie.

Moja rada: usamodzielnij się finansowo od rodziny i od chłopaka.
Ale potrzeba czasu, żeby to zrealizować.
Zatem nie przyspieszaj...i jak wcześniej pisałam, działaj po kolei.

Pozdrawiam.   smile

5 Ostatnio edytowany przez nokiaaa (2013-04-28 20:02:48)

Odp: ULTIMATUM - "Rodzina albo chłopak..."

Nie rzucaj studiów,nie rzucaj domu. A koleś wydaje mi się jakimś krętaczem, a ty zamiast licencjatu bedziesz miała kombinatora i a może nawet szybką rodzinę. Został ci 4  lata do konca studiów?
Dostaniesz na studia?Juz to widzę. Mama popełni błąd, zamiast ci pomóc to skieruje cię na drogę "awansu spolecznego", na stanowisko pani domu a nie studentki. Miałam to samo w domu. Tak siostrze wybijali naszego szwagra, aż wzięli po cichaczu cywilniak. Walka o wpływy, kto postawi na swoim przyniesie tylko straty.
czas.przeczekaj. miesiąc,dwa,pół roku.
i pora studentko wziąc się do roboty w wekendy, zebys mogla miec na swoje potrzeby chociaż ze 200zł(jedzenie i mieszkanie masz za free). Aby ani mama ani twoj chlopak nie kierowali tobą.

6 Ostatnio edytowany przez nokiaaa (2013-04-28 20:06:25)

Odp: ULTIMATUM - "Rodzina albo chłopak..."

To twoje zycie. Twoim skarbem jest wykształcenie, a chlopak jezeli jest ten jeden jedyny, to będzie nim chocby mama zamknela cię w stumilowej wieży. Wiem, bo szwagier wchodził po rynnach do nas do domu:>Jezeli ma nie byc twój, to nie będzie.Chocbys do niego poszla i wszystko rzucila.

7 Ostatnio edytowany przez 19Karolina19 (2013-04-30 14:49:39)

Odp: ULTIMATUM - "Rodzina albo chłopak..."

Dziękuję bardzo za wszystkie Wasze odpowiedzi. Odpowiadając na wasze pytania to tak:
Do ukończenia studiów zostały mi 2 lata ( No w sumie to jakieś półtora - dyplom jest w połowie 3 roku).
Skąd mój T bierze pieniądze na prezent i na życie? Mieszkamy w takiej okolicy do której bardzo często przyjeżdżają turyści w okresie lata ( więc z tego w tym okresie pieniądze są). Do tego dochodzi mała firma przewozowa która zostawił jego tata gdy zmarł. Od czasu do czasu kupi jakiś samochód na którym uda mu się zarobić 500 zł - czasem tysiąc. TYLE.
Jeśli chodzi o ten przekręt to może nie zupełnie dobrze to określiłam, po prostu nie rozliczał się z ZUSem tak jak trzeba, myślał że pewne opłaty uda się ominąć i to trwało jakies pół roku ( zaraz po śmierci taty się tak wpakował, siostra mieszkala w Holandii i tam tez pracowala, i czasem jakies pieniądze mu także przesyłała, ale doradzić nie było jak, bo nie było jej tu więc działał na własną rękę).
O każdych problemach zawsze wiedziałam, wszystko mi mówił. Teraz na ogół żadnych nie ma poza tym NASZYM WSPÓLNYM.

Opinię wśród ludzi jako ON wcale nie ma złej, a sąsiedzi jak to sąsiedzi - wszystkiemu się przyglądają i wszystko wiedzą, ale złego słowa naprawdę nie powiedzą.

U mnie z rodziną coraz to gorzej, tata jedynie jest osoba która przytuli, i powie żebym nie płakała i że on przynajmniej nie będzie mi się wtrącał do życia i dyktował co mam robic a co nie, ale jedynym jego marzeniem jest to żeby mi było w zyciu łatwo i dobrze.

Matka przekabaciła na swoją stronę i siostrę i brata do tego stopnia że o 22:00 brat do mnie dzwoni krzycząc na mnie o której mam zamiar wrócic do domu i że "ciągnie mnie do złego".

Nagle mój chłopak jest NAJGORSZY i nagle WSZYSCY mówią mojej rodzinie... Wszystko tak nagle... no ludzie...

PS. Jesteśmy w tym samym wieku 20 lat smile Razem chodziliśmy do szkoły i wszystko o sobie wiemy smile

Posty [ 8 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » ULTIMATUM - "Rodzina albo chłopak..."

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026