Cześć dziewczyny. Mam 24 lata, On 26. Mam chłopaka od 3,5 miesiąca (znamy się od 7). Generalnie jest to typ spokojnego chłopaka, myślącego racjonalnie i przyziemnie. Niestety nie jest romantykiem, ale inaczej się stara np. załatwia dla mnie różne ważne sprawy, pomaga, wysłucha żali np. raz wyszła taka sytuacja, że miałam pewien problem i potrafił w środku nocy po mnie przyjechać. Generalnie gdy się widzimy to jest czuły, mówi komplementy, przytula, zrobi kawę/jedzonko. Zawsze otwiera drzwi, często odwozi samochodem - taki typ dżentelmena. Ma za sobą nieudane związki (jedna kobieta go zdradziła). Naszą relację nazywa poważnym związkiem, jest seks (1 raz był po 2 miesiącach bycia razem) lecz nie padło jeszcze słowo kocham.
Problem w tym, że mój facet nie odczuwa potrzeby kontaktowania się pomiędzy spotkaniami, a widzimy się 2, czasem 3 razy w tygodniu. Na początku ja też tego nie potrzebowałam, ale teraz gdy zaczynam się zakochiwać, chciałabym chociaż ten jeden sms lub telefon dziennie. Dałam mu to delikatnie do zrozumienia, powiedziałam że jest mi przyjemnie jak czasem mi takiego miłego smsa wysyłał (bez mojej namowy) i chyba go to zmotywowało bo teraz co jakiś czas to robi.
Smuci mnie jednak fakt że potrafi się cały dzień się nie odzywać i dla niego to jest ok. Ostatnio znowu doszło do takiej sytuacji. Po udanym spotkaniu umówiliśmy się że sobie pójdziemy do pewnego miejsca następnym razem i powiedziałam aby dał znać kiedy ma ochotę pójść. Następnego dnia nie odezwał się, kolejnego również. Chciałam poczekać na jego inicjatywę, ale pękłam, zadzwoniłam ok. 20. On zaśmiał się przez telefon że akurat miał do mnie dzwonić.
Po kolejnym spotkaniu jeszcze tego samego dnia napisał miłego smsa, takiego "słodziaka". Odpisałam mu co porabiam, ale na tym wymiana się zakończyła. Następnego dnia cisza. Zadzwoniłam po 20, nie odebrał. Postanowiłam że poczekam aż oddzwoni, ale znowu nie wytrzymałam i o 13 następnego dnia zadzwoniłam. Znowu powiedział że miał zamiar zaraz oddzwonić.
Niedawno zadzwoniłam i sobie pogadaliśmy. Powiedziałam że czuję się trochę olewana. On powiedział że nie odczuwa takiej potrzeby kontaktu, że woli na spotkaniach poświęcić mi 100% uwagi, ale może do mnie pisać/dzwonić jesli to mi sprawia przyjemność. Wszystko fajnie, tylko wolalabym aby on sam z siebie się odzywał, a nie że robi to bo ja chce..
Czy to normalne? A może ja zaczynam się zmieniać w kobietę kochającą za bardzo...