cześć dziewczyny, jestem jedną z tych, które czekają aż ich partner się określi. Jesteśmy razem prawie 2lata, obecnie ja mam 29lat, on 31. Wszystko układa się nam bardzo dobrze, oboje deklarujemy miłość, w październiku on zmienił pracę i niby do wiosny jego sytuacja miała się ustabilizować. Aktualnie wydaje się stabilna, w nowej pracy jest nieźle, myślałam,że teraz czas na plany życiowe, ale zamiast tego słyszę,że może jeszcze poszuka innej pracy bo ta go nie do końca zadowala. Może się mylę, ale w moim myśleniu póki jego sprawy zawodowe nie były poskładane, to wolałam nie truć mu zaręczynach, choć może inny facet ogarnąłby i zakup pierścionka...nie wiem. Teraz niby kupujemy razem sprzęty do jego mieszkania, ale kupienie razem dywanu i gadka "dla nas" mi nie daje pewności na przyszłość.
Muszę mówić,że środowisko i rodzina naciskają coraz bardziej ?
Ja czuję się sfrustrowana, a do tego boję się,ze będe wiecznie czekać...
Myślałam nad szczerą rozmową i otwartym postawieniem sprawy - albo zaręczyny albo do widzenia.
Boję się też ,że może on nie widzi nas jako związku poważnego - na życie...wiecie chodzić za rączkę można zawsze, w liceum też...
poradźcie proszę co robić