Witam a raczej dobry wieczór
to zaczynam od swojego problemu, otóż ja chyba nie mam szczęścia do kobiet?!
Swój pierwszy związek zaczynałem od długiej walki/starań o bardzo atrakcyjną partnerke (blondynka), można powiedzieć że najlepsza w szkole
gdzieś około 1,5 roku, zawsze byłem kulturalny, miły, pokazywałem się jej z mojej normalnej storny aż w końcu poskutkowało, zaczeliśmy się spotykać. Trwało to wszystko około półtora roku, przez ten czas spędzałem znią jak najwięcej czasu, poświęciłem swoich znajomych, zajęcia wszystko dla niej.. w końcu sama mówiła że było nam świetnie razem, lecz pewnego dnia nagła wiadomość że to koniec? oczywiście totalne załamanie, dałem sobie z tym radę, uświadomiłem sobie że jeżeli byłem w stanie zbudować coś z bardzo uroczą dziewczyną to poznam następną.
To jakoś po 4 miesiącach, rozpocząłem studia i poznałem cudowną dziewczynę, szczupła brunetka, mój ideał
. Odkąd ją poznałem od razu wiedziałem że to ta jedyna
. Dziewczyna była w trudnym związku (bardzo toksyczny), uwolniłem ją z tego, pokazłem jej jak można funkcjonować w normalnym związku, nigdy nie broniłem jej niczego, zawsze stawiałem ją na pierwszym miejscu. Nie chciałem powtórzyć sytuacji sprzed kilku miesięcy.. zakochałem się, lecz po paru spięciach z błachych powodów (imprezy).. dziewczyna chciała zrobić przerwę odemnie.. po miesiącu nie odzywania się sytuacja się powtarza, zerwanie dla innego
W tym samym czasie i ten sam powód.. i ten sam sposób przez SMS!! (brak odwagi w obu przypadkach żeby powiedzieć mi to w twarz?)
Po tych dwóch nie wypałach z atrakcyjnymi dziewczynami, zrozumiałem że ja też należe do grupy atrakcyjnych ludzi, zresztą dziewczyny powtarzały mi że zawsze podobało im się wemnie mój charakter i wygląd..
Od wakacji nikogo poważnego już nie poznałem, ciągle szukam, żyje nadzieją do tej ostatniej, przy normalnym funkcjonowaniu utrzymują mnie imprezy i poznawianie nowych osób ale to nie dla mnie... ale my nie o tym..
Jak myślicie co ja złego robie że mi tak nie wychodzi? zawsze chce perfekcyjnie, się przykładam a i tak źle źle.. ja już boje się zaufać..