Witajcie forumowiczki
. Stratę trzeba próbować czymś zapełnić
. Zamknęłam jeden wątek na forum i chcę Nas
zachęcić do wpisywania się w nowy, bardziej przyjemny
. na pewno zdarzały Wam się sytuacje, z których można było się śmiać do rozpuku- dzielmy się tym wszystkim, co przyniesie uśmiech na naszej twarzy
. Na początek napiszę Wam o tym, jaką miałam przygodę, tuż po wprowadzeniu się do miejsca , w który kilka lat już mieszkam
. Przyjechałam kiedyś z pracy, weszłam do klatki i do mieszkania:)..głowę miałam zajęta myślami o moich zmartwieniach..usiadłam we fotelu padnięta i ..patrzę i myslę sobie- nie miałam takich mebli, takiego fotela, a tym bardziej takich zasłon
..i nagle słyszę, że ktoś spuszcza wodę w toalecie
- dopiero mnie olśniło - to nie było moje mieszkanie!
jak z procy wyskoczyłam z fotela a, że do drzwi było blisko, więc nikt się nie zorientował, że miał gościa, który chciał się rozgościć w jego mieszkaniu
. Okazało się, że weszłam do innej klatki, na to samo piętro
.
Jeśli macie ochotę- pouśmiechajmy się razem ![]()
Podobne tematy
Wątek wpisany jest w dziale- Samotność, ale myślę, że wielu odrobina humoru dobrze zrobi ![]()
3 2013-04-07 11:15:48 Ostatnio edytowany przez Suzan_444 (2013-04-07 11:16:28)
Wyprzedziłaś mnie - chciałam założyć podobny wątek ![]()
Ludzie tak rzadko się śmieją - dookoła bunt , nienawiść , zazdrość i nic więcej. Czasem ciężko już u wytrzymać. Ale cóż - mimo wszystko uśmiechajmy się ![]()
Miałam podobna sytuacje kiedyś do ciebie - mieszkam w bloku , a więc idę po schodach wyżej i wyżej , aż w końcu otwieram drzwi do mieszkania i wchodzę. Już chcę krzyczeć , że jestem , ale nagle coś mnie powstrzymało - kolor ściany nie ten , meble też inne hehee - to nie moje mieszkanie , a młodego sąsiada
. Wybiegłam szybciej niż weszłam , zostawiając otwarte drzwi. Na szczęście nikt mnie chyba nie widział , łącznie z sąsiadem , który widocznie był czymś bardzo zajęty , skoro mnie nie słyszał
.
A dziś uśmiech wywołał mój pupil . Zwierzam mu się , opowiadam o ciężkich czasach a ten ziewa hehe
.
Cóz , widocznie nic ciekawego
.
Hej Suzan:)- Ty się szybko zorientowałaś
- ja się rozsiadłam we fotelu i dobrze, że nie przyszło mi do głowy, że pod kołderkę chciałoby się położyć ze zmęczenia:)
- dopiero by było
- ciekawe kiedy bym się zorientowała, ze nie spię w swoim łóżku - hi hi ![]()
To jeszcze jedna przygoda- podobna
. Tuż po tym zdarzeniu znowu wracam do domu i..otwieram drzwi na klatke schodową i..patrzę- kurcze myślę sobie : znowu pomyliłam klatki..stanęłam przed drzwiami i liczę ile jest klatek z prawej strony- zgadza się.. liczę ile jest klatek z lewej strony- zgadza się..nie no sobie myślę, cos jest nie tak..odwracam się ,żeby zlustrować osiedle( był dzień) a na ławeczce tuż pod klatką siedzi facet i wszystko obserwuje
..głupio się jakoś poczułam i tak do niego mówię,,wie pan co, śmiac mi się chce ,bo pomyliłam chyba klatki", a on na to ,,nie , nie pomyliła pani- pani tu mieszka na ,,x " piętrze ( zobaczcie
- tak nas ludzie obserwują, ze w momencie kryzysu
potrafią nam więcej o nas powiedzieć, niż sami na daną chwilę wiemy
). i wiecie co się okazało ?- kiedy byłam w pracy, w tym czasie wymieniali nam przy wejściu wszystkie stare skrzynki na euro
, a ja nie wiedziałam, że będą to robić
i stąd po otworzeniu drzwi myślałam, że to nie moja klatka
, a pan, choć poza tą jedną ,krótką rozmową
- do dziś mi się z uśmiechem kłania ![]()
Ojej,dziewczyny! to roztrzepane jesteście
Tak mi coś majaczy że był podobny wątek ale nie o uśmiechu lecz o optymizmie na co dzień czy jakoś tak...
Jak mi się coś śmiesznego przypomni-wpadnę tu
Nieźle z tymi pomyłkami mieszkaniowymi
Ja kiedyś wyszłam z domu w dwóch różnych butach i poszłam na zakupy. To były dwa czarne adidasy z różnymi zdobieniami. Jakim cudem nie zauważyłam, że wkładam dwa nie od pary nie mam pojęcia, zwłaszcza, że u obu wiązałam sznurówki, wiec na nie patrzyłam. Zorientowałam się dopiero jak wracałam z zakupów po schodach na klatce. Szłam z przyjaciółką i ona też nic nie zauważyła
:) Ciekawe, czy inni ludzie widzieli ![]()
Któregoś dnia postanowiłam spróbować swoich sił na nartach wodnych
. Kolega ( przykre, bo już ś.p.), który plywał przede mną zostawił mi narty w wodzie i jak najbardziej zachęcał, żebym spróbowała.. a co mi tam myślę-próbuję
- założyłam kapok, włożyłam narty, złapałam drążek i motorówka ruszyła i... narty moi drodzy forumowicze zostały w wodzie, bo mój kolega zapomniał, że mam chińską stopkę
i nie zmniejszył ,,laćka"
, a ja zamiast puścić drążek, ciągnięta przez motorówkę, którą prowadził mój drugi znajomy- wypłynęłam ślizgiem po wodzie na środek jeziora, gdzie dopiero dobiegły mnie krzyki stojących nad jeziorem ,,puść drążek "
![]()
Ludzie nie szukają czegoś, co mogłoby ich rozśmieszyć..załamka totalna:). Mając nawet narzędzie do tego, żeby spróbować nawet na siłę przypomnieć sobie coś wesołego, żeby choć przez chwilę skupić się na czymś przyjemnym i nic ?
..być może robią to na spotkaniach towarzyskich- dobrze, że mają ich tyle, że nie potrzebują więcej..
Moja droga-nie uogólniaj...wątków jest b.dużo,optymistycznych też,tylko nieliczne przetrwają
Gorszy dzień nakręca pesymizm...
Racja...
I wbrew temu coś opiszę: któregoś dnia synka ponaglając do wyjścia wyrwało mi się-no idz już bo klamkę pocałujesz! Synek się pospieszył ale od drzwi zapytał z wahaniem: i jak będzie zamknięte to naprawdę będę musiał tą klamkę całować czy jak???
Dodam że miał dopiero 7lat ![]()
To ja też dodam coś od siebie. Siedzieliśmy sobie z rodziną 1 kwietnia w Prima Aprilis. My rozmawialiśmy, a w tle leciał jakiś film. Nagle moja mama poderwała się i pobiegła odebrać telefon, chociaż nie było słychać dzwonka. Mam bardzo podzielną uwagę i zauważyłam, że akurat w tym filmie dzwoni telefon i kobieta odebrała. Wszyscy zaczęliśmy się śmiać, a mama przyszła i powiedziała, że faktycznie nikt nie dzwonił. Sama zrobiła sobie żart w Prima Aprilis ![]()
Od razu inaczej:)-dzięki:)